IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rei Coma

Go down 
AutorWiadomość
Rei

avatar

Posts : 6
Join date : 13/07/2015

PisanieTemat: Rei Coma   Sro Sie 05, 2015 4:57 pm

Godność:
Rei Coma. Przynajmniej tak jej powiedziano.

Wiek:
Wizualnie nie więcej niż 20, może 21. A w rzeczywistości... Sama nie wie. Po przeszło 100 latach poczuła się... staro. No i przestała liczyć. Choć prawdopodobnie ma już dwusetkę na karku.

Orientacja:
Gustuje tylko i wyłącznie w mężczyznach. Prawdziwych mężczyznach z krwi i kości, a nie w patyczakach z botoksem w ustach. Bo właśnie tak kojarzą się jej chucherka robiące sobie sefie z dzióbkiem na ulicy. Rei niestety nie jest zbyt tolerancyjna, ale większość swoich kąśliwych żartów i uwag pozostawia dla siebie.

Pochodzenie:
Sama nie jest pewna. Większość swoich wspomnień widzi jak przez mgłę. I to nie przez taką pachnącą, owocową mgiełkę dla panienek. Nie. O gęstą i nieprzejednaną jak Chuck Norris, tak, o taką mgłę chodzi. Rei nie potrafi poukładać wszystkich zdarzeń i wypadków swojego życia w odpowiedniej kolejności. Nie jest nawet pewna co jest jej prawdziwym wspomnieniem, a co jedynie podkoloryzowanym kłamstwem wymawianym tyle razy, że zaczęła je brać za prawdę. Nie wie, czy to, że urodziła się na terenach niegdysiejszej Polski pod zaborami, czy to, że przyszła na świat w starej, drewnianej chacie, gdzieś na rusi, jest prawdą albo plotką, ale jedno wie na pewno. Nie jest Azjatką. A nawet gdyby urodziła się na terenach Azji, nigdy nie czuła się Azjatką i nie będzie się czuła. I nie ważne, że wychowywała się w Japonii, a jej ojciec podawał się za Anglika i wmawiał jej razem z matką, że jest ich córką i urodziła się w Tokio. Ona wiedziała. Wyczuła, że nią nie jest. Nie jest jedną z nich.

Rasa:
Czarownica.

Ranga:
Utalentowani madzy nie zdarzają się często. I tym razem... pojawił się wyjątek. Rei jest bardzo utalentowana, jeżeli chodzi o magię, ale... Zawsze jest jakieś „ale”. Wolałaby być alchemikiem. Z całych sił starała się sporządzić jakąś miksturę, ale wszystkie jej wysiłki poszły w krzaki. Chyba upodobały sobie to miejsce, bo żaden z jej eliksirów nie zadziałał poprawnie... A to jest co najmniej dziwne, w końcu przyrządzanie zwykłych, nie magicznych napojów leczniczych albo trucizn idzie jej całkiem nieźle.

Moc:
> telepatia: Coma potrafi czytać w myślach (głównie odbiera uczucia towarzyszące słowom, nie je same), rozróżnia słowa wtedy, kiedy są skierowane bezpośrednio do niej albo ma bliższy kontakt (jakikolwiek fizyczny bądź psychiczny) z daną osobą, albo jeżeli ktoś myśli o czymś bardzo intensywnie. Dziewczyna może nawet wpływać na czyjąś wolę. Co nie znaczy, że potrafi kogoś do czegoś zmusić. Po prostu wkrada się po cichu do obcego umysłu i bez niczyjej wiedzy podsuwa swoje myśli, a nuż widelec ta osoba zmieni zdanie i zrobi coś po jej myśli? Niestety w silnym stresie moc działa na odwrót – Rei zaczyna blokować swój umysł nawet przed sobą – i nie jest zdolna do skontaktowania się z kimkolwiek. Telepatia nie działa tylko na ludzi, ale także na zwierzęta. Nawet nie chcąc jej używać, Rei wyczuwa żywe stworzenia wokół siebie.
> blokada umysłu: Potrafi bardzo skutecznie blokować umysł przed niechcianymi ludźmi, intruzami (choć często ona jest jednym z nich, ale ciii...). Blokada, za sprawą jej rangi, również jest silniejsza. Niestety czasem odbija się to na niej. Kiedy przeciwnik jest równie silny i bezustannie napiera na jej barierę, Coma blokuje się – wyłącza – prawie jak w śpiączce. Przestaje słyszeć, a świat rozmazuje się niczym atrament na mokrym pergaminie. Otoczenie wiruje powoli nabierając coraz to nowych barw i „efektów” jak w photoshopie. A te jej rubinowe oczy... Niczym dwa rozżarzone do czerwoności węgielki rozbłyskują, a następnie dają się „ugasić” brylantowymi, tęczowymi blikami. I będąc jak na „haju” zaczyna się zataczać. Często kończy się to omdleniem, a czasem przechodzi jak ręką odjął.
> Przenikanie: Niczym w X-menie, przenikanie przez ściany i przez podłogę, nie jest niczym dziwnym. I łatwym. Ile to razy już zgubiła ciuchy, oblewała się sokiem porzeczkowym próbując go wypić albo spadała piętro niżej – na szczęście do nie wynajętego mieszkania – w czasie orgazmu? Na pewno więcej razy niż by tego chciała. Ale życie jest ślepcem i nie widzi naszych zachcianek. Przynajmniej taka perspektywa wydaje się lepsza, niż ta, że  życie to chory pojeb wyrywający nam nóżki i zdający nas na pastwę losu pod lupą w pełnym słońcu... Panowanie nad tą mocą jest wycieńczające i przy ataku swojej blokady na samą siebie, zaczyna przenikać przez wiele rzeczy. Gubi buty, potyka się, a ubrania zdają się falować na jej ciele, jakby nie mogły się zdecydować czy dalej ukrywać piękne ciało, czy lepiej leżeć na chodniku.
+zdolności wrodzone

Umiejętności:
> Mimo braku talentu w przyrządzaniu eliksirów i innych magicznych mikstur, zielarstwo interesowało Rei od dawna i dlatego też potrafi sporządzać różnego rodzaju napoje wpływające na zdrowie człowieka.
> Zdaje egzamin na piątkę zawsze wtedy, kiedy chodzi o kawę. Mogła by zostać baristą w jakiejś kawiarni, ale zajęcie barmanki wydaje się jej atrakcyjniejsze.
> Celność i szybkość, to coś co krąży w jej żyłach od czasów Żwirka i Muchomorka, czyli nie wiadomo od jak dawna. Ale posiada te cechy. Strzelanie z karabinów i pistoletów? Pikuś. Łuki, strzały i noże? Łatwizna.
> A największą niedorajdą w stenografii jest kto? Na pewno nie Rei. Kryminalistyka i filmy detektywistyczne zawsze ją fascynowały, a kiedy w jednym z nich zobaczyła to pismo... Od razu się zakochała i zaczęła się go uczyć.
> Potrafi mówić w czterech językach: polskim, rosyjskim, japońskim i angielskim. Przy czym z polskim i rosyjskim idzie jej najgorzej, co nie znaczy, że źle.

Broń:
Kilka drobnych, wręcz kobiecych, shuriken'ów nikogo nie powinny dziwić. No i nikogo nie dziwią. Zwłaszcza kiedy nikt nie jest w stanie ich dostrzec. Czarne, pomalowane ostrza nie odbijają światła, więc wydają się być najlepszą bronią, dlatego też Rei postanowiła zainwestować w takie dawno temu. Jakoś wtedy, kiedy zobaczyła, że ma niezwykłego cela i kupiła sobie mały, składany nóż, z którym teraz ciągle chodzi.

Wygląd:
Co za blask strzelił tam z okna? Czyżby to była Rei? Nie... Rei może i jest piękna, ale nie świeci jak żarówka LED. O nie, wręcz przeciwnie. Smoła. Czy smoła jest piękna? Któż wie? Ale to właśnie włosy, czarne jak smoła, próbujące niechybnie pochłonąć wszelkie światło, leją się i opadają falując tworząc coś niezwykłego. Coś... Newralgicznego. Tak. Chce się na nie patrzeć i tyle. Ale niestety, urzekający ebonit kończy się tuż za linią ramion. Obserwując osobliwe, gęste fale tańczące w powietrzu przy każdym obrocie, można dostrzec tatuaż, jaki zdobi plecy, a tak właściwie łopatkę i ramię Rei. Niby banalna róża, ale wplątana w niebanalny wzór tworzy harmonijną całość, ukazując oryginalność i boskość w swej prostocie. Kunsztowne linie nie są nakreślone przypadkowo. Zaklęcia w rodzinie rosyjskich magów, których Rei miała przyjemność zapoznać, są wyjątkowo silne. A odnawiane co miesiąc (niestety już nie przez Rosjan a przez nią samą) również trwałe. A jakie to zaklęcie musi być odnawiane? A no przeciw blokadzie, która dopada ją co jakiś czas, zaklęte w tatuażu. Kwiat w fazie rozkwitu, w tym przypadku, ma symbolizować otwartość na świat, która ma obudzić się w Rei i zapobiec całkowitej blokadzie, śpiączki, a na końcu śmierci. U schyłku której była nie raz. Pióra i koraliki wczepione między delikatne płatki symbolizują szamana, który przywołał zjawę silnego i łagodnego maga, dzięki któremu dowiedziano się o sposobie zapobiegania wiecznej blokadzie i utraty kontroli nad sobą. I to wszystko w tatuażu, który nie jest nawet kolorowy. Nawet nie ma wypełnienia, tylko kontur. Ale dzięki linearności nie zakrywa wiele, lśniącej jak perły w beżowej poświacie, skóry. Czasem, lekki rumieniec wkrada się na łuk zaokrąglonych policzków, by później zblednąć w mgnieniu oka i zakotwiczyć w sercu obserwatora jakiś nieokreślony niepokój. A cóż potem? Potem wystarczy zajrzeć w jej oczy. Ciemny szkarłat połyskujący jak dojrzałe wino czaruje i przeraża. Głęboki burgund otoczony kaskadą czarnych rzęs ogarnia duszę i upaja zmysły. Czy czerwone oczy są piękne? Któż wie? Ale czy da się nie patrzeć w jej oczy widząc je? Tak samo jak wścibska kobieta nie może nie podsłuchiwać słysząc rozmowę sąsiada i jego kochanki, tak nie da się nie patrzeć w te oczy. Usta, mimo naturalnego, soczystego koloru, pomalowane są na bordowo, bądź czerwono. Pośrodku dolnej wargi znajduje się kolczyk – czarna kuleczka. W małych i odstających, prawie elfich, uszach roi się od kolczyków. W prawym, czarnej kuleczce (w miejscu hlix'a) towarzyszy „tradycyjny” kolczyk w płatku ucha i inner conch. W lewym natomiast najwcześniej zrobionym kolczykiem jest srebrne kółeczko, po nim jeszcze jedno w upper lobe i czarna kulka w miejscu tragusa. Posiada wiele pieprzyków i kilka blizn. Największą blizną jaką posiada, jest pięciocentymetrowe przecięcie na prawym pośladku. Zdobyła je w bardzo chlubnej walce na sztućce w czasie lunchu w gimnazjum... Długie nogi i smukłe ciało pociąga, choć Rei nie posiada olbrzymich piersi albo ciała modelki. Jest po prostu szczupła, a nawet posiada pewne krągłości, które byłyby niewybaczalne u modelek stosujących „dietę afrykańską”. W końcu czym jest 54 kilo przy 163 centymetrach wzrostu? Tatuaże „okrywają” jej ciało niczym lekki kocyk. Kwiaty to coś co fascynuje Rei. Dlatego też wytatuowała sobie piwonie i chryzantemy na prawej górnej części brzucha i na piersi. Za to na lewym udzie i części brzucha postanowiła mieć begonie i aksamitki. Różnie pokręcone i zmieniające zwoje kształty. Plączące się kwiaty ryzykownie zbliżają się do krawędzi jej wzgórka. Oczywiście wszystkie kwiaty są linearne, ewentualnie gdzieniegdzie trafiają się plamy czerni. Czy tatuaże są piękne? Któż wie? Rei zwraca na siebie uwagę i trudno oderwać od niej wzrok, ale nie wiadomo czy to przez jej charyzmę i taneczny krok, czy przez urodę. Po prostu chcesz na nią patrzeć. Ale czy jest piękna?
Któż wie?

Charakter:
„Suka”. W niezliczonej ilości przypadków słyszała te słowo, niestety w towarzystwie bardziej niepochlebnych wyrazów i fraz. Rei jest wyjątkowo czepialska i często zachowuje się jakby miała rację, choć wcale jej nie ma. Lubi się wymądrzać, ale szanuje przy tym rozmówców, bo w końcu nic nie poradzą na to, że urodzili się idiotami z IQ równym 2. Co prawda nie uważa, że cała populacja ludzka jest bandą kompletnych debili i neandertalczyków, ale obrażanie innych stanowi pewną część jej układu obronnego. Są chwile, kiedy działa to w sposób odwrotny, ale każda strategia ma jakąś wadę. Ograniczenie praw nieśmiertelnych, ujarzmiło (przynajmniej po części) jej ostry temperament. Zaczęła uważać na to co i przy kim mówi. Zaczęła przeceniać wszystkich swoich wrogów, bo tylko w ten sposób można przeżyć. No i należy się nie wyróżniać. Ale co, jeśli ona to lubi? Rei postanowiła pójść na kompromis. Zamierzała dalej ubierać się tak samo wyzywająco jak zawsze, przy czym musiała pamiętać by nie urągać wszystkim, jak to miała w zwyczaju. Może wtedy nikt nie chciałby się na niej mścić? Kiedy ktoś chce zrobić jej krzywdę, musi liczyć się z konsekwencjami. Jest kobietą, która potrafi o siebie zadbać, a w walce dostaje szału. Stara się nie ufać nikomu, a przez aktualny podział w jakim znajduje się Londyn, zrobiła się niezwykle milcząca. Przynajmniej jak na nią... Jeżeli się do kogoś przywiąże zaczyna ufać mu bardziej niż powinna. Potrafi robić wiele rzeczy naraz. Jednoczesne obsługiwanie przy barze i podsłuchiwanie klientów jest dla niej niezwykle proste. Dzięki zawodowi barmanki, można wiele się dowiedzieć o przeróżnych osobach. A informacje zawsze były w cenie. W końcu dzięki nim można przetrwać. Rei ceni sobie życie. Czerpiąc z życia pełnymi garściami, nie raz wpadała w różne nałogi, z którymi ciężko jej było skończyć i pewnie jeszcze nie raz będzie jej ciężko. Sięgała po naprawę ciężkie dragi i mimo, że postanowiła z nimi zerwać nadal ma zachomikowane małe co nieco. Na wszelki wypadek. Zawsze starała się mieć plan B. Choć czasem starania jej nie wystarczą. Jest osobą równie nieprzewidywalną co los. Nie lubi kiedy jej ktoś przerywa i wścieka się za każdym razem kiedy się ją ignoruje. Jest niezłą aktorką, dzięki czemu potrafi zamaskować, na przykład swój smutek. Z gniewem ciężej sobie radzi, aczkolwiek ciągle nad tym ćwiczy. Już od stu lat? Po dużej ilości alkoholu (a trzeba przyznać, że głowę ma mocną) robi się dużo bardziej wylewna i ciągle się śmieje. Nigdy nie jest jej do śmiechu na kacu, który jest wyjątkowo bezlitosny. Jeżeli kogoś polubi bardzo się do niego przywiązuje. Kocha zwierzęta, ale jest zbyt roztrzepana i zapominalska by móc się jakimś zajmować. Podobnie jest z dziećmi. Choć w tym przypadku za nimi nie przepada (ale to głupio brzmi xd). Ale dziwnym trafem one wydają się lgnąć do niej jak ćmy do światła. Lubi dzieci tylko wtedy, kiedy nie płaczą, nie krzyczą, nie żądają słodyczy, nie tupią itd. Czyli wtedy gdy są słodkie i nie jej. No i tylko na pół godziny.

Historia:
Ostre światło na śniegu odebrało by jej wzrok, gdyby nie ciemna, wysoka postać stojąca na środku drogi. Śnieg, lód, zapach lasu iglastego pogrążonego we śnie. Trzęsące się nogi, marznące ręce, kłujący katar i okruchy lodu zamiast łez. Wszytko to wywoływało nieprzyjemne uczucia, ale któż zwracałby na nie uwagę? Teraz liczyła się odległość między ludźmi stojącymi obok siebie, a których dzieliły kilometry. Nagły podmuch wiatru był tak samo niespodziewany jak śnieg latem. Ostre opiłki lodu zraniły gołą skórę na dłoniach i policzki. Ale to nie przez ten ból Coma zapłakała. Z tym podmuchem wiatru utraciła swoje wspomnienia. Przynajmniej znaczną ich część. Zamazane wspomnienie mroźnego poranka pozostało jednak w jej głowie. Choć nie zawsze tak było.

***

- Och Rei! Córeczko! Jak to dobrze, że się obudziłaś – powiedziała to kobieta z mocno skośnymi oczami i malutką brodą.
- Kochana, czy... – zaczął jakiś mężczyzna, ale Rei nie zrozumiała dalszego ciągu zdania. Była zbyt oszołomiona.
„Ale brzydka kobieta” To była jej pierwsza myśl po przebudzeniu się. Nie chciała mówić. Nie mogła. Nie potrafiła się odezwać. Mimo, że rozumiała co mówią do niej ci ludzie, coś jej nie pasowało. Ale im bardziej chciała uchwycić co, tym bardziej jej to uciekało. Nie wiedziała co się stało. I gdzie jest. I dlaczego mówią w innym języku niż ona myśli.
- Nie poznajesz nas? Jesteśmy twoimi rodzicami – powiedziała kobieta. Wyglądała na prawie zmartwioną.
- нет (niet).
Nie wyglądali na zdziwionych. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia, a potem przerzucili wzrok na dziewczynę mówiącą po rosyjsku.
- Czyli jednak się nie zmieniłaś. Zawsze fascynował Cię rosyjski, ale kochanie mów po japońsku, jeśli nie, mamusia będzie zła – chwyciła Rei za rękę i wbiła w nią zimny wzrok z przyklejonym na twarzy uśmiechem.
To był pierwszy dialog Rei z rodzicami. Nie od razu znienawidziła matkę i ojca. Ale niedługo miało to nastąpić. Mając sześć lat obudziła się nie pamiętając nic. Powiedziano jej, że spadła ze schodów, straciła przytomność i dlatego ma tymczasowy zanik pamięci. Dopiero później odkryła prawdę... Tymczasem, tymczasowy zanik nie zniknął nigdy. Przez pierwszy rok po przebudzeniu nie mówiła nic. A po dwóch latach mówiła po japońsku bez zająknięcia. Niestety nie potrafiła się przystosować przez długi czas do życia w Japonii, w której, jak jej powiedziano, żyła od urodzenia. Ach... Japonia. Jest ona niezwykłym krajem. Zawsze fascynowała Europejczyków, czy Amerykanów. Kraj kwitnącej wiśni był magiem. Specyficzna kultura oczarowywała ludzi i sprawiała, że każdy człowiek chciał znaleźć się tam choćby na moment, by poczuć się jak w bajce. Jak w innym, bardziej kolorowym, bardziej wyrazistym świecie. I taki właśnie wizerunek Japonii wpajali rodzice Rei. By pamiętała, że jest częścią tego wspaniałego lądu. Ale jak można kochać coś, czego częścią jest osoba, której się nienawidzi? Nie dość, że nie czuła się Japonką, to nie potrafiła kochać swoich rodziców. I to wcale nie tak, że znęcali się nad nią, chcieli zabić albo zmuszali do prostytucji. Nie. Po prostu ich nie lubiła. A jak można kochać kogoś, kto na każdym kroku denerwował? Ktoś mógłby porównać jej rodziców i ją do niepasujących do siebie puzzli, ale nie byłoby to trafne porównanie. Bardziej trafne jest to, że jej rodzice to puzzle a ona to sztuczne ognie. Ognisty, zimny temperament, który jest całkowicie z innej beczki i za cholerę nie pasuje do ułożonych bogaczy. Aż nadszedł dzień, kiedy to odzyskała jeden skrawek utraconych wspomnień. Była to zima. I to nie w Japonii. Po utracie rodziców, którzy zostali zamordowani, a sprawca nigdy nie został odnaleziony, postanowiła w końcu uciec. To przykre, ale nie płakała tak jak dziecko po utracie jedynej rodziny. Poleciało jej kilka łez i to raczej z powodu przywiązania, a nie miłości. Zrobiło się jej przykro, ale również...
Ulżyło jej.
Wjechała do Anglii. I to właśnie tam, w czasie wielkich manifestów ludzi przeciw nieśmiertelnym, zdarzył się wypadek. Była zbyt nieostrożna i użyła magii przy człowieku. No i dostała deską w tył głowy w ciemnym i obskurnym zaułku.
Upadła z impetem na twardą i zniszczoną kostkę brukową. Biały szczur z czerwonymi ślepiami pomlaskiwał wesoło siedząc na śmietniku. Tak jakby nie zauważył co dzieje się wokół niego. Gdy ciemność ogarnęła Londyn, umysł Comy postanowił zrobić to samo. Rany na głowie zawsze mocno krwawią, dlatego też to krew i omdlenie Rei pomogło, gdyż napastnik myślał, że ją zabił i uciekł. Ale właśnie dzięki temu okrutnikowi, przypomniała sobie mroźny dzień.
Dzień w którym zabito jej prawdziwych rodziców i porwano ją. I przetrzymywano. Na szczęście zdołała uciec. Leżała na chodniku jakby bez życia, kiedy znalazło ją bezdzietne małżeństwo, które postanowiło ją przygarnąć. Mogła nienawidzić Teda i Yuri (Bo tak nazywali się ludzie podający się za rodziców Rei), ale była im wdzięczna, bo kto wie, może by już nie żyła...
Kiedy obudziła się rankiem w zaułku, już z dawnym wspomnieniem... Cóż mogła zrobić? Przypomniała sobie to mając trzydzieści lat. Było już za późno na zemstę, w końcu Ted i Yuri nie żyli od pięciu lat i nie mogli jej powiedzieć nic o porwaniu i rodzicach. Na Boga czy oni w ogóle to wiedzieli? Coś co utkwiło w gardle ciemnowłosej nie pozwoliło się jej rozpłakać. Oddychała nierówno, łapczywie. Zaciągała się powietrzem, kaszląc. Nie mogła płakać. Dotkliwy ból jaki spotkał jej oczy, bez wody, bez łez, był nie do zniesienia. Ostre nie dające ciepła, promienie słoneczne sprawiały większe uczucie dyskomfortu, niż rana na głowie. Jeszcze trochę i by krzyknęła. Powieki zaczynały jej drgać. Drażniące pulsowanie w skroniach nie przechodziło. Ale jak płakać po śmierci rodziców, których już się nie pamiętała?

***

Po wielu nieznaczących godzinach minęło wiele nieznaczących miesięcy, a po wielu nieznaczących latach minęło jeszcze więcej nieznaczących lat. Miała wielu kochanków, prac, mieszkań... Nic co mogłoby być równie ciekawe co jej utracone życie, gdzieś tam, na rusi w zimowy domku, który został jej tak bezczelnie odebrany. Teraz, w trudnych czasach postanowiła zdobyć pracę barmanki i mieszkanie nad lokalem. Idealnie.

Inne:
> Nie potrafi pływać i jeździć na rowerze
> Nie lubi chodzić w nocy po mieszkaniu z otwartymi oczami, bo boi się tego, co mogłaby zobaczyć.
> Jest oburęczna
> Kolekcjonuje książki, zwłaszcza kryminały
> Kocha suchary i czarny humor. Śmieje się nawet z tych najsłabszych dowcipów.
> Jeżeli chodzi o uczenie jej matmy... Równie dobrze można by uczyć kamienia równań z wartością bezwzględną.
> Kocha Google, nie mogłaby żyć bez internetu w telefonie.
> Zgrywa twardziela i mówi, że horrory są dla słabych, ale tak serio to się ich boi.
Inne konta:
Brak~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Rei Coma   Czw Sie 13, 2015 12:32 pm

Akcept
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Rei Coma
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    K a r t y   P o s t a c i :: Karty akceptowane-
Skocz do: