IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Smocza Alejka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Nie Maj 03, 2015 7:08 pm

Jakby tak dało się wszystko nazywać po imieniu bez żadnych ogródek, świat byłby bardziej poukładany. Nie byłoby niedomówień, krętactw, innych udziwnień. Dałoby się poszczególne rzeczy zapamiętać, bo raz określone nie umykają tak szybko z pamięci jak te bezimienne. Kobieta o perłowych włosach i delikatnym uśmiechu rzucała więcej tajemniczości, bo nawet nazwana imieniem nie była do okiełznania prostym słowem. Nie mniej jednak dzięki nazewnictwu nie dało się pomylić z innym określeniem. To jej pragnął powierzyć misję, by niejako stworzyła dla niego imię. Nie musiało być wykwintne, mocarne, gdyż nie pasowałoby to do skrytego w mroku młodzieńca. Pragnął, ale nie dopiął swego - znalazły się okoliczności usprawiedliwiające. Jak już ktoś ciekawski wetknie nos w nie swoje sprawy, albo w nowe zdarzenie, tak szybko z niego nie ucieknie. Wręcz daje się pochłonąć, by zaspokoić głód wiedzy.
Tak jak teraz, ni to kątem oka, ni to z pełną uwagą przyglądał się jak nawiązuje się nowy kontakt między Śliczną a Pięknym. W blasku Księżyca ich atuty uwypuklały się, dodawały im uroku, poniekąd przypominało mu scenę z baśni o odczarowanej z zaklęcia połówce miłosnej. I nie przeoczył, że znów Usha posiliła się mocą, by wesprzeć nieroztropnego przechodnia. Naprawiła mu okulary, w taki sam sposób jak stworzyła podarek dla Ryu. Miał go przy sobie, ściślej doprawił "gwieździe w klatce" czarny sznurek i zawiesił na szyi. Niestety - musiał go skryć w takiej samej czarnej otoczce co swoje ciało, by nie rzucało się w oczy. W każdej jednak chwili był gotów zrzucić otoczkę, aby ponownie przyjrzeć się darowi od Ushy.
Jeśli chodzi o inne błyskotki, oczy jegomościa w schludnym ubraniu mogły śmiało konkurować z najpiękniejszymi błyskotkami, łącznie z tymi na niebie. Nie wiedział kto to jest, lecz miał pewność, że z kimś wysoko usytuowanym. Wystarczyło mu się tylko przyjrzeć - elegancki, zadbany, młody, grzeczny mimo nieznajomych. Przypominał poniekąd dorosłego "Małego Księcia", który przybył na Ziemię w poszukiwaniu swojej Róży. Nawet głos miał miły dla ucha, idealnie zgrany z całą postacią.
Dał im kilka minut na swobodną wymianę zdań, jakby go tu wcale nie było. Po jakimś czasie odezwał się w końcu i młodzieniec skryty w cieniu, który tylko mógł patrzeć, jak Usha udzielała nieznajomemu wsparcia - nawet w sprawie okularów.
-Jesteś pasjonatem kosmosu?
Głos miał spokojny, przypominał cichy szelest drzew, zgrany z otoczeniem. Uniósł też wyżej antenki na głowie i mimo, iż nie był w bezpośrednim towarzystwie dwóch Nieśmiertelnych, słyszał każde ich słowo i widział każdy ich gest. Te radary na głowie wyczulały bodźce dźwiękowe, a wzrok obserwował ruch ich cieni. Sprzężone razem dawały obraz na bieżąco, przez co nie musiał wysilać się aż tak bardzo. Stał w jednym miejscu wyprostowany jak dało się najbardziej i gotów na wszelką ewentualność. Może nie powinien był nic mówić, aczkolwiek i tak został dostrzeżony przez nieznajomego, a jegomość nie uszedł uwadze Cieniowi. Jakby zgodził się im towarzyszyć na ławce, nie musiałby odczuwać skrępowania oświetlonym skrawkiem Alejki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virtanen
Gwiezdne Dziecię – Ryby
avatar

Posts : 9
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Nie Maj 03, 2015 10:13 pm

Propozycja nie do odrzucenia. Tak to się nazywało?
Trochę się zmieszał, gdy usłyszał zaproszenie. W końcu, jakby nie spojrzeć, wtargnął w czyjąś rozmowę, być może poufną, zakłócił spokój tej dwójki, a teraz został zaproszony do przyłączenia się tylko dlatego, że jest fajtłapą i się przewrócił. Jakoś średnio mu to odpowiadało. Ale czuł też, że nie może ot tak odmówić. Nie chciał zadzierać z demonem.
- Ja... Och... Uhm... Jeżeli to nie będzie kłopot... Nie chciałbym przeszkadzać... – Wydukał, jednak zbliżył się do ławki i przycupnął na jej brzegu. No bo w końcu skoro zaproponowała siedzisko, to znaczy, że nie zrobiła tego tylko z grzeczności,w  duchu licząc na to, że znajdzie jakąś wymówkę, prawda?
Spojrzał też na drugiego towarzysza, próbując odgadnąć, czy i przez niego jest równie mile widziany. Zanim jednak zdążył się nad czymkolwiek zastanowić, kobieta podała mu zreperowane okulary.
- Tak, są idealne, dziękuję! – Powiedział z radością, odbierając od nieznajomej naprawiony przedmiot.
Jego pytanie kompletnie go zaskoczyło.
Czyżby wiedział?
Skądże! Przecież to tylko pytanie, może padło dlatego, że spotkali się nocą, kto wie. To wcale nie dlatego, że jego oczy przypominały dwie małe galaktyki, a on sam był Dzieckiem Gwiazd.
A skąd ta pewność? Może on naprawdę wiedział, kim jest Ola, może sam był jednym z Dwunastu?
Tylko dlaczego tego nie wyczuł?
- Ja? Khm... Cóż... Trochę... – Zająknął się, zakładając niepokorny kosmyk za ucho w nerwowym geście, ponownie skupiając się na okularach. I czym się tak denerwujesz, człowieku?! Przecież to tylko głupie pytanie! Może też interesuje się kosmosem i szuka towarzysza rozmów? A ty zaraz musisz reagować tak nerwowo!
Niewiele brakowało, a zachichotałby niczym spłoszona panienka.
-Ach, tak w ogóle to jestem Ola. - Przedstawił się, wyciągając dłoń najpierw w stronę demonicy, by następnie trochę niepewnie skierować ją w stronę mężczyzny schowanego w cieniu. Wciąż nie mógł się pozbyć wrażenia, że wie więcej, niż powinien...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Usha
Arcydemon
avatar

Posts : 12
Join date : 26/04/2015
Age : 20

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Pon Maj 04, 2015 4:02 pm

Nie miała okazji zapytać przyjaciela czy zgadza się na takie zaproszenie, ale znała wiele takich sytuacji, kiedy to ktoś niedługo po niewinnym spotkaniu ziemi nagle dostawał zawału lub innego niebezpiecznego ataku. Przezorny zawsze ubezpieczony, szczególnie, że ławka była nadal w cieniu to i mężczyzna mógł podejść na wyciągnięcie ręki, a nawet bliżej. To mogło być całkiem zabawne wydarzenie – trójka nieznanych sobie Nieśmiertelnych gawędzi przy świetle księżyca. Co niespodziewanego może się stać?
Oprócz tego, że nieznajomy skorzystał z zaproszenia, pewnie nic wielkiego. Kiwnęła głową, siadając na swoim wcześniejszym miejscu, starając się nie robić gwałtownych ruchów ażeby nie spłoszyć tej duszyczki jak sarny. Trochę nieswojo jej było z myślą, iż ktoś może być przy niej aż tak spięty, chociaż nie miała złych zamiarów ani nawet swej prawdziwej postaci jeszcze nie pokazała – a to było oznaką zbliżającego się armagedonu…albo po prostu była w Piekle.
Uśmiechnęła się przyjaźnie do mężczyzny, zakładając nogę na nogę i spoglądając w gwiazdy, jak wcześniej. Miała wrażenie, że czas stanął w miejscu, specjalnie dla nich zostawiając perły skrzące niczym diamenty i nie pozwalając by świt nadszedł zbyt szybko. Czuła…nie, wiedziała, że wraz z wstaniem słońca ta miła pogawędka zostanie przerwana i każdy pójdzie w swoją stronę, możliwe, że zapominając o tej nocnej schadzce.
Cień zadał pytani, na które i Usha z chęcią poznałaby odpowiedź. W końcu to było głównym tematem ich rozmowy, jeśli okazałoby się, iż nieznajomy również podziela te kosmiczne zainteresowania atmosfera mogła się odrobinę „ocieplić”. Oczywiście, nigdy nic nie wiadomo, to pytanie może mieć odwrotny skutek niż przypuszczała.
Przyglądając się w ciszy nieznajomemu jej mózg pracował na wysokich obrotach, wkładając do myśli cytaty. Jeden wyjątkowo się jej spodobał – „Nie będzie nigdy gwiazdą ten, czyja twarz nie posiada blasku.” Po namyśle stwierdziła nawet, iż pasowało to do tego mężczyzny, chociaż nie przepadała za takim typem ludzi. Może to złe słowo, raczej konwersacja z takimi istotami była dość trudną do opanowania, przez co ze znajomości wynikały pewne dziwne rzeczy.
Koniec końców jedynie się przedstawił. Ola było raczej dziewczęcym imieniem, ale moda zmieniała się tyle razy, że zapewne gdzieś się po drodze zgubiła i przeoczyła ten szczegół. Przypomniało to jej o pomyśle, który właściwie nie był niesamowity, ale miała wrażenie, że wypali – jakby nie było, chociaż 50% szansy na powodzenie to prawdopodobnie by tego nie zrobiła. Statystyka życiem.
- Ja jestem Usha, a ten tam to…Forneus. – Puściła do cienistego mężczyzny oczko, uśmiechając się wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Pon Maj 04, 2015 6:05 pm

Hm, zabawne - takie spotkanie Nieśmiertelnych w opuszczonej Smoczej Alejce nie należało do najczęstszych zdarzeń. A mimo to wszyscy z początku podchodzili z rezerwą do zagadania, rozmowy z kimś innym. Woleli swoją samotność, a jednak zdecydowali się przełamać normę dla wyjątku. Mogli tylko pogratulować sobie za odwagę w chęci zmian, przynajmniej od czasu do czasu.
Niepozorny przechodzień skorzystał z propozycji, aczkolwiek nie uszło Cieniowi uwadze, że nie pałał entuzjazmem. W sumie nie dziwota, miało się w głowie inne plany niż potknięcie się o bruk i przykucie zainteresowania dwóch obcych, nadprzyrodzonych istot. Na szczęście pozbierał się na tyle, iż już nie wyglądał jak gapa, zwłaszcza z nowiusienkimi okularami na nosie. W ogóle to cieszył się, że Tęczowooki nie miał złych zamiarów wobec Ushy, bo nie zdołałby jej pomóc. Dopiero teraz, kiedy nakłoniony wszedł w krainę Cienia, mógłby mu pokazać swoją moc. Mógłby, lecz tego nie zrobił. Ot, nie pałał nienawiścią za nakrycie go w lekko kompromitującej sytuacji. No cóż - nie było jako-takich latarni, więc trzeba było mieć dobry wzrok, aby uniknąć nierównych płytek chodnikowych.
Oho, nadszedł czas na oficjalne przywitanie i przedstawieniem się. Mężczyzna nie kwapił się z udzieleniem swojego miana, Usha także dźwięcznie oznajmiła swoje cudne imię, a chłopak w czerni przygryzł dolną wargę. I co teraz? Nawet nie zdążył nic wymyślić, kiedy to Stalowooka nadała mu imię! Forneus! Brzmiało nieco Śródziemnomorsko, ale może właśnie dlatego tak rześko i bosko! Forneus niczym syn Zeusa, albo innego boga mieszkającego na Olimpie! Nie znał etymologii tego miana, ale bardzo przypadło mu do gustu. Aż zrobiło mu się lżej, chociaż pojawiły się lekkie rumienie na czarnej skórce pod oczyma młodzieńca. Może przez ten uśmiech i oczko Ushy? Zaraz też przytaknął i grzecznie zapoznał się z nowym kolegą.
-Witaj, Ola.
Pochwycił dłoń, którą wyciągnął ku niemu dotąd nieznany z imienia osobnik, i lekko potrząsnął nadgarstkiem. Dotyk przypominał zanurzenie ręki w chłodniejszej od otoczenia wodzie, tak gęsty miał w sobie młodzieniec mrok. On miał mrok, a oni - urok, hehe. Tak czy inaczej zaraz oswobodził nieco zlęknionego Nieśmiertelnego, by mógł w spokoju usiąść na ławce. Cień tym razem nie usiadł z nimi, oparł się rękoma wyprostowanymi w łokciach o oparcie parkowego mebla i mógł zza ich pleców obserwować towarzyszy. Tak było mu lepiej, bo miał ich na oku. A głupio byłoby mu usiąść pośrodku i rozdzielać Ushę oraz Olego*. Co jakiś czas zadzierał głowę ku niebu patrząc czy wredny Księżyc nie chce wedrzeć się znów do nietypowego, niesamowitego Trio. Im by to nie przeszkadzało, ale Forneusowi - czyli Cieniowi z bardzo ładnym i nowym imieniem - owszem. Jak tak przyglądał się aurze Blondyna, wydawała mu się dziwnie znajoma. Zamyślił się na moment. Czy kiedyś go śledził? Nie, nie sądził. Może to obecność Ushy zakrzywiała jego pogląd na otoczenie, lecz chyba nie na tyle, by stracić logiczne myślenie. Tę sylwetkę nie mógł pomylić z żadną inną, tak jak i jego przyjaciółki - Perłowowłosą damą w glanach. A jednak coś tu nie grało. Korciło go na tyle, że nie wytrzymał i wciąż spokojnym, z nutą ciekawości głosem powiedział tak:
-Mam wrażenie, że kiedyś Cię widziałem, a przecież spotkaliśmy się po raz pierwszy. Mogę się mylić?
Przekrzywił głowę na lewy bok i wbił nieco natarczywe ślepia w niego. Zżerała go ciekawość, a mógłby rękę uciąć, że naprawdę już kiedyś ujrzał tego mężczyznę. I to tak jakby niejeden raz... a mimo wszystko był mu obcy, gdy przyszło się poznać bliżej. Dziwaczne uczucie.

*Popraw mnie na PW, jeśli źle odmieniam imię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virtanen
Gwiezdne Dziecię – Ryby
avatar

Posts : 9
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Pon Maj 04, 2015 10:39 pm

To nie tak, że był spięty, czy coś. No, może trochę. Ale to przez jego nieśmiałość. I durną nadzieję, którą rozbudziło pytanie mężczyzny.
Sam jakoś nie zwracał uwagi na porę dnia i dziwne zbiegi okoliczności. Był zbyt stary na takie błahostki, miał zbyt wiele życia na głowie, by przejmować się czymś, co za parę chwil będzie już należało do przeszłości. Po co więc marnować energię na jakieś rozmyślania, skoro kto wie, czy za rogiem nie skończy się świat?
Uścisnął dłoń mężczyzny, która wydawała mu się dziwnie... chłodna? Jakby niematerialna? Jakby zanurzał dłoń w wiadrze z lodowatą wodą, która to jednak w ogóle go nie dotykała. Przez chwilę przyglądał się mu, nieco zaskoczony dziwnym uczuciem, jakie rozchodziło się po jego ciele.
- Mi... Mi was również... – Odparł powoli, wciąż pod wrażeniem dotyku mroku. Choć, rzecz jasna, nie miał pojęcia, czego dotykał.
Oczywiście nie pamiętał, by kiedykolwiek widział któregoś z dwójki nowo poznanych. Nie przypominał sobie ani dziewczyny, ani chłopaka chowającego się w cieniu. Ale ten zdawał się gdzieś już go widzieć. Ale skąd niby? Przecież gdyby już wcześniej rozmawiali, Kala na pewno by pamiętał, czyż nie? Takich osób się nie zapomina. A mimo to słowa chłopaka po raz kolejny wprawiły go w zakłopotanie. Przez chwilę przyglądał się mu, usiłując przypomnieć sobie, gdzie mógł go wcześniej widzieć. Ale jakoś nie mógł sobie przypomnieć...
- N... Nie.. Ja przepraszam, ale nie przypominam sobie... - Zaczął, jednak zaraz ujrzał przed oczyma pewną scenę...
Gwieździste niebo...
Obcy mężczyzna schowany w cieniu...
-R... Ryu...? – Wyszeptał, wbijając w mężczyznę zaskoczone spojrzenie. Nie... To na pewno nie on, to była pomyłka. Niby czemu miałby się przedstawiać fałszywym imieniem, by potem przypominać o ich spotkaniu? Tak, to zdecydowanie nie trzymało się kupy.
- Wybacz, musiałem Cię z kimś pomylić... - Dodał zmieszany, uciekając spojrzeniem w bok. Nie, to zdecydowanie nie miało sensu. Znów coś mu się pomyliło... A może widział podobną do niego osobę w innym wcieleniu? Może wspomniany Ryu już dawno nie żył, a Forneus mógł być jego dalekim krewnym, lub nawet w ogóle z nim nie spokrewniony? Na pewno to nie była ta sama osoba... Wyczułby to przecież, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Usha
Arcydemon
avatar

Posts : 12
Join date : 26/04/2015
Age : 20

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Sro Maj 06, 2015 11:18 am

Złączyła palce w piramidkę, zamyślając się. Dziś coś dużo razy się to zdarzyło, w najbliższym czasie może nawet pobije rekord chodzenia głową w chmurach, chociaż bardziej prawdopodobnym będzie spektakularny wybuch jej laboratorium. Niedawno wpadła przecież na niebanalny pomysł, który może odnieść sukces w dziedzinie gier komputerowych. Trudno byłoby to wykonać, ale dla niej nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te bardziej uciążliwe – na tą myśl uśmiechnęła się. Zrobi plan jak już noc dobiegnie końca, skoczy po kawę do sklepu, wciągnie jakąś duszyczkę na ruszt i może przetrwa do następnej ciemni. Zależy czy jej pomysł wybuchnie czy jednak postanowi zrobić jej prezent i zostanie w jednym kawałku.
Praktycznie nieświadomie zaczęła do siebie szeptać wymieniając, co najważniejsze składniki potrzebne na jej projekt, a później szukając odpowiedniej nazwy dla urządzenia, które w jej głowie już działało. Uh, o czym ona w tej chwili myślała, zamiast cieszyć się chwilą obmyślała nieistotne rzeczy, które mogła przeanalizować w każdym dowolnym momencie później. Chociaż z jakiegoś powodu trudno jej było przestać o tym myśleć to wynurzyła się z otchłań nieobecności, trafiając akurat na odpowiedź Olego.
W sumie przez sekundę za bardzo nie słuchała, ale domyśliła się, że pytanie odnosiło się do czegoś z przeszłości, pewnie mającego coś wspólnego z Cieniem. Irytujący wewnętrzny głos właśnie nazwał ją geniuszem roku, ale rozsądek szybko ugasił zapał sarkazmu. Zdarzało się najlepszym. Słysząc jednak dalszą część aż spojrzała na mężczyznę „bez imienia”, zastanawiając się czy to tylko pomyłka czy może…została opleciona wokół jego palca niczym bezsilne pasmo włosów. Zapomniała, że każdy może kłamać i to w każdej chwili, przez swoje spokojne życie stała się chyba za bardzo naiwna, łatwowierna.
Zwróciła swoje oczy na piramidę z palców, wzdychając w duchy, że robi się niesamowicie nerwowa, jeśli chodzi o tego tam mroczka. Pomyłka, cofa wszystko, co powiedziała – pomijając ostatnią kwestie, ponieważ to był poważny problem.


Przepraszam za długość i ogólnie bo to okropne jest .-.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   Sro Maj 06, 2015 5:19 pm

Ryu?
Na chwilę zamilknął z deka zaskoczony. Skąd pomysł na takie imię? Które jednocześnie brzmiało bardzo często w jego uszach, tylko kiedy? W dodatku to małe zamieszanie zauważyła Demona, która przez chwilę mruczała niezrozumiałe słowa, albo pojedyncze słyszalne, które wyrwane z kontekstu nie układały się w logiczną całość. Usha aż zmieniła nastawienie, wyczuł jej aurę. Sam poniekąd spiął się jak struna, lecz prędko odpowiedział:
-H-hai, to pomyłka...
Zapewnił w ten sposób, że obaj mieli błędne przeczucia. Słowo przeciwko słowu, nie miał innego dowodu jak poświadczenie prawdy. Chociaż jak tak rozważał to dziwnie znajome imię dość gładko układało się na języku. Może dlatego, iż kojarzyło mu się zarówno z tym klimatycznym miejscem, jak i pierwszą konstelacją pokazaną Białowłosej Demonie? Na chwilę przyćmił (nie wiadomo jak to możliwe) go ból głowy, tak że oparł się jedną ręką prostą w łokciu o oparcie ławki, a drugą masował obolałe zatoki. A jednocześnie czuł na swojej skórze migrację przeróżnych cieni, nawet przelatujących owadów. Co to było?
Tak szybko jak się pojawiło, tak samo szybko zniknęło. Zostawiło tylko nieprzyjemne wrażenie, mogli go o coś podejrzewać. Przecież nie znali się aż tak dobrze, ale nie znaczyło to, iż Forneus mataczył. To coś wyżej w hierarchii nie chciało, by chłopak wiedział za wiele. Ma się ten niewypalony język, lecz naprawdę mógłby dać głowę... Może to wina oczu Blondyna? Był mu przyjazny z powodu gwieździstego spojrzenia? Naderwał teraz reputację i szarpnął zaufaniem wobec niego. I Usha nie była już taka spokojna jak przedtem - musiała go o coś podejrzewać.
-Odniosę teleskop... chyba, że chcecie jeszcze oglądać gwiazdy.
Wtrącił te słowa, by zastąpić nimi ponurą ciszę. Ciszę przed burzą. Nie miał śmiałości spojrzeć na nich, jak miał budować relację z nimi, skoro mało co wie o sobie samym? A Mrok go wołał, by oderwał się od towarzystwa, podsycał w nim poczucie, iż nie pasuje do nich. Do istot mogących kąpać się w promieniach słonecznych, do istot mających wiedzę na własny temat, a nie do takich, co proszą innych o nazwanie. Spuścił głowę i antenki na głowie, lecz mocniej przyszpilił się palcami do ławki. Nie odejdzie. Jeszcze się zrehabilituje. Nie wiedział jak, ale zrobi to czym prędzej. Nie mógł zostawić Ushę i Olego w poczuciu, iż nabrał ich. Że udaje kogoś kim nie jest.
Nie potrafił rozładować tej atmosfery, cofnął się tylko o krok od Pięknej i Uroczego intensywnie myśląc jak mógłby udowodnić, że jest godny zaufania.
--- Edycja ---
Nie znalazł sposobu, coraz bardziej stawał się przez to ponury. Miał zaćmienie umysłu czy co? Kolejne kroki tu tyłowi były wciąż bezszelestne, a z każdym kolejnym dystansował się nie tylko wizualnie. Mrok go wchłonął prędko, opatulił kołderką i nie wypuszczał w stronę Nieśmiertelnych. Nawet cień teleskopu rozmył się będąc oddelegowanym do mieszkania Ushy. I już później nie dało się wyczuć obecności młodzieńca z antenkami.

z tematu

Ooc: Wybaczcie, na pewno jeszcze popiszemy ze sobą, jak znajdziemy sposobność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Smocza Alejka   

Powrót do góry Go down
 
Smocza Alejka
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    H y d e  P a r k :: Alejki-
Skocz do: