IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Sathina

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 7:01 pm

Zerknął kątem oka na chłopca i uniósł brwi, z początku zaskoczony tym, że zwrócił mu uwagę.
- Wierz mi, są dużo "brzydsze" nawyki niż ten. I też je posiadam. Ciesz się swoją niewiedzą na ten temat.
Podszedł jednak do stolika stojącego przy kanapie i zgasił papierosa w popielniczce.
- Ale jeśli Ci to tak bardzo przeszkadza postaram się nie palić przy Tobie.
W najgorszym razie wyjdzie na kilkanaście minut, wypali sobie kilka papierosów przed kamienicą i dopiero wtedy wróci. W sumie nie głupi pomysł biorąc pod uwagę to, że im bliżej był Essiana i im dłużej tym robił się bardziej drażliwy, bo musiał walczyć sam ze sobą a chłopak mu wcale tej walki nie ułatwiał. Może i nieświadomie, ale mimo wszystko... Szlag by trafił te wszystkie niewinne Aniołki, które nawet się nie domyślały czego mogą się spodziewać po demonie. Jedno było pewne, gdyby Sathin został postawiony drugi raz w podobnej sytuacji zrobiłby wszystko byle problemu jak najszybciej się pozbyć. Szkoda, że nie znał żadnego Anioła na tyle by móc wykonać szybki telefon typu: "Zabierzcie to niewinne chuchro z mojego mieszkania chyba, że chcecie by kolejny z Was został splugawiony przez demona w jeden z możliwie najpodlejszych sposobów."
Zerknął w stronę pustego kominka, a potem na pół nagiego Essiana. Cóż, domyślał się, że ten nie jest w stanie się ubrać ze względu na skrzydła... Rozpalił ogień. A niech ma. Lepiej żeby było mu ciepło niż żeby się jeszcze przeziębił czy coś. Chwycił za koc, który leżał na skraju kanapy i rzucił go na chłopca, przykrywając łącznie z głową.
- Zostaw te koszulki bo na razie i tak ich nie dasz rady ubrać. - burknął idąc w stronę części kuchennej.
Nie chciał patrzeć na ten drobny, nagi tors, bo go korciło do tego stopnia, że aż skręcało w środku, bo... "Nie wolno. Nie rusz. Choć raz wykaż się silną wolą."
Cholera.
Co by tu zrobić by nie myśleć? Ach, tak. Przygotujmy jakiś skomplikowany, wymagający czasu obiad! Idealny pomysł. Nie był mistrzem kuchni albo inaczej... było tylko kilka potraw, które przygotować potrafił. Były smaczne, ale nawet nie starczało na różnorodność w ciągu całego tygodnia. Był na naukę gotowania zbyt leniwy, wolał jeść na mieście, ale teraz... musiał pilnować smarkacza.
Zaczął od krojenia warzyw. Pomidory, cebula i kilka kolorowych papryk. Przygotował sobie też w międzyczasie wszystkie pomniejsze dodatki i przyprawy. Oraz spory garnek. Jak miał gotować to już wolał mieć tego żarcia na dwa dni. Wyjął z zakupów jeszcze trzy kiełbasy. Je również czekało krojenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 7:59 pm

Kusiło go, żeby zapytać jakkie to jeszcze brzydkie nałogi czy też zwyczaje ma demon, ale nie był pewny, czy chce to wiedzieć. Mogłoby to znacznie popsuć ich relację, sprawić, że jego pobyt tu byłby męką i marzyłby, by wydostać się z tego mieszkania i znaleźć sobie inne lokum, a to było raczej niemożliwe, bo tak na prawdę nie wiedział gdzie iść. Nie wiedział nawet gdzie jest, bo w mieszkaniu nie było okien przez które mógłby wyjrzeć na zewnętrzny świat, zapoznać się odrobinę z okolicą, nakreślić swoje położenie ewentualnie powzdychać przyklejony do szyby wpatrzony w niebo, po którym jeszcze niedawno beztrosko latał.
Gdy Sathin narzucił na niego koc, aż miał zaprotestować, kiedy gruby materiał przysłonił mu oczy przy okazji demolując tak skrupulatnie ułożone włosy. Gdy go ściągnął na powrót każdy niesforny lok stał w inną stronę doprowadzając anioła do szału. Marszcząc brwi przylizał szybko włosy i zawinął się kocem pociągając nogi pod brodę. Wsłuchiwał się w dźwięki dochodzące z kuchni, w ciche stukanie noża o deskę, dźwięk otwieranych i zamykanych szafek i szuflad, i aż głupio było mu tak siedzieć bezczynnie i nic nie robić. Naciągnął na siebie mocniej koc poszedł do kuchni z ogonem w postaci psa.
Podłoga z kuchni była chłodna. Mroziła lekko jego bose stopy, ale mimo to nie wrócił do salonu. Ostrożnie zbliżył się do Sathina wychylając się zza jego pleców, żeby zobaczyć, co robi.
- Może ci pomóc? - zapytał patrząc na pokrojone warzywa. Chyba troszkę się spóźnił, ale może coś jeszcze się znajdzie. - Nie chcę być kłopotem i dodawać ci obowiązków. I tak już wystarczająco namieszałem.
Spuścił głowę niemalże ukrywając twarz za brzegiem koca. W pewnym sensie czuł się winny, mimo że tak na prawdę nie miał za co, bo to nie była jego wina, ani nikogo do niczego nie zmuszał. Dla Sathina cała ta sytuacja pewnie była tak samo trudna jak dla niego samego, więc wolał zdjąć z niego trochę obowiązków skoro już tu był i pewnie pozostanie ile tylko demon mu pozwoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 8:23 pm

Zerknął na chłopca przez ramię i zlustrował go wzrokiem aż po bose stopy. Zmarszczył brwi.
- Śmigaj na kanapę w tej chwili. Nie potrzebuję pomocy, już prawie kończę. - rzucił krótko.
Jeszcze mu tego brakowało by Anioł się rozchorował i musiał przy nim siedzieć non-stop. Wtedy nie byłoby mowy o wyjściu gdziekolwiek. Nie mógłby go zostawić gdyby przykładowo dostał gorączki.
- To znaczy... - zaraz dorzucił, uprzytamniając sobie, że mógł zabrzmieć dość nieprzyjemnie. - Dziękuję za propozycję, ale naprawdę nie trzeba. Poczekaj, proszę, w salonie.
Aż dziwnie mu było używać takiego nagromadzenia zwrotów grzecznościowych. Oj, Sath, chyba trochę dla Ciebie za późno na zgrywanie dobrze wychowanego.
Wrócił do przygotowywania obiadu. Wkrótce wszystkie składniki wylądowały w garze i na lekkim ogniu zaczynały dochodzić do siebie. Mieszał co jakiś czas, potem skręcił palnik i zostawił pod przykryciem. Posprzątał z blatu to co nie było mu już potrzebne i zrobił herbaty.
Wrócił do salonu, a raczej oparł się bokiem o ściankę, dzielącą pomieszczenie na dwie części i spojrzał na Essiana.
- Jesteś moim gościem, nie musisz mi w niczym pomagać. Tak dla jasności... Na przyszłość.
Nie chciał by chłopak mieszał się w jakiekolwiek prace domowe. Czy to gotowanie czy sprzątanie. Tym bardziej, że jeszcze przez przypadek mógłby trafić na coś czego znaleźć nie powinien, a w mieszkaniu czerwonowłosego było całkiem sporo takich rzeczy. Tym bardziej, że nigdy tu nikogo nie zapraszał. Był raczej typem samotnika. Miał owszem kilku znajomych, ale jeśli się z nimi widywał to gdzieś na mieście.
- Wystarczy, że pod moją nieobecność zajmiesz się Demonem. Całą resztę możesz zostawić mnie. - dodał po chwili. - A jeśli się nudzisz... mam sporo książek. Może znajdziesz coś dla siebie.
Były tam co prawda zwykłe pozycje, typowe śmiertelnikom, ale było też sporo takich, które trafiały wyłącznie w ręce nieśmiertelnych, głównie przeznaczone dla demonów. Jeśli Essian chciałby dowiedzieć się czegoś na temat swojego obecnego "opiekuna" to na pewno by znalazł tam odpowiednią pozycję, która choćby miałaby rozpisaną dokładną klasyfikację demonów z wyróżnieniem "typów" na jakie można się natknąć wraz z dokładnymi opisami.
Wrócił do kuchni i już do końca z niej nie wychodził. Dopiero gdy obiad był gotowy wyszedł z tacą, na której były dwie miseczki z leczo, do tego dwie herbaty i kilka kromek chleba. Wszystko postawił na stoliku przy kanapie i bez słowa zabrał się za jedzenie własnej porcji. Chciał wyjść. Jak najszybciej. Doskonale wiedział dlaczego jest taki rozdrażniony i nie myśli nad tym co mówi i w jaki sposób. Nie chciał zrazić do siebie Essiana, bo utrata jego zaufania była w tej chwili jedną z najgorszych możliwych rzeczy.
Demon tymczasem położył się przed kominkiem na dywanie i drzemał. Całkiem możliwe, że coś mu się śniło, bo pomrukiwał od czasu do czasu cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 9:03 pm

- Gorzej niż psorek od Etyki - burknął skarcony i oddelegowany na kanapę wymijając Sathina i leniwie, bardzo niechętnie pomaszerował tam gdzie mu kazano.
Kompletnie nie rozumiał jego zachowania i powodu pojawienia się tego nieprzyjemnego tonu. Chyba na prawdę mu wadził i przeszkadzał, skoro ten tak się denerwował gdy tylko chłopak zaczynał się dookoła niego kręcić. A on po prostu chciał być miły, chciał pomóc, bo właśnie tego go uczono. W końcu był aniołem, miał swoje przyzwyczajenia i wyuczone nawyki, pewien kodeks postępowania, który wpajano mu do głowy i który obejmował wszystkich niezależnie od rasy, religii czy czegokolwiek.
Niecierpliwie wiercił się na kanapie gapiąc się na ściany, sufit, miękki dywan, to spoglądał na kręcącego się psa, to w kierunku kuchni licząc, ze w końcu zobaczy Satha wyłaniającego się zza ścianki działowej. Położył się w końcu kompletnie znudzony na brzuchu z głową na podłokietniku zakryty kocem po sam jej czubek co jakiś czas burczał coś pod nosem. Dopiero kiedy w końcu usłyszał kroki Sathina podniósł się do klęku naciągając na siebie koc i obrócił w jego stronę. Na jego słowa skinął jedyne głową stwierdzając, że facet chyba nie ma ochoty na rozmowę.
Ostrożnie sięgnął po talerz i zaczął jeść w ciszy jedynie co jakiś czas lustrując Sathina wzrokiem. Może się dziś nie wyspał? W końcu przez niego musiał spać na kanapie. Wydawała się być wygodna, ale może na dłuższą sprawę wszystko się zmieniało... albo może obecność Essiana nie pozwalała mu zasnąć. Miał tylko nadzieję, że nie chrapie, bo gdyby chrapał zapewne zapadłby się pod ziemię ze wstydu i poczucia winy. Odepchnął od siebie tą myśl, bo przecież był aniołem, a anioły nie powinny chrapać, są w końcu wolne od ludzkich chorób, a to się z czymś takim wiązało... chyba. Tak czy inaczej wolał pozostawić te rozważania, bo zdał sobie sprawę, że zbyt długo wgapia się już w talerz zamiast jeść. Jeszcze Sath pomyślałby, ze mu nie smakuje czy coś, a tego by nie chciał. Kiedy zjadł podziękował grzecznie odstawiając talerz na stolik. Wolał się już nie odzywać, czując się zbyt zakłopotany zapadłą ciszą i dziwnie napiętą atmosferą. Poza pamiętał, że po objedzie Sathin ma wyjść, więc nie chciał go niepotrzebnie zagadywać. Może się gdzieś śpieszył? Jeśli tak, chyba lepiej, żeby się nie spóźnił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 9:32 pm

Odstawił miskę gdy już zjadł z cichym westchnięciem. Ta sytuacja wykończy go nie tyle fizycznie co psychicznie. Właściwie to już męczyła. Nagle jego życie skomplikowało się, bo zachciało mu się sprawdzać źródła zapachu anielskiej krwi. Szlag by to. Choć... z drugiej strony cieszył się, że mógł ocalić życie tego Anioła. Chłopak wydawał się być bardzo w porządku i szkoda by były gdyby wykrwawił się tam na śmierć. I tak źle i tak niedobrze...
Zerknął na Essiego.
- Pozmywaj proszę.
Za każdym razem gdy musiał użyć "proszę" albo "dziękuję" i tym podobnych słów to język mu się niemal plątał. Dziwnie było mu korzystać z tego typu słów i czuł się nieswojo, ale... starał się przynajmniej o tyle robić dobre wrażenie.
- Wrócę wieczorem. Prawdopodobnie dość późno, więc nie czekaj na mnie. Jak będziesz śpiący to idź się połóż u mnie w sypialni.
Wstał, ubrał płaszcz, buty i wyszedł. Tyle go widział. Było koło godziny czternastej.

(...)

Czerwonowłosy tułał się po mieście szukając jakiegoś zajęcia aż do godziny osiemnastej. Wtedy też ruszył do jednego z dobrze sobie znanych klubów nocnych gdzie zawsze był w stanie znaleźć jakieś chętne, całkiem ładne panienki. Był cholernie głodny, a przez to powoli również słabł. Co prawda dla zwykłego śmiertelnika wciąż byłby niebywale silny, ale on sam źle się czuł ze swoją obecną kondycją, bo w przypadku potyczki z innym demonem, wampirem czy czymkolwiek tego typu jego szanse byłyby na pewno mniejsze. Zmęczenie powodowało brak koncentracji, a jego zdolności głównie na tym się opierały. Musiał myśleć trzeźwo i szybko.
Pech chciał, że gdy trafił już w wyznaczone sobie miejsce okazało się, że niedaleko miał miejsce wypadek samochodowy. Pełno było policji, więc... szybko się ulotnił. Miasto oczywiście posiadało wiele podobnych miejscówek, więc to nie był problem. Gorzej, że zamiast dotrzeć do innego tego typu punktu natknął się na jednego z tych swoich znajomych, których wcale nie miał ochoty widzieć na oczy. "Słabo coś wyglądasz, Sathin." Dostał na powitanie od nieco wyższego od siebie, siwowłosego demona o złotych oczach. Sath nie odpowiedział nic, nie miał ochoty na zaczepki. Starał się go wyminąć, ale... nie wyszło. W jednej z ciemnych uliczek miasta rozpoczęła się szarpanina, bo nie można było tego nazwać walkę ze względu na zbyt mały uszczerbek na zdrowiu obu demonów. Trochę się poobijali i pokaleczyli. Nic wielkiego. Przynajmniej dla nich. Skończyło się na tym, że obaj usłyszeli wycie policyjnej syreny więc na wszelki wypadek każdy ulotnił się w swoją stronę. Każdy z nich osobno wolał pozostać anonimowy, więc tego typu sytuacji - konfrontacji z ludzkim prawem - trzeba było unikać.
Czerwonowłosy miał dziś wyjątkowego pecha. Gdy pozbył się natręta była już godzina dwudziesta pierwsza. Zakładał, że na dwudziestą drugą wróci do domu by nie zostawiać Essiana zbyt długo samego. W tej chwili jednak był i głodny i wściekły. To nie był dobry pomysł. To, że nie posilał się od dobrych paru dni coraz bardziej dawało mu się we znaki.
Spacerując po jednej z najgorszych dzielnic szukał dosłownie kogokolwiek kto mógłby wpaść w jego sidła. Byle nie musiał się namęczyć, a miał zapewniony posiłek. By nasycić ten pierwszy, najgorszy głód. Jak na złość jednak nie znalazł nikogo nadającego się na ofiarę. Gdy nieco się uspokoił, choć głodny był nadal, a dochodziła dwudziesta druga postanowił jednak wrócić do mieszkania. Założył, że Anioł na pewno położył się już spać, więc nie będzie problemu gdy wróci. Walnie się na kanapę i zaśnie, a rano... pomyśli co dalej.
W domu był o dwudziestej trzeciej. Pies spał na dywanie przy kominku, Sath zaś ściągnął buty, rzucając je w kąt i ruszył do salonu. Płaszcz położył na oparciu krzesła i rozglądnął się za Essianem. Tak na wszelki wypadek gdyby jeszcze nie spał. Swoją drogą... po tej małej bójce nie została mu żadna, nawet najmniejsza ranka, bo rozcięta brew zdążyła się zagoić jednak zupełnie zapomniał o tym, że na skroni zostało trochę krwi, a sam był nieco... zakurzony. Cóż, na mieście raczej nie miał gdzie umyć twarzy czy oczyścić ubrań. Poza tym był zbyt zaślepiony aktualnie poszukiwaniami posiłku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 9:48 pm

Kiedy Sathin wyszedł nie bardzo miał co robić. Tak jak Sathin poprosił zebrał naczynia i zaniósł je do kuchni, żeby pozmywać. Zmył również to, co znajdowało się już w zlewie przy okazji ścierając też z szafek i przecierając kuchenkę, by wprowadzić tu nieco więcej czystości. Przez grzeczność wolał nie kręcić się po mieszkaniu, bo zapewne jego właściciel sobie tego nie życzył... tak samo jak i jego obecności. Teraz był niczym kula u nogi... kula z rannym skrzydłem... do tego taka, którą trzeba było karmić i jakoś ubrać, by nie musiała siedzieć naga i przemarznięta. Odnosił coraz to większe wrażenie, że powinien się stad wynieść możliwie jak najszybciej i po prostu go odciążyć. Zapewne gdyby ktoś z jego towarzystwa dowiedział się, że w swoim mieszkaniu trzyma anioła, a do tego mu pomaga, nie byłby z tego zadowolony, a czerwono włosy mógłby mieć nieprzyjemności. Ale skrzydło... ze względu na nie był kompletnie unieruchomiony. Mógł jedynie siedzieć tu i czekać, aż jego leczenie stopniowo samo zrobi swoje... albo mu trochę pomóc. Tak... to był zdecydowanie dobry pomysł.
Przeniósł się na dywan obok kominka, gdzie było cieplej i miał pewność, że nie zmarznie zbytnio kiedy ściągnie z siebie koc, który chwilę potem rzucił na ziemi obok siebie. Najpierw musiał pozbyć się całego usztywnienia. Kości już częściowo się zrosły, została tylko kwestia tego, by zrosły się całkiem i znów były trwałe i mocne jak dawniej. Ostrożnie rozwiązał bandaże ignorując ból, który wywoływał każdy dotyk, ściągnął usztywnienie i ostrożnie obejrzał pozostałości po ranach. Skóra skrzydła nadal była zaczerwieniona, gdzieniegdzie poobcierana, widać było ledwo co zarośnięte miejsca na nie pokrytej jeszcze piórami skórze, w innych miejscach widniały łyse plamy po pierzu. Nie czekając dłużej jedną z dłoni chwycił skrzydło, długą przyłożył do jego powierzchni. Znowu zajaśniała złotawym blaskiem iskrząc i połyskując tuż ponad raną, a Essian aż skrzywił się z bólu czując efekt swojej pracy. Skrzydło zaczynało się zaleczać, kości twardniały, łączyły się do końca, każda wewnętrzna rana rozpływała się niczym kropla atramentu wlana do misy z wodą i znikała pozostawiając jedynie zdrową, nienaruszoną tkankę, pióra odrastały powoli na powrót pokrywając swą bielą łysą skórę. Nie trwało to długo, ale dla młodego anioła było niczym wieczność... wieczność w czasie której wypłukał się ze wszystkich odzyskanych sił. Nie był nawet w stanie podnieść się, przejść gdzieś dalej, a dystans pomiędzy kominkiem, a chociażby kanapą zdawał się być niczym kilometry. Kompletnie osłabiony padł na dywan, zatopił się w jego cieple i nim zdążył przymknąć powieki, by jedynie mrugnąć, zasnął. Dziękować mądrości psa Sathina, który naciągnął na niego koc na tyle ile mógł i położył się obok grzejąc go swoim własnym ciałem.
Minęło kilka godzin zanim odzyskał chociaż odrobinę przytomności, nim zaczął kontaktować z zewnętrznym światem. Z trudem dźwignął się z ziemi i poszedł do łazienki licząc, ze gdy opłukać twarz chłodną wodą chociaż trochę mu to pomorze. Nie dało to jednak żadnego efektu. Gdy wytoczył się w końcu z łazienki Sathin był już w mieszkaniu. Podszedł do niego ostrożnie, nieco chwiejnie stawiając każdy kolejny krok.
- Zaleczyłem je... Już całkiem... Nie musisz mi już pomagać... - zdążył wysapać cicho i bezwładnie padł do przodu prosto na Sathina na wpół przytomnie chwytając się jego ramion. Z trudem uniósł głowę spoglądając na niego przepraszająco i próbował na powrót doprowadzić się do pionu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 10:17 pm

Demon szybko pojął, że coś jest nie tak. Już gdy Essian szedł w jego kierunku, bo każdy jego krok wydawał się być kompletnie pozbawiony pewności siebie, chwiejny... Zmarszczył brwi, ale zaraz je uniósł zaskoczony słowami chłopaka.
- Co takiego?!
Możliwe, że normalnie nie podniósłby głosu, ale oprócz tego, że skrzydło Anioła jest już zaleczone dotarła też inna informacja "zużyłem wszystkie siły by to zrobić". Bo jak inaczej niby miał odczytać obecny stan chłopca? Jakby tego było mało wyglądało na to, że to jego wina. Naprawdę starał się robić co mógł by Essian nie czuł się tu niepotrzebnym intruzem, jednak jak widać nie wyszło.
Chwycił go natychmiast gdy ten upadł i przytrzymał przy sobie, spoglądając w dół na jego twarz. Nigdy by się nie spodziewał tego po sobie, ale się wystraszył. Nie podobał mu się stan młodego Anioła. ... chyba się o niego martwił.
- Essian, ale... nie musiałeś tego robić. Spójrz tylko do jakiego stanu się doprowadziłeś. Przecież nie chcę Cię stąd wyrzucać...
Czując, że chłopak mu dosłownie leci z ramion co jakiś czas, wziął go na ręce, by ten nie marnował resztek energii. Co prawda przez chwilę czerwonowłosy całkiem zapomniał o głodzie, bo jego miejsce na jakiś czas zastąpiły inne uczucia, ale... ten znowu zaczął o sobie przypominać, a totalnie bezbronny Essi w jego ramionach wcale mu życia nie ułatwiał.
Rozglądnął się po salonie bezradnie. Wreszcie po prostu ruszył do sypialni i tam położył chłopaka na swoim łóżku. Zawisł nad nim na zdecydowanie zbyt długo. Wzrok demona przesuwał się powoli po ślicznej buzi, szyi i wciąż nagim torsie anioła. Ledwo wstrzymał się od oblizania warg.
Był cholernie głodny... Tak bardzo, że to wręcz bolało, gdy wciąż się wstrzymywał, mimo, że miał przed sobą ofiarę idealną - bezbronnego, osłabionego anioła. Pełnego czystej, cudownej energii... Wystarczyło tylko sięgnąć... Uszczknąć... Tylko troszeczkę...
Nawet nie wiedział kiedy wsunął jedną z dłoni pod jego plecy, gdzieś na wysokości krzyża i przesunął go bliżej, bardziej pod siebie, jednocześnie pochylając się bardziej nad nim. W szkarłatnych oczach teraz utkwionych w twarzy Essian ten głód był wręcz wypisany. Spojrzenie wprost przesycone pożądaniem.
Sathin był w tej chwili niczym ranne i głodne zwierzę. Nie myślał już logicznie. Nie zastanawiał się nad konsekwencjami. Po prostu chciał zrobić wszystko byle ta żrąca od środka pustka wreszcie została czymś wypełniona i przestała go katować.
- Essi... - zamruczał.
Pierwszy raz użył tego zdrobnienia. Właściwie to kilka razy nazwał chłopca w ten sposób, ale nigdy na głos, raczej we własnych myślach jedynie. Nie wypadało... Przecież nie byli w żaden sposób sobie bliscy. Znali się bardzo krótko... I tylko z powodu wypadku, który spotkał anioła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 10:49 pm

Na chwilę stracił przytomność kiedy Sathin wziął go na ręce i zaniósł do pokoju. Czuł się jak gdyby dryfował w powietrzu, nie wiedząc czy jest trzymany, czy może już całkiem upadł, wyczuwał jedynie ciepło ciała, do którego przylegał i kołatanie zdenerwowanego serca wygłodniałego Inkubusa. Kompletnie odpłynął zatapiając się w tych ramionach i niemalże lecąc w dół wraz z opadającymi skrzydłami, które teraz ciągnęły się po ziemi. Dopiero kiedy położony na łóżku zatopił się w ich śnieżnym puchu i miękkości łóżka ostrożnie otworzył czy spoglądając na wiszącego ponad nim demona.
Opadające nieustannie powieki nie pozwoliły mu się nawet przyjrzeć lepiej jego twarzy, wyłapać cokolwiek, co było w tej chwili w niej wypisane. Oddychał ciężko przez lekko rozchylone usta a jego drobna, drżąca pierś unosiła się i opadała przy każdym wdechu i wydechu jak gdyby nawet ta prosta mechaniczna czynność sprawiała mu trudność. Czuł na sobie wygłodniały wzrok Sathina, który aż parzył przesuwając się po jego na wpół obnażonym ciele. Wysilił się by otworzyć oczy i wręcz przeraził się wyrazem tych wpatrzonych w niego szkarłatnych oczu. Chciał się cofnąć, ale nim w ogóle zdążył się ruszyć został pociągnięty bliżej. W jednej chwili mimo ogólnego otępienia i osłabienia oprzytomniał wpatrując się w niego szeroko otwartymi oczami, próbując się wycofać. Zerkał to na jego twarz, to gdzieś w bok szukając możliwie jak najszybszej drogi ucieczki. Wcisnął się plecami w materac starając się wycofać i odsunąć. Z trudem przełknął ślinę słysząc ten mrukliwy głos, tak kuszący a zarazem wzbudzający niepokój.
- Mógłbyś...? - zapytał niepewnie chwytając go za rękę i próbując odsunąć ja od siebie.
Nie wiedział, czy czuł się bardziej zakłopotany czy przestraszony. Wszystkie uczucia mieszały mu się teraz nie wiedząc, co tak na prawdę myśleć, na co liczyć. Próbował wmówić sobie, że to wszystko zaraz się skończy, że Sath się odsunie, zostawi go. Oddech znacznie mu przyśpieszył, serce tłukło się o zebra jak u zwierzątka zamkniętego w potrzasku, bo właśnie tak się teraz czuł. Jak zamknięty w klatce, przyciśnięty czymś z kompletnie ograniczonym ruchem, a on tego nie cierpiał... tak samo jak zbytniej bliskości. Jako anioł nie musiał zawracać sobie głowy bliskością innych ludzi. Żył sobie spokojnie będąc ponad wszelkie miłostki i tego typu podobne rzeczy. To nie było dla niego, nawet jeśli było dozwolone. Nawet uścisk ręki drugiego człowieka był dla niego krępujący a co dopiero taka bliskość, kiedy miał ponad sobą demona, którego w ogóle nie znał, ale któremu starał się ufać trzymając się błędnych przekonań, że w każdym jest odrobina dobroci i rozsądnego myślenia niezależnie od sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 11:15 pm

Sathin był równie zdezorientowany co Essian. Nie wiedział już co się z nim dzieje. Głód, szalejące pożądanie mieszały się z czymś innym. Czymś... mniej cielesnym, ale równie gorącym. Trudno właściwie powiedzieć co to było. Wiedział jednak, że nadal coś go powstrzymuje, bo przecież mógł zrobić w tej chwili co tylko by chciał. Anioł nie dałby rady stawić oporu w swoim obecnym stanie. Ale czy to było fair? Z pewnością nie. Jednak to nie to hamowało demona. To było coś innego... Coś co wcześniej wywołało w nim strach i troskę, gdy Essi zachwiał się i wpadł w jego ramiona zbyt słaby by ustać na własnych nogach.
Wpatrywał się w niego jeszcze przez jakiś czas, niczym odurzony. To jak dać głodnemu wilkowi pod nos kawał soczystego, świeżego mięsa, ale założyć mu kaganiec by nie mógł go zjeść. Ten kaganiec... Sathin założył sam sobie na własne życzenie w momencie gdy w jakiś sposób zaczęło mu zależeć na tym chłopcu. Pytanie tylko skąd to się wzięło. Cóż... To nie byłby pierwszy raz gdy odczuwał swego rodzaju słabość do anioła. Nie to, że to każdego mu się to zdarzało, zdecydowanie nie. Ale... już kiedyś czuł coś podobnego. Pamiętał aż za dobrze. I chyba to wspomnienie pomogło mu otrzeźwieć nieco.
Zszokowany własnym "odkryciem" cofnął się natychmiast. Wręcz szarpnął do tyłu, omal nie spadając z łóżka. Natychmiast wyszedł z sypialni i pognał do łazienki. Włączył zimną wodę by obmyć kilkukrotnie twarz. Liczył, że to coś pomoże... Nie pomogło. Gdy teraz zaciskał powieki, pochylony nad umywalką widział obrazek sprzed dosłownie chwili... Essiana, tuż pod nim. Jego wyraz twarzy... Mógłby go mieć... Gdyby tylko się nie zawahał...
Usiadł pod ścianą na zimnych płytkach, starając się uspokoić, choć to nie było łatwe. Podciągnął nogi, pochylił się, chowając twarz. Przeczesał nerwowo włosy, wręcz lekko zaciskając na nich palce, z cichym pomrukiem irytacji, który mimo, że wcale nie chciał wydobył się z jego gardła. Czuł się jakby był pijany - nie panował nad sobą, a jednocześnie na kacu - bo bolało i czuł się fatalnie.
Chociaż o tyle dobrze, że wrócił do siebie w takim stopniu by zupełnie trzeźwo stwierdzić, że nie ruszy się stąd do samego rana. Mowy nie było. A już na pewno nie wejdzie do sypialni, gdzie był Essian. I tak by nie był w stanie zasnąć w salonie... Nie dziś.
Pierwszy raz zdarzyło się mu doprowadzić do takiego stanu. Teraz wiedział jak muszą się czuć wampiry na głodzie, bo zapewne było to całkiem podobne. Problem w tym, że... on miał możliwość zaspokojenia głodu na wyciągnięcie ręki, acz skorzystać z tego nie mógł. Nie potrafił. Nie... chciał..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Sro Kwi 15, 2015 11:38 pm

Kiedy Sathin tak nad nim wisiał chyba po raz pierwszy na prawdę mu się przyjrzał. Wcześniej kompletnie nie zwracał na to uwagi, ale teraz... kiedy był tak blisko widział, jak bardzo demon był przystojny. Te szkarłatne oczy wręcz hipnotyzowały, sprawiały, ze chciało się w nie patrzeć i patrzeć w nieskończoność, nawet na chwilę nie odrywać od nich wzroku, zatopić się w nich, jakby można był zobaczyć z nich cały świat. Miał niesamowicie przystojną twarz nawet pomimo ciągnącej się przez jego łuk brwiowy i policzek blizny. Ona jedynie dodawała mu charakteru jeszcze bardziej podbijając ten szkarłatny czar. Ta męska szczęka tak bardzo kontrastująca z jego łagodnymi, niemalże dziewczęcymi rysami twarzy. Silne szerokie ramiona, którymi bez trudu go trzymał. Czuł się przy nim niesamowicie drobny i kruchy. Teraz rozumiał, dlaczego większość uważa demony za tak niebezpieczne. Roztaczały dookoła siebie swój czar przyciągając nawet jeśli nie mieli tego w planach.
Jego zachowanie było strasznie dziwne. Przerażało i martwiło jednocześnie sprawiając, że niczego nieświadomy Essian chciał mu pomóc... bo w końcu on pomógł jemu. Nie rozumiał, ale chciał rozumieć. Gdy tylko demon się odsunął podniósł się wspierając się na przedramionach nawet na chwilę nie odrywając od niego spojrzenia czujnych oczu. Odprowadził go wzrokiem nadal szybko oddychając. Ostrożnie przesunął się na brzeg łóżka zastanawiając się, czy jeśli postanowi stać nie padnie od razu na podłogę, czy to nagłe otrzeźwienie nie jest jedynie przelotnym stanem, który minie tak samo szybko jak się pojawił. Nie wiedział czy w ogóle powinien za nim iść, ale mimo to coś pchało go za nim. Martwił się... ale empatia była chyba normalna dla jemu podobnych.
Ostrożnie podszedł do łazienki i uchylił drzwi opierając dłoń na futrynie. Nie otworzył ich całkiem, zostawił jedynie wąską szparę tak, by móc spokojnie z nim porozmawiać.
- Przepraszam... - zaczął cicho i niepewnie. - Jeżeli to przeze mnie, przepraszam. Nic takiego się nie stało... ja rozumiem, jestem uciążliwym gościem. Już więcej tak nie zrobię. Przepraszam...
Może zezłościł się na niego o to naużywanie siły? Albo o to, co powiedział potem? O nie pomaganiu mu? Sam nie wiedział. Nie wiedział nawet o co przepraszać, ale mimo to, przepraszał chociażby do skutku. Czuł się winny, ale nie wiedział dlaczego. To było okropne uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 12:03 am

Słyszał jego kroki już z sypialni. Jego obecny stan nie przytępił mu zmysłów, a wręcz przeciwnie... wydawało mu się, że nawet je jeszcze bardziej wyczulił. Był wrażliwszy na każdy, nawet najcichszy dźwięk, co tylko go bardziej irytowało. Ciało Sathina było napięte niczym struna z nerwów, bo wiedział, że lada moment ten głupi, nieświadomy zagrożenia anioł tu wejdzie... No. Nieco się pomylił tylko, bo Essian jedynie zajrzał do środka. Czerwonowłosy nadal siedział na płytkach, skulony i nawet nie drgnął, słysząc głos chłopaka.
- Wyjdź. - syknął przez zęby, siląc się na w miarę obojętny ton. - To nie Twoja wina, nie masz za co przepraszać, ale proszę wyjdź. Dla własnego dobra...
Nadal nie chciał by chłopiec źle go zrozumiał, bo... najwyraźniej ciągle sądził, że jest ciężarem. Nie był nim. To znaczy... nie byłby gdyby Sathin nie był tak strasznie głodny. Gdyby dzisiaj nie miał cholernego pecha i jednak udałoby mu się zaspokoić się w choć minimalnym stopniu. Niestety przewrotny los chciał inaczej i teraz demon nie panował nad sobą.
Czuł w kościach, że z natury dobry i pomocny Anioł nie zechce się oddalić póki mu nie pomoże... a nie mógł pomóc. Przynajmniej nie bez uszczerbku na własnej osobie. Stwierdził, że musi mu powiedzieć... Może wtedy się wystraszy trochę i odpuści. Sam już nie wiedział co gorsze... Nie chciał go zrażać do siebie, ale w tej chwili nie widział innego wyjścia.
- Jestem Inkkubusem, Essian. Nie... "jadłem" od zbyt dawna. Jestem w tej chwili jak wampir na głodzie, więc proszę... Wyjdź. Zostaw mnie.
Ciężko powiedzieć co było gorsze. Głodny wampir czy głodny demon. Jedno i drugie było niebezpieczne z tym, że w przypadku demona raczej nie groziła nikomu śmierć. Wampirom zdarzało się zapomnieć do tego stopnia, że ich ofiary... cóż, nie przeżywały. Tak czy inaczej Sathin nie był jak każdy przedstawiciel swego gatunku, zawsze się nieco od nich różnił i być może właśnie dlatego od jakiegoś czasu żył w samotności, odcięty od reszty demonicznej społeczności. Nie do końca tam pasował... A może to tylko jego mylne wrażenie? Kto wie...
Odchylił się do tyłu, opierając plecami o chłodną ścianę, pokrytą kafelkami i powoli otworzył oczy, spoglądając w stronę szpary, przez którą zaglądał chłopak. Słabo wyglądał, ale czego się spodziewać po demonie w takim stanie? Nie tylko głód sam w sobie go wyczerpywał, ale i ta walka którą musiał sam ze sobą toczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 12:20 am

Patrzenie, jak bardzo demon się męczył i jemu sprawiało ból. Momentami przeklinał się za tą swoją empatię, ale nic nie mógł na to poradzić, taki już był i już i właśnie dlatego wylądował własnie na górze, zasłużył na kolejne życie po śmierci, by empatycznie podchodząc do świata nadal pomagać innym. Teraz też chciał pomóc... nie wiedział za bardzo jak, ale chciał... w każdym razie do momentu dopóki nie usłyszał jego słów.
Aż zamarł na te słowa cofając trzymaną na futrynie rękę, która opadła bezwładnie przylegając teraz równolegle do ciała. Próbował jakoś przeanalizować sytuację, przemyśleć to, co właśnie usłyszał, ale w głowie mu teraz huczało jak gdyby ktoś włączył tam w środku policyjną syrenę alarmową.
Inkubus... W niebie uczyli ich o rodzajach demonów. Przybliżali każdy z osobna, im wyżej w hierarchii przedstawiali je jako coraz większe zło. Mówili o cechach charakterystycznych, sposobach żywienia, o tym jak wielkie zło za sobą niosły, jakie zniszczenia powodowały i jak wielkie skazy potrafiły wyryć w duszach podatnych aniołów. Essian jednak nigdy nie słuchał. Zawsze uznawał te słowa za bujdy, że starsi wrzucają wszystkie stworzenia do jednego worka, a przecież nie wszyscy są tacy sami. To samo tyczyło się również aniołów. Przecież niektóre były czyste niczym łza gdy inne poddawały się ziemskim uciechom powoli staczając się na dno.
Nie wiedział jak ma się teraz zachować. Patrząc się jedynie na prześwit w drzwiach oplótł się rękoma jakby chciał sam siebie objąć.
- Ty mi pomogłeś gdy tego potrzebowałem... Więc... Ja... Czuję się zobowiązany... - wydusił głosem drżącym jak struna rozstrojonego instrumentu.
Nie miał pojęcia jak Sathin zareaguje na te słowa. Mógł się jedynie domyślać, stać tu i wyczekiwać mocno zagryzając wargę. Wiedział z czym to się wiąże i można powiedzieć, że nie do koca przemyślał to, co powiedział, ale czuł się zobowiązany, czuł, że jakoś musi mu się odwdzięczyć, a to była chyba niewielka cena za uratowanie życia, tym bardziej, że wychodziło na to, że to on był teraz przyczyną jego bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 12:45 am

Przez chwilę spoglądał w stronę szczeliny, w której nie mógł już zobaczyć Essiana, bo ten się cofnął. Sądził, że wystraszył go na tyle by ten odpuścił. Czekał już tylko na odgłos oddalających się kroków, ale... się nie doczekał. Nie wiedział czy było to miłe zaskoczenie czy wręcz przeciwnie. Może oba na raz w pewnym sensie? Trudno było mu się połapać we własnych odczuciach na obecną chwilę, więc nie zastanawiał się nad tym długo. Tym bardziej, że słowa, które padły niedługo potem z ust Anioła... niemal go zszokowały. Nie wierzył własnym uszom. Anioł. Dobrowolnie godzi się na taki układ? Chce się mu odwdzięczyć za uratowanie życia? Czy on aby na pewno wie z czym to się wiąże? Sath miał co do tego wątpliwości, ale... powiedział mu wyraźnie kim jest, więc powinien był wiedzieć w jaki sposób pozyskuje energię.
Wstał i wyszedł z łazienki, przymykając drzwi za sobą. Spoglądając w dół na stojącego tuż za nimi anioła. Nie trudno było mu domyślić się, że mimo swoich słów chłopak zwyczajnie obawia się tego co może nadejść. Słychać było to doskonale w jego głosie... widać było w postawie.
Wyciągnął dłoń, ujmując tę śliczną twarz, głaszcząc ją lekko, a jednocześnie nieco bardziej się pochylając.
- Nie chcę Cię skrzywdzić... - wyszeptał, mrukliwym, niskim głosem.
Przechylił lekko głowę i musnął jego usta.
- Nie musisz... - szeptał, całując jego wargi jeden, drugi.. trzeci raz.
Nie musiał. Sathin nie wymagał od niego "zapłaty" w zamian za uratowanie życia. Jednak nie był w stanie się opierać już dłużej. Tym bardziej, że to Essian sam z nieprzymuszonej woli pozwolił mu się zbliżyć... dał furtkę.
Wolną ręką przesunął po jego ramieniu w dół, a potem na pas. Przesunął bardziej w tył, by objąć go pasie i móc przyciągnąć bliżej siebie.
Nie jeden pewnie by powiedział, że Sath zrobił to wszystko specjalnie, by Essi wpadł wreszcie w jego sidła. Jednak ta teoria daleka była od prawdy. Odkąd znalazł anioła i się nim zajął był ciągle w pełni sobą, niczego nie udawał. Może starał się ukryć niektóre rzeczy, ale... był w pełni autentyczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 1:10 am

Serce zamarło mu w piersi, kiedy drzwi łazienki otworzyły się z cichym skrzypnięciem zawiasów. Bał się podnieść wzrok, spojrzeć na niego i w pierwszej chwili aż cofnął się o pół kroku, kiedy demon wyciągnął do niego rękę, ale zaraz potem przysunął się znowu pozwalając mu się dotknąć. Zastygł w bezruchu unosząc na niego spojrzenie brązowych oczu, powoli i niepewnie z malejącą się w nich niepewnością i czymś w rodzaju strachu. Mocniej oplótł się rękoma gdy Sathin pochylił się bardziej wciągając ze świstem powietrze gdy tylko wargi demona delikatnie otarły się o jego usta raz, drugi, trzeci.
- Strącili mnie. Nie mam już nic do stracenia - odpowiedział drżąc lekko ni to ze strachu, ni z zimna czy też zdenerwowania.
Te słowa padające z jego własnych ust zabolały bardziej aniżeli ktoś inny by je wypowiedział. Wtedy mógłby się jeszcze kłócić, polemizować i przeinaczać fakty, starać się wytłumaczyć postępowanie tych z góry, ale teraz? Teraz nie powie sobie, że może to wszystko jest testem, by gdyby nim było nie zaraziliby go na utratę życia, nie powie, że jest przypadkiem czy niedopatrzeniem, bo takie rzeczy nie zdążały się przez przypadek. Strącono go, nie odebrano skrzydeł, ale strącono, tak jakby ktoś chciał się go pozbyć, więc zawsze może mu w tym pomóc chociażby oddając swoją niczym nieskalaną duszę wygłodniałemu demonowi. Przynajmniej chociaż jedna osoba będzie mieć jakikolwiek pożytek z jego istnienia.
Każde muśnięcie dłonią jego ciało przyprawiało go o dreszcze i niemal paraliżowało sprawiając, że ledwo był w stanie przesunąć się nawet o kawałeczek, kiedy Sathin pociągnął go bliżej. Był zbyt przestraszony i onieśmielony... kompletnie nie umiał zachować się w takiej sytuacji. Prawda była taka, że jako anioł nigdy o tym nie myślał. Nawet nie wyobrażał sobie jak to jest być z kimś, jak to wygląda, co się wtedy czuje i co należy robić. Nie wiedział zupełnie nic a to wprawiało go w jeszcze większe zakłopotanie, które powoli wypisywało się na jego twarzy w postaci wylewających się na bladziutkie policzki rumieńców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 11:23 am

Demon był pewien jednego... gdyby teraz ktoś lub coś im by przeszkodziło zareagowałby czystą agresją. Był zbyt wygłodniały by myśleć racjonalnie i doszukiwać się innego sposobu pozbycia się natręta, dlatego też współczułby każdemu kto w chwili obecnej zechciałby go odwiedzić. Na szczęście nie spodziewał się żadnych gości, a przynajmniej nikogo spośród swoich znajomych.
Strącili? Chyba Essian nie do końca był pewien tego co mówił... Jeszcze nie dawno przecież twierdził, że nie wie co się stało i dlaczego trafił na ziemię. Dlaczego się tak bardzo potłukł, ledwo uchodząc z życiem. Akurat Sath, który życie znał lepiej i to jak niektórzy potrafią być zawistni i jak ohydne rzeczy potrafią zrobić byle wyjść na swoje miał podejrzenia co do tego dlaczego anioła spotkał taki a nie inny los. Komuś tam musiał przeszkadzać i tyle, więc się go pozbyto... A, że trafił dodatkowo prosto w ręce Inkkubusa... to tym lepiej dla tego, który się o to wszystko postarał. No i lepiej dla samego demona, który niewątpliwie na tym skorzysta.
Chwycił go za nadgarstki by nie splatał tak uparcie rąk na piersi i pokierował jego dłonie na własny kark.
- Chwyć się mocno.
Zaraz potem podrzucił go sobie tak by go oplótł w pasie nogami. Nie będą przecież stać tutaj, pod wejściem do łazienki. Sathin niosąc go do sypialni bił się z własnymi myślami. Z jednej strony dostał wyraźne zielone światło, a od kiedy on właściwie o nie prosił? Raczej nigdy mu się to nie zdarzało... Brał bo chciał, bo był głodny i tyle. Czemu teraz ciągle o tym myślał? To raczej nie były wyrzuty sumienia, bo to odzywało się w nim niezmiernie rzadko, właściwie prawie nigdy. To było coś innego. I nie pozwalało mu tak zupełnie bez żadnych hamulców zrobić tego o czym myślał niemal od samego początku, odkąd znalazł tego drobnego bruneta... Współczucie? Nie, to też nie to. Jeśli chodzi o empatię to jak większość demonów zwykle miewał z tym problem. Czuł się tak jak gdyby ten chłopiec rzucił na niego jakiś czar i dlatego nie potrafił traktować go jak każdą inną swoją ofiarę. Zupełnie przedmiotowo. Jak zabawkę. Nie potrafił myśleć o nim w taki sposób.
Gdy weszli do sypialni usiadł na skraju łóżka z aniołem na kolanach. Wtedy mógł bezpośrednio patrzyć na jego twarz, bo spora różnica wzrostu kompletnie się niwelowała. Pogłaskał go kciukiem po policzku, przez chwilę wpatrując się w te brązowe, sarnie oczy. W chwilę potem pochylił się i pocałował go w szyję. Raz, drugi, trzeci. Od zagięcia po miejsce tuż za uchem. Nie musiał się śpieszyć. Wątpił by chłopak nagle się wycofał. Mógł na spokojnie kawałeczek po kawałeczku cieszyć się nim i czerpać z tego momentu energię.
- Essi... - zamruczał mu nisko do ucha, w chwilę potem przesuwając językiem po jego płatku.
Jednocześnie wolną dłonią wodził po jego ciele. Boku, plecach... Tak jak tylko mógł starał się nie "przeginać". Nie chciał by anioł się bał. Tym bardziej, że to popsułoby mu "smak", a skoro już dostał tak smakowity kąsek to... chciał by smakował wybornie, w całej swojej okazałości. Nie gorzko, a wyłącznie słodko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 12:11 pm

Poinstruowany położył dłonie na karku demona. Znowu był wycieńczony, blady, chociaż blady był nie tylko z tego powodu, dłonie miał chłodne, na opuszkach palców wręcz lodowate tak, że ciepły kark czerwono włosego niemalże je parzył, czerwone rumieńce odcinały się wyraźnie na jego skórze kiedy poderwany do góry chwycił się go na tyle mocno na ile pozwalało mu trzymane jedynie przez przyśpieszony puls i adrenalinę ciało. Skrzydła zatrzepotały a raczej zadrżały kiedy przylgnął do jego ciała niesiony do sypialni.
W głowie szalało mu pełno myśli i alertów krzyczących jak bardzo złym pomysłem było to, co teraz robił, że nie powinien, że to wbrew wszystkim zasadom jakie wpajano mu o głowy, że w ten sposób odcina sobie szansę ponownego wkupienia się w łaski Nieba. To rozdarcie kiedy jednocześnie pomagałeś komuś sobie samemu robiąc problemy, ale nie umiał odmówić. Prawdopodobnie nawet gdyby chciał się teraz wycofać i po prostu odsunąć nie miał by na to najmniejszych szans. Był osłabiony, a Sathin miał wyraźną przewagę fizyczną. Był większy, lepiej zbudowany i o wiele silniejszy od kogoś tak kruchego i delikatnego jak Essian. Anioły nie słynęły z tężyzny fizycznej, a tym bardziej nie Cherubini.
To, jak bardzo spięty był siedząc na jego kolanach dało się wyczuć bez najmniejszego problemu. Zwieszone na karku ramiona drżały lekko przez napięcie mięśni, a palce wręcz wbijał nerwowo w skórę demona cały czas mocno się go trzymając, mimo że już nie musiał. Delikatne serduszko trzepotało w szybko poruszającej się piersi, kiedy kolejne pocałunki łaskotały go w skórę szyi, grzały słodkim oddechem. Przed dotykiem dłoni prawie że uciekał mocno wciągając powietrze, w wahaniem odsuwając się, by zaraz potem z ciężkim westchnieniem przysunąć się znowu. Zgodziłeś się, to teraz to przetrzymaj.
Od głosu Sathina, tak seksownego i kuszącego, aż ciarki przebiegły mu wzdłuż kręgosłupa wywołując kolejne drżenie napinających się skrzydeł kulących się teraz mocno przy plecach. Były już w pełni zdrowe, więc mógł bez problemu je złożyć, ale zupełnie o tym zapomniał. Był przyzwyczajony do tego, że cały czas chodzi z nimi na wierzchu, bo w świecie, w którym żył nie musiał ich ukrywać. Nie przeszkadzały mu, nie wadziły, były jak integralna część ciała, ręka czy noga i tak samo jak reszta ciała, czasami nawet o wiele wyraźniej, reagowały na każdy ruch demona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 12:39 pm

Demon nie pozwoliłby się mu już wycofać. W najlepszym razie może i by go zostawił, ale pewnie w przypływie gniewu rozniósłby połowę mieszkania i czym prędzej je opuścił by wreszcie móc się najeść. Tak czy siak w obecnym stanie mógłby popełnić jakiś głupi błąd, co nie skończyłoby się dobrze gdyby przykładowo naruszył któreś z praw albo przez nieuwagę w jakiś sposób się ujawnił. Tak czy siak napytałby sobie pewnie kłopotów. Bo... Essiana by nie skrzywdził. Może by na niego nakrzyczał, odepchnął i zostawił kompletnie samego, ale nie przyczyniłby się za nic do jakichkolwiek ran. Chyba, że... zirytowany i głodny wziąłby to czego chciał na siłę. To również było mocno prawdopodobna opcja, dlatego dla chłopca skoro już poszedł na ten układ lepiej było się go trzymać i nie zmieniać zdania.
Doskonale czuł to jak bardzo brunet był spięty, nie mógłby tego zignorować, nie gdy osiągało to taki stopień.
- Spokojnie... - szeptał, całując i kąsając go lekko po szyi i nagim ramieniu. - Pokażę Ci jak bardzo to może być przyjemne... - kontynuował. - Ile Wy, Aniołowie, tracicie...
Kusił, ale i starał się go jakoś rozluźnić. Uspokoić. Niemal słyszał jego przyśpieszone bicie serca. Swoją drogą... Przez jego niesamowicie niewinne zachowanie tylko chciał bardziej. Więcej. Nie pamiętał kiedy ostatnio miał okazję trzymać w ramionach kogoś tak czystego, tak innego od niego samego, a jednocześnie... chcącego poddać się mu bez sprzeciwu.
To demon kusił anioła czy to anioł kusił demona?
- Nie ma się czego bać. - nieustannie ten niski, kuszący, przyciszony głos.
Nigdy właściwie nie miał okazji... Ostrożnie, delikatnie przesunął ręką wzdłuż jednego z jego skrzydeł, zatapiając palce w ich puchu. Pewnie i by polecił mu by je schował, bo przecież już mógł, ale to dodawało wszystkiemu dodatkowego smaku. Nie pozostawiało złudzeń, że ma przed sobą najprawdziwszego anioła z krwi i kości. I, że ten anioł jest teraz już tylko jego...
Uniósł głowę by spojrzeć bezpośrednio na twarz Essiana, przeczesał palcami jego włosy i pochylił się by go pocałować. Z początku lekkie jak wcześniej muśnięcia przerodziły się w coś więcej. Przesunął językiem po jego wargach.
- Wpuść mnie... - wyszeptał, łaskocząc go własnym oddechem. Skubnął go w dolną wargę.
Zdarzyło mu się wcześniej kilka razy mieć do czynienia z kompletnie "zielonymi" chłopcami czy dziewczętami. Bawiło go trochę jak niemal zawsze popełniali podobne błędy. Niektórzy tak bardzo byli zestresowani, że nie potrafili uchylić ust, a zaciskali je mocno w prostą linijkę w trakcie gdy ta druga strona próbowała ich pocałować. Dlatego wolał już choćby od czasu do czasu instruować Essiana, może też wtedy chłopak będzie nieco pewniejszy, bo wystarczy, ze będzie słuchał grzecznie poleceń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 1:29 pm

Każdy kolejny pocałunek sprawiał, że coś zaczynało w nim pękać. Jakaś niewidzialna bariera nieuległości i rozsądku, która z chwili na chwilę sypała się kawałek po kawałeczku, sprawiać, że prócz paraliżującego strachu zaczynał odczuwać wszystko inne. Przyjemne łaskotanie przy każdym muśnięciu, ciepło rozchodzące się po nagiej skórze, delikatne dreszcze rozchodzące się w miejscach w których palce Sathina muskały jego nagą skórę i promieniujące dosłownie do każdego koniuszka jego ciała.
Gdy palce demona zetknęły się z jego skrzydłem rozchylił je lekko z cichym westchnieniem, aż zamigotały w nikłym świetle lampy ja gdyby ktoś obsiał je drobinkami złota. Przysunął się bliżej, by jego palce zatopiły się bardziej w białym pierzu. Na nich każdy dotyk odczuwał tak samo wyraźnie, a nawet lepiej niż na reszcie ciała, bo były bardzo dobrze unerwione.
Kiedy na niego spojrzał odwzajemnił spojrzenie, jednak w jego oczach nie było już strachu, a w każdym razie stłumiony był przez coś zupełnie innego. Ciekawość... Fascynacja... Tak, to niewątpliwie było to. Czuł się jak niesforny dzieciak, któremu mówi się "nie wolno" jednocześnie podsuwając pod nos tabliczkę czekolady. Jednak teraz chodziło o coś znacznie bardziej pociągającego, aniżeli zwykła czekolada i bardziej, hymmm... grzesznego.
Kiedy ich usta na nowo się spotkały z początku niepewnie, delikatnie i nieco niezdarnie zaczął się odwzajemniać. Uścisk na karku zelżał, drobne palce przesuwały się po szyi i ramionach demona jak gdyby badając jego ciało na tych niewielkich skrawkach. Tak cudowny był dotyk tych miękkich ust, które aż zachęcały, dopraszały się o odwzajemnienie pieszczony. Pachniał dymem papierosowym, ale jemu to nie przeszkadzało. Chyba nic nie byłoby w stanie mu przeszkodzić teraz, kiedy przełamał się i pozwolił pchnąć w ten wir szaleństwa. Nie musiał nawet prosić. Sam dotyk języka sprawił, że drobne usteczka aniołka rozchyliły się lekko z cichym westchnieniem. Przesunął szczupłe dłonie na jego policzki głaszcząc je delikatnie kciukami kompletnie zapominając z kim, albo raczej z czym w ogóle ma do czynienia i jak bardzo przestrzegano anioły przed jemu podobnymi... teraz przynajmniej wiedział dlaczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 2:22 pm

Demony były świetne w uwodzeniu, wampiry zresztą też. Obie rasy miały w sobie to coś co ciągnęło innych do nich. Niczym ćmy do światła, tyle, że w tym wypadku to było bardziej jak ciągnięcie światła do mroku... Przedstawiciele obu tych gatunków zwracali na siebie uwagę swoich nadprzeciętną urodą i aurą tajemniczości. Niektórych po prostu ciągnęło do zła, do tego co zakazane, a tym istotom to tylko ułatwiało całą sprawę. A Sukkubusy czy Inkubusy... Cóż, to akurat byli spece w tejże dziedzinie. Nie było stworzeń, w których pułapki nie byłoby łatwiej wpaść. Mieli wszystko. Kuszący, nieziemski wygląd zwykle wręcz przesycony wyidealizowanymi atutami danej płci i doskonale wiedzieli jak to sprytnie wykorzystać, choć niektóre ich ofiary wręcz same pchały się im w łapki bez większego wysiłku z ich strony. Kto oparłby się kobiecie o idealnych kształtach, kocich ruchach i seksownych głosie? Albo mężczyźnie o ciele wartym grzechu, który samymi słowami potrafił wywołać ciarki na całym ciele?
Sathin był jednym z tych Inkkubusów, którym nie dało się odmówić. Właściwie to... nie przypominał sobie by kiedykolwiek jego próby podrywu ktokolwiek odrzucił. Sądził, że może ten Anioł będzie pierwszym... Cóż, wyglądało na to, że nawet tak czystą istotę dało się skusić. Uważał to za swego rodzaju osobisty tryumf. Sukces jako demona, Inkubusa. Raczej niewielu jemu podobnych mogłoby się pochwalić podobną zdobyczą, czyż nie? Dla niego to był niesamowity fart. Prezent od życia. Może w tym ostatnim pechu, który go prześladował kryło się właśnie swego rodzaju wynagrodzenie. Kilkukrotne. Bo czym było kilka przygód ze zwykłymi nieśmiertelnikami w porównaniu z możliwością posiadania czystokrwistego anioła we własnej sypialni?
Gdy tylko wyczuł niejaką chęć współpracy wpił się na nowo w te drobne usteczka, pogłębiając natychmiast pocałunek. Udało mu się go nieco onieśmielić, więc chyba mógł sobie zacząć pozwalać na więcej, czyż nie? Chwycił go mocniej w pasie, przechylił, a potem położył na materacu łóżka, wśród miękkiej pościeli i poduszek, bo posiadał ich całkiem sporo. Niechętnie przerwał pocałunek. Przykląkł nad nim okrakiem i zdjął przez głowę koszulę, po czym odrzucił ją gdzieś na bok by zaraz znowu pochylić się i złączyć ich usta w kolejnej dawce pieszczot. Teraz Essian o ile tylko chciał miał lepszy dostęp do ciała Sathina, które zostało częściowo pozbawione odzieży.
Jedną z rąk przesunął po pościeli szybko odnajdując dłoń bruneta, za którą chwyciwszy go przesunął w swoją stronę, a dokładniej klatki piersiowej gdzie ją ułożył. To był wyraźny sygnał "Też mnie dotknij, nie ma się czego bać." Ponadto anioł na pewno mógł wyczuć, że w tym pokoju nie jest jedyną osobą o przyśpieszonym rytmie serca. Może to Sathinowe nie tłukło się aż tak bardzo, ale również miało rytm daleki od normy. Drugą rękę Essiana unieruchomił nad jego głową, zaciskając lekko palce na drobnej dłoni bruneta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 2:53 pm

Oh Essian chyba zapadł by się pod ziemię gdyby wszystko, co tu się dzieje wyszło poza ściany sypialni i rozeszło się po mieście. Może i dla demona było to triumfem, swego rodzaju zwycięstwem, ale dla anioła było jak upadek na dno. Dać się posiąść demonowi... To o wiele gorsze niż współżycie ze śmiertelnikiem, co zdarzało się znacznie częściej. Chociaż czy on go tak na prawdę skusił? Patrzenie na niego skulonego w tej łazience było niczym patrzenie na wygłodniałe zwierzę, obserwowanie jak cierpi, skamle o pomoc nie wiedząc jak dalej sobie radzić, a młody Cherubin wiedział co należy zrobić i zrobił to pomimo wszystkich obaw, bo przecież on mu pomógł, miał swego rodzaju zaległa przysługę, dług do spłacenia, a co innego mogłoby być idealną zapłatą za uratowanie życia dla Inkubusa? No właśnie.
Oczywiście demon był niesamowicie przystojny, ale nie oznaczało to, że gdyby okoliczności były inne zgodziłby się na to samo. Gdyby był w pełni sił, na neutralnym gruncie, z większą szansą na wycofanie się, ucieczkę czy cokolwiek. Tu jednak zamknięty był w czterech ścianach z wygłodzonym demonem, osłabiony, słaniający się na nogach, ledwo utrzymując chociażby tarczę ponad swoim umysłem, a co dopiero mówić o wiele. Lepiej już było zgodzić się dobrowolnie niż siedzieć tu niczym mysz wrzucona do terrarium śpiącego węża i czekać, aż czerwono włosy sam weźmie sobie to, czego tak bardzo w tej chwili pragnie.
Przerzucony na plecy z trudem przełknął ślinę bystrym wzrokiem obserwując twarz demona licząc, że może wyczyta w niej jego zamiary. Nie zdając sobie z tego sprawy delikatnie oblizał wargi na widok jego obnażonego torsu, szerokiej, umięśnionej klatki piersiowej poznaczonej plątaniną misternych czarnych wzorów ciągnących się od ramienia przez cały bok. Same jego ramiona były jak dwukrotność jego szczupłych ramionek. Ostrożnie pociągniętą przez Sathina ręką przejechał po jego nagiej skórze jakby bał się go dotknąć mimo oczywistego przyzwolenia. Przesunął nią powoli w dół wzdłuż brzucha pod palcami wyczuwając wyraźnie jego twarde mięśnie. Pociągnął nią ostrożnie w stronę serca które zastukało tak żywe i poruszone sytuacją, że aż przycisnął mocniej dłoń na jego piersi wczuwając się w jego rytm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 3:26 pm

Zamiary? A co tu było do czytania z twarzy? Chciał go przelecieć. Proste. Tu nie było nad czym się zastanawiać, bo to czego chciał demon było aż nazbyt oczywiste. Jedyne nad czym można był rozprawiać to to, że rzeczywiście bardziej z powodu głodu czy z powodu Essiana samego w sobie. Trudno powiedzieć co bardziej nim powodowało. Gdyby był nasycony zapewne również myślałby o aniele w taki a nie inny sposób - obiekt pożądania, bo przecież podobne myśli nawiedzały go od samego początku, gdy jeszcze się w pełni kontrolował. Prawdopodobnie nawet gdyby brunet się nad nim nie zlitował to i tak prędzej czy później spróbowałby swoich sztuczek by go dostać. Możliwe całkiem, że wtedy nie byłoby to takie proste, bo pewnie spotkałby się z oporem, ale... po trochu jakoś by go do siebie przekonał. Był całkiem pewny siebie pod tym względem. Co z tego, że miał do czynienia z aniołem, a nie jakimś tam zwykłym nieśmiertelnikiem.
Pozwolił mu chwilowo robić z rękoma co tylko chciał. I w gruncie rzeczy cieszył się, że ten coraz bardziej się onieśmielał, wychodził z minimalną, ale zawsze własną inicjatywą. Sam tymczasem postanowił się pozbyć czym prędzej ostatnich barier w postaci reszty odzieży, która się ostała na młodzieńcu. Oderwał się od niego i rozpiął mu spodnie w chwilę potem zsuwając je z niego i ściągając całkiem, łącznie z bielizną, bo po co się ograniczać i tracić niepotrzebnie czas? Gdyby nie zdrowy rozsądek, a raczej jego resztki wziąłby go już w chwilę potem. Tylko... ciało nienaruszonego anioła raczej dobrze by na to nie zareagowało.
Spojrzenie demona przesunęło się po calutkim ciele bruneta, nie pozostawiając nawet skrawka. Nie wiedział komu miał dziękować za to, że anioł był zamknięte w takim właśnie ciele. Drobny. Szczupły. Sprawiający wręcz wrażenie niezwykle kruchego. Idealny. Mimowolnie oblizał wargi i uniósł wzrok na twarz Essiana, przysuwając się na nowo do niego. Pocałował go krótko, ale drapieżnie w usta.
- Dawno nie widziałem czegoś równie pięknego... - wymruczał.
Uszczypnął go lekko w wargę, a potem zaczął całować po szyi i niżej... po torsie. Jednocześnie ugiął lekko jedną z jego nóg, by mieć lepszy dostęp do wiadomej strefy. Przesunął dłonią po jego pośladku, rękę w chwili obecnej trzymając między nogami chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 6:00 pm

Komu miał dziękować? Zapewne powodom, albo powodem jego śmierci w tak młodym wieku. W końcu anioły, tak samo jak demony nie starzały się. Całe swoje nieśmiertelne życie ich ciało miało tyle lat ile oni sami w chwili śmierci, dlatego też utkwił w ciele szesnastolatka tak anemicznie bladym i kruchym jak to, które posiadał za życia słabiutkiego, chorowitego nastolatka. Nie dziwił się, że demon aż napawał się jego widokiem biorąc pod uwagę, ze leżał przed nim kompletnie nagi otoczony białym pierzem jego lekko rozłożonych skrzydeł, z wypiekami na policzkach i ramionach, lekko rozchylonymi zaczerwienionymi wargami, które oblizał delikatnie wpatrując się w Satha spod na wpół przymkniętych powiek.
Uniósł lekko biodra pomagając Sathinowi przy ściągnięciu swoich spodni, by zaraz znów, choć krótko rozkoszować się smakiem jego ust. Z każdą kolejną chwilą podobało mu się to coraz bardziej. Ta bliskość, intymność całej sytuacji, ciepło bijące od nagiego ciała kochanka, słodycz każdej najdrobniejszej pieszczoty tak delikatniej, że aż ciężko było mu uwierzyć, że ma do czynienia z istotą przez ogół postrzeganą jako brutalną i bestialską.
- Nie jestem niczym nadzwyczajnym - mruknął cicho.
Aż uciekł wzrokiem zawstydzony jego słowami delikatnie zagryzając wargę. Nigdy nie słyszał od nikogo tego typu słów tak samo jak nigdy nie był w tego typu sytuacji. Jego dziewicze ciało dopiero poznawało ten na co dzień niedostępny dla niego świat. Chłonęło nowe doświadczenia coraz chętniej z każdą kolejną chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Czw Kwi 16, 2015 10:47 pm

Właśnie ta kruchość Essiana chyba go w całej tej sytuacji uratowała na swój sposób, bo Sathin mimo, iż miał pełną świadomość tego, że anioły się regenerują, leczą i tak dalej to... mimo wszystko nie mógł się wyzbyć postępowania typu "delikatnie, uważnie, nie zrób dzieciakowi krzywdy". Dodatkowo miałby to być przecież pierwszy raz brunecika, zgadza się? No i Sam Sathin jako inkkubus miał mały defekt, wadę, bo... miał tendencję do odczuwania tego co i jego partner bądź partnerka. Po prostu oprócz energii częściowo przechodziły na niego odczucia tej drugiej strony, aczkolwiek on potrafił obrócić to na swoją korzyść, bo jeśli już udawało mu się zapewnić komuś naprawdę górnolotne doznania to... dla niego ta przyjemność była dwukrotna. A lubił to... W końcu był Inkubusem, tak?
Zerknął w stronę szafki, bo w porę sobie o czymś przypomniał. Zawisł nad chłopcem, ucałował go jeszcze krótko w usta i sięgnął do szuflady. Wyciągnął z niej niedużą tubkę, wycisnął trochę na dłoń, a resztę schował. Rozsmarował w palcach.
- Może to być dla Ciebie na początku trochę dziwne albo nawet bolesne... - uprzedził.
Jednak nie zamierzał dawać Essianowi zbyt dużo czasu na zastanawianie się nad tym co miał na myśli. Po co miał go trzymać w niepewności dłużej niż to konieczne? Ano właśnie.
Zsunął się niżej, tak, że twarz miał głównie na wysokości klatki piersiowej brunecika. Dla odwrócenia uwagi zaczął całować i pogryzać lekko jego skórę gdy tymczasem dłoń przygotowywała się do czegoś zupełnie innego. Jeden z odpowiednio nawilżonych wcześniej palców wkrótce bez dodatkowego ostrzeżenia wsunął się we wnętrze Essiana.
Uniósł na moment wzrok w górę, by zaobserwować ewentualną reakcję chłopaka, jednak nie zamierzał się rozpraszać, bo miał... robotę. Tam na dole. Przygryzł lekko jego sutek. Ot, kolejny bodziec odwracający uwagę. To polizał, to lekko zassał...
Po chwili, którą dał Essiemu na przyzwyczajenie się wsunął palce głębiej, a potem zaczął nim poruszać, by... niedługo potem dołożyć drugi. Cóż... wersja przyśpieszona, bo i operator do najcierpliwszych osób nie należał, ale i tak starał się robić wszystko byle brunet nie miał na co narzekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 11:27 am

Prawdopodobnie gdyby Sathin nie zdecydował się go na to wszystko przygotować i od razu wziąłby sobie to, na co miał ochotę nawet nie byłby w stanie wejść dokładając biednemu aniołowi tyle bólu, że prawdopodobnie uciekłby mu broniąc się resztką pozostawionych mu sił. To było jak stąpanie na kruchym lodzie, jak obchodzenie się z przerażonym zwierzęciem, które może się spłoszyć od jednego nieprzemyślanego ruchu. Co z tego, że się regenerował. Co z tego, że miał nieśmiertelne ciało. Nadal odczuwał tak samo jak śmiertelnicy. Każde zadrapanie, otarcie, złamanie. Właśnie dlatego tak bardzo cierpiał przez ostatnie dni. Chyba już wystarczająco dużo bólu zniósł w przeciągu na prawdę krótkiego czasu jak na tak drobną i delikatną istotę.
W tej chwili nawet zapewnienia i przestrogi Satha sprawiały, że gdzieś tam w środku znowu zapalała mu się czerwona lampka krzycząca, by się wycofał, ale było już za późno. Wzdrygnął się lekko kiedy pierwszy palec wsunął się w niego i pomaszerował głębiej. Dziękować ludziom, którzy wynaleźli coś takiego jak wszelakiego rodzaju nawilżacze, bo to o wiele ułatwiło sprawę. Kiedy do tego palca dołączył kolejny znacznie bardziej napierając na jego ciasne, nietknięte wnętrze, aż stęknął zagryzając mocno dolną wargę. Z chwili na chwilę jego ciało przyzwyczajało się do tej szerokości, dopasowywało pozwalając pieścić się coraz intensywniej. Kruche palce zacisnął mocno na materiale pościeli .
Dopiero teraz, kiedy wszystko brnęło na przód w coraz szybszym tempie, uświadamiał sobie jak bardzo się wkopał swoimi słowami. Nie dość, że oddawał się demonowi, to jeszcze ten demon był mężczyzną... Inkubusem... a on pchał mu w łapska ciałko młodego chłopca, nieletniego chłopca, co dopisywało kolejny punkcik do listy popełnianych dziś przez niego grzeszków mniejszych bądź większych. Nie taki model pary przedstawiały wpajane mu nauki. Nie tak powinno to wyglądać... Jedynym plusem dla samego Essiana, bo niekoniecznie dla tych, którzy potem go z tego rozliczą, był to, że przynajmniej dobrze dobrał sobie kochanka na swój pierwszy raz, bo kto znałby się na tym lepiej od demona, który uwodzi śmiertelnych tylko po to, by ku swej uciesze podstępnie ich wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   Pią Kwi 17, 2015 4:24 pm

Parą? Parą to zwykle bywali ludzie, którzy znali się jakiś czas, prawdopodobnie żywili do siebie również jakieś uczucie, niejednokrotnie bardzo głębokie, jak miłość na przykład. Tu tego nie było. To był bardziej... pakt, umowa - spłacenie długu. Demon uratował aniołowi skórę i w zamian miał dostać delikatne ciało tegoż do własnej dyspozycji, a że był Inkubusem... to wykorzystywał je w taki a nie inny sposób. Tym bardziej, że chłopak zgodził się na wszystko bez zbędnej przemocy i obaj mogli na tym skorzystać przynajmniej jeśli chodzi o przyjemne doznania. Gorzej już z tym, że tym samym Essian tracił i swoje dziewictwo i drogę powrotną na górę, gdyby udało mu się z kimś stamtąd jakoś skontaktować i wyjaśnić całe to zamieszanie oraz to, że tu trafił. Po tym wszystkim nikt go już tam nie zechce. Co innego gdyby został zmuszony, ale... zrobił to z własnej woli. Ba! Najwyraźniej to wszystko mu się podobało.
Sathin zaś niespecjalnie przejmował się tym, że anioł miał ciało nieletniego. Nie takich już miał na sumieniu... a rok czy nawet dwa młodszych. Jednak żaden z nich nie był tak czysty i idealny w swojej postaci. Dlatego może też przedłużał cały ten proces, by móc z całego faktu czerpać jak najdłużej i jak najwięcej. Napawać się tym momentem i swoją "zdobyczą", która sama wepchała mu się w łapska.
Zerknął na niego, uśmiechając się mimowolnie kątem ust gdy tylko usłyszał to urocze stęknięcie. Aż go to zachęciło do przyśpieszenia nieco swych działań. Wsuwał palce na tyle na ile tylko mógł, od czasu do czasu rozpychając jego wnętrze na boki, ot robiąc klasyczne "nożyce". Chciał już. Chciał usłyszeć te słodkie jęki... Czuć drżenie, wyginającego się pod nim ciała. Czuć jego ciepło. Słyszeć przyśpieszony oddech i rytm serca.
Cofnął w końcu rękę. Przyklęknął nad nim i odpiął pasek od spodni, który z brzdękiem uderzył zaraz o podłogę. Patrząc na Essiana z góry zastanawiał się jak chce to zrobić. Jak byłoby najwygodniej i najprzyjemniej? A może nie ma co się ograniczać? W końcu można zrobić to na kilka sposób pod rząd... Tylko czy wykończony samoleczeniem anioł to przetrzyma? To i temperament demona? Może jednak lepiej byłoby się ograniczyć... A może go zwyczajnie spytać? Co prawda nie miał w zwyczaju robić czegoś takiego, bo zwykle wszystkie ofiary postrzegał jako wyłącznie obiekty seksualne i ... "pożywcze", ale w tym wypadku było trochę inaczej. Lubił tego chłopca, może nawet więcej niż tylko lubił. I wiedział, że ten wyświadcza mu sporą przysługę, bo już wariował z głodu.
- Jak mam Cię wziąć? - spytał wprost. - Chcesz widzieć moją twarz?
Najchętniej zrobiłby to od tyłu, ale zdawał sobie sprawę, że dla niektórych taka pozycja mogła być w ich odczuciu dość upokarzająca. Tym bardziej dla dumnego anioła. Dlatego zostawił mu wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sathina   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Sathina
Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    E a s t  E n d :: Stare kamienice i domki-
Skocz do: