IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Sathina

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 8:24 pm

Sathin nie słysząc żadnej odpowiedzi postanowił wejść do środka, tym bardziej, że jeśli już coś usłyszał to... mamrotanie Essiana o skrzydłach. Demony miały świetny słuch i nawet szum wody nie przeszkadzał mu w tym by spośród różnych dźwięków wyselekcjonować właśnie słowa chłopaka.
Już bez wahania otworzył drzwi, właściwie to wpadł do środka od razu namierzając wzrokiem anioła, skulone w kabinie prysznicowej. Nie zdejmował ubrania, bo nie było na to czasu, trudno, zmoczy go. Otworzył przesuwane drzwiczki i wszedł do środka. Nie szukał nawet kurka by zakręcić wodę, bo bał się, że trochę zajmie mu wyciągnięcie stąd Essiego. Co jeśli będzie się opierał? Wtedy zmarzłby w mgnieniu oka, a tego nie chciał. Przykucnął przy nim, oglądając dokładnie skrzydła i szukając owej krwi, by zaraz potem delikatnie je uchylić, tylko tyle by mieć dostęp do twarzy chłopaka. Położył mu ciepłą dłoń na policzku, wpatrując się w jego twarz z bliska.
- Essi, nic Ci nie jest... Wszystko jest w porządku, nie ma żadnej krwi. - mówił spokojnie, wpatrując się w jego zamknięte w chwili obecnej oczy.
- Nie ma się czego bać. - dodał, głaszcząc go delikatnie po policzku.
Zmókł całkiem, ale w tej chwili nie bardzo się tym przejmował. Pies zaglądał tylko przez szparę między futryną a drzwiami do środka, sprawdzając czy aby i jego pomoc nie jest potrzebna, ale gdy zobaczył, że właściciel znalazł Essiana i już się nim zajmuje wycofał się do salonu.
- Twoje skrzydła są zupełnie zdrowe. - mówił byle jak najwięcej, by odwrócić niego jego uwagę od tego co musiało mu się przywidzieć. - No spójrz na mnie. Otwórz oczy, proszę.
Czarna dopasowana koszula, teraz mokra przylegała obecnie do jego ciała jeszcze bardziej niż zwykle, a mokre włosy przykleiły się do twarzy, po której co jakiś czas spływały krople wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 8:51 pm

Nawet nie zauważył jak Sathin wszedł do łazienki, nie słyszał jak otwiera kabinę, nawet nie słyszał co do niego mówił, dopóki nie odchylił jego skrzydeł i nie dotknął jego twarzy informując tym samym o swojej obecności. Oderwał dłonie od twarzy podnosząc na niego wzrok z rozpaczą w szeroko otwartych oczach lekko zaczerwienionych od łez, które kompletnie bez jego wiedzy sączyły się z kącików i ściekały po policzkach.
- A...ale krew... tu była krew, Sathin! - jęknął rozglądając się dookoła na jeszcze chwilę temu wymieszaną z krwią wodę w której klęczał. - Była wszędzie...
Uczepił się kurczowo jego ramienia zaciskając na nim swoje drobne dłonie cały czas nie mogąc opanować zarówno szalejącego oddechu jak i cieknących z oczu łez. Musiała minąć chwila zanim obraz klęczącego przy nim Sathina w pełni się zmaterializował i nie był już tylko czarno czerwoną rozmytą plamą.
- Była tu... - wydusił z siebie znowu łamiącym się głosem wgapiając się w wodę jakby sam siebie chciał o tym przekonać, by zaraz przepraszająco spojrzeć na Satha jakby było mu głupio, że tak naprawdę zrobił aferę o nic... bo tu nic nie było... zupełnie nic prócz przejrzystej, cały czas lecącej strumieniami z prysznica wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 9:06 pm

Nie chciał go widzieć w takim stanie i naprawdę zrobiłby wszystko by mu ulżyć, ale... właściwie nie wiedział jak. Pojęcia nie miał czym mogło być spowodowane to co widział Essian jeszcze chwilę temu. Może to zmęczenie, może stres w ten sposób o sobie przypominały, a może... jeszcze coś innego. Jednak o wszelkich nadprzyrodzonych ewentualnościach wolał nawet nie myśleć.
- Już dobrze. Pewnie Ci się wydawało, niczego już tu nie ma. - spokojny, wręcz nienaturalnie ciepły jak na demona głos.
Cofnął się tylko po to by sięgnąć po wiszący obok prysznica biały ręcznik. Zakręcił wodę, a potem owinął w niego Essiana i wziął na ręce, pozwalając by ten objął go za szyję. Pochylił lekko głowę w jego stronę, tak, że musnął nosem nieznacznie jego policzek, niedaleko ucha.
- Nic Ci nie grozi... - wyszeptał. - Nie pozwolę by ktokolwiek Cię znowu skrzywdził.
Sathin od samego początku podejrzewał, że to za sprawą kogoś Essian spadł i tak bardzo... oberwał w czasie tego upadku. I na pewno nie był to tylko nieszczęśliwy wypadek, a coś zaplanowanego i wykonanego z pełną premedytacją. Być może owa osoba chciała zabić anioła, ale nie do końca jej wyszło, bo tamtej nocy akurat niedaleko przechodził czerwonowłosy i postanowił uratować mu życie.
Trzymając go tuż przy sobie zaniósł chłopaka do sypialni, która była najprzytulniejszym i najspokojniejszym pomieszczeniem w mieszkaniu, więc również najlepszym na to by anioł się uspokoił. Usiadł z nim na skraju łóżka i tulił do siebie, głaszcząc po mokrych włosach i plecach. Nie trzymał go jednak jakoś bardzo mocno, dając możliwość jeśli tylko Essi zechce przejścia choćby i na łóżko.
- Nie płacz już... - szeptał, ocierając się policzkiem o jego policzek za każdym razem gdy odwracał głowę mocniej w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 9:24 pm

Chwilę mu zajęło zanim opamiętał się do tego stopnia, by chociażby schować przyciśnięte ściśle do ciała skrzydła, tak samo mocno, jak przyciska się skaleczoną rękę, licząc, że w ten sposób ukoi się chociaż odrobinę ból. Teraz jednak bólu nie było, był tylko strach i wspomnienie bólu spotęgowane dziwacznymi widziadłami, które teraz też były już tylko nieprzyjemnym wspomnieniem. Owinięty ręcznikiem chwycił się mocno Sathina dając się bez najmniejszego sprzeciwu zanieść do sypialni.
Był w tej chwili zbyt zdenerwowany, by chociażby się ruszyć. Jedynie naciągnął na siebie mocniej ręcznik nieco się nim okrywając cały czas siedząc wsparty o równie przemoczone ciało demona, który znajdował się teraz tak blisko, że zapewne w normalnych okolicznościach odskoczyłby od niego niczym oparzony uważając to za naruszenie jego przestrzeni osobistej, ale teraz... teraz jego przestrzeń była ostatnią rzeczą, o jakiej był w stanie myśleć, z resztą o niczym nie był w stanie myśleć.
Dopiero po chwili odsunął się od niego na tyle, by móc na niego spojrzeć. Odgarnął z czoła swoje przemoczone włosy patrząc, jak woda nadal ścieka z włosów po szczęce Inkuba skapując kropla po kropli na jego nagie uda.
- Przeziębisz się... - mruknął cicho mocniej owijając się ręcznikiem. Sathinowi też przydałby się ręcznik, żeby mógł się chociaż trochę osuszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 9:43 pm

Niemal się roześmiał gdy usłyszał jego słowa. A jednak te anioły to były niezwykłe stworzenia. Przed chwilą wystraszony nie mógł przemówić nawet jednego słowa, a teraz pierwsze co przyszło mu do głowy to to, że Sathin się przeziębi... Uroczy.
- Nic mi nie będzie. - uśmiechnął się i pogłaskał go po policzku, ciesząc się, że najwyraźniej już brunecikowi nieco lepiej.
Sath mimo, że był mokry to wciąż był ciepły, co jak co, ale typowym dla niego żywiołem był ogień, więc nie było to chyba aż takie dziwne. Przeziębianie się czy w ogóle wyziębienie jego organizmu nie było tak łatwe jak w przypadku ludzi czy nawet innych istot nadnaturalnych. Mógł śmiało robić za prywatny piecyk grzewczy.
- Ale skoro Ci lepiej, to mogę Cię na chwilę zostawić.
Po tych słowach posadził Essiego na łóżko, a sam wstał nie nie przemoczyć całkiem pościeli swoją osobą. Wyszedł na chwilę do łazienki. Najbardziej ucierpiała koszula i włosy, spodnie już mniej. Tak czy siak rozebrał się do bielizny, która jako jedyna była sucha, więc został w bokserkach. Wrócił do sypialni już z ręcznikiem na głowie. Przeszedł przez pokój, starając się osuszyć włosy, z których wciąż kapała woda i tym razem nie chowała się za materiałem mokrej koszuli, a spływała kropelkami po jego nagim torsie i plecach. Zerknął spod ręcznika na bruneta.
- Przynieść Ci coś ciepłego do picia? - spytał, siadając obok z ręcznikiem obecnie przewieszonym przez szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 10:14 pm

Dopiero teraz, kiedy ciało Sathina nie ogrzewało już jego ciała swoim ciepłem zadrżał dopiero teraz czując chłód który nie tyle panował w pomieszczeniu, co wynikał z kontrastu powietrza z jego rozgrzanym przez wodę i nadal wilgotnym ciałem. Usiadł ostrożnie na brzegu łóżka obserwując, jak Sath wychodzi z pokoju, by za chwilę wrócić do niego już tylko w samych bokserkach i ręczniku. Skłamałby, gdyby powiedział, że ten widok nawet odrobinę go nie onieśmieli. Z resztą to było widać, bo od razu uciekł wzrokiem byle jak najdalej od umięśnionego ciała mężczyzny udając, że to wcale nie z jego powodu. Kiedy siadał obok odsunął się nieznacznie, jakby przesuwając się nawet na milimetr mógł uzyskać odpowiednio dużo przestrzeni, by nie dało się wyczuć napięcia jego ciała. Jedynie ukradkiem zerknął na demona, kiedy usłyszał jego pytanie, i jedynie pokręcił głową w odpowiedzi, by zaraz zaciskając usta w wąską kreskę poprawić i tak już mocno naciągnięty na nagie ciało ręcznik.
- Ja na prawdę widziałem krew... - zaczął znowu wbijając wzrok w podłogę.
Nie miał pojęcia skąd u niego tego typu omamy. Nie przypominał sobie, by trafił w przeciągu ostatnich godzin na kogoś, kto w takim stopniu mógłby zmanipulować jego wzrok, by wywołać taki efekt... do tego tak realny. Prawdopodobnie gdyby nie zapewnienia Sathina nadal siedziałby tam przerażony bojąc się chociażby zerknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 10:33 pm

Lekki uśmiech zniknął na jakiś czas, a zastąpiła go powaga. Westchnął bezgłośnie, przysuwając się do Essiana. Chwycił lekko jego twarz, chwytając za podbródek i tym samym zmuszając do tego by na niego spojrzał i zaraz dłoń przesunął bardziej na policzek. Pochylił się lekko.
- Widziałeś i nikt w to nie wątpi. Ważne, że zniknęła. No i miejmy nadzieję, że coś takiego się nie powtórzy. - powiedział, głaszcząc go lekko kciukiem.
Zerknął na jego ramię, a dokładniej skórę, którą pokrywała lekka gęsia skórka.
- Czemu nie mówisz, że Ci zimno? - spytał, znowu spoglądając na chłopaka.
Usiadł za nim w rozkroku i przytulił od tyłu do siebie. Nie mógł się powstrzymać przed tym by nie wcisnąć twarzy w zagięcie szyi bruneta, co też właśnie uczynił. Jednak nie próbował żadnych innych sztuczek, dawał mu jedynie korzystać ze swojego ciepła, bo w przeciwieństwie do Essiana Sath nie zmarzł wcale. Nadal był przyjemnie ciepły. Przymknął na chwilę oczy.
- Ja... Uhm... - najwyraźniej zrezygnował z czegoś co miał zamiar powiedzieć. - Boisz się czegoś, Essi? Może to dlatego zobaczyłeś tę krew... Może za bardzo się denerwujesz i myślisz o tym co się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 10:52 pm

Początkowo aż zesztywniał, kiedy demon objął go przytulając się do jego pleców. Sam oddech owiewający jego szyję przyprawiał go o jeszcze większą gęsią skórkę i zesztywnienie, aniżeli zimno. W końcu jednak lgnąc do ciepła oparł się o jego ciało wtulając się plecami w rozgrzany tors i nawet nie przypuszczał jak ta odrobina bliskości może go rozgrzać. A może to wpływ samej bliskości Sathina tak na niego działał. Rozgrzewał, rozpalał i sprawiał, że gorąca krew zaczynała szybciej płynąć w jego żyłach pompowana przez przyśpieszające serce.
Kiedy usłyszał jako pytanie przez dłuższą chwilę nie wydusił z siebie nawet słowa. Nie bardzo wiedział co powiedzieć, albo jak powiedzieć, żeby znów nie zostało to opacznie zrozumiane i by znowu nie musiał tłumaczyć ku znudzeniu rozmówcy, by znów nie wywracał oczami i nie starał się za wszelką cenę go uciszyć, tak jak to zrobił w kawiarni.
- Ja... - zaczął dość niepewnie, ostrożnie, cały czas układając sobie w głowie słowa. - Ja po prostu nie chcę ich stracić... Mam wrażenie, że kiedy stracę skrzydła, to przestanę być sobą i stanę się kompletnie bezwartościowy.
Dla anioła chyba nie było nic gorszego od utraty skrzydeł. To jak strata ręki, czy też nogi, oznaki swojej boskości i niezwykłości, najbardziej charakterystyczny element ich wyglądu pozwalający wzbić się ponad chmur i szybować w nieskończoność... A bez niego... Bez niego to już nie to samo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 11:09 pm

- Nie stracisz. A nawet jeśli to nie sprawi, że staniesz się mniej wartościowy. Nadal będzie mógł być sobą przecież i robić to co uważasz za słuszne. - wymruczał, smyrając go lekko nosem po szyi za uchem.
- Strata skrzydeł nie oznacza nagłej zmiany charakteru, sposobu myślenia i działania. - dodał spokojnie.
Na moment zastygł w bezruchu i nie odzywał się, najwyraźniej myśląc nad czymś. To nie było łatwe, ale...
- Jeśli tak bardzo się o to boisz mogę uwolnić Cię od naszej umowy, bo to o to chodzi prawda? Boisz się, że zostaną Ci zabrane dlatego, że zadajesz się z demonem... Mój znajomy zna jednego anioła, który mieszka tu na Ziemi. Może mógłby pomóc Ci wrócić na górę.
Może nie było tego po nim ani widać ani też słychać w głosie, ale coś się w nim ściskało na samą myśl, że mógłby nie zobaczyć więcej Essiego, że ten wróciłby między swoich... na dobre. Jednak czerwonowłosy doskonale zdawał sobie sprawę jak wielkim ryzykiem zarówno dla niego jak i dla chłopaka było to... to coś między nimi. Dlatego wolał by to brunet sam zdecydował o tym jaką drogą chce podążyć. Trochę paradoksalne, ale tym bardziej, że zależało mu na nim. Nie chciał trzymać go tu na siłę, choć mógłby. Wiedział, że będzie cierpieć, ale wolał go już puścić wolno.
- Może również udałoby się ustalić kto przyczynił się do Twojego... wypadku tamtej nocy.
Swoją drogą trochę obawiał się go tam wypuszczać właśnie ze względu na to... Gdyby coś stało się Essianowi... nigdy by sobie tego nie wybaczył, ale to był wybór bruneta, nie jego.
- Ale to już Twoja decyzja. - pocałował go delikatnie w szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 11:25 pm

Uwolnić od umowy? Aż zamarł na te słowa ostrożnie odwracając się przez ramię, by na niego spojrzał. Ostatnie czego się spodziewał, to taki obrót spraw i tego typu propozycja. Jeszcze niedawno demon tak twardo obstawał przy tej umowie i korzyściach jakie z niej czerpał, a teraz sam, z własnej woli proponował mu zerwanie jej, tylko dlatego, że boi się o utratę skrzydeł? Ale przecież to były skrzydła Essiana... więc dlaczego demon, którego ani trochę ta strata nie dotyczyła miałby się nią przejmować? Przecież demony z reguły myślały tylko o sobie. Były egoistami, chciały jak najlepiej dla siebie, a inni... kogo obchodziliby inni. Jednak Sathin ciągle go zaskakiwał. Nie tyle swoimi słowami, co zmiennym zachowaniem kiedy to w jednej chwili zaczepiał go i obłapiał, bo chwilę potem tulić do siebie jedynie z czułością muskając nosem i oddechem jego szyję.
- Ale... - zapatrzył się na niego przez chwilę wręcz z przerażeniem powoli pojawiających się we wlepionych w demona sarnich oczach - Ale ja nie... nie chce...
Z jednej strony zerwanie tej umowy i przystanie na propozycję Sathina były bardzo kuszące, bo w końcu zyskałby to, czego tak na prawdę chciał. Wróciłby... do siebie. I nie musiałby się już niczym martwić. Nikt nie mógłby już mu zarzucić nielegalnych kontaktów z demonem, mimo że tak na prawdę nie było między nimi żadnego poważnego kontraktu, a jedyne słowna umowa. Jednak cos sprawiało, że po prostu nie chciał, że przez samą tą propozycję coś zakłuło go nieprzyjemnie w piersi jak gdyby... zawiódł się, albo został zraniony... ale w kwestii jego uczuć a nie fizyczności. Mimo wszystko przy demonie czuł się bezpiecznie. Nie wiedział dlaczego, bo mózg nakazywał mu postrzegać go, jako potencjalne zagrożenie, ale mimo to ufał mu i wiedział, że przy nim nic mu się nie stanie. Po powrocie, nawet gdyby wrócił na ziemię prawdopodobnie już nigdy by na niego nie trafił, ale czy tego chciał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 11:40 pm

Essian nawet sobie nie wyobrażał jak wielki kamień z serca spadł Sathinowi, gdy usłyszał, że ten nie chce zrywać umowy i wracać do siebie, a przecież mógł. Mógł to zrobić choćby jeszcze dzisiaj. Równocześnie bardzo go tym zaskoczył, bo nie spodziewał się, że brunet powie właśnie to, prędzej spodziewałby się "to chodźmy do tego Twojego znajomego". Przecież wiedział ile dla chłopaka znaczyły skrzydła, czystość, te wszystkie piękne idee i podążanie w ślad za nimi... Patrzył na niego, gdy ten się odwrócił i nie dowierzał. Nawet chciał coś powiedzieć, już otwierał usta, ale... nie wiedział co. Kompletnie wszystkie myśli mu pouciekały.
A co do egoizmu Sathina... to nawet najpodlejsze ze stworzeń miewają uczucia, a czerwonowłosy zwyczajnie się zakochał. To, że tak a nie inaczej traktował Essiego nie oznaczała, że tak samo traktował innych. Tak czy siak zaproponował mu pomóc i powrót do siebie tylko i wyłącznie dlatego, że czuł do niego to co czuł i dlatego zamiast kierować się własnym dobrem starał się zrobić coś by to brunet był szczęśliwy. Tymczasem okazało się, że... powrót chyba nie do końca gwarantował mu owe szczęście, a tym samym Sath mógł mieć nadzieję na to, że chłopak może jednak... chociaż odrobinę... albo przynajmniej przywiązał się do niego na tyle, że była szansa na coś więcej.
- Skoro nie chcesz wracać to czego chcesz? - spytał by sytuacja była jasna, by mieć pewność. - Zostaniesz ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Maj 28, 2015 11:54 pm

Tak na prawdę sam nie wiedział, czego chciał. Po raz pierwszy od bardzo dawna czuł się jak dziecko we mgle, które nie wie jaką ścieżką ma podążać, ma przed sobą wiele możliwości, ale tak na prawd nie wie, która jest tą właściwą, tą jedyną i słuszną. Tyle że dookoła niego nie było mgły, tylko ramiona tulącego go do siebie Inkubusa, i nie wiele dróg, ale jedynie dwie, zostać, bądź odejść, ale decyzja mimo że wydawała się być prosta, była na prawdę ciężka, bo z jednej strony chciał wracać do domu, do siebie, do swojego dawnego spokojnego życia, ale z drugiej... z każdą kolejną chwilą poznawał nowe rzeczy, których najprawdopodobniej bez demona nigdy by nie poznał.
Ostrożnie obrócił się do niego bokiem, by nie musieć za bardzo zadzierać głowy do tyłu, by móc na niego spojrzeć, bo tak jak zazwyczaj uciekał wzrokiem przed tym szkarłatnym spojrzeniem, tak teraz po prostu nie mógł.
- A czy ty chcesz żebym został? - Bo to również było ważną kwestią.
A co jeżeli on miał dość tego nietypowego gościa w jego mieszkaniu? Zajmującego jego łóżko? Któremu to on musi gotować i się nim zajmować? Bo Essian raczej nie był łatwym współlokatorem, o czym chyba zdążył już go idealnie przekonać.
Ostrożnie chwycił jego dłoń zamykając ją w swoich dłoniach spuszczając na nią wzrok.
- Teraz to ja sam nie wiem czego chce... To dziwne ale... po prostu sam nie wiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 12:14 am

Obserwował go przez cały czas uważnie, chłonąc najmniejsze szczegóły w zmianie mimiki czy w słowach, które wypowiadał. Czy on chciał? A czy tego nie było widać? Według Sathina to czego pragnął było bardziej niż oczywiste, ale skoro do Essiana to nadal nie dotarło to oczywiście da mu odpowiedź.
Gdy chłopak przerzucił wzrok na dłoń demona, ten pochylił się nad nim nieco.
- Oczywiście, że chcę byś został. I chcę jeszcze wielu innych rzeczy, na które pewnie nie zasługuję. - odparł.
Uznał, że to dobra chwila by na spokojnie porozmawiać, a przy okazji jasno określić swój stosunek do bruneta. Przechylił głowę i pocałował go za uchem, lecz już się nie odsunął.
- Kiedy zobaczyłem Cię tamtej nocy widziałem w Tobie tylko ranne stworzenie, na którym mógłbym ubić interes, bo sądziłem, że na pewno ktoś się po Ciebie zgłosi. - innymi słowy przyznał, że jego intencje na początku nie były tak wzniosłe jakby mogło się wydawać.
- Potem okazałeś się... być niezwykle atrakcyjnym kąskiem dla kogoś takiego jak ja... dla inkuba. - mówił spokojnie, smyrając go nosem po szyi delikatnie. - Jednak to powierzchowne postrzeganie bardzo szybko uległo zmianie, bo w międzyczasie dostrzegałem również Twój charakter. Spodobałeś mi się jako całokształt. Przyciągałeś... I z każdą chwilą, którą spędzałeś tu ze mną coraz bardziej czułem, że... trochę się gubię. - uśmiechnął się rozbawiony samym sobą do siebie.
- Nie sądziłem, że kiedyś jeszcze mnie to spotka. - uniósł głowę, wyciągnął do niego rękę i uniósł jego twarz, by móc spojrzeć mu w oczy.
- Musisz być naprawdę wyjątkowy by usidlić demona, na dodatek Inkuba...
Tak, dokładnie. Właśnie w tej chwili przyznawał się mu do tego co czuje. I faktycznie raczej jego rasa nie słynęła z uczuć tego typu, bo one oznaczały odrzucenie egoizmu i poświęcenie się tej drugiej osobie. Tym bardziej nie inkuby, które traktowały wszelkie tego typu relacje wyłącznie jak dobrą zabawę, tymczasem Sathin był w tej chwili zupełnie poważny.
- Znam Cię tylko kilka dni, a ciągle mam wrażenie, jakby to były miesiące albo nawet lata...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 8:02 am

To, jak bardzo mieszane były jego uczucia, było wręcz nie do opisania. W pewnym momencie sam nie wiedział co ma myśleć o tym, o czym właściwie mówił mu Sathin. Jego pierwsze słowa hymm... w sumie to go nie zdziwiły, bo czego innego spodziewać się po demonie. Czego innego spodziewać się po każdej innej osobie, która by go znalazła, biorąc pod uwagę gdzie został znaleziony i że inny typ ludzi raczej się tam nie kręci. To, że w młodym poranionym aniele odkrył dobry interes było wręcz oczywiste... ale mimo to trochę się zawiódł. Tak to już było z aniołami, że u każdego doszukiwali przejawów dobroci samej w sobie.
Kolejne słowa również go nie zaskoczyły. W końcu ubiegłej nocy i w sumie to nawet w czasie wycieczki do zoo Inkub dał mu jasno do zrozumienia czego od niego oczekuje... poza tym był Inkubem. Czego innego mógłby chcieć demon tej rangi. Oni rzadko kiedy lubowali się w czymś innym aniżeli seks, a kiedy w grę wchodziło zabawianie się z niewinną, nietkniętą istotą o duszy tak czystej, że gdyby odwzorować ją w realnym świecie, byłaby materią tak czystą i przejrzystą jak żadna inna istniejąca materia.
Ale to co powiedział potem... "usidlić demona"... Czy on właśnie? Czy jemu chodziło właśnie o to, czy to jedynie jego młody i nieco otumaniony umysł przeinaczał słowa bądź rozumiał je w opaczny sposób. Wręcz zapatrzył się nie niego nadal nie dowierzając, czy aby na pewno się nie przesłyszał, ale jedno było pewne, każde jego słowo było tam samo prawdziwe jak on sam. Kto jak kto, ale Essian potrafił rozróżnić prawdę od fałszu.
Otworzył usta chcąc coś powiedzieć, ale jak na złość nie mógł wydusić z siebie chociażby słowa. Z resztą nawet nie wiedział co chce powiedzieć, nawet mimo tego, że bardzo chciał, ale ta cała sytuacja na tyle go zaskoczyła, że po prostu nie był w stanie. Po prostu siedział jak zaczarowany wpatrując się w twarz demona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 8:22 am

Uśmiechnął się widząc, jak anioł najwyraźniej zaniemówił z wrażenia. Niemal się zaśmiał, rozbawiony, ale w sumie właśnie podobnej reakcji się spodziewał. Grunt, że nie wyskoczył z czymś co by skreślało to wszystko.
- Dobrze słyszysz. Zakochałem się w Tobie i chcę Cię całego tylko dla siebie. Łącznie z ciałem, duszą i sercem. - na moment przerwał, przez krótką chwilę zerkając gdzieś w bok i najwyraźniej zastanawiając się nad słowami.
- Wiem, że brzmi to strasznie nierealnie i... nie chcę żebyś mnie źle zrozumiał. Niczego od Ciebie nie wymagam. - oczywiście miał na myśli ewentualnie odwzajemnienie uczuć.
Ponownie spojrzał na chłopaka.
- Dlatego też zaproponowałem Ci skończenie z naszą umową i pomoc z dostaniem się z powrotem na górę. Chcę żebyś był szczęśliwy, nawet jeśli miałoby to oznaczać, że więcej Cię nie zobaczę.
Zakochał się i to jak cholera, co zresztą było widać. Który demon zdecydowałby się na tak ckliwe słówka? Mówiłby w ten sposób? Który w ogóle przyznałby się otwarcie, że kocha? Niewielu. Miłość w ich szeregach oznaczała słabość, coś co wręcz upośledza, więc nikt nawet jeśli darzył kogoś tym uczuciem to się nie przyznawał.
- Swojej natury nie zmienię i mogłeś mieć wrażenie, że jedyne czego chcę to dobrać się jak najszybciej do Ciebie, ale tak nie jest. Ja po prostu nie bardzo potrafię inaczej...
... okazywać swoje zainteresowanie, uczucia. Powiedzieć to wszystko... och, jakże było mu ciężko sklecić te kilka zdań, ale jakoś chyba wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 12:41 pm

Im więcej Sathin mówił, tym bardziej nie wiedział co ma mu odpowiedzieć. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby po prostu wypalił, że tej nocy chce go przelecieć i na niczym poza tym mu nie zależy, zamiast mówić to wszystko, tym samym wywracając i tak wywrócony już świat do góry nogami. Potrzebował chwili żeby przetrawić to wszystko, ale nawet ta chwila nie pomogła... Nadal w głowie miał mętlik, bo nie codziennie dowiaduje się tego typu rzeczy od osób, po których by się tego w ogóle nie spodziewało.
W pewnym momencie miał ochotę po prostu wstać i wyjść, znaleźć sobie jakieś szczęśliwe miejsce na przemyślenia, schować mu się w szafie i nie wychodzić przez kilka dni, albo wygadać się psu... ale coś go trzymało, a raczej ktoś. Może nie dosłownie, ale jednak.
- To niedorzeczne - pokręcił głową spuszczając wzrok na swoje dłonie. - Wolałbym zostać... bo tu czuję się bezpiecznie. Przy tobie czuję się bezpieczne, ale mam wrażenie, że nie powinienem, bo robię tym krzywdę zarówno sobie jak i tobie...
Zdjął jego dłoń ze swojego policzka, by zaraz po prostu wcisnąć się w jego ramiona, wtulić się w niego chowając twarz, przyciskając twarz do jego torsu. Ręcznik zsunął się z jego ramion opadając luzem na biodra.
- Mam wrażenie, że przy tobie głupieje. Najpierw mam ochotę po prosu uciec, a chwilę później robię coś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 2:13 pm

Najwyraźniej zaskakiwali się oboje nawzajem, bo Sathin w pierwszej chwili gdy Essian tak nagle do niego przylgnął nie wiedział czy przypadkiem sam nie ma dzisiaj zwid. Co... co. Co...? Ale, że jak? Spojrzał na niego w dół, totalnie zbity z pantałyku, ale koniec końców i tak go objął w ramionach, a twarz zatopił we włosach bruneta.
Co do tej krzywdy to Sath ciągle miał dokładnie takie samo wrażenie, ale nie wiedział co jest gorsze. Dać mu odejść i cierpieć z tego powodu czy też zatrzymać go przy sobie, ale mieć świadomość tego, że jeśli dowiedzą się o tym nieodpowiednie osoby może być... Nieprzyjemnie, nawet bardzo dla nich obu. Raz już miał okazję doświadczyć konsekwencji swego wyboru, ale to było silniejsze od niego, od jego zdrowego rozsądku i logicznego myślenia.
- Nie Ty jeden głupiejesz... - wymruczał cicho, z nutką rozbawienia w głosie.
Dokładnie. Sathin z początku totalnie nie rozumiał swojego zachowania, teraz było już nieco lepiej gdy zdał sobie sprawę, że tak jak kiedyś po prostu się zakochał, ale nadal miał niezły mętlik w głowie, bo tamta znajomość rozwijała się wolniej, dużo spokojniej, znał tę dziewczynę znacznie dłużej zanim ją pokochał. Tymczasem w tym wypadku minęło zaledwie parę dni, a czuł się jak gdyby trwało to znacznie dłużej.
Głaskał go delikatnie po plecach, ramieniu, od czasu do czasu przeczesując też lekko włosy z tyłu głowy, to znowu smyrając po karku. Bez zbędnego pośpiechu. Tak lekko i czule jakby Essian był kimś tak drogocennym i kruchym że mógłby się rozsypać od mocniejszego dotyku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 3:03 pm

Mówi się, że można się w kimś zakochać w momencie, w którym ktoś wyznaje ci miłość. Jednak to, ile w tych słowach jest prawdy niewątpliwie było tematem żarliwej dyskusji. Essian sam nie wiedział, co tak na prawdę się stało. Jeszcze niedawno wręcz izolował go od siebie, walczył o swoją osobistą przestrzeń, a teraz siedział wtulony w niego tak mocno, jak gdyby nigdy już nie miał się od niego odkleić. Teraz, po wszystkim co powiedział, jego zachowanie w końcu stało się zrozumiałe. Te nagłe zmiany podejście, czułostki, zaczepki, to, dlaczego denerwował się, gdy anioł próbował go od siebie odsunąć, nie dawał szansy dosłownie na nic, na zbliżenie się przynajmniej odrobinę. Nie wiedział jak wyznać co czuje, więc chciał to pokazać, ale jak tu pokazać cokolwiek kiedy jest się zbywanym co chwila.
W końcu odsunął się od niego ostrożnie wyplątując się z jego ramion. Zadrżał, kiedy nie grzany już ciepłem ciała Sathina poczuł panującą w pokoju temperaturę.
- Chyba powinienem się ubrać - mruknął naciągając na siebie ręcznik.
Może Sathin to nie dotyczyło, ale on był na tyle wydelikacony i mało odporny nawet jako anioł, że jeszcze kilka chwil siedzenia bez okrycia, do tego z mokrą głową i przeziębienie murowane. Kiedy widziało się jak bardzo słabiutki był jako nieśmiertelny człowiek aż wolał nie myśleć, co było za czasów jego ludzkiego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 5:06 pm

Zaśmiał się cicho, właściwie bardziej przypominało to niski, cichy chichot.
- Mi tam nie przeszkadza... - odparł odnośnie ubierania się.
Wiedział jednak, że lepiej będzie dla zdrowia chłopaka by rzeczywiście to zrobił. Co prawda znalazłby zaraz świetny sposób na to by go rozgrzać, ale stwierdził, że nie wypadałoby po takich wzniosłych słowach zacząć się do niego dobierać... Niech brunet zobaczy, że potrafi trzymać swój temperament i żądze na wodzy.
Tak czy inaczej pocałował go w czubek głowy, a potem wstał i podszedł do szafki, gdzie było też kilka ubrań Essiego, jedne z tych, które kiedyś kupił mu czerwonowłosy. Wyciągnął mu bieliznę, spodnie i koszulkę po czym rzucił w jego stronę i... grzecznie opuścił pokój, co by nie wyjść na podglądacza.
Swe kroki skierował do kuchni. Postawił wodę na herbatę i przygotował sobie swój ulubiony kubek. Niemal nieustannie w trakcie tych wszystkich czynności uśmiechał się pod nosem do siebie, zadowolony niebywale z całej tej sytuacji. A zaczęło się w tak nieprzyjemny sposób... Cóż, grunt, że teraz było dobrze, a jemu samemu Essi dostarczył sporą dawkę nadziei na to, że może im się udać.
Demon obudził się i aktualnie pałętał właścicielowi między nogami, zaglądając co też ten przygotowuje.
- Nie ciesz się, to nic do jedzenia, a tym bardziej nie dla Ciebie. - rzucił do psa, który położył uszy po sobie co by wyglądać na "biednego, zagłodzonego pieska".
Sath zaśmiał się i zaraz wyciągnął kawałek kiełbasy z lodówki, po czym rzucił Demonowi, który zaczął pociesznie merdać ogonem w trakcie połykania przekąski. Mężczyzna tymczasem zalał herbatę, wziął kubek i usadowił się z nim w salonie na kanapie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Maj 29, 2015 6:50 pm

Chwycił ubranie rzucone mu przez Sathina i wciągnął je na siebie, by zaraz potem przejść do salonu odgarniając do tyłu nadal mokre włosy, które skręcały się w niesforne fale i loczki, ku niepocieszeniu ich właściciela. Z niezadowoleniem męcząc jeden z opadających nieustannie na czoło kosmyków podszedł do kanapy i przysiadł się do Sathina. Początkowo się nie odzywał siedząc jedynie kawałek od niego i wgapiając się w dywan, ale w końcu przekręcił się siadając bokiem do oparcia kanapy, a przodem do Satha wgapiając się w niego wyraźnie się nad czymś zastanawiając.
- Jak to możliwe? - zaczął ostrożnie - Zawsze myślałem, że coś takiego, to kwestia czasu, a nie zaledwie kilku dni, poznania tej drugiej osoby, a ani ty, ani ja w ogóle cię nie znam... chociaż czasami mam wrażenie jakbym znał, ale to niedorzeczne.
Zmarszczył brwi wyraźnie zastanawiając się nad tą sytuacją. Sam swoich uczuć nie był do końca pewny, z resztą on nigdy niczego nie był do końca pewny, a tym bardziej jeżeli chodziło o konflikt między sercem i rozumiem. Pewne jednak było jak bardzo to uczucie było szczere ze strony demona. Czuł to w każdym jego słowie, w biciu serca, w każdym geście... ale to było wręcz nierealne. Zbyt szybko, za krótko by się poznać, za krótko by zakochać, a mimo to... Nie wiedział co tak na prawdę miał o tym myśleć. Może to tylko jakiś głupi żart?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Cze 02, 2015 9:47 am

Sathin zerkał co jakiś czas kątem oka na Essiego, który początkowo najwyraźniej pogrążył się w głębokiej zadumie. Nie odzywał się i nie miał takiego zamiaru póki chłopak nie przemówił wreszcie jako pierwszy. Popijał swoją kawę spokojnie, słuchając jego słów, a po nich odłożył kubek na stolik i spojrzał na anioła.
- Jak to możliwe? Cóż, sam nie mam pojęcia, ale moje odczucia są bardzo podobne. Czasami... mimo, że nie znam Cię długo wiem... a może raczej dość trafnie domyślam się jak zareagujesz. I wiem co zrobić by wywołać taką czy inną reakcję. Nie sprawdza się to zawsze, ale... zazwyczaj tak. A znam Cię zbyt krótko by móc przewidywać to w tak dużym stopniu. Przynajmniej tak mi się wydaje. - odparł spokojnie.
- A co do upływu czasu zgodziłbym się, bo... wcześniej zakochany byłem tylko raz, ale to trwało długo, rozwijało się znacznie wolniej. Obecna sytuacja trochę przypomina mi tamte wydarzenia tylko... wszystko dzieje się znacznie szybciej. Tak czy siak to co się dzieje zupełnie mi nie przeszkadza ani to w jakim tempie. - wzruszył ramionami, a potem uśmiechnął się do Essiego.
Pies Satha tymczasem przyczłapał bliżej nich i oparł właścicielowi łeb na kolanie, by ten go pogłaskał, co też zaraz czerwonowłosy uczynił.
- Nawet Demon Cię lubi, a zwykle początkowo szczególnie jest dość nieufny do obcych, nawet jeśli pozwalam takim przebywać w moim domu. Może masz po prostu w sobie coś szczególnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Cze 03, 2015 12:08 pm

Coś szczególnego? Co mogło w nim być takiego szczególnego? Przecież był zwykłym, najzwyczajniejszym w świecie aniołem, takim samym, jak każdy inny, z jedną parą skrzydeł i nieskalaną duszą. Miał wpajane te same wartości, myślał podobnie jak każdy inny i do tego samego dążył. W każdym razie on sam siebie tak postrzegał. Nie wydawało mu się, by wyróżniał się czymś szczególnym. Po prostu był... i starał się być najlepszym jak tylko potrafił. Co prawda, przez to co robił, ludzie już za życia przyrównywali go do anioła, ale ludzie nazywali tak każdego, kto okazał im odrobinę dobroci. On nie był żadnym wyjątkiem.
Ale za to Sathin musiał być jakimś wyjątkiem, bo słuchać o uczuciach demona to jak czytać bardzo abstrakcyjny tekst z niepoważnego prześmiewczego brukowca. Jedynym pytaniem, które nasuwało się w tej chwili na myśl było to, czy aby na pewno dobrym dla młodego anioła bycie obiektem, w którym ulokowały się uczucia, nie ukrywajmy, bestii, demona, czystego zła obleczonego w ciało tak piękne, idealne w każdym calu... i kuszące nawet tych, na których nie powinno to robić wrażenia.
- Sathin... - Zapatrzył się na swoje własne dłonie nerwowo wyłamując sobie palce - Jak to będzie teraz wyglądać?
W końcu przed tym wszystkim mieli układ, ale czy on nadal obowiązywał biorąc pod uwagę uczucia Sathia? Czy on chciałby nadal korzystać z tej jakże nietypowej zapłaty za ocalenie, dach nad głową i bezpieczeństwo innych? Czy może chciał teraz czegoś więcej aniżeli tylko zwykła umowa? Zagryzł wargę w zamyśleniu nadal nie podnosząc wzroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Cze 03, 2015 12:30 pm

Był szczególny, przynajmniej dla Sathina. Który anioł zachowałby się w podobny sposób? Który pozwoliłby sobie na zaufanie demonowi? Przecież uczono ich dokładnie na odwrót. Właśnie dlatego czerwonowłosy widział podobieństwo między Essianem a Lynn. Ona również z początku nieufna w końcu mu zaufała i pozwoliła sobie na osądzenie go na własną rękę, a nie na podstawie tego co wpajano jej do głowy. Cała reszta pierzastych z góry skreślała to, że demon w ogóle jest zdolny do jakichś pozytywnych uczuć. Empatii, poświęcenia czy... co kompletnie nierealne przecież - miłości. A jednak te ich wszystkie formułki okazywały się być zawodne w niektórych przypadkach, bo jak widać nawet w czymś złym do szpiku kości mogło się czaić dobro, jeśli tylko dostało szansę na to by się ujawnić. Wszak z początku Sath myślał o chłopaku kompletnie przedmiotowo, jak o czymś na czym skorzysta a potem się tego pozbędzie. Dopiero po jakimś czasie to Essi wyciągnął z niego inny sposób myślenia i zachowania się.
Spojrzał na niego uważnie, gdy ten znowu przemówił, na jego dłonie, a potem na pochyloną twarz. Domyślił się o co mu chodzi. Na samą myśl... było mu z tym źle, ale nie widział innej opcji. Nie powinien był w żaden sposób wykorzystywać Essiego, zmuszać do czegokolwiek, szczególnie po tym co mu wyznał, z drugiej jednak strony... nie mógł głodować, jeśli chłopak nie zechce... Miałby iść do kogoś innego? Znowu? A potem udawać, że nic się nie stało? W obecnej chwili nie chciał bliskości nikogo poza aniołem, źle czułby się z tym.
Chwycił go za dłonie delikatnie, zamykając je we własnych i lekko się pochylił, starając się spojrzeć mu w twarz.
- Będzie tak jak zechcesz, postaram się dostosować. Nie chcę Cię do niczego zmuszać, bo wiem, że sam nie wiesz jeszcze co właściwie czujesz, ale... Swojej natury nie zmienię. - zrobił krótką pauzę.
- Mogę wrócić do starych nawyków jeśli mnie nie chcesz. Przynajmniej póki nie będziesz pewien... Choć wolałbym już cierpieć niż zbliżyć się do kogoś kto nie jest Tobą. Tak czy inaczej to Twoja decyzja. Samą naszą umowę bez względu na to co postanowisz możesz uznać za nieważną.
Nie miał zamiaru go przymuszać do niczego. W najgorszym wypadku postara się wytrzymać jak najdłużej... Może do tego czasu coś się zmieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Cze 03, 2015 8:42 pm

Nawet taki drobny dotyk w tej sytuacji, w zestawieniu z takimi słowami sprawił, że młody anioł kompletnie zesztywniał zbyt onieśmielony i pochłonięty całym tym wydarzeniem, by chociażby drgnąć, a co dopiero na niego spojrzeć. Jedynie co jakiś czas ukradkiem zerkał na niego słuchając tego, co miał do powiedzenia. Wolałby cierpieć głód, niż iść do kogoś innego? Na samą myśl serce zabiło mu mocniej i głośniej sprawiając, że z jednej strony wręcz ucieszył się na te słowa, ale z drugiej... iść do jakiejś przypadkowej osoby...
- Nie chce żebyś szedł do kogoś innego - zaprotestował szybko podnosząc głowę, a kiedy tylko zdał sobie sprawę z tego, co właściwie powiedział od razu poczerwieniał znowu spuszczając wzrok. - Znaczy... przynajmniej czuje, że w jakiś sposób odpłacam ci się za to, co dla mnie robisz.
Co z tego, że jestem aniołem i nie powinienem, ale i tak jest już za późno na rachunki i wyrzuty sumienia.
- Po prostu myślę, że po tych wszystkich słowach mógłbym czuć się nieco... - Zamilkł na chwilę szukając odpowiedniego słowa nie chcąc się przyznać do chociażby minimalnej zazdrości, która mogłaby się wtedy pojawić. - dziwnie. Bo w końcu nie jesteś mi całkiem obojętny. - dokończył odnajdując jego spojrzenie.
Jako anioł nie chciał przyznawać się do zazdrości. W sumie to jako anioł nie powinien nigdy czuć tego typu uczuć, ale teraz, po tym wszystkim co mu powiedział na samą myśl coś wręcz zapalało się w jego wnętrzu piekąc niczym sól wysypana na świeżą ranę. Im więcej tych uczuć się pojawiało, tym większy mętlik miał w głowie i tym dziwniejsza była ta znajomość. Tak krótka, a mimo to tak wiele między nimi się zdarzyło i nie chodziło tu jedynie o fizyczność. Niby tylko kilka dni, ale gdzieś w głębi czuł, jakby już kiedyś gdzieś go spotkał, jakby już kiedyś te uczucia odeszły daleko od obojętności. Może spotkali się kiedyś za życia? W sumie to nie pamiętał nic sprzed swojej śmierci, wiec wszystko było możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Cze 03, 2015 9:15 pm

Pewnie Essian nawet nie wyobrażał sobie jak bardzo mogły ucieszyć Sathina jego słowa. Nie musiał precyzować nawet tego o co dokładnie mu chodzi, bo czerwonowłosy doskonale wiedział co i jak. Nie chciał czyli byłby zazdrosny. Poza tym sam się przed chwilą przyznał, że demon nie jest mu obojętny... Tak czy siak swoimi słowami tylko przypieczętował swój los, bo przy takich okolicznościach Sath na pewno nie dałby mu łatwo odejść, gdyby brunet nagle postanowił wrócić na "dobrą drogę" i znowu być przykładnym, nieskazitelnym i idealnym przedstawicielem swego gatunku.
Do tego tak uroczo się rumienił, gdy to wszystko mówił... Sathin ledwo był w stanie usiedzieć spokojnie na swoim miejscu.
Puścił jego dłonie tylko po to by ująć go za twarz, delikatnie głaszcząc kciukami po zaczerwienionych policzkach i wpatrując się przez chwilę w te śliczne, ciemne oczy.
- W takim wypadku jestem tylko Twój. - odparł półszeptem.
Jego i tylko jego. Z niemałą radością potwierdził ten fakt, bo tego przecież chciał odkąd zdał sobie sprawę z własnych uczuć. Tego by być Essiego i by Essi był jego. Na to drugie chyba musiał jeszcze trochę poczekać, ale zdaje się, że był na dobrej drodze ku pozyskaniu serca chłopaka w całości. Musiał rozgonić tylko jeszcze wątpliwości, które ten wciąż miał...
I jak tu się powstrzymywać teraz? No nie da rady. Chociaż tak troszeczkę rozluźnijmy tę smycz... Tak odrobinkę... Na chwilę. Pochylił się ku niemu bardziej, przechylając lekko głowę na bok i pocałował. Czule. Muśnięcie za muśnięciem smakował jego wargi bez pośpiechu, mając nadzieję, że zostanie mu to przebaczone. Zaś palcami jednego z dłoni, którą przesunął bardziej w tył, przeczesał lekko włosy anioła. Drugą wolną dłonią chwycił za dłoń Essiego i poprowadził ją wyżej, układając na własnej klatce piersiowej i przytrzymując przy niej. Po co? A to dość proste. Chciał mu pokazać, że i jego serce przyśpiesza w obecności brunecika, że też na swój sposób budzi w nim emocje, swego rodzaju nerwy, ale... takie pozytywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Sathina
Powrót do góry 
Strona 5 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    E a s t  E n d :: Stare kamienice i domki-
Skocz do: