IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Sathina

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 4:46 pm

A komu nie podobałoby się to, gdy ktoś w taki sposób dopieszcza jego ciało nawet najdrobniejszym ruchem czy muśnięciem wywołując ciarki na całym ciele? W takiej sytuacji nawet anioł może się złamać i godzić na to wszystko dobrowolnie rozkoszując się dotykiem, którego w normalnych warunkach nigdy by nie otrzymał, nie miałby prawa otrzymać, no chyba, ze zostałby strącony, odebrano by mu skrzydła i zrzucono na Ziemię. tedy to już droga wolna, furtka otwarta, rób co chcesz i nie przejmuj się tym, co niegdyś ci wpajano do tej twojej przemądrzałej główki. Tu jednak pojawiał się problem, bo Essian nie miał zostać strącony za swoje grzechy, ale awansować za dobre uczynki, tym czasem zamiast otrzymać kolejne dwie pary skrzydeł i wstąpić w poczet Serafinów oddawał swoje ciało Inkubusowi.
Jak widać ten demon nie należał do tej grupy demonów, które niezależnie co dostają kierują się zasadą "wezmę, i już". On wolał się delektować, powoli przechodzić do kolejnych faz zbliżenia, bawić się nim i jego uroczym ciałem, kiedy anioł czerwieniejąc coraz to bardziej ledwo powstrzymywał się przed jękiem. Liczył, że szybciej się to potoczy, że Sath weźmie to, czego potrzebuje, a potem będzie mógł iść zmyć z siebie wspomnienie bliskości jego ciałą iść spać, tak po prostu, jakby do niczego nie doszło... no ale nie.
Słysząc jego pytanie poczerwieniał jeszcze bardziej wlepiając w niego pełne zawstydzenia spojrzenie sarnich oczu i zasłonił twarz dłońmi, by nie było widać tego jak bardzo czerwone były teraz jego policzki.
- Ja...... Nie pytaj mnie o takie rzeczy! - Jęknął czując jak masakrycznie bardzo pieką go policzki.
Chyba już lepiej byłoby, gdyby po prostu zrobił z nim co chciał, zamiast dokładać mu jeszcze większego wstydu tego typu pytaniami. Co on mógł odpowiedzieć? Kompletnie się na tym nie znał, nie miał o tego typu sprawach zielonego pojęcia, bo w jego stronach było to tematem Tabu. Nikt o tym nie mówił, nikt nie chciał o tym słyszeć, a za zaśmiecanie umysłów młodych aniołów takimi informacjami (bo zdarzali się niesforni starsi aniołowie, którzy opowiadali o czymś takim tylko po to, by zawstydzić tych młodszych, bardziej wyczulonych) groziła kara. Och zapewne za coś takiego kazaliby mu przez czterdzieści dni klęczeć na grochu przed kościelnym ołtarzem lodowatej starej kaplicy i pościć dopóty, dopóki nie odpokutuje za wszystkie swoje winy i nie wyrazi najszczerszej skruchy. Pewnie spadł by od razu do najniższej rangi, tam, gdzie lądowali ci, którzy ledwo załapywali się, by dostać się do nieba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 5:09 pm

Może i Essi nie miał pojęcia o tego typu sprawach, ale chyba wiedział czy chce widzieć twarz Sathina w trakcie czy nie, prawda? Nie wymagał od niego wiedzy technicznej... no skąd.
- Na Lucyfera... - westchnął ciężko.
Pochylił się i zabrał mu dłonie by się nie chował.
- I tak Cię widzę, wiesz? Nie zasłaniaj się, Essi... - wymruczał i pocałował go krótko w usta. - Poza tym ślicznie wyglądasz z tymi rumieńcami, chcę na nie patrzeć.
No i decyzja została podjęta. Nie mógł się oprzeć temu urokowi, więc... zrobi to w najbardziej klasyczny sposób. Anioł budził w nim momentami tak sprzeczne emocje, że sam siebie nie poznawał. Z jednej strony te gorące jak pożądanie, chęć posiadania, sprowadzenia do totalnego parteru, a z drugiej... swego rodzaju troska czy rozczulenie. Brunecik był chyba zbyt niewinny i delikatny nawet jak na twarde serce Sathina. Miękł przy nim. I sam nie wiedział czy mu się to nie podoba czy wręcz odwrotnie, bo... dawno czegoś podobnego nie doświadczał.
Uniósł się znowu, ale tylko po to by rozebrać się już całkiem do naga. Pozbył się zarówno swoich spodni, butów jak i bielizny. Chłopaka chwycił pod kolanami i przeciągnął po pościeli bliżej siebie. Pochylił się, jedną dłoń oparł przy głowie Essiana i przez chwilę patrzył na jego śliczną buźkę.
- Będziesz mi musiał wybaczyć jeśli będzie bolało.
Co prawda przygotował go jak mógł. Wnętrze brunecika było dokładnie nawilżone, ale mimo wszystko był to wciąż drobny i delikatny chłopak. No i... to był jego pierwszy raz. Kompletnie nie był przyzwyczajony do tego co go czekało.
Wolną dłonią przyłożył sobie obie jego nóżki do boków, a potem uniósł lekko jego biodra, by było mu łatwiej wejść. Naparł na niego. Nie obyło się bez początkowych oporów ze strony ciała Essiana, ale już po chwili udało mu się wedrzeć do jego ciasnego, ciepłego wnętrza. Niemalże westchnął zadowolony. Pochylił się i pocałował go w szyję.
- Wymęczę Cię teraz trochę... - nieco zabrzmiało jak jakaś groźna, a może bardziej.. obietnica? Trudno powiedzieć. W każdym razie Sathin chyba miał zamiar poszaleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 6:19 pm

Takie brzydkie słowa w obecności Anioła? No Sathin... jak tak można.
Nie chodziło tu to, że nie potrafił odpowiedzieć na tak banalne pytanie jak to, czy chce widzieć jego twarz, czy też nie. Ta odpowiedź za bardzo go krępowała... teraz wszystko sprawiało, że czuł się coraz bardziej skrępowany. Każdy gest, każde słowo, fakt, że leży przed nim kompletnie nagi i zaraz ma dość do... ugh! Samo myślenie o tym sprawiało, ze policzki paliły go jeszcze bardziej. Do tego te słowa... Ten mrukliwy seksowny głos kusiciela słodko łechczący jego czerwone z zawstydzenia uszy.
Gdy Sathin odsunął się od niego by do końca się rozebrać obserwował go uważnie sunąc nieśmiało wzrokiem od jego twarzy przez tors coraz niżej i niżej zagryzając lekko wargę i gdy tylko zdał sobie sprawę, że trochę zbyt długo zwiesza wzrok w miejscu w którym nie powinien znowu miał ochotę zasłonić twarz tymi chudymi ramionkami, ewentualnie poduszką. Sathin był idealny w każdym calu. Aż dziwne, że od kilku dni nie mógł znaleźć sobie ofiary. Kto oparłby się tak przystojnemu, dobrze zbudowanemu facetowi o tak seksownym głosie? A może to był tylko podstęp? Może specjalnie powiedział, że jest głodny, żeby skusić anioła, wziąć go na litość i skorzystać z jego łaskawości i dobroci serca w tak nieczysty sposób? Kto by teraz o tym myślał.
- Tylko proszę, bądź delikatny - zdążył jedynie zaskamlać.
Początek nie był przyjemny. Mimo że starał się nie spinać zbyt mocno im mocniej Sathin napierał, tym bardziej on się blokował uniemożliwiając mu wejście, ale kiedy już znalazł się w środku przyjął go z cichym jękiem bólu mocno wbijając przy tym palce w pościel. Wolał nawet nie myśleć co by było, gdyby demon nie postanowił go uprzednio przygotować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 7:10 pm

Brzydkie? On dopiero mógł zacząć używać wulgarnego języka. Przy Essiana był grzeczny niemal jak w dniu... No dobra. On od początku był demonem, ale teraz prawdę mówiąc mocno przypominał człowieka czyli istotę, która jest gdzieś po środku, a nie demona, który miałby uchodzić za wcielenie tego co złe. Ale... może po prostu Sathin był trochę inny? Albo jemu podobni wcale nie zawsze byli tacy źli? Może czasami potrafili zachować się bardziej... ludzko. Trudno powiedzieć. Jedno było pewne. Zachowanie czerwonowłosego nie było żadnym podstępem względem Essiana. On nie robił tego by doprowadzić do obecnej sytuacji. Naprawdę cierpiał. W swoim zachowaniu od początku gdy go znalazł w tamtym budynku aż do teraz był ciągle w pełni autentyczny, niczego nie udawał. Nawet by nie próbował... Po co miałby to robić? I tak dostał to czego chciał.
Co by było gdyby Sathin go nie przygotował? Cóż... Zapewne ból i sporo łez, bo demon gdyby już zaczął nie przerwałby. Nie było na to najmniejszych szans. Był głodny i musiał wreszcie się pożywić. Tak jak teraz to właśnie czynił...
Z początku spokojnie, ale rytmicznie zaczął się z nim poruszać, ocierając się raz po raz o delikatne wnętrze Essiana. Jednak z chwili na chwilę nabierał sobie właściwego tempa i intensywności, zagłębiając się w niego przy każdym kolejnym ruchu coraz bardziej i bardziej. Trochę jak z rozhuśtywaniem huśtawki. Najpierw powoli i nisko, a potem coraz szybciej i wyżej. Nie zamierzał być przesadnie delikatny i z każdą następną sekundą było to widać coraz wyraźniej. Jednocześnie jednak starał się zadbać o to by jego partner również czuł się dobrze. Przy każdym kolejnym pchnięciu szukał tego wrażliwego punktu, obserwując po reakcjach kochanka czy to właśnie to. Równocześnie... za każdym razem ocierał się własnym ciałem o jego, starał się być jak najbliżej, więc skóra jego brzucha raz po raz drażniła męskość Essiana. Jedną ręką opierał się gdzieś z boku na łokciu, drugą dłonią przeczesywał włosy brunecika, całując go po szyi i ramieniu. Od czasu do czasu skubnął go w wargę, ale nie zatrzymywał się tam na dłużej. Za bardzo chciał go słyszeć.
- Dziękuję... - szepnął mu do ucha, owiewając je ciepłym oddechem.
Już się czuł lepiej. Nawet znacznie lepiej. Z każdą sekundą rozdrażnienie spowodowane głodem zanikało, tak jak sam głód właśnie. Czuł się silniejszy, a to z kolei wprowadzało go w doskonały nastrój i... jeszcze większą ochotę na drobnego aniołka.
Ugryzł go lekko w zagięcie szyi. Wiedział, że malinka u kogoś kto się regeneruje szybko zniknie, ale nie mógł się powstrzymać. Przynajmniej póki nie będzie jej świadom, zapewne tam zostanie. Po co to robił? Cóż... Przez myśl przeszło mu, że chciałby mieć go dla siebie, chociaż na jakiś czas. Trudno było mu powiedzieć w tej chwili czy się po prostu nie znudzi, ale póki co... chciał go mieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 8:33 pm

Chyba właśnie ta inność Sathina pomogła aniołkowi w podjęciu decyzji. Świadomość, że ma do czynienia z kimś zupełnie innym, odmiennym od tego, co mówiono mu na temat demonów. A w każdym razie taki się wydawał. Ta jego grzeczność, może nawet i udawana, ale jednak. To, jak bardzo okazał się być pomocny. Przygarnął go, przenocował, nakarmił, pomógł doprowadzić się do porządku. Czy tak postępują bestialskie, bezlitosne istoty zrodzone z czystego zła? Chyba nie.
Pierwsze pchnięcia przynosiły mu więcej bólu, aniżeli przyjemności, ale w miarę jak jego ciało przyzwyczajało się do rozmiaru członka Sathina ta przyjemność rosła, powoli wypierając ból i zostając jedyną rzeczą, jaką teraz odczuwał. Każde pchnięcie, każde nawet najdelikatniejsze otarcie, poruszenie sprawiało, że z jego delikatnych ust wyrywały się coraz to słodsze westchnienia i stęknięcia. Mówiono, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Ten, kto wymyślił to powiedzenie miał niewątpliwą rację. W tej chwili Essian smakował tego zakazanego owocu... i to jak smakował. Spijał jego słodkie soki prosto z ust kusiciela, który tak, jak kiedyś Szatan rajską parę skusił go do posmakowania tego udu.
Z początku nadal nieco skrępowany zaciskał dłonie w piąstki mocno chwytając się pościeli w końcu jednak wtulił się w niego, przycisnął do siebie mocniej jego ciało rozkoszując się jego ciepłem i ciężarem. Wplótł szczupłe palce w szkarłatne włosy zaciskając je tuż przy skórze, policzek przytulił go jego policzka tak, że pojękiwał mu teraz tuż przy uchu owiewając je swoim słodkim, ciepłym oddechem. Z zamkniętymi oczami o wiele lepiej mógł skupić się na swoim ciele i wszystkich doznaniach. Szczupłe nóżki oplótł dookoła jego pasa tym samym przyciągając go mocniej, bliżej, zamykając go całkiem w swoim uścisku, jak gdyby bał się, ze ten się wycofa.
Nigdy nie podejrzewałby sam siebie o tego typu uczucia, o tak silną potrzebę bliskości drugiej osoby. Zazwyczaj unikał tego jak ognia, a teraz przylegał silnie swoim drżącym z podniecenia ciałkiem do ciała osoby, którą znał praktycznie jeden dzień... a raczej w ogóle nie znał. Bo co on o nim wiedział, oprócz tego, że jest demonem, Inkubusem i nazywa się Sathin... chociaż to ostatnie, pewnie tak jak i w jego przypadku, wcale nie było prawdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 9:04 pm

Sathin znał zarówno demony podobne jemu jak i te "książkowe". To samo tyczyło się wampirów czy wszelkich innych ras owianych złą sławą. Czasami właśnie przez to niektórzy potencjalnie "neutralni" stawali się tymi złymi z krwi i kości. Bo tak miała być, bo jak nie będziesz taki będziesz inny. Nikt nie chciał być wyrzutkiem. Akurat czerwonowłosemu od jakiegoś czasu było wszystko jedno. Fakt, przy swoich znajomych byłby inny. Skończyłyby się drobne czułostki, grzeczność i dobre traktowanie. Ale czy tak właśnie nie zachowywali się ludzie? Grali, by zachować pozory normalności. Udawali, by być akceptowanymi. Tak zapewne wielu podobnych Sathinowi często robiło, mimo, że czasami w głębi duszy podjęliby najchętniej inną decyzję. Tak samo on... przy Essianie mógł być tylko i wyłącznie sobą, bo on go nie osądzał. Nie znał go, nie wymagał konkretnych zachowań. Może dlatego demon niegdyś zakochał się w anielicy... Nie tylko jej wyglądzie, ale charakterze, sposobie myślenia i postrzegania świata. W niej całej. I być może też stąd jego lekka słabość względem Essiana... W końcu to ten sam gatunek i równie dobre oraz kruche stworzenie.
- Essi... - szeptał mu jego imię co jakiś czas prosto do ucha, odwdzięczając się niejako za te słodkie jęki, których mógł teraz nieustannie niemal wysłuchiwać.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego ile potrafi w drugiej osobie wywołać głos. To znaczy... taki jak jego przykładowo. Niski, mrukliwy, a więc seksowny i pociągający. Szczególnie kobiety to lubiły. Obojętne co by im mówił, byle to robił. Pieszczoty nie musiały się bowiem ograniczać wyłącznie do ciała, mogły objąć też inne sfery, prawda? Jak choćby resztę zmysłów. A Sath wiedział jak wykorzystać swój "potencjał" w każdym calu. W końcu robił to od wieków... Uwodził, dawał satysfakcję, a sam czerpał z tego energię potrzebną mu do egzystencji.
Równy rytm. Mocne, pewne ruchy. Jeden po drugim. Szybko zorientował się gdzie uderzać, by Essian raczył go najsłodszą muzyką dla uszu Inkubusa, więc to robił... raz za razem. Powoli robiło się coraz goręcej, pojawiały pierwsze oznaki wysiłku jak choćby przyśpieszony, nie do końca równy oddech czy... kropelki potu na rozgrzanej skórze. Demon wtulił twarz w zagięcie szyi chłopaka na chwilę by zachłysnąć się niemalże jego zapachem. Tak pięknie pachniał... Przesunął nosem po jego szyi, a potem odnalazł usta bruneta i go pocałował. Namiętnie, dość agresywnie zmuszając niemal natychmiast do pogłębienia pocałunku i tym samym całkowitego podporządkowania się właśnie jemu. Wszak to on tu narzucał rytm i reguły czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 10:14 pm

Aż dreszcz przeszedł go na dźwięk własnego imienia potęgowany kolejnymi mocnymi pchnięciami. To, co czuł w tej chwili było wręcz nie do opisania. Narastająca rozkosz, przyjemność mieszająca się ze słodkim bólem promieniująca na calutkie jego drobne ciało, pragnienie ciepła ciała drugiej osoby, które teraz tak intensywnie czuł. Rozpalony nagi tors Sathina tak cudownie ocierał się o jego klatkę piersiową, gdy przylegał do niego całym ciałem pociągany przez ramiona anioła, tak szczuplutkie i kościste w porównaniu z jego szerokimi, umięśnionymi barkami.
Kiedy ich usta się spotkały z niemałą ochotą i zapałem wpił się w jego gorące wargi odwzajemniając pocałunek z równą żarliwością zamykając przy tym kolejne błogie jęknięci w jego ustach. Był w tym wszystkim tak uległy, tak podporządkowany każdemu działaniu Sathina na które odpowiadał bez najmniejszego zawahania czy też niechęci. Cały świat zatrzymał się w miejscu tylko dla tej chwili, wszystko przestało się liczyć, zasady, przyzwyczajenia, nakazy czy też przykazania. Był tylko on i Sathin połączeni w miłosnym uścisku w jego oświetlone przytłumionym światłem nocnej lampki pokoju.
- O mój słodki Boże - wymruczał słodko pojękując, kiedy po raz kolejny członek demona natrafił na TO miejsce.
Nawet nie miał pojęcia o istnieniu w jego ciele większości punktów jakie teraz odkrywał Inkub. Zarówno tych wewnątrz jego ciała, które tak intensywnie penetrował, ale i tych delikatnych punktów na szyi, których całowanie sprawiało, że przyjemne mrowienie czuł aż w stopach, jakby każda komórka jego ciała była ze sobą połączona w jakiś pokręcony sposób.
Oddech mu znacznie przyśpieszył, serce łomotało jak szalone, ale już nie ze strachu... strach już dawno odszedł w niepamięć. Poruszał lekko biodrami dopasowując się do ruchów kochanka. Nawet jego skrzydła reagowały. Drżały delikatnie rozłożone na materacu łechcząc ich właściciela swoim miękkim pierzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 10:41 pm

Wkrótce im obu zaczęło brakować tchu to też oderwał się, choć niechętnie, od ust chłopaka. Pieszczotę zastąpił jednak pieszczotą. Dał brunetowi częściową możliwość wytchnienia, ale sam znowu zaczął drażnić jego skórę. Podgryzał lekko, lizał, całował czy przesuwał lekko zębami, wywołując tym samym dreszcze. Z całą pewnością spokoju wszelkim receptorom chłopaka nie dawał nawet na chwilę. Zresztą... chciał by go czuł. Możliwie najintensywniej. By go zapamiętał. Jego i ten moment. By te chwile pełne rozkoszy i uniesień wyryły się w jego pamięci na tyle... by być może kiedyś przyszedł po więcej.
Sath nie jednokrotnie miewał sytuacje, w których ludzie, z którymi miał w ten a nie inny sposób do czynienia odnajdywali go. Sam czasami był zaskoczony jak im się to udawało. Co prawda nigdy nikt nie zapukał do drzwi jego mieszkania, ale... wypatrywali gdzieś w tłumie podczas zabawy w tym czy innym klubie. Tym bardziej, że jako Inkub czerwonowłosy chciał czy nie był zawsze w centrum zainteresowania nie raz otoczony wianuszkiem adoratorek czy adoratorów. To już zależało od tego w jakiego typu miejsce danego wieczora trafił i... na co miał ochotę. Nigdy jakoś nie potrafił się zdecydować co do tego czy woli kobiety czy chłopców. Tak, CHŁOPCÓW, bo mężczyźni niespecjalnie go już interesowali. Wybierał raczej te młodociane sztuki, zwykle o delikatnej, niemal dziewczęcej urodzie. Daleko im było do mężczyzn. Tak jak... Essianowi. Który pod tym względem był absolutnym ideałem, jeśli by wymienić wszystkie kryteria jakimi zawsze w doborze kierował się Sathin.
Zachichotał prosto w jego skórę, słysząc to westchnięcie i jego słowa.
- Dobrze Ci, co? - zamruczał i pocałował go w policzek. - Mi też... Od dawna nie czułem się tak dobrze...
Nie miał na co narzekać. Chłopak był śliczny, więc na sam jego widok mogło się zrobić gorąco. Do tego ten jego cudowny głosik... słodkie jęki. Był idealny. Poza tym był aniołem, a zdobycie takowego i całkowite podporządkowanie sobie jarałoby nie jednego demona czy wampira. Jednocześnie nie było to niczym na siłę, Essian tego chciał, było mu dobrze, więc to tylko potęgowało pozytywne wrażenia Inkubusa. Wszystko składało się na jedną cudowną całość. Sathin nie mógł więcej chcieć, bo co mogłoby być lepsze? Wątpił w to by dał radę znaleźć odpowiedź. No chyba, że na urodziny dostałby cały harem uroczych aniołków, ale to nie było możliwe.
Powoli jego ruchy stawały się mniej równe, wdzierał się w nie niejaki chaos. Wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć, ale... zawsze mogli to powtórzyć, choćby i za kilka minut jeśli tylko znaleźliby na to siłę. Cóż... Demon na pewno by znalazł. Gorzej z brunetem, który już wcześniej był słaby, a teraz jeszcze musiał się podzielić swoją cudowną energią z Inkubem. Tak czy siak Sathin postanowił zafundować aniołowi ostrzejszą końcówkę. Jeszcze mocniej, jeszcze odrobinę szybciej... Teraz już wiedział gdzie uderzać, więc starał się nie spudłować ani razu w trakcie tylko kilku ostatnich pchnięć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 11:21 pm

Biorąc pod uwagę upodobania Sathina można powiedzieć, że Essianowi trafiło się szczęście w nieszczęściu. Z jednej strony ktoś uratował mu życie, zaopiekował się nim, pomógł dojść do siebie, z drugiej strony była to osoba lubująca się w takich jak on, którą pociągała jego fizyczność, ta cielesna powłoka, w której został zamknięty, bo jego umysł czynił go o wiele dojrzalszym. Prawdopodobnie gdyby jego ciało nie wyglądało właśnie tak nawet nie miałby co liczyć na pomoc. Przecież każdy zlituje się nad młodziutkim, chorowicie wyglądającym chłopcem o nieziemskiej urodzie i ze skrzydłami u ramion.
Zdecydowanie nie mógł zaprzeczyć jego słowom. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie odczuwa chociażby minimalnej przyjemności, kiedy czerpał ją dosłownie garściami. A to, że demon dawno nie czuł się aż tak dobrze... schlebiało mu to i to nawet bardzo. Nie wiedział, czy to jego zasługa, czy bardziej jego ciała samego w sobie i tego, jak bardzo odpowiadało jego potrzebom, ale schlebiało mu to. Mimowolnie uśmiechnął się na te słowa mocniej przygarniając go do siebie, paluszkami lekko przeczesując jego miękkie włosy.
Kiedy Sathin przyśpieszył wszystko stało się kwestią chwili. Dryfował dosłownie na skraju rozkoszy, by w końcu dojść ze słodkim długim jęknięciem mocniej oplatając się nogami dookoła bioder kochanka by zatrzymać go dłużej w sobie. Jego oddech i serce szalały. Drobna pierś drżała pod nim kiedy łapał kolejne hausty powietrza. Powoli otworzył oczy rozluźniając objęcia, uwalniając jego biodra z uścisku. W miarę jak emocje opadały zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo jest teraz słaby. Wykończył się niemalże całkowicie starając się zaleczyć do końca skrzydło, a teraz jeszcze pozwolił demonowi czerpać ze swojej energii, wyssać się praktycznie do końca. Ramiona, którymi jeszcze niedawno tak mocno go ściskał, osunęły się z jego pleców opadając na pościel. Nie miał nawet siły ruszyć palcem.
- Słabo mi, Sathin... - wyszeptał cicho i dosłownie padł.
Stracił przytomność z wycieńczenia. Oczy zamknęły mu się pod ciężarem powiek opadających, jak gdyby ktoś przyczepił do nich ołowiane ciężarki. Oddech zwolnił tak, że ledwo dało się wyczuć, że oddycha. Serduszko tez przycichło, mimo że jeszcze niedawno mało nie wyrwało się ze swojego miejsca. Po prostu padł... całkiem opadł z sił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 11:38 pm

Na pewno przez dłuższy czas będzie dobrze wspominał ten seks. A co do... tego dlaczego czuł się dobrze... nie, to nie tylko dzięki ciału Essiana. Podobne mógłby sobie znaleźć wśród nieśmiertelników. Nie tylko o nie chodziło, bo w końcu brunet był czymś więcej... kimś więcej. Sathinowi odpowiadał w każdym najdrobniejszym szczególe łącznie z tą swoją dobrocią i współczuciem dla niego... Wcześniej nie spotkał się z tym by anioł poświęcając tyle chciał pomóc takiemu jak... komuś nic nie wartemu tylko dlatego, że cierpiał głód. To go na swój sposób uwiodło. Sprawiło, że nie traktował anioła przedmiotowo jak wszystkich innych swoich partnerów i partnerki. Zresztą...
Gdy i on szczytował chciał coś powiedzieć, ale... stało się coś czego obawiał się już wcześniej. Wysunął się z chłopca i wziął go w ramiona.
- Essi... Essi! - starał się go ocucić. Nadaremnie.
Jego znajomi pewnie by pękli ze śmiechu widząc jak bardzo się wystraszył. Bo tak było... Za nic nie chciał zrobić temu chłopakowi krzywdy, tymczasem doprowadził go do skraju wyczerpania.
- Niech to.... ugh... - zaklął szpetnie, ale już w myślach.
Nie wiedział co robić. Mógł mieć tylko nadzieję, że jak w poprzednim wypadku Essi naładuje swoje akumulatory poprzez sen i obudzi się już silniejszy.
Oparł się o poduszki, przytulając do siebie bruneta. Owinął ich tylko wcześniej szczelnie kołdrą i... Tak, nie zamierzał zasypiać. Miał go na tyle blisko siebie, że dzięki wyczulonym zmysłom słyszał jego serce, to jak słabo, ale bije. Trochę go to uspokoiło, ale mimo wszystko miał... wyrzuty sumienia. Nie powinien był. Jak zwykle wyszedł na ostatniego egoistę. Postanowił jednak czuwać tak długo aż Essian się nie ocknie. Choćby i do samego rana. No... chyba, że wcześniej przegra walkę ze snem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 12:01 am

Jakiekolwiek próby ocucenia go nie przyniosły najmniejszego efektu. Był zbyt wycieńczony. Prawdopodobnie, gdyby tak bezmyślnie nie męczył się z tym skrzydłem wszystko potoczyłoby się inaczej i nadal spoczywałby w pełni przytomny w objęciach Sathina, jedynie odrobinę osłabiony zaistniałym stosunkiem. Jednak pech chciał, że postąpił tak, a nie inaczej. Zaleczył resztę ran kosztem energii, którą ledwo odzyskał. o chwila doprowadzał się do stanów tak skrajnych, że aż dziwne było, że miał siłę na to wszystko, co zrobił przed chwilą.
Sen miał spokojny i bardzo głęboki, na tyle, że nawet gdyby huczało i waliło się dookoła on nadal spałby jak zabity odrabiając obie za ostatnie godziny, czy też nawet dni. Obudził się dopiero nad ranem, nadal lekko otępiały, nie będąc do końca świadomym tego co się dzieje, gdzie się znajduje i co doprowadziło go do takiego stanu. Poruszył się niespokojnie, wręcz szarpnął w jego ramionach jakby czymś wystraszony. Musiała minąć chwila zanim doszło do niego, że leży kompletnie nagi trzymany mocno przez Sathina. Otworzył ostrożnie nadal zaspane oczy. Ciężko było mu podnieść chociażby głowę, by na niego spojrzeć, ale dźwignął się z niemałym wysiłkiem do siadu wyplątując się z uścisku ramion demona. Jego ciało jeszcze nie do końca chciało z nim współpracować. W głowie zakołowało mu się. W ciężkim westchnieniem wsparł się rękoma o materac starając się doprowadzić do porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 12:14 am

Zmęczony zasnął gdzieś nad ranem, nie mogąc już dłużej czuwać. Co jak co, ale on też miał ostatnio sporo wrażeń, więc był zmęczony tymi wszystkimi nagłymi zmianami w swoim życiu. Spać nie pospał zbyt długo. Ledwie parę godzin. Jednak dla niego to na szczęście było wystarczająco dużo by się w pełni zregenerować. Bardziej niż fizycznie bowiem był zmęczony psychicznie. Ilość uczuć jakich ostatnio doświadczył była dla niego zbyt wielka. I to jeszcze niekiedy tak skrajnych... Cóż, mały aniołek wywrócił jego życie do góry nogami.
Gdy tylko poczuł szarpnięcie obudził się natychmiast i od razu spojrzał na chłopaka.
- Och, obudziłeś się już? - niby spytał, chodź znał odpowiedź.
Przechylił lekko głowę, przyglądając się mu bacznie, zupełnie jakby szukał oznak zmęczenia czy czegokolwiek innego co mogłoby wywołać niepokój.
- Jak się czujesz? Lepiej? Zemdlałeś wczoraj... Przyznam się, że wystraszyłeś mnie.
Nawet bardzo, ale do tego to się już przed nim przyznawać nie będzie. Nie musiał wiedzieć, że Sathin niemal spanikował w pierwszej chwili, prawda? Ano właśnie. Wolał to zostawić dla siebie. I tak będzie musiał sam ze sobą przemyśleć swoje ostatnie dziwne zachowanie...
Chwycił go za ramię, widząc, że ten słabo daje sobie radę z tym by ustać pionowo albo i nawet usiedzieć.
- Kręci Ci się w głowie? - spytał, nie odrywając od niego bacznego spojrzenia. - Chodź tu i poleż jeszcze trochę, pośpiech nie ma sensu. Lepiej żebyś odpoczął.
Wyciągnął do niego rękę. Tak, w typowym geście "chodź do mnie i przytul się". To, że Sathin był Inkubusem nie oznaczało, że jego egzystowanie z innymi ograniczało się tylko do spraw łóżkowych. Lubił... czasami po prostu mieć kogoś obok. Tak całkiem bez podtekstów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 12:32 am

W pierwszej chwili kompletnie zignorował to, że Sathin do niego mówi. Wszystkie słowa odbierał jak szmer, zlepek wyrazów z których ledwo dało się wyłapać ich sens. W sumie to nawet nie chciał znać ich sensu. Jego myśli zajmowało teraz coś zupełnie innego, bardziej zajmującego. Kiedy wyciągnął do niego rękę odtrącił ją i kompletnie ignorując to, jak świat zawirował mu pod stopami zsunął się z łóżka zbierając z podłogi swoje rzeczy.
- Chce wziąć prysznic. - Rzucił tylko i wyszedł z pokoju nawet nie oglądając się na niego.
Zamknął za sobą drzwi blokując je zasuwką, zatkał korkiem odpływ wanny i odkręcił wodę. Wsunął się do niej patrząc, jak powoli napełnia się, aż w końcu całe jego ciało znajdowało się pod przejrzystą taflą. Zanurzył się aż bo sam nos by zaraz żałośnie zaskamlać i zanurzyć się po sam czubek głowy, całkowicie wsunąć się pod taflę wody. Wynurzył się szybko przecierając twarz dłońmi i odgarniając z czoła mokre włosy.
- Co ja zrobiłem... - wyszeptał gapiąc się tępo przed siebie.
Dopiero teraz zaczynało do niego dochodzić co się stało, na jak wiele sobie pozwolił, a raczej pozwolił Sathinowi. Teraz uświadamiał sobie wszystko to, o czym nie pomyślał wcześniej. Jak bardzo zaryzykował, ile stracił, jakie konsekwencje poniesie i jak bardzo był głupi godząc się na to wszystko. Pomógł... no dobra, tylko dlaczego kosztem własnej czystości? Zanurzył się znowu, tak jakby wodą mógł zmyć z siebie wszystko to, co się stało, ale to była tylko woda... ona obmyje ciało, ale nie oczyści skaz na duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 12:43 am

Nie wiedział jak zareagować gdy Essian odtrącił jego dłoń. Przecież nie tak dawno tak chętnie lgnął do niego... Więc dlaczego? O co chodziło? Może... może rzeczywiście chłopakiem powodowało tylko i wyłącznie chęć pomocy? A on sądził, że jest coś między nimi... jakaś chemia... że... Nieważne.
Zwlekł się niechętnie z łóżka, wsunął na siebie tylko szybko jakąś bieliznę i poczłapał pod drzwi od łazienki.
- Essian, wszystko w porządku?
Chciał wejść do środka, ale szybko okazało się, że brunet zamknął się od środka. Westchnął, gapiąc się tępo przez jakiś czas w klamkę, a potem w drzwi.
- Co się stało?
Chciał by mu wytłumaczył, bo nie rozumiał jego zachowania. Wolałby już usłyszeć "Jestem zdrowy, spłaciłem dług, więc ogarnę się i spadam" niż tak jak teraz był kompletnie zdezorientowanym. Pojęcia nie miał, że po prostu anioł nagle dostał wyrzutów sumienia z powodu tego czego się dopuścił.
Rozglądnął się bezradnie, ale nic nie przychodziło mu do głowy.
- Poczekam w salonie... - rzucił i zostawił go.
Zanim jednak usiadł na kanapie postanowił skoczyć do kuchni i póki Essi się kąpał przygotować jakieś śniadanie. Tym razem padło na jajecznicę z dodatkami. Gdy wszystko było gotowe zaniósł tackę do dziennej części pokoju, postawił na stoliku, zostawiając pod przykryciem by nie wystygło za szybko, a sam usiadł na kanapie. I... cóż, czekał, tylko to mu zostało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 10:56 am

Nie prędko zdecydował się na opuszczenie łazienki. Nie dlatego, że nie chciał. Po prostu się bał. Bał się wyjść i od tak spojrzeć mu prosto w oczy mając świadomość tego, jak bardzo pogrążył się w swoim własnym mniemaniu. Dopiero kiedy woda w wannie całkiem wystygła a skóra na jego dłoniach pomarszczyła się uświadomił sobie jak wiele czasu już minęło, wyciągnął korek i wyszedł z wody. Osuszył się ręcznikiem i ubrał się od razu. Nie wyobrażał sobie, że miałby teraz wyjść, od tak, z łazienki owinięty jedynie ręcznikiem, by znów pokazać demonowi to, co teraz wolał przed min ukrywać. Skrzydła miał już zdrowe, to też mógł je bez problemu złożyć i naciągnąć na siebie jedną z kupionych przez mężczyznę koszulek.
Powoli otworzył drzwi. Sathin czekał na niego w salonie ze śniadaniem, ale on jakoś nie miał ochoty jeść. Samo patrzenie na jedzenie sprawiało, że żołądek wykręcał mu się na drugą stronę doprowadzając do mdłości. Zamknął drzwi odpierając się o nie plecami.
- Chyba teraz powinienem się stąd wynieść... - Zaczął cicho wbijając spojrzenie w podłogę pod swoimi stopami. Ani myślał chociażby na niego spojrzeć a co dopiero podejść bliżej.
Dług już był spłacony. Odwdzięczył się za uratowanie życia, więc dlaczego miałby nadal siedzieć Sathinowi na głowie i komplikować życie swoją osobą? Co prawda nawet nie miał gdzie iść, nie wiedział dokładnie gdzie jest, ani co czeka go za drzwiami tego mieszkania, ale chyba nie mógł tu zostać. Po tym wszystkim dziwnie by się czuł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 11:28 am

Oho, czyli jednak. No tak. Mógł się w sumie takiego obrotu spraw spodziewać. No bo czego innego? Że chłopak ochoczo rzuci się w ramiona demonowi na stałe? Albo przynajmniej na tyle, aż któryś z nich nie będzie miał tego drugiego dosyć? No raczej nie. Czyli kolejna jedno-nocna przygoda. Kolejny rozdział, zresztą jakże krótki, zamknięty.
Spojrzał na Essiana, który chyba nie miał odwagi odwzajemnić tego spojrzenia. W sumie... sam też nie miał ochoty jeść, po prostu nie chciał wyjść na złego gospodarza. W końcu traktował anioła jak swojego gościa. No dobra... z tym małym mankamentem, że raczej z gośćmi się nie sypia... Ale to się wykreśli. Tym bardziej, że jak widać chłopak potraktował to jako przysługę w zamian za uratowanie życia.
Nic nie odpowiedział gdy usłyszał jego słowa. Wstał w ciszy i podszedł do niego. Chwycił go za ramię by przypadkiem się mu nie cofnął, przyzwyczaił się do jego niemalże zwierzęcych, płochliwych reakcji i wolał działać naprzód. Na zaś. Ujął go delikatnie za podbródek i uniósł twarz bruneta.
- Spójrz na mnie. - poprosił, aż nienaturalnie łagodnie jak na demona.
- Essi... Gdzie Ty chcesz właściwie iść, co? Zastanów się dobrze. Nie znasz tego świata... Nie umiałbyś sobie tu poradzić. Skąd weźmiesz pieniądze? Gdzie będziesz spał? Na ulicy? Bo wątpię byś zarobił na swoje utrzymanie w jakikolwiek legalny sposób...
Mówił spokojnie, uważnie obserwując jego twarz.
- Na Ziemi nie jest bezpiecznie, a Ty masz ciało kruchego, delikatnego, młodego chłopca. Myślisz, że ktoś zatrudni Cię chociaż do jakiejś fizycznej pracy? Szczerze w to wątpię.
Wolał już mu nie uzmysławiać tego w jaki sposób mógłby skończyć i jak kończą w tych stronach bezdomne młode dziewczyny i chłopcy bez umiejętności, które zagwarantowałyby im normalną pracę.
Miał ochotę przesunąć dłoń z jego podbródka na policzek i go pogłaskał, ale się powstrzymał. Zabrał obie ręce, puszczając go całkiem wolno. W każdym jego ruchu widać było teraz to niezdecydowanie i to, że zachowywał się wbrew sobie i temu co rzeczywiście chciałby zrobić. Skrzyżował ręce na piersi, byle tylko je czymś zająć.
- Zostań ze mną. Przynajmniej póki nie zaznajomisz się na tyle z tutejszym światem by dać sobie radę na własną rękę. Pomożesz mi przy Demonie i sprzątaniu mieszkania, więcej nie wymagam.
Nie wymagał, choć... miał nadzieję, że trochę inaczej będzie wyglądać ich relacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 11:51 am

Kiedy Sathin wstał i zaczął iść w jego stronę chciał się cofnąć, ale nie za bardzo miał gdzie. Przecież nie będzie teraz uciekał jak głupi po całym mieszkaniu, bo wyszedłby tylko na jeszcze większego idiotę niż jest. Niespokojnie dreptał w miejscu przenosząc w nerwach ciężar ciała z jednej stopy na drugą. Gdy uniósł jego twarz, by na niego spojrzał, aż zaklął w duszy. W głowie na powrót pojawił się obraz tych płonących z pożądania szkarłatnych oczu, które pożerały go zeszłej nocy i od razu poczerwieniał ze wstydu jak najszybciej uciekając przed jego spojrzeniem. Och jak mu teraz było wstyd za jego swoje wczorajsze zachowanie.
Bolesne było to, jak bardzo demon miał rację. Każde jego słowo uderzało w biednego anioła uświadamiając mu jeszcze bardziej jego tragiczną sytuację.
- Może i nie dam sobie rady, ale nie sądzę, żebym mógł tu zostać - zaczął cicho, z każdym kolejnym słowem zbierając się w sobie, by po krótkiej ciszy odezwać się niemalże z wyrzutem. - Dla ciebie to była tylko zabawa, ale dla mnie nie! Oddałem ci wszystko, co miałem najcenniejsze i teraz... teraz pewnie myślisz o mnie jak o tych wszystkich frywolnych aniołkach, które jedynie udają świętych, żeby się przypodobać - ściszył głos - ale ja taki nie jestem...
Pluł sobie teraz w brodę za każdą swoją idiotyczną decyzję jaką podjął w przeciągu ostatnich godzin, za każde wypowiedziane słowo i za wszystko, na co przystał, przez swoją wypaczoną przesadną empatię. Przecież to był demon, demonom nie powinno się współczuć a tym bardziej pomagać, bo nie ma po co. One już upadły i nie odbiją się od dna. Takie rzeczy się nie zdarzały. A teraz Essian kierował się ku temu dnu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 12:53 pm

Chciał już spytać dlaczego to nie może tu zostać, chociaż na jakiś czas, ale... cóż, nie zdążył, bo zaraz chłopak wyrzucił chyba wszystko co mu w tej chwili leżało na sercu. A Sathin? Cóż, stał i słuchał. Wyglądał na zaskoczonego, ale tak naprawdę słowa Essiana go zabolały. To nie była zabawa. Nie traktował tak zeszłej nocy. Może na początku gdy poznał ledwie anioła to w planach miał właśnie zabawić się jego kosztem, a potem wyrzucić na bruk, ale czy w tej chwili chciał tak zrobić? Zdecydowanie nie. Przecież właśnie starał się go zatrzymać. Tu. Przy sobie. Bo... To wszystko coraz bardziej przypominało mu sytuację z przeszłości. Nie tyle same wydarzenia co to co działo się z nim samym gdy patrzył na tego bruneta. Nie chciał by znowu jego "szansa" odeszła na zawsze.
- Nigdy tak Cię nie traktowałem. - powiedział spokojnie, robiąc krótką pauzę. - Może na samym początku miałem nie fair plany wobec Ciebie, ale gdy niosłem Cię wczoraj do sypialni miałem wrażenie, że niosę coś bardzo kruchego i cennego...
Najchętniej w tej chwili by zapalił, ale, że stał tak jakby w samych bokserkach to nie bardzo miał skąd wziąć paczkę papierosów i zapalniczkę, a nagłe wychodzenie tylko po to raczej dobrym pomysłem nie było. Denerwował się, martwił i... czuł jak ostatni idiota. Bo będąc demonem stał przed aniołem i starał się właśnie jakoś sprecyzować swoje uczucia. Miłość to to nie była, tego był pewien, ale... zauroczenie, zakochanie na pewno. Teraz już wiedział. Nie chciał go wypuścić. Gdyby był mu obojętny zrobiłby to od razu przecież, bo co by go obchodziło co się stanie z brunetem? Nic. Nie jego interes. Tylko, że on go chciał mieć. Nie wiedział na jak długo, ale chciał. I... nie chciał by stała się mu krzywda.
- Myślisz, że gdyby to była dla mnie zabawa stałbym teraz jak ostatni idiota i starał się Ciebie zatrzymać? - spytał, nie odrywając od niego intensywnego spojrzenia.
Cholerna słabość. Te anioły pociągną go kiedyś na samo dno... Przecież ostatnim razem dlatego stracił swoją wysoką pozycję i musiał odciąć od "elitarnego" środowiska tejże rasy. Przestał być tam mile widziany, bo poprzez swoje uczucia ośmieszył się. Bo jak demon może pokochać anioła? Śmieszne. Uwieść i wykorzystać - oczywiście, ale nie kochać i bronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 1:17 pm

Bardziej niż wyrzutem w stronę demona, było to wyrzutem względem samego siebie, swoich błędów i przewinień, rzeczy, których nie powinien był się dopuścić. Tyle lat pilnował się jak tylko mógł, wręcz izolował od pewnych rzeczy, by nie dawać sobie szansy na chociażby najmniejsze grzeszki, a teraz ta szansa wbrew jego woli przyszła sobie sama, a on skorzystał z niej możliwie jak najlepiej. Można powiedzieć, że miał teraz coś w rodzaju moralnego kaca, jak po dzikiej imprezie, na której sypiasz z kim popadnie, a potem nawet nie pamiętasz jego imienia, z tym, że ta impreza nie była dzika, kochanek jest wybawcą i w ogóle nie jest to impreza a wszyscy są kompletnie trzeźwi i świadomi swoich decyzji, mimo że jedna ze stron sugestywnie chwieje się na nogach.
- Ja nie wiem co mam myśleć. - Delikatnie oblizał wargi z trudem przełykając ślinę, jakby coś zaciskało mu się niemiłosiernie na krtani. - Miałem być idealny...
Ostatnie zdanie powiedział bardziej do samego siebie, aniżeli do niego, znowu pogrążając się we własnych myślach i spuszczając wzrok pobitego psa na podłogę. Otulił się rękoma kuląc się nieznacznie w samym sobie.
- Po co chcesz mnie tu zatrzymać? Przecież przeze mnie masz tylko same problemy.
Spojrzał na niego nawet nie unosząc głowy jak szczeniaczek, który zerka z dołu na swojego właściciela ze smutkiem w wielkich oczach przepraszając go za podarcie tej głupiej poduszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 1:40 pm

- Jesteś idealny. Przynajmniej dla mnie.
Wiedział, że Essian akurat na to odpowiedzi żadnej nie oczekiwał, ale nie mógł się powstrzymać przed powiedzeniem tego co myślał na ten temat. Chwycił go za ramię, rozplątując mu ręce, którymi się obejmował, a potem za dłoń i pociągnął delikatnie w stronę kanapy, tak by obaj mogli usiąść i na spokojnie porozmawiać.
- Dla kogo Ty chcesz być idealny, co? Po co? Chcesz nadal żyć nie zaznając z tego wiecznego życia nic? Co ci daje to, że inni Cię podziwiają i chwalą? Nie sądzisz, że to próżne? Zachowywanie się wbrew sobie tylko po to by karmić się pochwałami? Nie powiesz mi przecież, że nie chciałeś tego co stało się wczoraj... Nie musiałeś, do niczego Cię nie zmuszałem. Wiem, że kierowałeś się na początku chęcią pomocy, ale potem nie wyglądało mi to na działalność charytatywną. Mam rację? - mówił, nie odrywając od niego spojrzenia.
- Chciałeś tego. Tak samo jak ja. To nie był dla mnie ratunek przed głodem... To... to był tylko mało znaczący dodatek. Przede wszystkim byłeś tam Ty, jako najważniejszy element. Przecież wiesz, że mogłem w akcji desperacji iść i uwieść pierwszą lepszą osobę spotkaną na ulicy. Myślisz, że potraktowałbym ją tak samo jak Ciebie?
Essian chyba dobrze pamiętał jak bardzo Sathin się starał być delikatny, by go nie spłoszyć czy zniechęcić. Robił wszystko by jemu także było dobrze. W związkach nawet bywa, że jedna strona zapomina o tej drugiej i skupia się tylko na sobie. A oni nie byli parą... Mimo to demon zadbał o niego tak jak tylko potrafił. By to nigdy nie było złe wspomnienie. Zacisnął lekko palce na jego drobnej dłoni.
- Powiedz, ale tak szczerze. Ile Ci na górze, którzy tak często pouczają o miłości, wiedzą o niej tak naprawdę, skoro nigdy nie zakosztowali tego uczucia? Co mówili na temat takich jak ja? Wyglądam Ci na kogoś kto nie ma uczuć? Kogo nic nie obchodzi i tylko stara się krzywdzić innych?
Mówił i mówił. Ktoś z nauczycieli Essiana powiedziałby, że go kusi wszelkimi obietnicami, które pod przykrywką czegoś wspaniałego były grzechem. Może z ich punktu widzenia tak było, ale Sathin wiedział swoje. Gdyby miał wybierać między życiem anioła a demona... zostałby demonem.
- Skrzywdziłem Cię? - przekrzywił lekko głowę, wpatrując się nieustannie w jego twarz i szukając jego spojrzenia.
Mimo, że wcześniej się powstrzymał to teraz wyciągnął do niego rękę i pogłaskał go po policzku.
- Zostań ze mną... - ściszył głos niemal do szeptu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 2:26 pm

Ciężko było mu to przyznać, ale Sathin miał racje. W każdym słowie jakie wypowiedział. Każdy dzień, który przeżył jako nieśmiertelny był taki sam, wyglądał dokładnie tak samo, nie przynosił nic nowego, żadnych zamian, niespodzianek, nic. Budził się, jadł śniadanie, długie godziny spędzał w świątyni ze swoimi mistrzami, a potem przychodziła noc, więc szedł spać, by następnego dnia obudzić się i znów robić to samo. Jedynie od czasu do czadu zdarzało mu się coś innego jak chociażby zejście na ziemię, ale tylko na chwilę, pod okiem starszych, ale to nie było to, co teraz. Mógł iść jedynie tam, gdzie mu pozwolono, robić to, co mu nakazano i mimo posiadania duszy obdarzonej wolną wolą w ogóle z tej wolnej woli nie korzystał. Dopiero teraz był wolny. Z dala od swojego domu, z dala od tej namiastki rodziny, którą tam posiadał, bez wiszących nad głową mędrców decydujących do jest dobre, a co nie.
Szczerze nie wiedział co mu odpowiedzieć... bał się powiedzieć cokolwiek. On bardziej niż kto inny potrafił odróżnić prawdę od fałszu, a w jego słowach nie dało się wykryć kłamstwa. Był w tym wszystkim tak szczery i cudownie ujmujący, że aż nie potrafił oderwać wzroku od tych wpatrzonych w niego szkarłatnych oczu. Posadzony na kanapie siedział jak na szpilkach wsłuchując się w jego słowa myślami wracając do tej cudownej nocy. Gdy go dotknął mimowolnie wtulił policzek w jego dłoń. Może to dobrze, ze spadł. Może dzięki temu nie tyle wyrwie się spod jarzma tych na górze, ale i pomoże temu demonowi. Nie wiedział jeszcze jak i w czym miałby mu pomóc, ale widział, że mimo wszystko potrzebuje jego towarzystwa.
- Zostanę - odpowiedział w końcu ujmując w obie dłonie rękę, którą Sathin trzymał mu na policzku. - Ale mam warunek. Jako anioł nie mogę patrzeć, jak demon szarżuje po mieście kusząc i pożywiając się cudzą niewinnością kiedy tylko najdzie go ochota, więc wolałbym, byś robił to tylko, gdy będzie to konieczne.
Nie mógł mu całkiem zabronić posilania się, bo tym by go zabił, albo przynajmniej strasznie wymęczył, ale wolał ograniczyć jego podboje do minimum, aby chociaż kilka ludzkich dusz uratować od potępienia... albo przynajmniej odebrać im jeden z bodźców, który ich do tego popchnie, bo głupi i ufny człowiek i tak wpakuje się w kłopoty, jeśli tylko się postara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sob Kwi 18, 2015 10:01 pm

Już pierwszy gest, to jak Essi przytulił mocniej policzek do jego dłoni... już wiedział, że będzie dobrze, że uda mu się go jakoś przekonać do tego by został. Zabawne trochę, że po tak krótkim czasie znajomości Sathin zdążył się na swój sposób przyzwyczaić do jego obecności. I naprawdę nie miałby nic przeciwko gdyby... mógł się przyzwyczaić bardziej.
Doskonale pamiętał tę sytuację sprzed laty. Gdy zakochał się w anielicy. Najpierw bardziej powierzchownie, w samym jej wyglądzie, potem rozmawiał z nią, spędzał czas i zakochiwał się coraz i coraz to bardziej. Aż w końcu można to było nazwać prawdziwą miłością, a nie tylko zauroczeniem. Był tak zmęczony swoim życiem i ciągłymi zmianami partnerów czy partnerek, że nie narzekałby gdyby choć na jakiś czas mógł cieszyć się stabilizacją.
Uśmiechnął się gdy tylko usłyszał "zostanę". Chciał już coś powiedzieć, ale Essian na nowo podjął cały temat.
- Warunek? - spytał, po czym grzecznie go wysłuchał. Pokiwał głową.
- W porządku. - odparł bez większego zastanowienia. - Nie jestem niewyżytą bestią. W zupełności wystarczyłby mi jeden, stały partner.
Tak, specjalnie to podkreślił. Oczywiście miał na myśli Essiana. Że gdyby... gdyby się zgodził nie ruszyłby nikogo innego. Bo i po co, skoro miałby takie cudo we własnym mieszkaniu? Nie musiałby wtedy szwędać się nigdzie po nocy, przychodziłby w razie potrzeby prosto do bruneta. Zresztą... biorąc pod uwagę to jak go do niego ciągnęło to nawet nasycony by chętnie się poprzymilał od czasu do czasu.
- Oczywiście jeśli nie miałbyś nic przeciwko... Wtedy nie ruszę żadnego człowieka. Twoja energia jest inna, odnawia się i jest znacznie potężniejsza, więc nie musiałbym nawet zbyt często...
Uśmiechnął się lekko, porozumiewawczo. Chłopak był na tyle bystry, że na pewno wiedział o co chodzi. W przypadku takiego układu stałby się jedynym kochankiem inkubusa, a zatem demon nie ruszyłby nikogo poza nim, ratując tym samym całkiem sporą ilość duszyczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Nie Kwi 19, 2015 1:17 am

- Że ja miałbym z tobą? - Poczerwieniał na twarzy wpatrując się w niego z nie małą konsternacją. Co prawda mógł spodziewać się tych słów, ale i tak go tym zaskoczył. Już sama myśl przyprawiała go o dreszcze, a co dopiero gdyby miał... ugh. Chociaż to był pomysł. W końcu już raz mu się oddał, swoich grzechów i skaz na duszy nie wymaże, ale mógł sprawić, że staną się płytsze "poświęcając" swoją cnotliwość dla dobra ogółu. Widać nie tylko on miał zamiar stawiać tu warunki.
- Ale nie tkniesz nikogo? - upewnił się starając się zignorować coraz to większe palenie na policzkach. - I będziesz... tylko ze mną? Niezależnie od wszystkiego?
I w co on się znowu pakował. Jeszcze niedawno miał zostać awansowany na Serafina, a teraz układał się z samym diabłem w ciele nieziemsko przystojnego mężczyzny o spojrzeniu tak pociągającym, że wpatrując się w te szkarłatne oczy ciężko było odmówić.
Nie mógł powiedzieć, że ten pakt kusił go jedynie ze względu na te wszystkie ocalone dusze. Nawet teraz czuł na sobie jego dotyk, miał w głowie wszystko to, co Sathin robił z nim zeszłej nocy i pamiętał, jak bardzo to wszystko było przyjemne, jak chciał więcej i więcej, mimo że jego wymęczone ciało mówiło dość. Niewątpliwie skorzysta na tym układzie... ale może lepiej byłoby twierdzić, że robi to jedynie ze względu na niewinne dusze.
- I na prawdę byłbyś gotowy zdecydować się na tylko jednego partnera? - upewnił się znowu zagryzając lekko dolną wargę w zamyśleniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Nie Kwi 19, 2015 1:33 am

Wpatrywał się w niego z oczekiwaniem na odpowiedź. Skłamałby gdyby powiedział, że choć trochę nie było to dla niego stresujące, bo w końcu nie miał pewności, prawda? Chłopak mógł mu odmówić.
Uśmiechnął się rozbawiony jego pierwszą reakcją i słowami.
- Tak. - odparł jedynie, przytakując by sprawa była jasna. - Ty i ja.
Widział doskonale jak policzki bruneta nabierając kolorów i chyba właśnie przez to tym bardziej nie mógł powstrzymać uśmiechu, który gdy już się pojawił na jego twarzy to nie chciał zejść. W sumie nie pamiętał kiedy ostatnio się tak uśmiechał... Przy Essiana na pewno po raz pierwszy wyglądał na naprawdę zadowolonego, ale co mu się dziwić? Wszystko układało się powoli po jego myśli. Nie był już głodny, rozdrażniony i zły. Nie miał się czym martwić, bo aniołek czuł się już znacznie lepiej.
- Obiecuję, że nikogo nie tknę. Nawet nie zwrócę uwagi.
To wcale nie będzie takie trudne, jeśli obok będzie Essi. Demon aktualnie wpatrzony był w niego niczym w obrazek i... trudno opisać to jak się cieszył w tej chwili. Może choć ten jeden raz los okaże się dla niego łaskawy?
- Tylko z Tobą. - odparł, pochylając się bardziej ku niemu i głaszcząc dłonią po policzku.
Sathina w chwili obecnej można by przyrównać do nadpobudliwego psa, który doskonale wie co oznacza słowo "spacer" i właśnie tenże mu zaoferowano. Dosłownie moment, w którym właściciel chwyta smycz w dłoń. "Tak, tak, spacer! Chodźmy! Już! Natychmiast!"
- Nie potrzebuję nikogo, jeśli będę mógł mieć Ciebie, Essi. Zresztą nie jestem jakimś odosobnionym przypadkiem. Znałem kiedyś demona, który zakochał się w człowieku i dawali sobie z tym radę. Tak jak powiedziałem... nie jestem potworem, potrafię się kontrolować.
Musnął lekko nosem jego nos.
- Musisz tylko zgodzić się na to by być mój. - wyszeptał, zerkając to na jego wargi, które przygryzał co jakiś czas w jakże kuszący sposób, to znowu w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Nie Kwi 19, 2015 1:05 pm

Och jak on uwodził tym swoim uśmiechem. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, że z nim wygląda o wiele seksowniej niż z tym groźnym spojrzeniem i postawą. Ujmował za serce swoim nieodpartym urokiem sprawiając, że drobne serduszko aniołka znowu zabiło szybciej. I jeszcze ta bliskość, kompletnie kłócąca się z jego osobą delikatność, aż zapomniał co chciał powiedzieć. Wszystkie jego myśli odpłynęły, a on, niczym oczarowany wpatrywał się w jego cudowne szkarłatne oczy nie potrafiąc wydusić słowa. Mocniej chwycił jego dłoń nie mogąc się powstrzymać przed pokonaniem tego drobnego dystansu. Przysunął się bliżej i delikatnie, nadal nieśmiale i z wahaniem pocałował go, delikatnie, słodko, z czułością, smakując jego warg przez tą krótką chwilę.
- Mam jeszcze jeden warunek - wyszeptał nie odsuwając się od jego ust - Jeżeli mam się układać z demonem chcę znać jego prawdziwe imię.
Odsunął się od niego, by już dłużej nie rozpraszać go swoją osobą, nadając całemu temu "paktowi" bardziej formalnego wymiaru. Dopóki nie pozna się imienia demona nie wiadomo z kim tak na prawdę ma się do czynienia. Ich ludzkie powłoki mogą być różnorakie, zmieniać się w zależności od kaprysu demona, ale ich prawdziwe "ja" zawsze pozostawało takie same, a Essian chciał je poznać. Wolał wiedzieć o nim na tyle dużo, ile mógł, nim w ogóle przystanie na jakiekolwiek warunki Inkubusa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Sathina
Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    E a s t  E n d :: Stare kamienice i domki-
Skocz do: