IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sathin

Go down 
AutorWiadomość
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Sathin   Wto Kwi 14, 2015 12:12 pm

Godność:

Beliar Sathin Verenithe

Wiek:

Z wyglądu młody, dorosły mężczyzna, na oko jakieś 24 lata. Jako demon ma znacznie więcej, aczkolwiek przestał już liczyć totalnie tracąc rachubę czasu.

Orientacja:

Bi, bo ciekawiej, czyż nie? Nigdy nie przywiązywał uwagi do tego z kim sypia, grunt by ta druga strona odpowiadała mu pod względem swojej fizyczności jak i psychiki. Im niewinniejszy wygląd partnerki/partnera tym lepiej, a gdy jeszcze dochodzi do tego czysta niczym łza dusza... Ach, palce lizać.

Pochodzenie:

Trudno powiedzieć, bo nigdy nie uznawał żadnego miejsca za swój "dom" czy teren w jakikolwiek związany z nim bardziej ściśle.

Rasa:

Demon.

Ranga:

Inkkubus.

Moc:

-> Manipulacja emocjami

Widzieliście kiedyś wielkiego kolesia wkurzone na maksa, który w chwilę potem zaczyna płakać jak dziecko? Cóż, możliwe, że to Sathin właśnie bawi się czyimiś uczuciami. W przypadku tej zdolności nie potrzebuje żadnego kontaktu ze swą ofiarą. Musi ją tylko znać, niekoniecznie widzieć. Tak, może włazić każdemu do głowy na odległość i manipulować jego emocjami dowolnie... Wręcz może doprowadzić do tak głębokiego stanu smutku i depresji, że owa osoba zechce się targnąć na swoje życie. To samo tyczy się choćby wzbudzania agresji w danym osobniku. Wszystko jednak ma swoje granice oczywiście. Jeśli "ofiara" nigdy nie byłaby sama z siebie w stanie czegoś zrobić, bo posiada jakąś barierę - typu nigdy nie dopuściłaby się morderstwa - to wzbudzenie przykładowo niesamowitej nienawiści i złości nic nie da. Wszystko zależy od predyspozycji osoby zmanipulowanej.

-> Teleportacja

Jak sama nazwa wskazuje może przenieść się - i tu uwaga! - w dowolne miejsce, które zna. Nie musi bezpośrednio widzieć swego celu, jednak musi pamiętać jak on wygląda. Dlatego nie jest najlepszą taksówką, bo gdy ktoś mu tylko wspomni przykładowo jakiś adres, a sam nigdy tam nie był - nie da rady. Niemniej jednak... po co komu środki transportu skoro można zamknąć oczy i z centrum miasta wrócić prosto do swojego przytulnego mieszkanka? No dobra... wcale nie musi zamykać oczu... Robi to raczej machinalnie, niczym za pstryknięciem palców. Jak by tego było mało - może podróżować w ten sposób z innymi osobami. Wystarczy, że dany osobnik będzie się go trzymał. Może i wygląda to na czynność nie wymagającą wysiłku jednak tak naprawdę ma swoje limity. Im dalej musi się przenieść tym bardziej go to męczy. A jak wygląda cały proces? Cóż... puff! I zostaje tylko smużka czarnego dymu.

-> Przejmowanie energii życiowej wraz z wspomnieniami i uczuciami

Jak każdy Inkkubus jest w stanie przejmować energię życiową ze swych ofiar w trakcie stosunku, aczkolwiek w jego przypadku niekoniecznie musi do tego dojść. Jego umiejętność można powiedzieć... Jest bardziej rozwinięta. W zupełności wystarcza zwykły dotyk, choć nie nadużywa tego i doskonale kontroluje to co robi. Oprócz samej energii wraz z nią może przejąć wspomnienia czy uczucia tej drugiej osoby, to jednak jest już bardziej efekt uboczny na który nie zawsze ma wpływ i nawet gdy nie chce... ot zdarza się po prostu. Tak czy siak bywa pomocne gdy chciałby przykładowo lepiej zrozumieć czyjeś zachowanie, bo na własnej skórze może poczuć czyjeś emocje. Tak czy siak całkiem przyjemny jest ten "defekt" jeśli za jego sprawą w wiadomej sytuacji dostarcza drugiej osobie sporą dawkę przyjemności, bo sam odbiera ją wtedy podwójnie. O czym innym mógłby marzyć Inkkubus? Dlatego zależy mu na tym by jego ofiary nie czuły strachu, odrazy czy jakichkolwiek tego typu uczuć. Popsułby sobie wtedy smak swego posiłku, czyż nie? Tak czy inaczej może kiedyś w pełni będzie panował na tą zdolnością, póki co różnie bywa.


Umiejętności:

Jako dość wiekowy demon biegle posługuje się kilkunastoma językami, ot nie próżnował w trakcie swego długiego życia. Świetnie posługuje się bronią białą jak miecze, szable, katany i tym podobne, jednak w obecnych czasach bardziej przydatna jest broń palna, którą włada równie biegle. Nigdy jednak nie zamieniłby na coś większego swoich dwóch RGP Mach 5, których jednak używa niezwykle rzadko, zwykle z czystej nudy, bo jego wrodzona demoniczna zwinność, szybkość i ogólne wyostrzenie zmysłów w zupełności mu wystarcza.

Broń:

RGP Mach 5 x2 zwykle schowana w kaburach przypiętych do ud, a więc pod płaszczem, który nosi niemal przez calutki rok - nie do zauważenia.

Wygląd:

Wysoki, szczupły mierzący sobie jakieś 186 cm wzrostu. Wysportowanej budowy ciała. Smukłe, ale silne ramiona, ładnie wyrzeźbiona klata i brzuch. Od ramienia w dół łącznie z bokiem ciągną się liczne tatuaże z bliżej niesprecyzowanymi wzorami. Plecy, z lekko wystającymi łopatkami ze względu na tendencję do garbienia się, przecinają dwie podłużne blizny, przypominające pozostałość po cięciu jakimś ostrym narzędziem lub bronią, biegnące nie w poprzek czy wzdłuż, ale na ukos. Jedna dłużna i nieco głębsza, druga krótsza i płytsza, mniej wyraźna. Przystojna twarz o drapieżnym spojrzeniu. Szkarłatne ślepia, ciemna oprawa oczu, równie ciemne, gęste i dość grube brwi. Lewe oko przecina kolejna z blizn, a właściwie dwie przecinające się pod lekkim kątem w poprzek, naruszając w ten sposób strukturę jednej z brew. Wąskie usta. Nieduży, szpiczasty nieco zadarty ku górze nos. Równie krwistoczerwone co oczy - włosy. Krótko ścięte z tyłu, wiecznie pozostające przez to w nieładzie. Z przodu dłuższe, wycieniowane boki i grzywka przykrywająca niemal nieustannie prawe oko. Trzy kolczyki w lewym uchu, prawe nietknięte.

Jeśli chodzi o kwestię ubioru, bo to równie ważne, co i charakterystyczne dla Sathina to praktycznie nie rozstaje się ze swoim ulubionym, czarnym, skórzanym płaszczem, sięgającym niemalże do ziemi, ot kończy się gdzieś na wysokości kostek mężczyzny. Jest idealnie dopasowany zarówno do jego wzrostu jak i sylwetki. W przypadku innego właściciela byłby zbyt długi lub zbyt krótki. Ładnie wyprofilowany, stojący kołnierz płaszcza od wewnętrznej, widocznej zresztą strony jest ciemno czerwonego koloru, do złudzenia przypominającego kolor włosów właściciela. Ten z kolei zdecydowanie lubi kolor czarny... czarny i... jeszcze czarny z dodatkami tylko czerwonymi. Do płaszcza zwykle dobiera długie czarne spodnie, wyższe, czarne wiązane buty w militarnym stylu i koszulę... och, zapewne wszystkich to zaskoczy - również czarną, luźno rozpiętą do połowy. Spodnie niejako ozdobione paskiem z stosunkowo masywną klamrą. Na dłoniach czarne, skórzane rękawiczki bez palców. Tak się prezentuje głównie wiosną i jesienią, gdy temperatury nie są ani zbyt wysokie ani zbyt niskie. Zimą zdarza się mu ubrać coś cieplejszego - na przykład jakiś golf, z płaszczem jednak się nie rozstaje, a w lecie... Cóż, gdy panują rzeczywiście jakieś mocne upały niestety co nieco musi z siebie zdjąć. Na szczęście pogoda na wyspach jest dla niego dość łaskawa i te zdarzają się rzadko.

Charakter:

Trudny do sprecyzowania, bo i właściciel jest dość specyficzny. Jego zachowanie zwykle jest mocno zależne od sytuacji w jakiej się znajduje i z kim. W stosunku do jednych oschły, cyniczny i nieprzyjemny innym razem może być duszą towarzystwa pragnąca ciągle nowych wyzwań i zabawy. Jedno jest pewne - lepiej był w gronie osób, które Sathin darzy jakąkolwiek sympatią, od razu życie staje się łatwiejsze. Jest nawet skory do pomocy, o ile... też na tym w jakiś sposób skorzysta, raczej nie należy do osób totalnie bezinteresownych. Działalność charytatywna zdecydowanie go nie interesuje. Ogółem jest dość spokojnym, zrównoważonym osobnikiem, a przynajmniej na takiego wygląda gdy się go bliżej nie znam. Potrafi zachować zimną krew gdy chce, jednak częściej zdarza się mu wybuchać. Ma ognisty, gorący temperament, więc to właściwie nic dziwnego, że nie raz najpierw robi, a dopiero potem myśli nad konsekwencjami swoich poczynań. Raczej lekkoduch, nie bierze sobie do serca jakoś specjalnie porażek, bo i takie w życiu kilka razy go spotkały. Po prostu żyje dalej i prze naprzód, zostawiając to co złe za sobą i nie roztrząsając tego. Jest dobrym przyjacielem, o ile komuś uda się na aż tak wysoki status wspiąć. Można na nim polegać i tym "wybranym" zawsze dotrzymuje obietnic. Cała reszta świata go nie interesuje. Rzadko zdarza mu się przejąć czyimś losem, zbyt wiele nieszczęścia widział w swoim życiu by zwracać na to uwagę. Uodpornił się? Cóż, coś w ten deseń. Może się przez to wydawać trochę zimny i zdystansowany, jednak nie jest tak do końca. Gdy mu na kimś zależy... wszystko się zmienia. Przestaje przypominać egoistycznego, nastawionego wyłącznie na własne dobro i przyjemności demona. Staje się... nad wyraz ludzki. Potrafi zabiegać "fair" o czyjeś względy, beż używania swoich rasowych sztuczek. Jednak taka sytuacja od dawna mu się nie przydarzyła, najwyraźniej nie spotkał nikogo na tyle wyjątkowego.

Historia:

Od zawsze był kochliwy. I może właśnie od tego powinna zacząć się jego historia, bo to co było przed jest raczej mało istotne, bo jak każdy czystej krwi demon po prostu został stworzony. Nie miał ludzkiego, poprzedniego życia. Od zawsze był tym kim był i robił to do czego został powołany. Do uwodzenia, kuszenia, sprowadzania na złą drogę i... pożywiania się swoimi ofiarami. Jednak w przypadku każdego wreszcie dochodzi do jakiegoś przełomu... zmiany. Taka sama zmiana trafiła się właśnie Sathinowi. Zawsze miał słabość do tego co piękne i czyste, a czy jest coś piękniejszego i czystszego niż anioł? Z pewnością nie. Idealna uroda i idealna dusza. Łakomy kąsek dla każdego Inkkubusa. Tak czy inaczej na życiowej drodze Satha kiedyś pojawiła się nieziemsko piękna anielica. A może to on pojawił się na jej drodze? Trudno powiedzieć. Po prostu wypatrzył ją sobie gdzieś w tłumie i postanowił obserwować, a być może nawet jakoś... zadziałać by móc się doń zbliżyć. Anioły od zawsze na swój sposób go fascynowały, no bo jak można żyć w taki sposób jak one? Wyzbywając się wszelkich uciech jakie niesie to życie? To prawie jak jakieś umartwianie się... Niemniej jednak minęło sporo czasu zanim obiekt jego zainteresowań w ogóle zorientował się, że ktoś nie raz, nie dwa, a wiele razy go śledził, podglądał i obserwował.
Pewnego razu, gdy Sathin znowu śledził anielicę popełnił głupi błąd i... Ta go zauważyła. Z nieco niezręcznej sytuacji wywiązała się wkrótce rozmowa. Demon był zaskoczony, bo który anioł chciałby rozmawiać z kimś jego pokroju? Na dodatek na zupełnie równych warunkach? Bez cienia odrazy... Podobna sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie, a im lepiej Sath poznawał Lynette tym bardziej się w niej... zakochiwał. Tak, demony też potrafią kochać. Z początku sądził, że przemawia przez niego tylko pożądanie, chęć posiadania, jednak szybko się zorientował, że te ich wspólne rozmowy dostarczają mu równie dużo przyjemności. Zresztą... nigdy do niczego więcej między nimi nie doszło. Powód? Cóż, prosty. Ona od dawna kochała innego. Anioła, o którego Inkkubus był niesamowicie zazdrosny, aczkolwiek nigdy się nie skarżył i... właściwie nigdy nie powiedział anielicy co do niej czuje. Oficjalna ich relacja opierała się więc bardzo długo na zażyłej przyjaźni.
Jak to jednak w życiu bywa coś musiało wreszcie przerwać tę sielankę. Początkiem całej masy późniejszych wydarzeń był moment, w którym Sathina na spotkaniu z Lynnete przyłapał jego brat. Później... Było już tylko gorzej. Lynn w otoczeniu swoich anielskich znajomych została zaatakowana przez demony. Wywiązała się krwawa walka między obiema rasami. Oczywiście ci "źli" mieli przewagę, bo druga strona nie spodziewała się tak brutalnego ataku nie wiadomo z jakiego powodu. Dziewczynę w trakcie potyczki odciągnięto od reszty pobratymców, których w krótkim czasie spacyfikowano. Bel pojawił się tam zupełnym przypadkiem zwabiony wonią anielskiej krwi, nigdy nie spodziewał się, że ujrzy taki a nie inny obrazek, który na zawsze został w jego pamięci... Lynnete leżała spory kawałek dalej, poza tym całym chaosem, ranna, nie mogła się uleczyć, bo jej zdolności zostały zablokowane przez którego z demonów. Sath szybko domyślił się, że to jego brat, bo był jedynym demonem, którego kojarzył z tego typu zdolności. Podbiegł do dziewczyny, wziął w ramiona, ale niewiele mógł zrobić. Chciał ją podnieść i zanieść... Szukać pomocy, cokolwiek, jednak w tej samej chwili gdy dźwigał się z kolan dwa ostrza ze świstem przecięły powietrze, a w chwilę potem również i plecy Beliara, pozostawiając na zawsze dwie magiczne blizny, których naturalna rasowa regeneracja nie była w stanie zagoić. Wywiązała się walka między dwójką braci. Tym, który pozostał wierny "swoim" i zdrajcą. Blizny na plecach i na twarzy zostały zrobione umyślnie, jego brat wprost powiedział mu w trakcie potyczki:

- To na pamiątkę tego czego się dopuściłeś.

Wkrótce potem korzystając z takiej samej zdolności jaką posiadał Sathin, jego brat zniknął, rozpływając się w powietrzu i pozostawiając po sobie jedynie szarawy dym. Sath oczywiście nie myśląc długo podbiegł do konającej Lynnete. Teraz na ratunek było już za późno. Umierała. Bledła, szarzała na twarzy, nie była w stanie nic powiedzieć, mimo, że otwierała usta i bardzo się starała coś choćby szepnąć. Gniew. Smutek. Wściekłość. Żal. Te uczucia rozrywały w tamtych momencie pierś Sathina od środka. Czuł się totalnie bezsilny, bo nie mógł w żaden sposób uratować ukochanej. Jednocześnie... nawet wtedy za bardzo się bał i wahał by powiedzieć jej jak ważna była dla niego. Patrzył na nią w ciszy do samego końca, aż nie zamknęła oczu i nie zasnęła na zawsze.
Od tamtej pory prowadził tułacze życie. Część demonicznej społeczności wytykała go palcami, inni robili to bo "tak wypadało". Nikt przecież nie przyzna się do tego, że sam kiedyś też durzył się w kimś w kim nie powinien, prawda? A takie przypadki przecież bywały całkiem liczne... Skądś się wszak biorą choćby i hybrydy, czyż nie? Tak czy siak wyżej postawione demony skreśliły Beliara, uznały za niegodnego ich zaufania czy szacunku. Te niższe rangą... raczej miały to po prostu gdzieś. Bel odciął się. Żył od tej pory na własną rękę, na uboczu, nie mieszał w sprawy, które i tak go nigdy nie interesowały, bo polityka nie była dla niego.

Inne:

- Pali. Pije. Piep***. Ogólnie korzysta z wszelkich możliwych uciech, bo kto mu zabroni?
- Nie cierpi każdego kto raczy nastawać na życie i bezpieczeństwo "innych", a tym samym psuje im zabawę. Przede wszystkim w grono znienawidzonych zaliczają się Łowcy.
- Lubi psy, ba, nawet posiada własnego owczarka.

Inne konta:

Brak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taro
Czystokrwisty α
avatar

Posts : 117
Join date : 10/04/2015

PisanieTemat: Re: Sathin   Wto Kwi 14, 2015 12:20 pm

Akcept i miłej gry :D

_________________
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Chatbox = #FFFF00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Sathin
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    K a r t y   P o s t a c i :: Karty akceptowane-
Skocz do: