IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Edward Hermanowski

Go down 
AutorWiadomość
Edward Hermanowski
Wartownik
avatar

Posts : 25
Join date : 15/04/2015

PisanieTemat: Edward Hermanowski    Sro Kwi 15, 2015 1:42 pm

Godność: Edward „Ed” Adam Hermanowski
Wiek: Ed liczy już sobie 27 wiosen, chociaż na oko wygląda młodziej.
Orientacja: Heteroseksualny
Pochodzenie: Ed pochodzi z jak uważa najpiękniejszego kraju na tym całym zasmarkanym świecie, a mianowicie z Polski. I też się uznaje za rodowitego Polaka, choć dzięki matce jest w połowie Szkotem.
Rasa: Człowiek
Ranga: Wtajemniczony: Wartownik* ©
Moc: Prócz Wzroku, Ed nie ma żadnych nadnaturalnych, czy nadludzkich mocy w końcu jest tylko człowiekiem i niczym więcej.

Umiejętności:


Przez lata wędrówek i tułania się tu i tam nauczył się kilku pożytecznych rzeczy. Pierwszą i zarazem najważniejszą dla jego „fachu” jest nic innego jak posługiwanie się bronią palną oraz rzucania nożami. Kolejną ważną i przydatną umiejętnością jest bandażowanie i zszywanie ran, choć nie jest w tym mistrzem jak lekarze, ale w tej kwestii osiągną poziom wystarczający, dzięki czemu nie wda się zakażenie. Po za tym umie gotować i to wyjątkowo dobrze, bo trzeba sobie radzić życiu, a Ed nie za bardzo ufa barom czy restauracjom, więc sam sobie przyrządza posiłki. Zna się również na szyciu, w końcu trzeba też zszyć i ubranie, gdy taka zajadzie potrzeba, ale w tym przypadku często potrafi się pokuć, choć nie zraża go ta jego ślamazarność w tej kwestii i, gdy trzeba zawsze będzie starał się dokończyć cerowanie. Posiada również prawo jazdy kategorii B, dobrze mówi w angielskim, niemieckim i rosyjskim. Co ciekawe również potrafi mówić w języku z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale z tego względu, iż jak to uważa, że w, nim „duka” niż poprawnie mówi, więc mało z niego korzysta.

Broń:


Ed w swym arsenale posiada trzy rodzaje pukawek. Pierwszą z nich to polski pistolet MAG-08. Drugą spluwą to też polski pistolet Vis wz. 35. Ostatnią pukawką jest, natomiast jest to amerykańska strzelba powtarzalna typu pump action Winchester 1200. Posiada również komplet 10 srebrnych noży przeznaczonych do rzucania, wszystko to trzyma w podwójnym dnie bagażnika swego wozu.

Wygląd:


Ed jest wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną. Mierzy 188 centymetry i waży 95 kilo. Jego mięśnie są dobrze widoczne, jednakże tak jak u kulturysty, krótkie, ale dość gęste włosy o koloru kruczoczarnego z niewielką grzywką, która opada na jego czoło zakrywając je niczym kołdra, twarz owalna zazwyczaj jak to się określa „kamienna”, gdyż rzadko pojawiaj się tam jakiekolwiek emocje, błękitne oczy jedynie zdradzają smutek, jaki panuje w jego sercu od wielu lat. Ma wiele blizn, które znaczą jego plecy, tors i ramiona i z tego względu rzadko przy kimś nosi koszulę na krótki rękaw lub chodzi z nagim torsem. Co do ubrania, to nie gustuje w jakiś wymyślnych szmatkach, które są noszone, bo są modne lub ładne, dla niego ubiór musi być praktyczny i wygodny. Zazwyczaj nosi umiera się w czarną koszulę typu golf, zieloną kurtkę z polaru, czarne dżinsy jak i buty typu Adidas też czarne.

Charakter:


Ed jest opanowaną i spokojną osobą, nie jest skory do gniewu, a nawet i i tak stara się go zdusić i tylko naprawdę poważna sytuacja lub ostateczność sprawi, że wybuchnie, rzadko uśmiecha czy ogólnie ukazuje na swej twarzy, jakkolwiek emocję, zazwyczaj dominuje u niego typowa „Kamienna Twarz”. Jest też introwertykiem, który rzadko jest wylewny co nie oznacza, że jest jakimś mrukiem czy w ogóle jest zamknięty w sobie typem, gdy trzeba to pogada. Zawsze kulturalny i miły dla swych rozmówców, choć mało ufny ta cecha wykształciła mu się przez lata swej „pracy”, ale, choć sam nie ma ufności do ludzi czy nieśmiertelnych to, jednak, gdy on zdobędzie czyjeś zaufanie zrobi wszystko, no prawie wszystko, by go nie stracić. Lubuje się w czystości, często pochodzącą pod pedantyzm, który czasami niebezpiecznie zahacza o nerwicę natręctw i to do takiego stopnia, że Ed nawet składa skarpetki pod linijkę, lubuje się w muzyce poważnej i zawsze, gdy jeździ swym samochodem to zawsze włączy ową muzykę lubi bardzo Chopin i Bacha, a ubóstwia Beethovena. Nie lubi, natomiast ludzi z jak to on sam określa „skłonność do przegięciem z czymś”, czyli, innymi słowy niecierpki skrajności w każdym calu i w wielu przypadkach, choć, by, na przykład ateista, który odnosi za bardzo ze swym ateizmem lub katolik będący ślepym fanatykiem na pewno nie zostaną jego przyjaciółmi, nawet nie będzie chciał zadawać się z takimi „elementami” zawsze stara się być dżentelmenem względem kobiet, za wyjątkiem wampirzyc jak i całego wampirzego rodzaju, którego nie nienawidzi i, jeśli w jego obecności ktoś będzie obrażać kobietę to stanie w jej obronie, a jak ktoś nie daj Boże, wystartuje z „pazurami” do kobiety to przywali w mordę, nawet, jeśli, by to skończyło się połamaniem kości w jego dłoni. Choć pochodzi z katolickiej rodziny on sam deklaruje się jako deista i, choć wieży w Boga to często czuje do niego gniew lub złość, ma to podłoże mocno związane z jego przeszłością. Ma również to do siebie, że gdy jest zakłopotany to czasami się jaka.

Historia:


Edward urodził się w starym rodzie szlacheckim, o silnie zakorzenionym poczuciu patriotyzmu i ród Hermanowskich brał udział w każdej wojnie jaki prowadził Rzeczypospolita i to od czasów Grunwaldu. Choć czasy szlacheckie, to już dawna przeszłość to jednak jego rodzina była zamożna, mieszkała w dużej posiadłości na granicy leśnych ostępów, a Edowi nigdy niczego nie brakowało to jednak nie był rozpieszczany przez swych kochających rodziców, którzy zawsze uczyli go rozróżniać to, co jest dobre, a co złe, co słuszne, a co nie wpajali w niego to, że czyny świadczą o wartości człowieka, a nie to, co posiadał. Przekazywali mu tradycję jego rodu, opowieści o jego dzielnych przodkach, zaszczepili mu głęboko w sercu poczucie patriotyzmu i wiele innych rzeczy o jakich „szlachcic” wiedzieć powinien prócz jednej. Wiedzy na temat nieśmiertelnych i jak oni to określali „Innego Świata”, gdyż jego rodzice byli Wtajemniczeni, ale jednak oni nie chcieli, aby jego syn dowiedział się o tym i dokładali wszelkich starań, aby ich syn nie miał pojęcia o tym co wiedzieli jego rodzice.
Prócz swych rodziców, Ed miał jeszcze młodszą o dwa lata od niego siostrę Ewę, która była dla niego czymś więcej niż tylko siostrą, bo był bratnią duszą i najlepszą przyjaciółką. Zawsze byli razem, zrazem się bawili, razem przeżywali swoje zwroty i upadki, zawsze się nawzajem wspierali, jedynka Ed często przesadzał z chęcią chronienia swej siostry, przez co był dla niej nadopiekuńczy, wiele razy brał nasienie jej przewinienia, nie jeden raz dał w zęby rówieśnikom, którzy śmiali jej dokuczyć. Choć Ewa nieraz prosiłaby nie był aż tak opiekuńczy, to dla niego było wręcz nie do przyjęcia. No, bo przecież on jest starszym bratem, i to był jego obowiązek.
I tak wyglądało jego życie, które było niczym przecudny sen. Ale sny uwielbiają zmienić się w koszmary, gdy tylko spuści się wzrok.

I ten jego sen zrobił dokładnie to samo, kiedy miał, zaledwie 12 lat pewnej nocy jego dom zaatakowali jacyś bandyci, jego rodzice kazali mu zabrać siostrę i uciekać jak najdalej, nie patrzeć za siebie tylko uciekać. Choć Edward chciał bronić domostwa wraz ze swym ojcem, to jednak posłusznie wykonał polecenie matki i ojca. Uciekali, uciekali z całych sił, uciekali, tak jak, by ich sam diabeł gonił. Ale owi napastnicy i tak ich dopadli, rozdzielili go od jego siostry i, choć starał się ją obronić, ale, nim cokolwiek zrobił jedne z napastników zabił Ewę skręcając jej kark z taką łatwością jak, by to była gałązka. Wtedy też zobaczył coś w oczach owy napastników coś, co, nim wstrząsnęło, coś, co mówiło, że to nie są ludzie, bo ludzie nie mają czerwonych oczu. Edward przerażony tym wszystkim oczekiwał na śmierć, wiedział, że jego chwile są już policzone, ale ku jego zdziwieniu nie zrobili mu nic, po prostu nic. Zostawili go tam, gdzie dopadli go i jego siostrę i odeszli w ciemnościach nocy nie wiadomo dlaczego tak postąpili, przez pewien czas Ed zszokowany tym wszystkim nie wiedział co się dzieje, aż w końcu prawda uderzyła go niczym potężny młot, gdy uświadomił sobie, że wszystko to nie sen, tylko prawda, niewiarygodna, ale prawda. W ciągu kilku chwil stracił to, co było mu najbliższe, że jego rodzice oraz ukochana siostra nie żyją. Zrozpaczony przytulił się do stygnącego ciała Ewy, wtulił się w nią i jedynie płakał. Do dziś, choć zrobił wszystko, co w jego mocy, by ją uratować, obwinia się o śmierć Ewy i od dziś nie może sobie tego wybaczyć.

Nad ranem, gdy tylko słońce powoli wychylało się za koron drzew, Edwarda odnalazła grupa ludzi, którzy wraz z, nim pochowali jego rodzinę i przygarnęli do siebie. Ci ludzie byli łowcami, wtajemniczyli Eda we wszystko, dowiedział się o tym, że istnieją Nieśmiertelni, dowiedział się o istnieniu tego „drugiego świata” oraz o tym, że owi napastnicy byli wampira, właśnie, wtedy w jego sercu zagościła nienawiść do tej rasy, a łowcy jedynie ją podsycali mając nadzieje, że dzięki temu pozyskają nowego członka w swoich polowaniach, wchłaniał każde kłamstwo na temat Nieśmiertelnych jakie mu podawali, a on wierzył w to niezachwianie, bo w końcu jak można nazwać kogoś, kto bez litości i mrugnięcia okiem potrafi skręcić kark dziesięcioletniej dziewczynce, tylko potworem. Tak nastały trzy najmroczniejsze lata jego życia, lata, których, by chciał aby nigdy się nie zdarzyły.
Napędzany nienawiścią szybko zdobył od swych „Mentorów” posługiwania się bronią palną i walki. Ale przede wszystkim zabijania Nieśmiertelnych, był bardzo pojętnym uczniem mimo bardzo młodego wieku, bez litości wraz ze swą nową rodziną tropili i zabijali każdego Nieśmiertelnego jakiego napotkali, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc zbliżał się do tej granicy, o której uczyli go rodzice, o tym co słuszne, a co nie. Sam prawie stał się potworem lub nawet już stał się potworem. Co prawda wiele razy zdarzało mu się wątpić w to, co robi, ale żwawsze odrzucał te wątpliwości. Liczyła się tylko zemsta. Ale życie lubi zaskakiwać i po raz kolejny szykowało wielką zmianę.

Gdy w końcu osiągną wiek 15 lat, podczas jednego z polowań nieopodal granicy Belgijsko-Holenderskiej wraz ze swą „rodziną” dopadli swoje kolejne cele do zabicia. Była to zmiennokształtna, która trzymała w objęciach małą dziesięcioletnią dziewczynkę, która też była zmiennokształtną. Nieśmiertelna, ze łzami w oczach błagała, aby oszczędzili jak to mówiła jej siostrę, próbowała odwołując się ich człowieczeństwa. Ale oni, go nie mieli. Zapewne i Ed, by miał gdzieś te błagania, gdyby nie, to, iż spojrzał w oczy tej małej dziewczynki, jej zapłakane oczy, strach i niemoc sprawił, że coś w, nim pękło, to było niczym grom z jasnego nieba, przypomniał sobie, wtedy inną dziesięciolatkę swą siostrę i, wtedy zrozumiał, że stał się tym samym co ją zabiło.
- Ed! – krzykną gniewnie jedne z łowców. – Dalej, zabij je!
- Nie! Błagam! Zabijcie mni…
- Zamknij się ty zmutowana kurwo! – krzykną drugi łowca pełnym pogardy głosem. – Dalej młody. Pokaż nam swój kunszt.
- Ale, jak? – Ed nagle otrząsną się z zadumy, zadał owe pytanie, a w głosie wyczuć można było wahanie. – Obie? Ale przecież tu jest niewinne dziecko.
- Jakie dziecko! – krzykną trzeci łowca. – To, nie są ludzie!, To kurewstwo nie ma prawa żyć!
Dalej Ed, do dzieła.
- Ale…
- Żadne ale! – odrzekł czwarty łowca. – Zrób to!
Nie mógł, ale też nie mól pozwolić, aby oni je zabili, wyciągną broń i namierzył w obie Nieśmiertelne jednak po chwili, jednym ruchem wycelował w głowę jednego ze swoich towarzyszy i nacisną spust. Kula przeszyła mu głowę, a kropelki krwi trafiły w jego twarz.
Wywiązała się walka, z jego do niedawną „rodziną”, która była, choć krótka to dość intensywna. Pociski świstały w lesie, a huk prochu zakłócał ciszę nocy. Udało mu się, zabił swoich towarzyszy, choć on sam doznał kilku ran jedna była bardzo poważna. Po walce starał się wypatrzeć czy Zmiennokształtne uciekły, czy nic, im się nie stało, ale walka wyczerpała go. Osuną się na ziemie i po chwili jego oczy spowiła ciemność.

Ale to nie był koniec.

Zbudziły go trele leśnych ptaków i promienie słońca. Znajdował się w jakimś szałasie, doglądany przez tą samą Zmiennokształtną którą jak, by się wydawało widział, zaledwie wczoraj, choć był nieprzytomny kilka dni. Eda zdziwiło, że ocaliła go. Przecież on należał do łowców, którzy bez litośnie chcieli ją i jej małą siostrzyczkę zabić. Zadawał jej pytania dlaczego to zrobiła? Dlaczego pomogła wrogowi? A ona jedynie odparła na te wszystkie pytania jednym zdaniem.

- Gdybyś był mym wrogiem, nie ryzykował byś swego życia dla mnie.

Wtedy, poczuł się, jak śmieć, jak niegodne bydle, które nie zasługiwało na tą matczyną opiekę którą obdarzyła ją owa Nieśmiertelna. Tyle lat, wierzył że oni są źli, że oni wszyscy są potworami, a ze szponów śmierci ocaliła go właśnie jedna z tych, których tak bardzo nienawidziła. Wtedy zrozumiał jak bardo się mylił, wreszcie przejrzał na oczy, że jednak nie wszyscy z Nieśmiertelnych są potworami chcącymi jedynie krzywdzić ludzi. Zrozumiał, że słowo „Potwór” jest bardzo względnym pojęciem.
Gdy tylko wykurował się na, tyle że wreszcie mógł wstać łóżka, odkrył, iż znajdował się nie w jednym szałasie, ale w osadzie, też dowiedział się, że owi Zmiennokształtni byli wilkołakami. Właśnie, wtedy, w jego sercu zrodziło się ciepłe uczucie względem owych Zmiennych. Też i wilkołaki z owej osady nie gardzili, nim, nie patrzyli z góry czy bali się go. Choć wiedzieli kim on jest to jednak można było dostrzec wdzięczność za uratowanie dwóch członkiń ich społeczności i nie ważne było dla nich to, iż był łowcą.
Dni mijały a Ed pod czułym okiem swej opiekunki szybko wydobrzał i nawet po najgroźniejszej ranie pozostała tylko blizna. Przez ten czas sporo rozmyślał, o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Bez rodziny, domu, co miał robić? Co miał ze sobą począć? Nie pozostało mu nic innego jak ruszyć swoją własną drogą, co prawda jego wilcza przyjaciółka i jej siostrzyczka chciały aby pozostał on z nimi. Aby porzucił stare życie i zacząć nowe w ich osadzie. Chciał bardzo, ale wiedział też, że on nie pasuje do tego świata, że jest obcym, po pożegnaniu swych przyjaciółek można nawet powiedzieć „sióstr” ruszył ponownie w drogę, ale tym razem wiedział też co miał zrobić. Postanowił działać, robić to, co robił przez ostatnie lata, ale tym razem na innych zasadach, koniec rządzą mordu i odbierania życia na prawo i lewo, koniec osądzania tylko za to, że ktoś jest taki, a nie inny, od dziś będzie „chronił” i „pomagał”, a nie tylko zabijał. Od teraz wszystko się zmieni.
I tak jego droga i „praca” traw już przeszło dwanaście lat, nieprzerywanie, bez wątpliwości.
A jego nowy cel, to Londyn. Bo, kto wie, czy tam nie będzie ktoś potrzebował jego pomocy?

Inne:
- Nie nawiedzi czekolady.
- Uwielbia karmel.
- Pali dość dużo papierosów
- Jest uzależniony od pestek z dyni i zawsze ma przy sobie paczkę.
- Nienawidzi wampirów, ale nie okazuje tego przed nikim.
- Bardzo lubi wilkołaki.
- Ma stary, ale nadal sprawy samochód Chevrolet Impala rocznik 96.
Inne konta: Brak.

*  Określenie, to wymyślił sam Edward aby w jakiś sposób oddzielić się od, a raczej całkowicie odseparować się od łowców. Choć tak naprawę Ed nadal jest łowcą, ale ze swoim własnym Kodeksem Moralnym, a mianowicie nie zabija każdego Nieśmiertelnego, a jedynie tych, którzy są prawdziwym i realnym zagrożeniem dla ludzi, natomiast Nieśmiertelnych, którzy chcą po prostu żyć nie wadząc nikomu i nie szukając zwady z ludźmi, chroni ich przed ludzkimi łowcami zabijając ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Edward Hermanowski    Sro Kwi 15, 2015 2:06 pm

Akcept
Miłej gry ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Edward Hermanowski
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    K a r t y   P o s t a c i :: Karty akceptowane-
Skocz do: