IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Sathina

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 2:37 pm

Z zewnątrz stara, zaniedbana kamienica. Wewnątrz... właściwie to samo. Odrapane ściany, nieumyte podłogi, rozsypująca się stara barierka przy wąskich schodach. Jednak na górę nikt nie ma zamiaru wychodzić. Mieszkanie Sathina mieści się bowiem w... piwnicach budynku. Dlatego też zajmuje całkiem sporą powierzchnię, aczkolwiek jest dość ciemne, bo nie dociera to żadne naturalne źródło światła. Rozjaśniają je tylko lampy. Wszyscy ściany z czerwonej cegły, nie pokryte tynkiem nadają mu specyficzny klimat. Spory salon połączony z kuchnią, łazienka i sypialnia. Więcej komuś kto mieszka sam nie jest przecież potrzebne. W salonie czarna skórzana kanapa i fotel. Do tego stolik, dywan rozłożony na drewnianej podłodze, a pod ścianą regały z licznymi książkami. Mała biblioteka. Pokój na część dzienną i kuchnię dzieli swego rodzaju niewysoka, ale dość szeroka ścianka, na której postawione jest akwarium, które jest niejako w nią wbudowane. Kuchnia nieco jaśniejsza niż salon, ale za to jeszcze bardziej ciasna. Łazienka... nie ma czego opisywać. Toaelat, umywalka z szafką i wanna z prysznicem. Grunt, że czysto. Sypialnia w kolorach czerni i szarościach z czerwonymi dodatkami. Mdławe światło lampki stojącej na stoliku przy łóżku ledwie oświetla ten pokój. Na ścianie po przeciwnej stronie łóżka wisi telewizor, ani za duży ani za mały. Poniżej sprzęt grający i dvd. W kącie pokoju szafa z ubraniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 3:23 pm

(...)

Pojawili się z Essianem po środku salonu Sathina. W ciepłym, ciemnym, ale przytulnym mieszkaniu. Demon nigdy nie przepadał za zbyt dużą ilością światła, więc tutaj czuł się zawsze doskonale i z chęcią spędzał tu długie godziny zarówno w dzień jak i w nocy, gdy nie miał nic innego do zrobienia. Przykładowo - oddawał się lekturze książek, których miał naprawdę sporo.
- Jesteśmy na miejscu. - rzucił do chłopaka, którego nadal trzymał w ramionach.
Podszedł z nim do kanapy i posadził ostrożnie na niej. Zostawił go na chwilę tylko po to by wyjść do łazienki i przynieść z szafki apteczkę i kilka innych potrzebnych rzeczy. Z kuchni przyniósł mu kubek gorącej herbaty i wręczył prosto w jego ręce. Wiedział, że jest zmarznięty. Gdy go niósł doskonale czuł ten chłód. Usiadł z boku, chwycił za ramiona i obrócił do siebie tyłem by zaraz zsunąć też w dół płaszcz. Przyjrzał się skrzydłu i ranom. Z cichym westchnieniem zabrał się do roboty.
- Jak masz na imię? - spytał spokojnie.
Starał się odwrócić jego uwagę, szczególnie, że po tym jak odpiął pasek i rozłożył na nowo połamane skrzydło musiał się zająć... połataniem go. Niektóre rany były na tyle głębokie, że konieczne było pozszywanie ich by zatamować krwotok. Jego biedna kanapa... No trudno. Ubrudzi się to albo doczyści albo kupi nową. Zarobek dla demona rzeczą trudną nie był przecież.
- Pamiętasz w ogóle cokolwiek z tego jak trafiłeś na tamtą uliczkę? - spytał ponownie.
Dłonie zawsze miał niebywale sprawne, więc nie szło mu najgorzej. Tym bardziej, że kiedyś już miał okazję to robić... Wolałbym tego nie wspominać, ale chcąc nie chcąc takie sytuacje zawsze przynosiły niechciane wspomnienia. Szybko jednak skupił się na tym by załatwić sprawę jak najlepiej i możliwie najszybciej. Czyszczenie ran, odkażanie i zszywanie - jedna po drugiej. Na szczęście w większości przypadków ograniczyło się do pierwszych dwóch czynności.
- Trochę jestem zaskoczony, że ktokolwiek... z góry mógł zrobić komuś takiemu taką krzywdę. Nie wyglądasz raczej na osobę, która mogłaby zajść komuś za skórę. - kontynuował.
Martwił się właściwie nie tyle samymi ranami w chwili obecnej co tym, że kości skrzydła będzie trzeba ponastawiać by odpowiednio się zrosło. Na samą myśl miał ochotę się skrzywić, bo sam kiedyś się połamał, ale... na własne życzenie. W walce, którą sam sprowokował. Pamiętał ten cholerny ból przy nastawianiu aż za dobrze. Pytanie czy wycieńczony dzieciak to wytrzyma i czy mu nie omdleje w trakcie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 6:00 pm

W tym, że mieszkanie demona było ta ciemne była jedna dobra rzecz. Nie musiał przyzwyczajać swoich oczu do swatał. Podejrzewał, że każdy jaśniejszy blask kaleczyłby teraz jego biedne oczy dopisując kolejne źródło bólu do i tak długiej już listy okaleczeń i otarć, a tych było na prawdę wiele. Na szczęście prócz skrzydła nie było żadnych poważniejszych, co najwyżej drobne, płytkie rozcięcia.
Kiedy Sathin wrócił z kubkiem herbaty wziął go od niego trzęsącymi łapkami i aż się skrzywił, bo nawet minimalne ciepło kubka na tyle kontrastowało z chłodem jego dłoni, ze aż parzył. To było aż dziwne widząc demona, który z własnej woli mu pomagał, chciał zająć się ranami, pozwolił ogrzać się w swoim własnym mieszkaniu. Tyle słyszało się o ich przebiegłości. O tym, jak to nie obchodzi ich cudze życie, bo każdy umierający jest niczym łatwy posiłek. Pewne było, że demon będzie oczekiwał czegoś w zamian, ale skoro zatrzymał go przy życiu może będzie to o wiele mniejszą karą aniżeli śmierć.
Gdy tylko Sath zaczął zajmować się ranami zacisnął mocno powieki głęboko wciągając powietrze. Słysząc jego pytania zawahał się na chwilę.
- E... Essian... - odpowiedział w końcu lekko łamiącym się głosem. Każdy ruch skrzydła był dla niego jak najgorszy koszmar. Kości przebijały się przez delikatną skórę miejscami pokruszone na kawałki. Musiał na prawdę mocno uderzyć o coś w locie, skoro było w tak fatalnym stanie. Przed odpowiedzią na kolejne pytanie musiał odczekać chwilę zanim był w stanie wydusić z siebie coś poza rozpaczliwym jękiem bólu. Pokręcił ostrożnie głową. - Tylko ból... I szamotaninę z własnymi skrzydłami. Potem chyba musiałem stracić przytomność i obudziłem się w tamtej strasznej uliczce.
W miarę jak czerwono włosy oczyszczał kolejne rany te delikatniejsze starał się na bieżąco zaleczać. Co prawda było to męczące, ale o wiele bardziej ułatwiało pracę. Stawały się wtedy płytsze, a część całkiem znikała pozostawiając jedynie te poważniejsze. Teraz miał o tyle komfort, że będzie mógł zregenerować siły w ciepłym pomieszczeniu a nie gdzieś w porzuconych poniszczonych budynkach.
W miarę jak naprostowywał kolejne kości chorego skrzydła to drugie drżało lekko jak gdyby czuło to, co czuje to drugie. Napięte niczym struna przylegało do pleców. Pióra sterczały jak sierść najeżonego kota.
- Dlaczego mi pomagasz? - Zapytał w końcu. Nie wiał czy usłyszy jakąkolwiek odpowiedź i ile będzie w tym prawdy, ale to pytanie nie dawało mu spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 6:32 pm

Tyle, ile mógł zrobił. Nastawił te kości, które nie były zbyt pokruszone. Dodatkowo usztywnił na koniec całe skrzydło i zabandażował by przy ruchu chłopca ono również się nie poruszała niepotrzebnie powodując ból. Wiedział, że Anioły miały zdolności regenerujące, więc nie musiał lecieć z nim do jakiegoś znawcy. "Samo" się zagoi gdy tylko chłopak odzyska na tyle sił by się wyleczyć. Trzeba było się nim tylko zająć i dać mu wypocząć.
- Więcej nie mogę zrobić. - rzucił gdy skończył. - Ale przynajmniej nie zagraża Ci już śmierć z wyziębnięcia i wyczerpania. - dodał posyłając mu lekki, zadziorny uśmiech, który był nieodzowną częścią jego właściciela, niemalże częścią samego charakteru. Na swój sposób... pociągający, ale z nutką ostrzeżenia, bo znajomość z Sathinem nie należała do przejrzystych, takich gdzie wiadomo czego można się spodziewać. Większość osób ulegało szybko jego urokowi osobistemu i przystojnej twarzy, ignorując to "coś" co w jego wyglądzie i sposobie bycia mówiło "uwaga, niebezpieczeństwo", ale bywali i tacy nad którymi demon musiał dłużej... hm... pracować. Z ludźmi było o tyle łatwiej, że niektórzy wręcz lgnęli do niebezpieczeństwa. Sporo kobiet czy mężczyzn szukających wyzwań i wrażeń właśnie w ten sposób trafiało szybko w sidła Inkubusa.
Przesiadł się z przodu chłopca, bo skończył robotę związaną z jego ranami.
- Dlaczego? Cóż, po pierwsze znalazłem Cię wiedziony czystą ciekawością, więc właściwie przez przypadek, a potem... Uznajmy, że się nudziłem, a lubię jak w moim życiu dzieje się coś niecodziennego.
Wziął z miski którą przyniósł wcześniej z resztą rzeczy mokry ręcznik. Był ciepły od wody, więc przyjemny w dotyku. Delikatnie zaczął wycierać przybrudzoną twarz chłopca. Czoło, nosek policzki...
- Poza tym szkoda byłoby zostawić na pewną śmierć kogoś tak ślicznego. - dodał, patrząc na niego, gdy buzia była już czysta. - A ja lubię mieć w domu ładne rzeczy czy ludzi. - dorzucił.
Nie chodziło tu o przedmiotowe traktowanie, wręcz przeciwnie. Specjalnie podkreślił, że nie tylko chodzi o rzeczy, ale o istoty humanoidalne takie jak chodźmy właśnie anioły. Jeśli nawet nie uda mu się skusić aniołka to może przynajmniej przez najbliższe kilka dni gdy będzie dochodził do zdrowia będzie cieszyć jego oczy. Lepsze takie wynagrodzenie niż żadne za okazaną pomoc.
Sathin nigdy nie był okrutnikiem bez uczuć, zawsze go wyróżniał od innych demonów nieco bardziej... hm... ludzki charakter. Dlatego zwyczajnie współczuł chłopcu i naprawdę chciał mu pomóc. No może z początku był bardziej zdeterminowany na to by jakoś na tym skorzystać... Teraz jednak gdy już chłopak był czysty i mógł dokładnie zobaczyć jego twarz zbyt mocno przypominał mu kogoś kogo już dawno nie było na tym świecie. Równie czystą i kruchą istotkę. Fakt. To było setki lat temu, ale on pamiętał doskonale. Jakby to było wczoraj. Może dlatego zawsze ciągnęło go też do Aniołów.
- Chcesz się wykąpać? - spytał totalnie zmieniając temat. - Domyłbyś się całkiem i rozgrzał.
Wstał i na chwilę wyszedł do swojej sypialni by wrócić z ubraniami.
- Na chwilę obecną nie mam nic innego. - tu podał mu swoją koszulę, jedną z najbardziej dopasowanych, ale na chłopcu pewnie i tak będzie wisieć i sięgać co najmniej połowy ud. Sathin był wysoki, sporo wyższy niż Essian. Na oko jakieś 20 cm. - Potem postaram się załatwić Ci jakieś ubrania.
- Tam jest łazienka. - wskazał ręką na jedne z drzwi.
Miał słabość do aniołów. Co zrobić? Miękł strasznie i czasami go to wręcz przerażało. Co jednocześnie nie oznaczał, że chwilowa dobroć tłumiła jego żądze i głód. Dawno nic nie jadł... A anielska dusza była prawdziwą ucztą dla demona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 7:21 pm

Mimo że jego słowa nie były niczym złym ani zapowiedzią złego, było w nich coś, co wprawiało go w niepokój. Pomimo tych intencji był mu na prawdę wdzięczny. Tak wiele mógł z nim zrobić, albo po prostu zostawić nie chcąc się mieszać w nie swoje problemy i brać sobie rannego Anioła na głowę, a on zabrał go do siebie i opatrzył, co nie należy od najprostszych rzeczy, a szczególnie, kiedy chodzi o skrzydło, a jego właściciel przez cały proces składania o musi walczyć sam ze sobą i mocno zagryzać zęby, żeby się nie wiercić, nie uciekać i nie być zbyt głośnym.
Na szczęście resztka siły i możliwość użycia zdolności samo regeneracji niejako pomagała w niwelowaniu bólu. Niewiele, ale nawet to niewiele było teraz czymś wielkim. Starał się jednak za bardzo nie myśleć o ranach, uciec myślami gdzieś daleko, żeby w ten sposób sobie pomóc, skupiając się chociażby na głosie rozmówcy.
Lubił mieć w swoim otoczeniu ładne rzeczy i osoby? No to całkiem nieźle trafił... i to w sumie wiele wyjaśniało, bo Essi do najbrzydszych raczej nie należał... wręcz przeciwnie. Takiej urody pozazdrościć mogły mu nawet kobiety. Tych długich rzęs, idealnej cery i kształtnych drobnych ust, które w nerwach skubał teraz zębami z zawstydzeniem wpatrując się w swoje brudne dłonie. Aż zarumienił się kiedy tylko uświadomił sobie, że siedzi przed min kompletnie nagi.
Propozycja kąpieli była teraz niczym błogosławieństwo.
- Mogę? - Zapytał upewniając się, po czym z lekkim grymasem bólu wstał i pomaszerował do łazienki.
To przytwierdzone do pleców skrzydło bardzo krępowało jego ruchy, na szczęście udało mu się oczyścić ciało z resztek zaschniętej krwi i błota. Ciepła woda cudownie pobudziła, rozgrzała go na powrót przydając mu koloru, mimo to nadal był zbyt blady jak na w pełni zdrowego nastolatka. Kiedy patrzył na swoje odbicie w lustrze aż zaskamlał widząc te wszystkie rany. Jego nietykalne ciało tak zbrukane i poranione, oszpecone cienkimi krwawymi kreskami mnożącymi się w różnym natężeniu na poszczególnych częściach ciała. I tak najgorsza była twarz i ciemne ślady pod przekrwionymi i zmęczonymi od płaczu oczami. Narzucił na siebie stanowczo za dużą koszulę. Porównując ją do postury Sathina faktycznie była mała, ale przy nim... wisiała niczym krótka letnia sukienka zasłaniając wszystko to, co powinna zasłonić. Dzięki jej rozmiarowi nie miał problemu ze skrzydłami, których przez obrażenia nie mógł zdematerializować, sprawić, by stały się niewidzialne.
Wyszedł w końcu z łazienki i ostrożnie usiadł na brzegu kanapy nerwowo skubiąc palcami brzeg koszuli.
- Dziękuję - Odezwał się w końcu spoglądając na niego nieśmiałe, ale z wdzięcznością. - Gdyby nie ty wolę nie myśleć co by się ze mną stało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 7:52 pm

Sathin przesiedział cały ten czas gdy Essian się kapał w salonie. Zrobił sobie tylko wcześniej kawę, a potem rozsiadł się w swoim fotelu i patrzył na kominek, który w ten chwili nie spełniał swej normalne roli. W sumie... mógłby rozpalić. Tak była wiosna, ale dzisiejszy dzień, a raczej noc była wyjątkowo chłodna i nieprzyjemna. Wyszedł na chwilę z mieszkania do części piwnicznej, przyniósł drewna i rozpalił. Lubił ciepło, jak każdy demon i... większość po prostu żywych istot. Podejrzewał, że Aniołowi taka opcja ogrzania się przy ogniu również przypadnie do gustu. Niedaleko kominka był futrzasty, kosmaty dywan, więc fajnie się siedziało nawet tuż przy, bez korzystania z mebli.
Zabrał tylko swoją kawę i usiadł we wcześniej wspomnianym miejscu, obserwując jak drewno zaczyna pochłaniać ogień. Z zamyślenia wyrwało go pojawienie się chłopca. Uniósł na niego spojrzenie.
- Takim jak ja się nie dziękuje. - rzucił z lekkim rozbawieniem. - Ale... proszę bardzo. - dorzucił zaraz.
Podniósł się z dywanu, wyciągnął z szuflady regału nożyczki i poszedł do Essiana. Usiadł obok niego, chwycił kawałek koszuli dokładnie w miejscu gdzie było zdrowe skrzydło. Zupełnie zapomniał, że w przypadku tak mocnych urazów nie będzie mógł ich "schować". Przeciął materiał tylko na tyle by chłopak mógł poruszać swobodnie choć tym zdrowym. Zawsze to nieco wygodniej, bo gdy będzie chciał będzie mógł go użyć.
- I tak była na mnie za mała... - stwierdził odnośnie koszula, która po tym wszystkim nie będzie się raczej do niczego nadawać.
- Rano pójdę do sklepu i kupię Ci parę rzeczy. - dodał, spoglądając na Anioła. - Póki co musisz się zadowolić koszulą w formie piżamy, bo do niczego innego się nie nadaje.
Sięgnął po kubek ze swoją kawą, który pozostawił wcześniej na stoliku. Jego miejsce zastąpiły nożyczki. Potem je odniesie. Tymczasem upił nieco ciepłego płynu.
- Jesteś pewnie zmęczony, co? - Znowu przeniósł swe szkarłatne spojrzenie na chłopca. - Nie chciałbyś iść spać?
Sath zachowywał się nad wyraz grzecznie, choć prawdę mówiąc kusiło go niezmiernie do typowego dla Inkubusa zachowania. Po cóż czekać? Trzeba było brać póki ofiara jest tak osłabiona, że zrobiłby z niego prawdziwą marionetkę za pomocą swych umiejętności bez większego wysiłku. To byłoby wręcz dziecinnie proste. Mógłby z łatwością wykorzystać zarówno jego ciało jak i duszę, świetnie się przy tym bawiąc. Co go powstrzymywało? Współczucie? Sumienie? Te raczej były nikłe w jego przypadku i rzadko kiedy dochodziły do jakiegokolwiek głosu. A może to podobieństwo nie pozwalało mu go skrzywdzić? Szlag by to trafił.
Skarcił się w myślach za swoje przemyślenia i analizy własnego, dość niecodziennego zachowania. Mógł poczekać. I poczeka. Zrobi to fair play, gdy tylko ten dzieciak wydobrzeje. W najgorszym wypadku straci posiłek jeśli Essian okaże się zbyt odporny na kuszenie... Pytanie brzmiało tylko: Czy on właściwie nadal chce jego duszy? Przynajmniej w TEN sposób?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 9:30 pm

Światełka skaczących w kominku ogników skakały po jego nagich łydkach oświetlając je i grzejąc swoim ciepłym blaskiem. Miło z jego strony, że rozpalił w kominku. Ogień rozgrzewał pomieszczenie powoli wypierając z głowy Essiana wspomnienie lodowatego starego budynku. Pomagał się rozgrzać i już po chwili na jego bladziutką twarz wróciły naturalniejsze kolory.
Trochę dziwnie czuł się siedząc tu z nim do tego w takim stanie. W końcu był obcy... a do tego był demonem. Nie powinien był nigdy z nim rozmawiać a co dopiero zaufać i pozwolić zabrać się w miejsce, w którym to czerwono włosy miał znaczną przewagę... z resztą biorąc pod uwagę jego aparycję zawsze by ją miał., ale teraz... Osłabiony Anioł nawet gdyby chciał nie miałby jak się bronić... tym bardziej, że nie wiedział dokładnie przed czym.
- Każdemu się dziękuje, jeżeli jest za co. Oboje wiemy jak bym skończył - stwierdził spuszczając głowę.
Pewnie byłoby tak jak mówił. Nie dożyłby poranka. Jego krwi było tam zbyt wiele, a skoro zwabiła demona, to z o wiele większą łatwością zwabiłaby też coś znacznie gorszego, niebezpieczniejszego, co nie byłoby na tyle empatyczne, by wyciągać do niego pomocną dłoń. Taki łatwy kąsek tylko kusił...
Kiedy Sathin wyciął w jego koszuli otwór przełożył przez niego skrzydło ostrożnie rozprostowując je niemalże całkowicie kompletnie odrętwiałe od trzymania go tak przyciśniętego do ciała. Zajaśniało delikatnie rozświetlane przez ogień z kominka odbijając na ściany delikatne refleksy. Automatycznie chciał rozprostować również drugie, ale zaraz pożałował. Skrzywił się zapominając o ranach na powrót składając to drugie z grymasem bólu wymalowanym na twarzy.
Słysząc jego kolejne słowa poderwał głowę do góry spoglądając na niego.
- Nie chcę robić kłopotu, na prawdę. - odpowiedział - Ja... postaram się jakoś sam dać sobie radę. Nie chcę być ciężarem.
Sam nie miał pojęcia jak miałby zrobić chociażby coś tak banalnego jak zdobycie dla siebie ubrań, tym bardziej, ze kompletnie nie znał tego świata. Przebywał tu może raz czy dwa, ale nigdy nie na długo i zawsze z konkretnym celem. Nie musiał się wtedy martwić o ubrania czy też nocleg, ale teraz... Nawet nie wiedział gdzie dokładnie na świecie się znajduje, jak daleko go "rzuciło". Wiedział jedynie, że jest teraz bezsilny i zdany na łaskę bądź nie łaskę reszty świata.
- Bardziej jestem zmęczony psychicznie niż fizycznie. Na co dzień moje życie jest raczej spokojne. - uśmiechnął się słabo odgarniając za ucho zbłąkany kosmyk włosów. - Nie zdradziłeś mi jeszcze swojego imienia... - spojrzał na niego czekając na odpowiedź po raz pierwszy odważając się spojrzeć w te szkarłatne oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 9:59 pm

Krew mogła zwabić innego demona, który nie byłby tak łaskawy jak Sathin albo co gorsza wampira, który wyssałby ochoczo resztę tego co zostało w żyłach Essiana. Tym bardziej, że ta rasa miała nieprzyjemną tendencją do odczuwania wzmożonego głody gdy tylko wyczuwali krew. Dusze zapachu nie miały, więc tym samym demony nie miały tego problemu, zresztą Sath zawsze uważał swoją rasę jako tę bardziej okrzesaną, a przynajmniej w takim towarzystwie niegdyś się obracał. Teraz był samotnikiem i w sumie nie tęsknił za dawnymi czasami, aczkolwiek "wizyta" anioła w jego domu była całkiem przyjemną odmianą, bo miał z kim porozmawiać.
- Nie robisz kłopotu. Jak wydam parę groszy na kilka ubrań to nic mi się nie stanie. - odparł. - Poza tym obaj dobrze wiemy, że NIE DASZ sobie rady. Nie znasz tego świata i potrzebujesz kogoś, kto się Tobą zaopiekuje póki nie wrócisz do siebie. Nie mam racji?
Nie oczekiwał jednak odpowiedzi. Doskonale wiedział jak wyglądała sytuacja i jak niezdarny byłby Essian w tym świecie, gdyby zostawić go samemu sobie.
- Poza tym póki Twoje skrzydło się nie wygoi nie możesz wychodzić na zewnątrz. Mieszkam poza instytutem, w świecie w pełni należącym do ludzi, a Ci raczej nie przyjmą na spokojnie chłopca z anielskimi skrzydłami. - powiedział spokojnie, przyglądając się mu przez cały czas.
- Ludzie potrafią być czasami bardziej okrutni niż demony czy wampiry. Złapaliby Cię i gdzieś zamknęli, a wątpię byś chciał skończyć jako atrakcja w zoo albo obiekt doświadczalny.
To była przykra prawda, a obie wersje i tak były dość optymistycznie. Ludzie mieli paskudną tendencję do pozbywania się tego co było inne, tym bardziej jeśli dodatkowo im przerażało nawet jeśli wcale nie powodowało zagrożenia. Sathin gdyby wyszedł w swojej prawdziwej formie na miasto... Oj, wolał nawet nie wiedzieć co by się wydarzyło. Prawdziwym zbawieniem była możliwość ukrywania ogona, skrzydeł i rogów.
- Uhm? - zdziwił się. - Ach, no tak, zapomniałem się przedstawić.
Podrapał się nieco zakłopotany tą "gafą" w tył głowy. Cóż, jakoś nie pomyślał o tym gdy pytał o imię Essiana. Tak czy siak gdy już chciał zdradzić mu własne, a raczej... pseudonim aniżeli imię, którym posługiwał się wśród obecnych znajomych... usłyszał skrzypnięcie drzwi od sypialni.
- Demon! - zaśmiał się. - Postanowiłeś wreszcie wstać, piesku?
Do salonu wszedł sporych rozmiarów, ale smukły, czarny owczarek niemiecki o bursztynowych ślepiach. Najczęściej były spotykane w Niemczech, tu, w Londynie pies Sathina był chyba jedynym egzemplarzem, bo ogólnie nie było ich zbyt wiele. Nie były bowiem jeszcze uznane za osobną rasę - jak przykładowo owczarki szwajcarskie, które w rzeczywistości były białymi owczarkami niemieckimi.
Pies podszedł bliżej, spojrzał na właściciela, a potem na Essiana jakby pytał "Co ten chłopiec tu robi?" Zaraz potem ułożył ciężki łeb na kolanach Anioła, wpatrując się w niego uważnie.
- A... Co do mojego imienia to Sathin. - przedstawił się wreszcie czerwonowłosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 10:55 pm

Przerażające było to ile racji było w jego słowach. Tak bardzo zdany był teraz na łaskę Sathina. Boże... Anioł zależy od kaprysów demona. Nie wiedział nawet z jakiej rangi demonem ma do czynienia i w jak wielkie kłopoty się wpędził przychodząc tu. Przecież się go o to tak wprost nie zapyta. To byłoby niegrzeczne. A o tym, że pokazywanie się pośród ludzi ze skrzydłami u ramion jest dobrym pomysłem doskonale wiedział. Ludzie nie byli przyzwyczajeni do tego typu widoków a Aniołom nie można było pozwalać sobie na coś takiego. Tym bardziej ze względu na panujące na Ziemi zasady, o których wiedzieli nawet ci, którzy tu nie przebywali. Tak czy inaczej wiedział, że przez najbliższy czas skazany jest na to miejsce i jego mieszkańca licząc, że nie obróci się to przeciwko niemu.
Kiedy z pokoju obok wyskoczył nagle pies aż pisnął z przerażenia spoglądając to na zwierzę, to na jego właściciela. Patrzył tak przez chwilę kiedy pysk psa wylądował na jego kolanach, aż w końcu połowy dłoń na czarnym łbie zwierzęcia głaszcząc je delikatnie.
- Sathin... - powtórzył cicho dla lepszego zapamiętania.
Siedział tak przez chwilę przeczesując miękką sierść psa, aż w końcu ziewnął przeciągle przyłapując się na tym, że nawet nie zasłonił ust. Dopiero teraz zdał sobie sprawę ze swojego zmęczenia. Było późno... zapewne około północy, możliwe, że nawet po. W ciemnym zaułku myślenie o godzinie było jego ostatnim zmartwieniem. tam czas płynął zupełnie inaczej. Powoli.. jakby ciągnął się w nieskończoność, wydłużał niebłagalnie rozciągając jego drogę ku końcowi.
Teraz zmęczenie przypominało sobie sprawiając, że jego powieki stawały się na prawdę ciężkie. Było tu tak ciemni, ciepło i przytulnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 11:08 pm

Roześmiał się widząc reakcję chłopaka.
- Spokojnie, Demon jest zupełnie łagodny. Nie gryzie chyba, że dostanie odpowiednią komendę.
Pies tymczasem spokojnie wpatrywał się w Essiana i czekał aż ten zacznie go głaskać, a gdy już otrzymał to czego chciał zaczął z wolna, nieco leniwie, ale z wyraźnym zadowoleniem merdać ogonem na boki.
Sath przez chwilę obserwował zarówno Anioła jak i psa i szybko wyłapał to ziewnięcie. Czyli jednak był zmęczony.
- Koniec rozmowy na dziś. Idziesz spać. Demon Cię popilnuje w nocy.
Wstał, poczekał aż Essi się ruszy z kanapy i zaprowadził go do sypialni.
Ciemno, na stoliku przy łóżku paliła się mdławym, słabym światłem nocna lampka. Na podłodze wyłożony był miękki dywan. Ogólnie sporo ich było w mieszkaniu, bo chroniły od zimna. Całkiem logiczne gdy mieszkało się w miejscu gdzie kiedyś były piwnice. W sypialni było nieco chłodniej niż w salonie, ale wciąż ciepło i przyjemnie. Obok łóżka leżało posłanie dla psa, na którym Demon po krótkiej komendzie czerwonowłosego natychmiast się położył.
- Będę w salonie gdybyś czegoś potrzebował.
Wziął sobie z szafy dodatkową pościel i pomaszerował z powrotem do salonu. Rozłożył sobie kanapę i pościelił. Potem skoczył jeszcze na chwilę do łazienki i wrócił nieco odświeżony po całym dniu, przebrany już w dresowe, luźne, czarne spodnie. Wsunął się pod kołdrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Wto Kwi 14, 2015 11:20 pm

Ten demon chyba na prawdę lubił ciemne pomieszczenia. Wszędzie panował kompletny mrok... aż dziwić się, że z jego wzrokiem nadal wszystko było w porządku. Teraz jednak ten mrok kompletnie Essianowi nie przeszkadzał, ale usypiał go wręcz krzycząc "ej! to już pora". Może i jako anioł miał nieśmiertelne ciało, które przeżyło już wiele lat, ale nadal miało przyzwyczajenia szesnastoletniego chłopca, potrzebowało wiele snu i wypoczynku, mimo że jego proces dorastania już dawno został wstrzymany. W gruncie rzeczy jego właściciel nie miał nic przeciwko. Prawdę powiedziawszy był śpiochem... i to nawet dużym śpiochem.
Zaprowadzony do pokoju skinął głową w podziękowaniu przyglądając się dyskretnie otoczeniu stopami brodząc w miękkim dywanie. Odprowadził demona wzrokiem i z westchnieniem wcisnął się pod kołdrę szczelnie się nią otulając. Była miękka i ciepła... cała przesiąknięta zapachem jej właściciela... bardzo przyjemnym zapachem. Zasypiając kompletnie nieświadomie otulił się zdrowym skrzydłem czerpiąc dodatkowe ciepło z jego puchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 10:26 am

Sathin rzadko bywał w mieszkaniu, więc nie musiało być tu jasno. Przychodził tylko po to by odpocząć, odświeżyć się, przespać i zaraz znowu go nie było. Zresztą... niektóre ludzkie restauracje przypominają klimatem to miejsce. Raczej kelnerzy ślepi nie są z tego powodu. Czerwonowłosy po prostu lubił taki klimat, a nadmierna ilość światła go drażniła. Wystarczy, że mieszkał w sporym mieście, gdzie co noc gdy tylko wyszedł bardziej w centrum oślepiały go neonowe bilboardy i światła aut. W swoim mieszkaniu chciał mieć od tego spokój, co było chyba całkiem zrozumiałe.

(...)

Demon obudził się jako pierwszy. Psiak zwlókł się ze swojego posłania i poczłapał do salonu by obudzić swojego właściciela. Wszak należał się mu poranny spacer za pozostawienie go wczoraj prawie na cały dzień w domu, czyż nie? Podszedł do kanapy na której spał Sathin i szturchnął nosem dłoń która zwisała bezwładnie z krawędzi. Gdy to nie dało rezultatu wskoczył na... nie tyle posłanie co na plecy Satha.
- Aa... J-już... Piesku... Chwileczkę...
W pierwszej chwili zaskoczony nagłą pobudką zaraz otulił się szczelniej kołdrą, uciekając przed "atakami" psa. Demon jednak nie zamierzał odpuścić. Dostrzegł cel idealny - wystające spod zbyt krótkiej kołdry stopy. Rzucił się w ich stronę by natychmiast zacząć podgryzać i lizać swojego pana.
- Demon! Błagam!
Sathin koniec końców wstał niczym oparzony. Ledwo widząc na oczy znalazł tylko szlafrok i go założył. Do tego kapcie i poszedł wyjść z psem na podwórko, które otaczało kilka kamienic, w tym ta, w której mieszkali.
Gdy wrócili Sathin zdjął to co wcześniej ubrał na nowo zostając w samych spodniach dresowych. W mieszkaniu było wystarczająco ciepło by móc chodzić w ten sposób. Poczłapał do łazienki przemył twarz, a potem skierował się do kuchni by zrobić coś na śniadanie. Jemu to tam wystarczy w zupełności mocna kawa i papieros, ale może Essian zechce coś przekąsić. Skoro już trafił na Ziemię to niech spróbuje tutejszego jedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 10:50 am

W takim mieszkaniu nie dało się odczuć różnicy pomiędzy nocą a porankiem. Nie było tu słonecznego światła, które wpadałoby do pomieszczenia spomiędzy delikatnie falujących zasłonek tak jak w jego własnym domu. Tam przez lekko uchylone okno budził go cichy śpiew ptaków i szum wiatru, tu dało się usłyszeć jedynie stłumiony dźwięk przejeżdżających samochodów.
Zmęczenie jednak dawało o sobie we znaki i pochłaniało Essiana na tyle mocno, że nie miał najmniejszego zamiaru wyściubiać choćby palca spod ciepłej kołdry a tym bardziej otwierać zaspanych oczu. Nawet wyjście psa i jego "walka" z Sathinem w pokoju obok nie sprawiły, by chociaż odrobinę się rozbudził i przynajmniej zaczął kontaktować ze światem zewnętrznym. Można powiedzieć, że spał jak zabity, ale kto by mu się dziwił. Noc wykończyła go do tego stopnia, że potrzebował wiele czasu, by się zregenerować. Nie chodziło tu tylko o ubytek krwi, ale i o całą wykorzystaną energię, którą zużył próbując ulżyć sobie w bólu.
Miał o tyle szczęście, że przez całą noc nie śniło mu się kompletnie nic. Spodziewał się raczej, że cały dzień przypomni mu o sobie we śnie wyrywając go z niego co i rusz nie pozwalając wypocząć, ale był on kompletnie spokojny, nawet pomimo obcego miejsca. Wtulony w miękką poduszkę leżał przekręcony na brzuch, bo tak nie miał problemów ze skrzydłem, z tym zdrowym wyciągniętym ponad pościel i rozłożonym luźno na wolnej części łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 11:08 am

Zastanawiał się co właściwie mógłby przygotować na śniadanie i koniec końców padło na słodkie naleśniki po amerykańsku czyli tak zwane pancake'i. Do tego bita śmietana i polewa czekoladowa. Dzieciaki zwykle lubią takie rzeczy, a skoro ten Aniołek jest uwięziony w ciele nastoletniego chłopca to tego typu danie powinno mu zasmakować logicznie myśląc.
Wziął talerz z jedzeniem i herbatę po czym ruszył prosto do sypialni. Położył wszystko na stoliku obok łóżka, gdzie stała obecnie też lampka, a sam przysiadł na skraju materaca. Przez chwilę przyglądał się śpiącemu Essianowi. Aż żal mu było go budzić. Miał taki łagodny, spokojny wyraz na twarzy... Ale była już prawie dziesiąta, najwyższy czas wstawać. Mógłby co prawda skoczyć do miasta kupić mu kilka ubrań, ale co jeśli chłopak obudziłby się właśnie wtedy i nie mógł znaleźć Sathina? Nie chciał go niepotrzebnie denerwować. Wystarczająco dużo nerwów nabawił się wczoraj.
Wyciągnął ku niemu rękę i posmyrał go lekko po policzku.
- Essian, już pora wstać. - rzucił nieco ściszonym głosem.
Nie odrywał od niego oczu. Im dłużej Anioł był u niego tym stawał się ładniejszy, a przynajmniej Sathin miał takie wrażenie. Może to dlatego, że stopniowo dochodził do siebie. Wczoraj pozbyli się brudu i krwi. Dzisiaj jakby ranki na jego twarzy były mniej widoczne. Zapewne gdy chłopak w pełni odzyska siły szybko się tych pozostałości pozbędzie za pomocą magii leczącej.
Do pokoju wczłapał też Demon, ale ignorując totalnie zarówno swego właściciela jak i Anioła ułożył się grzecznie na swoim posłaniu i chyba... postanowił zdrzemnąć mimo, że ledwo co przecież wstał. Leniwe bydle.
Sath tymczasem zerknął na psa przelotnie, a potem znowu przeniósł spojrzenie na Essiana. Przesunął wzrokiem od jego ramienia wzdłuż rozłożonego, zdrowego skrzydła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 11:26 am

Śpiąc nadal, lecz lżejszym snem słyszał wszystko, co dzieje się dookoła. Kroki zbliżającej się osoby, stuknięcie talerzyka o drewnianą szafkę, charakterystyczne stąpanie psa stukającego lekko pazurkami w miejsca na podłodze, których nie zakrywał dywan, jego dyszenie, jak i cichy oddech właściciela. Aż zadrżał lekko czując na sobie wzrok demona nieprzyzwyczajony do tego, że ktoś mógłby patrzeć na niego jak śpi. Przekręcił się niespokojnie kiedy dłoń przesunęła się po jego policzku wciskając twarz w poduszkę z pomrukiem wielkiego protestu. Było mu tu za ciepło i zbyt wygodnie by już wstawać. Co prawda zapach stojącego obok śniadania kusił niezmiernie swoją słodyczą. Wypełniał cały pokój swym wspaniałym zapachem sprawiając, że aż zaburczało mu w brzuchu.
Otworzył jedno oko spoglądając ukradkiem na Sathina, ale zaraz zwinął się znowu w kłębek pomrukując jeszcze mocniej wtulając się w miękką poduszkę i otulając się kołdrą. W niebie zawsze wstawał wcześnie, bo to było odgórnie narzucone i trzeba było się do tego stosować, by nie okazywać przejawów lenistwa, ale tu... tu nikt go nie pilnował, nie kontrolował, nie rozliczał z drobnych grzeszków odsuwając od niego perspektywę pięcia się wyżej w hierarchii i poprawienia swojego poziomu życia. No chyba, że demon postanowi go stąd wywalić lub zmusić do jakiejś pracy, by nie trzymać w swoim mieszkaniu lenia wylegującego się w jego łóżku pasożytującego na nim i wykorzystującego jakże rzadki u demonów przejaw dobroci serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 11:43 am

To było na swój sposób urocze i pewnie Sathin gdyby miał lepszy humor obserwowałby przez dłuższy czas jak Essian się kręci, pomrukuje i wtula w poduszki oraz kołdrę, jednak... Był głodny. Wczoraj pojawienie się Anioła zakłóciło mu posiłek, który i tak odwlekł się już wcześniej w czasie. Musiał wyjść, znaleźć sobie jakąś ofiarę i skorzystać z jej energii życiowej, bo w innym wypadku zrobi się nie do zniesienia. Głodny zawsze był drażliwy i nieprzyjemny. Chciał jak najszybciej postawić Anioła na nogi, by móc wyjść po ubrania, przynieść mu wszystko i zostawić na parę godzin samego w mieszkaniu. No dobra, z Demonem, ale mimo wszystko wolał by Essian kontaktował wtedy, a nie spał w najlepsze. Co prawda wątpił by ktoś zamierzał go dzisiaj odwiedzić, ale... no... Było kilka rzeczy o których chciał powiedzieć chłopcu by w razie czego wiedział jak się zachować i co robić.
Westchnął z lekką irytacją. Podniósł się, chwycił za kołdrę i siłą ściągnął ją z chłopaka.
- Nie będę prosił dwa razy. - rzucił sucho. - Poza tym... śniadanie Ci zaraz wystygnie.
No właśnie. Nie po to się namęczył by potem było do wyrzucenia albo by usłyszeć narzekania pod tytułem "Ale to jest zimne". Naleśniki najlepsze były na ciepło.
Schował pościel do szafy by przypadkiem Essianowi nie przyszło do głowy mocowanie się z nim o nią. Nie miał dzisiaj na to czasu. Chciał jak najszybciej załatwić to co miał do załatwienia. Tak czy inaczej pewnie do domu wróci dopiero późnym wieczorem, bo w środku dnia raczej ciężko o posiłek dla demona. Musiałby mieć niesamowitego farta. A wieczoram... cóż, otwierały się kluby i tym podobne miejsca, tam łatwo było o ofiarę, a może nawet dwie czy trzy jednocześnie...
Wyciągnął z szafki stojącej obok łóżka dodatkową zapalniczkę i fajki. Odpalił niemal od razu jednego papierosa co by zająć czymś ręce. Resztę wrzucił z powrotem do szuflady. Kątem oka zerknął na Essiana by upewnić się, że ten nie ma zamiaru dłużej się wylegiwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 12:01 pm

Tak brutalny o poranku... No cóż. Czego innego można spodziewać się po demonie. One były raczej trudne w obyciu, i mówiono, że nie należą do najprzyjemniejszych osobników. Ten i tak reprezentował sobą sporo dobrego, no ale cóż... Nikt przecież nie liczył, że będzie głaskać go po główce i czule prosić, by w końcu zwlekł to swoje kruche cielsko z łóżka.
Kiedy tylko kołdra zniknęła a zimne powietrze połechtało jego nogo podkulił je pod siebie i aż zadrżał, co dodatkowo widać było w ruchu skrzydła, które nagle przywarło ściśle do pleców jego właściciela kuląc się. Jęknął rozpaczliwie niechętnie odklejając się od poduszki i podnosząc do siadu nadal z zamkniętymi oczami. Kompletnie roztrzepany, każdy kosmyk lekko kręconych włosów sterczał teraz w inną stronę lekko przysłaniając mu oczy, których kolory wróciły już do normy. Siniaki spod oczu zniknęły, tak samo jak zaczerwienienie od płaczu. Jedynie na prawym policzku jarzyły się jeszcze lekko zaczerwienione ślady po otarciach. Za duża koszula przekrzywiła mu się odsłaniając jedno z ramion i opadając nieustannie w dół, mimo że niezdarnie starał się ją poprawić. Za długim rękawem zwisającym na chudej rączce i kompletnie zasłaniającym dłoń przetarł zaspane oczy, by w końcu otworzyć je i spojrzeć na poirytowanego Sathina.
- Dzień dobry... i dziękuję za śniadanie - mruknął zaspanym głosem ledwo powstrzymując się, by nie kiwnąć się zbyt mocno i nie paść znowu na łóżko by postać jeszcze chociaż kilka minut.
Przeciągnął się ostrożnie, by zaraz podciągając za długie rękawy sięgnąć po talerzyk i zacząć jeść. Naleśniki okazały się być równie cudowne w smaku jak i zapachu... do tego jeszcze ta czekolada. W niebie nie mieli dostępu do tych wszystkich dobroci. Jedynie przebywając od czasu do czasu na dole mogli cieszyć się czymś takim jak słodycze, o ile opiekunowie im na to pozwolili. Teraz demon rozpieszczał jego burczący brzuszek podsuwając takie smakołyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 12:20 pm

Czerwonowłosy obserwował go ciągle znad ramienia, obrócony doń bardziej bokiem. I czekał aż ten wreszcie zacznie jeść. Niemniej jednak cały ten proces do najłatwiejszych nie należał. Który Inkkubus byłby obojętny na taki obrazek? Na młode, delikatne ciało obleczone jedynie w zbyt dużą nań koszulę z nagim ramieniem z którego materiał się zsunął? Aż zaciągnął się mocniej papierosem. Powoli puszczały mu hamulce, a to nie było nic dobrego. No, przynajmniej nie dla Essiana. Wątpliwe by Sath narzekał czy miał potem jakieś wyrzuty względem siebie, bo przecież mógł się zawsze usprawiedliwić "byłem głodny" czy "on sam kusił". Tak, na pewno chłopak robił to z premedytacją. Oczywiście, Sathin. Idiota. Głodny idiota.
- Proszę bardzo... - odpowiedział na podziękowania.
Zaraz po tym jak Essi już jadł w najlepsze demon zaczął wygłaszać swoje uwagi co do pobytu chłopca tutaj.
- Wyjdę teraz do sklepu kupić Ci kilka rzeczy. Gdyby ktoś się kręcił pod drzwiami czy nawet pukał lub dzwonił to nie otwieraj. To samo tyczy się telefonu stacjonarnego - nie odbieraj. Podejrzewam, że ani Ty ani ja nie chcemy by ktoś się dowiedział, że tu jesteś. Moi znajomi mogą nie okazać się tak wyrozumiali dla zagubionego, rannego Anioła jak ja. Lepiej udać więc, że mnie tu nie ma. Że... nikogo tu nie ma. Mam nadzieję, że to jasne?
Nie czekał aż Essian cokolwiek odpowie. Anioły były z reguły niesamowicie inteligentne, więc chyba nie musiał mu tłumaczyć dokładnie dlaczego ma się zachowywać w taki właśnie sposób.
- Jak wrócę zostawię Ci rzeczy. Ubrania i jedzenie. Zostanę do obiadu, który postaram się zrobić koło czternastej, bo muszę wcześniej dzisiaj wyjść. Wrócę dopiero późnym wieczorem, więc będziesz sam z Demonem. Jeśli będziesz bardzo chciał możesz wyjść z psem na osiedlowe podwórko. I tak prawie nikt tu poza kilkoma staruszkami nie mieszka, ale nie oddalaj się nigdzie indziej, dobrze?
O, zgrozo, Sath czuł się niemal jak jakiś nadopiekuńczy rodzic. Szkoda tylko, że jako ten "tatuś" miał ochotę na własnego podopiecznego i tylko dlatego chciał zniknąć na jak najdłużej, bo tak czy siak ofiary to sobie szukać zacznie po osiemnastej gdy pierwsze nocne kluby zostaną otwarte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 12:41 pm

Mimo nie w pełni trzeźwego, zaspanego jeszcze umysłu wysłuchał uważnie to, co demon miał do powiedzenia. Skinieniami głowy powiadamiał go, że wszystko rozumie. Sam także nie miał najmniejszej ochoty trafiać na jakiegokolwiek ze znajomych Sathina mając minimalną świadomość czego się spodziewać. Sam Sathin był mu obcy, a co dopiero jakieś inne demony, które miałyby zupełnie inne podejście do jego osoby. Prawdopodobnie nawet gdyby czerwono włosy nie wspomniał o tym wszystkim ani myślałby otwierać drzwi do mieszkania czy też odbierać telefon. Nie były to w końcu telefony do niego, ani jego goście... ani goście których chciałby poznawać. Miał tylko nadzieję, że demon nie zniknie na długo i że przez ten czas nikt nie będzie się tu kręcić. Nadal był zbyt słaby, by się bronić, a całą odzyskiwaną energię jego ciało poświęcało na leczenie się.
- [b]Co prawda wolałbym nie zostawać na tak długo sam, ale skoro musisz... [b]- stwierdził dojadając ostatni kęs posiłku.
Nie pytał dlaczego musi wyjść. Wolał tego nie robić, w końcu nie były to jego sprawy, a nie chciał wychodzić na wścibskiego i nazbyt wchodzić mu z butami w życie. I tak już wiele namieszał i narobił kłopotu samym swoim pojawieniem się, ale czy to było zależne od niego? Nie on wybrał sobie taki los i z własnej woli poobijał sobie całe ciało i połamał skrzydło, by zaczepiać mieszkające w Londynie demony i szemrane towarzystwo, w którym się obracały chociażby po to, by sobie samemu zapewnić sobie rozrywkę, od której zawsze był odcinany. Aż tak mocno w głowę się nie uderzył, by porywać się na coś takiego.
Odstawił talerzyk na szafkę, by zaraz zacząć poranną walkę z wiatrakami w postaci swoich niesfornych włosów, próbując je chociaż odrobinę doprowadzić po porządku. Zastanawiał się, jak bardzo głupio musi wyglądać co poranek taki kompletnie niekontaktujący i w kompletnym nieładzie ja gdyby tornado przebiegło po jego głowie plącząc ze sobą wszystko co tylko się dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 1:01 pm

Akurat Sathinowi było obojętne czy Essian spyta dlaczego musiał wyjść czy nie. Nie krył się jakoś specjalnie z tym co robił, choć podejrzewał, że raczej dobrego wrażenia by nie wywarł rzucając tekstem w stylu "Ach, no... bo wiesz... muszę wyjść, by jak to demon wyssać nieco czyjejś energii życiowej, bo jestem cholernie głodny, a nie chciałbym zrobić sobie przystawki z własnego gościa, bo staram się właśnie tak Cię traktować." Plus jeszcze żeby było bardziej dosadnie mógłby dorzucić coś odnośnie tego w jaki sposób uzyskuje ten swój posiłek, ale tego chyba by ten nieskalany niczym Aniołek nie wytrzymał, a mimo wszystko Sath nie chciał by ten się go bał. Wtedy sprawy mogłyby się mocno skomplikować.
- Muszę. - rzucił tylko w odpowiedzi.
- Póki co idę dokupić jedzenia i kilka ubrań dla Ciebie. Wrócę pewnie za jakieś pół godziny. Raczej nie więcej.
Po tych słowach spojrzał krótko na psa i skinął w stronę Essiana.
- Demon. Pilnuj. - zabrzmiała komenda, a pies od razu wstał, wskoczył na łóżko i położył się obok Essiego, kładąc mu łeb na kolanach. Chłopak mógł być pewien, że pies od teraz nie odstąpi go na krok.
Sathin tymczasem wziął sobie świeże ciuchy i wyszedł z sypialni. Wziął krótki prysznic i ubrał w łazience, by wreszcie skierować swoje kroki na zewnątrz. Tak jak powiedział poszedł do sklepu odzieżowego, a potem jeszcze do spożywczego na małe zakupy.

(...)

Wrócił jakieś czterdzieści minut później. Nieco mu się to wszystko przeciągnęło, bo dziewczyna w sklepie z ubraniami za bardzo go zaczepiała wypytując o to czy to rzeczy dla jego młodszego braciszka, ile ma lat i och jaki cudowny starszy brat. Bla bla bla. Ale, że brzydka nie była to Sathin nie mógł sobie odpuścić wdania się w tę dyskusję, która szybko przerodziła się we flirt. Szkoda tylko, że laska go kojarzyła, bo sklep osiedlowy i te sprawy, więc... Nie, w tym wypadku nie mógł liczyć na posiłek. Zawsze ofiary dobierał tak by istniało możliwie najmniejsze prawdopodobieństwo ponownego ich spotkania. Przez to, że po takiej nocy z demonem bywały niezwykle osłabione zdarzyło mu się raz czy dwa spotkać z pretensjami typu "na pewno wsypałeś mi coś do kieliszka". Taaa... Gdyby tylko wiedziały, że Sath nic wsypywać nie musiał, a efekt i tak był podobny...
Wszedł do mieszkania i od progu się rozglądnął za dzieciakiem i psem.
- Jestem. - rzucił, ruszając do kuchni by tam zostawić kupione jedzenie.
Oprócz tego miał jeszcze dwie siatki wypełnione ubraniami. Kilka koszulek, dwie pary spodni, bielizna i jakaś kurteczka w razie brzydszej pogody. W osobnym pudełku była też para butów, bo przecież boso chodzić Essian nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 1:32 pm

Przynajmniej to pokryte miękką czarną sierścią pociesznie merdające stworzenie dotrzymywało mu teraz towarzystwa. Odprowadził Sathina wzrokiem do drzwi. Nawet nie pomyślał jak nieprzyjemne uczucie wywoła dźwięk przekręcanego w drzwiach klucza i jak wielką pustkę poczuje, kiedy zostanie tu kompletnie sam, w obcym miejscu, jedynie z psem jako towarzyszem. Może i nie znał Sathina zbyt długo, oh aż jedną noc, ale był też jedyną znaną mu tu osobą. Można powiedzieć, że był na niego skazany.
Kiedy wyszedł chłopak nieco niezdarnie zwlekł się z łóżka i pomaszerował do łazienki, by trochę się odświeżyć i przy okazji sprawdzić w jakim stanie jest teraz jego ciało. Wszystkie rozcięcia, które wczoraj Sathin tak skrupulatnie zszywał zarosły się prawie że całkowicie. Wszystkie szwy były już niepotrzebne i pewnie należałoby je powyciągać, sam jednak nie miał zamiaru tego robić. Chyba nie dałby rady. Uporał się z roztrzepem na głowie i kiedy doszedł do wniosku, że na reszcie wygląda jak należy wyszedł z łazienki do salonu i przysiadł w rogu kanapy podciągając nogi pod brodę. Sathina nadal nie było, więc po prostu czekał. Nie dotykał nic, nigdzie nie zaglądał, czując się nieco nieswojo, zakłopotany całą sytuacją.
Kiedy tylko demon wrócił podniósł się z kanapy udając się za nim do kuchni. Przyglądał się przez chwilę temu co robił.
- Będziesz musiał mi trochę pomóc - zaczął cicho nie chcąc się narzucać czy też przeszkadzać. - Ze szwami. - dokończył chwytając się za wczoraj jeszcze poraniony bok.
Dopiero teraz widać było, ze nareszcie doszedł do siebie. Wróciły mu kolory, zniknęły pozostałości nawet tych najdrobniejszych ran i siniaki. Jego ciało regenerowało się teraz nawet bez jego ingerencji. Tylko skrzydło nadal było obolałe i nie do końca zrośnięte. Potrzebowało więcej uwagi i ingerencji jego właściciela aniżeli sama reszta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 2:13 pm

Spojrzał w dół na Essiana jakby na początku nie załapał w czym właściwie ma mu pomagać.
- Ach. No tak. Już się zagoiło, nie? - nie potrzebował odpowiedzi, znał ją. - No dobrze. W takim razie w siatkach, które leżą tam w kącie masz ubrania. Ubierz się do pasa. Zdejmę Ci zaraz szwy. - polecił.
Rozpakował póki co jedzenie wszystko odkładając na swoje miejsce - czyli głównie do lodówki lub szafek kuchennych.
- Poczekaj w salonie. - dorzucił. - Zaraz przyjdę.
Wyszedł do łazienki by wziąć potrzebne przybory. Wyciąganie szwów do najprzyjemniejszych rzeczy nie należało, ale i tak lepsze to niż zszywanie. Poza tym chłopak wyglądał już naprawdę dobrze, więc pewnie zniesie to bez większych narzekań. A może wręcz odwrotnie? Cóż... Teraz na to narzekanie miał siłę. Wczoraj... raczej wątpliwe.
Demon tymczasem wciąż słuchając się rozkazów swego pana ciągle człapał tuż tuż za Essianem. Krok w krok, nie spuszczając z niego bacznego, czujnego spojrzenia. Był to nad wyraz mądry zwierzak i bardzo posłuszny. Zresztą Sathin się już o to postarał by był świetnie wyszkolony. Swoją drogą... to był któryś z kolei pies czerwonowłosego. Niestety tak jak on nie były wieczne, a szkoda. Tak czy siak każdego następnego nazywał tak samo. I zawsze był to ciemny, a najlepiej czarny wilczur. Każdy z nich różnił się nieco charakterem, bo tego już Sath przewidzieć nie mógł i miał inną historię, ale wszystkie uwielbiał równie mocno i zawsze przeżywał moment, w którym musiał się pożegnać z kolejnym towarzyszem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 4:13 pm

Wziął z siatki potrzebne rzeczy i korzystając z chwili kiedy był sam wciągnął na siebie to czego potrzebował. O dziwo demonowi udało się dobrać ubrania w bardzo zbliżonym rozmiarze i nie wisiały one zbyt bardzo na jego kościstym ciele. Potem zabrał się za ściągnięcie koszuli, co wbrew pozorom nie było wcale takie łatwe. Rozpiął guziki i zsunął ją z ramion, by chwile potem zacząć siłować się z wyciągnięciem z niej zdrowego skrzydła. Na całe szczęście całkiem nieźle z nim współpracowało i teraz stał już ubrany jedynie do pasa czekając na Sathina z całym medycznym arsenałem.
Przeglądając resztę zawartości siatki zastanawiał się, jak poradzi sobie z założeniem czegokolwiek skoro nie może pozbyć się sterczących z pleców puchowych przeszkód. Trzeba było je jak najszybciej wyleczyć, a że wiele już nie zostało przy odrobinie szczęścia mógłby całkiem pozbyć się tego problemu nie tylko dla dobra swojego, ale i Sathina. Mniejsza szansa, że przechadzając się z jednego kąta pokoju w drugi kompletnie przypadkiem coś nimi szturchnie... albo kogoś.
Przysiadł czekając na brzegu kanapy wyciągając rękę do psa, by ten przyszedł do niego i dał się pogłaskać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 5:16 pm

Gdy wszedł do pokoju Essian siedział już na kanapie, a Demon właśnie nadstawiał swój czarny łeb by chłopak go pogłaskał.
- Pieszczoch i zdrajca na dodatek. Do mnie tak chętnie nie przychodzi. - parsknął niby to obrażonym tonem Sathin.
Podszedł bliżej.
- Usiądź bokiem, będzie mi wygodniej.
Apteczkę położył na kanapie, a sam przykucnął przy boku Essiana. Wtedy nie musiał się pochylać, bo wszystkie szwy miał na wysokości oczu niemalże. Przystawił sobie jeszcze tylko lampkę ze stolika bliżej, by dobrze widzieć co robi. W końcu nie chciał popełnić jakiegoś błędu przy wyciąganiu szwów i przykładowo naruszyć skóry Anioła.
No i się zaczęło. Przecinanie, wyciąganie. I tak w kółko, na koniec każda ranka została jeszcze przemyta wacikiem nasączonym środkiem odkażającym rany. Tak na wszelki wypadek, żeby mu się jeszcze nie zrobił jakiś lekki stan zapalny.
Sathin w pełni starał się skupić na wykonywanej pracy, a nie na tym, że miał przed sobą półnagiego, ślicznego Anioła. Dlatego nawet na moment nie uniósł wzroku na twarz Essiana. Te sarnie, brązowe oczy... Źle na niego działały. Myśl o obiedzie, Sath. Coś smacznego mu przygotujesz, a potem wyjdziesz sobie... na długo. Przekąsisz coś konkretnego wieczorem i będzie dobrze. Przestaniesz się tak straszliwie męczyć... Na pewno. Trzeba być dobrej myśli.
- No. Skończone. - powiedział wreszcie odkładając wszystko do apteczki.
Wstał i odniósł ją do łazienki, a potem wrócił do salonu. Wyciągnął z kieszenie kolejną dzisiejszego dnia fajkę i odpalił. Dobrze, że jemu jako demonowi nie groził rak płuc inaczej dawno by zszedł na to świństwo, a tym bardziej teraz. Wykończy się przez tego dzieciaka... na dodatek na własne życzenie. Zaciągnął się porządnie, opierając się o swego rodzaju filar i wbił wzrok w akwarium. Starał się jakoś odwrócić własną uwagę od "gościa", ale marnie mu to wychodziło. Chociaż tyle, że jeszcze nie próbował na siłę położyć swoich brudnych łap na nim. Szacun normalnie. W innych okolicznościach zapewne zrobiłby to już dawno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 6:37 pm

Słysząc tekst o zdrajcy zaśmiał się cicho drapiąc psa za uchem, ale chwilę potem skrzywił się widząc trzymają w rękach przez Sathina apteczkę. Nie zapowiadała nic dobrego, no ale cóż, trzeba to było jakoś znieść. Wyjmowanie szwów i tak było niczym w porównaniu z tym, co przeżywał wczoraj, ile musiał wycierpieć przy oczyszczaniu i zaszywaniu ran a co dopiero ile przemęczył, kiedy demon, nie ważne na ile starał się być delikatny, nastawiał mu skrzydło. Aż dziwne, że z tego bólu nie stracił w końcu przytomności. Nikomu by tego nie życzył.
Teraz starał się dzielnie znosić zabieg mocno zagryzając wargę i zaciskając dłonie w pięści. Starał się oddychać spokojnie i nie poruszać się ani odrobinę, by ani sobie, ani Sathowi nie robić tym problemów. W końcu mogło mu się coś omsknąć i zamiast poprawić, jedynie pogorszyłby tym sobie stan a i czerwono włosy nie byłby tym faktem zaskoczony, bo znowu ubabrałby się w krwi swojego gościa. Kolejne przepraszania raczej nie sprawiłyby, że kanapa jak i nowe ubrania Essiana same wyprały by się z krwi.
Kiedy było już po wszystkim z kompletnym załamaniem wymalowanym na twarzy przyjrzał się im przesuwając po nich palcami, które zajaśniały delikatnie i zaiskrzyły ponad czerwonymi rankami, by w końcu powoli zacząć je zamykać, przyśpieszyć gojenie na tyle, że po paru minutach nie było już po nich śladu nawet w postaci blizny.
Zmarszczył nos spoglądając na Sathina, który znowu palił wypełniając pomieszczenie nieprzyjemnie duszącym dymem.
- To brzydki nawyk - skwitował szukając sobie w torbie jakiejś koszulki, jednak pewien problem nadal sterczał z jego pleców uniemożliwiając mu ubranie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Sathina
Powrót do góry 
Strona 1 z 9Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    E a s t  E n d :: Stare kamienice i domki-
Skocz do: