IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zoo

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Zoo   Wto Maj 26, 2015 10:55 pm

Nieduże, ale też niemałe zoo na obrzeżach oddalone odpowiednio od tej bardziej zabudowanej części miasta tak by zarówno zwierzęta jak i ludzie mogli cieszyć się spokojem. Wszystko ładnie ogrodzone, wybiegi zadbane, a obsługa miła i kompetentna. Idealne miejsce na spacery zarówno dla par jak i rodzin z dziećmi. Oprócz samych atrakcji związanych z podziwianiem zwierząt można tu też coś przekąsić. Działa tu nieduża kawiarnia gdzie sprzedają ciasta, ciasteczka, lody, kawę i parę innych łakoci.

* * *

Auto zatrzymało się na parkingu należącym do zoo na jednym z wielu wolnych miejsc. Rzeczywiście dzisiaj było wyjątkowo pusto. Stały może ze 3-4 inne samochody, więc Sathin i Essian nie mieli co się spodziewać tłumów. I dobrze. Nawet bardzo dobrze. Demon wysiadł z auta, poczekał na chłopaka, a potem pozamykał dokładnie. Co jak co, ale był przeczulony na punkcie tego pojazdu. Uwielbiał go. Może nie tak jak Essiana, ale... No prawie tak. Ruszyli do kas, tam Sath zapłacił za bilety i weszli do środka.
- To co chciałbyś iść zobaczyć najpierw? A może jesteś głodny? Kilka wybiegów dalej jest kawiarnia.
Chciał by Essi się rozluźnił i miło spędził czas. Ciągle miał wrażenie, że chłopak łypie na niego tym swoim podejrzliwym wzrokiem, więc trochę więcej zaufania nie zaszkodzi. Dlatego też postanowił być miły i... grzeczny tak długo aż jego ręce nie sprzeciwią się reszcie organizmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Wto Maj 26, 2015 11:11 pm

Cała podróż była dla niego nieco przerażająca. Wciśnięty mocno plecami w oparcie fotela niepewnie wyglądał przez lekko przyciemniane szyby obserwując przesuwający się za nimi w zawrotnym tempie świat, ludzi przemykających przez miasto każdy w swoją stronę nie bacząc na nic ani na nikogo. Całe miasto wręcz tętniło życiem przytłaczając swoim ogromem kogoś tak nieprzystosowanego jak młody aniołek. Nawet nie zauważył kiedy dojechali na miejsce zbyt pogrążony we własnych myślach, by zwrócić na to uwagę.
Kiedy wyszedł z samochodu nadal damo się wyczuć jego niepewność i swego rodzaju strach. Z rękoma ściśle splecionymi na piersi rozglądał się niespokojnie dookoła, obserwował otoczenie, powoli, zupełnie nieświadomie przesuwając się w stronę jedynego znajomego punktu jak napotkał jego wzrok. Aż podskoczył lekko zaskoczony kiedy przylgnął ramieniem do ramienia Sathina. Zrobił krok w tył spuszczając wzrok i udając, ze nic się nie stało i tak na prawdę wszystko jest w porządku i nie czuje na sobie wścibskiego wzroku kasjerki, która właśnie z miną, która chyba miała być przyjemnym ciepłym uśmiechem wychyliła się zza ramienia demona by spojrzeć na to, co czai się za nim.
Kiedy odeszli w końcu od kasy a Sathin zapytał go, co chce robić zwiesił na nim wzrok nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć. W końcu jednak otrząsnął się, by wyjąkać ciche "Ja nie wiem" i wrócić do ogarniania wzrokiem wszystkiego, co znajdowało się dookoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Wto Maj 26, 2015 11:25 pm

Nie sądził, że Essi aż do takiego stopnia będzie zachowywał się niczym spłoszone, zabłąkane zwierzę. Więc gdy ten ledwo wydusił jakiekolwiek słowa z siebie Sathin spojrzał na niego badawczo i przez chwilę się nie odzywał. Wreszcie westchnął.
- Essi... Nie bój się, nic Ci się tu nie stanie, a już na pewno nie przy mnie. Wiem, że to dla Ciebie nowe, ale pewnie za życia byłeś tu wiele razy. Szkoda, że nie pamiętasz...
Chwycił go za rękę i poprowadził za sobą. Akurat on w dupie miał to co pomyśli ktoś kto to zobaczy, bo wersje mogły być różne. Od "o, prowadzi młodszego braciszka" po "pedofil, wezwać policje!". Tak czy inaczej dla niego samego często jakikolwiek dotyk bywał uspokajający, miał nadzieję, że aniołowi też doda to nieco otuchy, upewni w tym, że ktoś jest obok i czuwa.
Podszedł z nim do wybiegu gdzie były foki, a nieco dalej, w następnym pingwiny. Jedne i drugie wesoło pluskały się aktualnie w wodzie, bawiąc się. Naprawdę pocieszny widok.
- Na Ziemi jest niesamowicie dużo zwierząt, ale pewnie wiesz to z teorii. Teraz będziesz mógł zobaczyć chociaż ich część. - rzucił, spoglądając na niego.
Milczał przez chwilę przesuwając tylko kciukiem z wolna po wierzchu dłoni anioła. W pewnym momencie wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale rozmyślił się i odwrócił głowę w stronę wybiegu z pingwinami. Skarcił sam siebie w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Wto Maj 26, 2015 11:42 pm

Tu chodziło nie tyle o strach, ale o fakt jak bardzo przytłaczał go cały świat. Wszystko było nowe, takie inne, tak bliskie a zarazem odległe, bo ileż to razy nasłuchał się o tym jak groźny jest ludzki świat. Co prawda te opowieści w większości przypadków były przerysowane i nijak miały się do rzeczywistości, ale jednak jakiś wpływ na młody umysł Essiana miały.
Gdy Sathin chwycił go za rękę w pierwszej chwili chciał ją cofnąć, ale chwile potem wręcz przylgnął do jego ramienia pociągnięty przed siebie wzdłuż jednej z alejek. Początkowo bardziej niż na znajdujące się dookoła zwierzęta patrzył się na swoje stopy obawiając się, ze z tego wszystkiego jeszcze zapomni jak się chodzi i wywali się o własną nogę.
- Jestem Aniołem - odpowiedział w końcu cicho na jego słowa - Teorię powstania świata, całej flory i fauny dostajemy wraz z pierwszym upierzeniem a nieznajomość jej jest niczym nieznajomość alfabetu.
Tak to już bywało, że dla Anioła stary i nowy testament były niczym elementarzyk, który każdy musiał znać na pamięć, by chociażby w najmniejszym stopniu funkcjonować. Tam liczyła się wiedza, dyscyplina i świętobliwość, a każdy kto przejawiał owe cechy był istotą na miarę złota.
- Ale nigdy żadnych poza psem czy kotem nie widziałem... Czasami to co mówili nam starsi wydawało mi się hipokryzją, bo opowiadali, że Bóg stworzył świat ku naszej radości, ale my nie mogliśmy się nim cieszyć... Nie pozwalali nam nawet schodzić na ziemię, żebyśmy przypadkiem nie zrobili czegoś nieodpowiedniego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Wto Maj 26, 2015 11:56 pm

Uśmiechnął się lekko, nie tyle na jego słowa co do własnych myśli.
- Bo to jest hipokryzja. Myślisz, że dlaczego część aniołów upadła? Chcieli stać się bliżsi ludziom, bo Aniołom... niewiele wolno. Istnieją tylko nakazy i zakazy, a co z przyjemnością? Co z poznawaniem świata? Smakowaniem tego co oferuje? Gdzie obiecana radość?
Uniósł lekko dłoń chłopaka, którą ciągle trzymał. Ucałował ją lekko i znad niej spojrzał na Essiego.
- Pokażę Ci wszystko jeśli tylko będziesz chciał. Kawałek po kawałku tak byś mógł nacieszyć nie tylko oczy, ale wszystkie inne zmysły jak i serce.
Sathin dłużej się nie opierał temu co go tak przyciągało do anioła. Było w nim coś znajomego, coś co wywoływało jakieś dziwne ciepło w demonie. Nie potrafił się temu przeciwstawić mimo, że doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tak byłoby lepiej dla nich obu. Jemu tez niemało groziło gdyby ktoś z jego świata się dowiedział. Nawet nie tyle była to kwestia samego przetrzymywania u siebie anioła co tego jak go traktował. Demonowi nie przystawało traktować aniołów lepiej od siebie samego, od swoich braci i sióstr, a tymczasem Essian stawał się dla czerwonowłosego niemal świętością. Czymś czego nikt nie miał prawa tknąć, bo chciał mieć to tylko dla siebie... I mimo, że nie znali się zbyt długo to miał wrażenie jakby każda minuta była niczym miesiące albo nawet lata.
Opuścił jego dłoń, by za bardzo nie krępować chłopaka swoim zachowaniem, ale nie spuszczał z niego bacznego spojrzenia. Gdyby mógł... och... Zrobiłby wiele rzeczy, które aniołek zapewne uznałby za mocno nieprzyzwoite. Ale to nie było ani miejsce ani czas na to. Miał być grzeczny i się hamować, więc to robił. A może by tak chociaż... Nie, Sathin. Siad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 12:23 am

Samo zachowanie Sathina wprawiło go w zakłopotanie i niepewność jeszcze większą, aniżeli ta spowodowana faktem wyjścia poza ściany bezpiecznego mieszkania demona. Serce załomotało mu w piersi jak szalone, kiedy tylko pochwycił jego dłoń i w tak czułym geście uniósł do twarzy i pocałował. Jedyne co mógł teraz robić to po prostu patrzeć i słuchać jego słów i obietnic równie kuszących, jak wszystkie te, którymi kusił go już wcześniej. Rozchylił lekko usta jakby chciał coś powiedzieć, ale nie mógł w ogóle zebrać myśli i wydusić z siebie czegokolwiek zbyt bardzo przytłoczony tą odrobiną bliskości i zniewalającym spojrzeniem szkarłatnych oczu mężczyzny.
Kiedy tylko Sathin puścił jego dłoń zamrugał, jakby dopiero co obudził się z głębokiego snu i splatając ręce na piersi uciekł wzrokiem w stronę najbliższego wybiegu dla zwierząt.
- Ja... - zaczął w końcu nadal błądząc gdzieś wzrokiem. - Nie powinienem. Nie po to wpajano mi pewne prawdy do głowy, żebym teraz rzucił wszystko i dał się skusić demonowi.
Niezależne od tego jak wiele przyjemności sprawiał mu każdy dotyk tego kusiciela i jak bardzo działały na niego jego słowa. Miał swoje zasady i ich musiał się trzymać niezależnie od wszystkiego. Już wystarczająco dużo namącił sobie na własne życzenie w życiu tylko dlatego, że uległ ten jeden jedyny raz i dał mu przyzwolenie na zachowywanie się w taki a nie inny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 12:52 am

Sathin przez chwilę obserwował go w milczeniu. Jako, że jednak stali przy barierce postanowił to wykorzystać, bo... wewnątrz wręcz go telepało ze zniecierpliwienia. Oparł jedną rękę na tejże metalowej konstrukcji, jak i drugą, tym samym niejako zamykając Essiana między sobą, a barierką. Stał jednak nie tyle centralnie za nim, co bardziej z boku. Pochylił się nad jego ramieniem i pocałował w szyję, tuż za uchem, tam gdzie skóra była wyjątkowo delikatna i odczuwała najmniejsze zmiany, choćby takie jak... czyjś łaskoczący oddech.
- Dał? Ty już to zrobiłeś, Essi... - wymruczał tym swoim niskim, nieco przychrypniętym głosem. - Zapomniałeś już chyba, że zgodziłeś się na układ z demonem. I to nie byle jaki układ... - dodał trafnie.
No właśnie. Według Sathina teraz to było trochę za późno na wzbranianie się i być może dlatego kompletnie nie rozumiał tego, że anioł nadal próbuje wrócić na tę właściwą ścieżkę. Przecież... ta teoretycznie zła była zdecydowanie przyjemniejsza i przynosiła im obu więcej korzyści.
Kątek oka rozejrzał się w międzyczasie czy aby na pewno są sami, a gdy okazało się, że nie ma kompletnie nikogo znowu się pochylił, smyrając nosem chłopaka po szyi.
- Oddałeś mi swoje ciało i zgodziłeś się to zrobić jeszcze wiele razy jeśli tylko będę tego potrzebował. Naprawdę sądzisz, że jest jeszcze sens grać świętoszka i próbować wrócić na dawną drogę? Przecież oboje wiemy, że podobało Ci się...
Ta. Z Sathina wychodził typowy inkub w chwili obecnej. Kusił, namawiał do złego, do nieczystych zachowań, do oddania się przyjemności i zapomnienia o konsekwencjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 12:02 pm

Jeżeli Sathin myślał, że drobne anielskie serce już galopowało jak szalone, mylił się, bo gdy tylko jego właściciel znalazł się w potrzasku przyśpieszyło do tego stopnia, że można by je porównać do trzepotu skrzydeł drobnego koliberka przelatującego pomiędzy kolejnymi kwiatami. Aż zapomniał na chwilę jak się oddycha łapiąc w ściśnięte płuca wielki chełst powietrza, kiedy wargi demona otarły się o jego delikatną skórę sprawiając, że wszystkie włoski na jego karku przypominały teraz drobne igiełki. W pierwszej chwili chciał się odsunąć, zyskać dla siebie odrobinę przestrzeni, ale nie bardzo miał gdzie. Ta podstępna kreatura idealnie wykorzystywała otoczenie na niekorzyść rozmówcy najwyraźniej nie bacząc na to, że ktoś, całkiem przypadkiem, mógłby przyłapać ich w tej jakże dziwnej sytuacji, bo w końcu nie co dzień widzi się dorosłego mężczyznę pochylającego się nad młodym rozdygotanym chłopaczkiem
Nie było jednak słychać żadnego "Ej! Zostaw to biedne dziecko!", dlatego jedyne co mu pozostało, to spróbować, bo zapewne tylko na próbie się skończy, przeciwstawić się swojemu agresorowi. Odetchnął głęboko starając się jakoś opanować ten bolesny łomot w piersi i ostrożnie odwrócił się do jego przodem i wręcz zachwiał się do tyłu rozpaczliwie chwytając się barierki kiedy zdał sobie sprawę jak bardzo blisko ma go przed sobą.
- To, że mamy układ nie oznacza, że możesz go nadużywać - Zaczął spokojnie zwieszając wzrok gdzieś na wysokości jego klatki piersiowej. - Zgodziłem się na to nie dlatego, że "mi się podobało", ale po to, żebyś nie ruszał dusz, których powinienem bronić chociażby za cenę własnego życia i czystości. Nie dałem ci przyzwolenia na bawienie się mną kiedy tylko masz na to ochotę i zachowywanie się w taki sposób jak teraz, na dodatek w miejscu publicznym. Myślałem, że poza twoim mieszkaniem będę... bezpieczniejszy...
Ponownie splatając chude ramionka na rozdygotanej piersi wbił wzrok w ziemię pod stopami uciekając spojrzeniem możliwie najniżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 12:50 pm

Demon w pierwszej chwili prawdę mówiąc nieco zgłupiał, bo innej reakcji się spodziewał, a nie tak... spokojnej przemowy. Odebrało mu to całą zabawę i chęć na dalsze gierki. No trudno się mówi.
- Bezpieczniejszy? - powtórzył unosząc brwi. - Czyli postrzegasz moje zachowanie i mnie samego jako potencjalne zagrożenie, tak?
Poczuł się na swój sposób urażony. Tacy jak on też mają swoje uczucia, a najwyraźniej mimo wszystkiego co dla chłopaka zrobił nadal był istotą, od której nie ma co się spodziewać niczego dobrego. Co z tego, że uratował mu życie... Co z tego, że wziął pod swój dach, opatrzył i zaopiekował się... Wcale do niczego też go nie zmusił gdy był na skraju wyczerpania spowodowanego głodem. To Essian się na to zgodził, sam to zaproponował. Jednak to Sathin był tym złym, bo... anioł mu się podobał, a w inny sposób nie potrafił tego okazać jak poprzez takie, a nie inne sytuacje.
Odsunął się, skrzyżował ręce na piersi i spojrzał gdzieś w bok przed siebie.
- I nawet nie potrafisz na mnie spojrzeć gdy do mnie mówisz. Rozumiem, że na to nie zasługuję.
Dla niego coś takiego było lekceważące, bo gdy się rozmawia powinno się skupiać uwagę na swoim rozmówcy, w ten sposób okazując niejaki szacunek. No tak, ale ty jesteś tylko podrzędnym demonem Sathin. Nie myśl sobie, że anioł okaże Ci choć trochę owego szacunku i będzie traktował na równi. Przynajmniej tak to w chwili obecnej odebrał.
Zmrużył szkarłatne oczy, patrząc uparcie w jakiś punkt. Milczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 1:10 pm

Widać było, że swoimi słowami uraził Sathina i to kompletnie nie umyślnie. Nie o to chodziło, nie tak miało to zabrzmieć, ale kiedy tylko demon znajdował się tak blisko i tak dobitnie go o tej bliskości informował wszystkie słowa ulatywały z lego głowy a gardło zaciskało mu się jak gdyby ktoś wepchnął mu pięść do przełyku tłumiąc każde słowo jakie chciał wypowiedzieć, by kiedy w końcu zdołał coś z siebie wydusić wypluć coś na tyle nieodpowiedniego i nieprzemyślanego, że aż wstyd za sam fakt, że się o czymś takim pomyślało.
Poderwał głowę do góry ponownie zapowietrzając się do tego stopnia, że aż zakrztusił się wdychanym powietrzem. To musiało na prawdę żałośnie wyglądać kiedy jeszcze niedawno tak pewny siebie aniołek teraz kulił się kompletnie czerwony ze łzami w oczach dławiony kaszlem.
- Sathin... to nie tak... Ja... - wychrypiał w końcu nie bardzie wiedząc jak dokończyć pourywane zdania, aż w końcu po prostu się zamknął zaciskając usta w wąską kreskę i wpatrując w niego tymi swoimi zrozpaczonymi sarnimi oczami.
Ciężko było mu patrząc na demona wyzbyć się wszystkiego co słyszał na temat jego gatunku, przestać patrzeć przez pryzmat zasłyszanych niegdyś słów, mimo że sam miał niezbite dowody ich mylności.
- Ja... Ja po prostu nieswojo się czuję w tego typu sytuacjach, a tym bardziej w miejscu publicznym. Przez ostatnie dziesięciolecia wmawiano mi, jak bardzo to, co teraz robię jest złe, dlatego postaraj się mnie zrozumieć... Proszę.
Mimo że bardzo chciał uciec gdzieś wzrokiem, wycofać się do bezpiecznej strefy, nie ruszył się nawet o krok wbijając w niego spojrzenie swoich wielkich brązowych oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 1:41 pm

Zerknął na niego z góry, ot kątem oka, gdy ten zaczął już się produkować i wlepiać w niego te swoje śliczne oczy. Niech to szlag. Nie potrafił się gniewać, gdy on robił takie miny. Wziął głębszy wdech i westchnął, spoglądając zaraz na Essiana już normalnie.
- Nieważne. Rozumiem. - odparł.
Rozumiał? Cóż, tak mu się wydawało. Oj Sathin wpieprzyłeś się w największe możliwe bagno. Jesteś pierdolonym masochistą. Zakochiwać się w aniele? Po raz drugi? Mimo, że już raz dostałeś w kość od życia za coś takiego... Tak... tylko Ty tak potrafisz. Lepiej byłoby dla niego gdyby odstawił tego dzieciaka gdzieś gdzie znajdą go inne anioły albo... gdyby po prostu go porzucił i pozbył się w ten sposób problemu. Jednak demon był zbyt na to uparty.
- Chodźmy coś przekąsić. - rzucił nagle, zmieniając umiejętnie temat. - Zgłodniałem. I napiłbym się kawy...
Ruszył przodem w stronę niedużej kawiarni. Gdy już dotarli na miejsce dla siebie poprosił właśnie o kawę i kawałek sernika, a potem zerknął na Essiego.
- Na co masz ochotę? Jakieś ciastko? Kawa? Herbata? - spytał.
Mimo, że w chwili obecnej wyglądał na zupełnie spokojnego to.... był nadal wkurzony. Nawet już nie chodziło o to jak Essian go traktował, o tę chorą wręcz ostrożność. Ale o to, że uraził w pewien sposób jego dumę jako mężczyzny i zarazem inkuba. Który facet nie wkurzyłby się gdyby usłyszał "nie,nie było fajnie, ja Cię wcale nie chcę, ja robię to dla dobra innych, bla bla". Wydawało mu się, że było inaczej, bo dla niego samego nie był to tylko akt pożywienia się, a coś znacznie więcej... Dlatego tak bolało. Teraz gdy coraz bardziej się do niego przywiązywał tym bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 2:13 pm

Kiedy Sathin ruszył w stronę kawiarni dreptał za nim z głową wbitą w kamienną posadzkę tak, że gdy znaleźli się przed kawiarnią o mało co nie wbił się głową w plecy demona zbyt zajęty własnymi myślami, by zwracać uwagę na drogę. Kiedy jednak przekroczył już próg lokalu, mimo powodowanego przez poczucie winy smutku i ogólnego podłamania poderwał głowę do góry głębokim haustem wciągając mieszające się w tym miejscu słodkie zapachy czekolady, najróżniejszych śmietankowych kremów wzbogaconych leśnymi owocami i kawy. Och jak tu słodko pachniało. Zapatrzył się na ekspozycje obficie zastawioną najróżniejszymi wyrobami cukierniczymi. Od jednej pokusy pchnął go ku drugiej.
Słysząc pytanie Sathina jak skarcone dziecko znowu spuścił wzrok i jedynie pokręcił głową w odpowiedzi nie bardzo mając ochotę wydusić z siebie chociażby słowo. Pomijając oczywiście fakt, że sam nie wiedział co chciał. Nigdy w życiu nie był w takim miejscu i nie widział aż tylu słodyczy na raz. Wręcz ciężko byłoby mu się zdecydować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 2:22 pm

Westchnął ciężko.
- No dobrze... - i odwrócił głowę w stronę sprzedawcy. - To poproszę te trzy pralinki. - wskazał po kolei na konkretne smaki czekoladek, który sam lubił i miał nadzieję, że Essianowi też zasmakują. - To ciastko... Kawałek tego, tego i tamtego ciasta. I gorącą czekoladę z bitą śmietaną.
Mnóstwo słodkości, różnego rodzaju. Dzieci lubiły słodycze... dorośli zresztą często także, więc powybierał tego dość sporo by chłopak mógł spróbować i w razie czego zjeść tylko to co rzeczywiście mu zasmakuje. Gdy już dokonał zamówienie wraz z Essianem oddalił się do stolika przy którym mogli poczekać na swoje zamówienie.
Usiadł na jednym z dwóch wolnych miejsc i zerknął to w stronę lady, to na anioła.
- Nigdy nie jadłeś słodyczy? - spytał wprost, bo takie wnioski wysnuł po tym jak ten nie potrafił się zdecydować na nic konkretnego. - I rozchmurz się... Zapomnij o tej małej sprzeczce, już się nie gniewam. Wolę widzieć Cię uśmiechniętego. - dodał.
Nie chciał by chłopak za bardzo zaprzątał sobie tamtym głowę i katował się tym. Ani jemu ani Sathinowi na dobre to by nie wyszło, bo demon aktualnie chciał miło spędzić czas w jego towarzystwie, a nie obserwować jak ten milczy i myślami ucieka gdzieś hen daleko.
Wkrótce do stolika podszedł tez kelner i zostawił całe zamówienie, po czym odszedł życząc im smacznego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 2:44 pm

Poszedł za Sathinem do stolika siadając na jednym z krzeseł z plecami prostymi jak struna wciskając dłonie pomiędzy uda. Dopiero kiedy kelner podszedł do stolika z zamówieniem spojrzał na niego kątem oka, by potem z ciężkim westchnieniem spojrzeć w końcu na Satha z poczuciem winy wypisanym na twarzy tak wyraźnie, jakby ktoś wyrył mu je na czole.
- Po prostu nie chciałem, by to tak zabrzmiało. Nie chciałem być nie miły. W końcu tyle dla mnie zrobiłeś i nadal robisz, a ja... nie chciałem być niewdzięczny... Przepraszam.
Chociaż oczywiste powinno być to, że młody anioł do końca będzie obstawiał przy tym, że godzi się na wszystko tylko i wyłącznie ze względu na dusze, które ma szansę uchronić. Przecież nie przyzna się do tak, że tamta noc mogła być cym o wiele więcej, aniżeli tylko aktem dobroci czy też poświęcenia nie tyle dla wygłodniałego demona, który również jemu pomógł, ale i dusz. Raczej wątpił, by przystał na taki układ tylko i wyłącznie by kogokolwiek ochronić. Jedynie sam Bóg zgodziłby się poświęcać dla dobra grzeszników, którym nawet w taki sposób się nie pomoże, bo oni i tak zrobią to, co mają zrobić, niezależnie jak bardzo będzie się ich od tego odwodzić. Tu musiało chodzić o coś więcej, ale ani anielskie zastępy, ani wszystkie zjawy piekielne nie wiedziały o co, a tym bardziej sam zainteresowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 2:56 pm

Oparty wygodnie o krzesło, obserwował go przez jakiś czas nie rozumiejąc po co jeszcze się tłumaczy... Wydawało mu się, że dał już wystarczająco jasno do zrozumienia, że mogą o tamtym mini incydencie zapomnieć i przejść do milszych rzeczy jak choćby... słodkości, które teraz stały przed nimi na stoliku.
- Daj już spokój. Nie przepraszaj, nie musisz. - odparł spokojnie, po czym skinął w stronę jedzenia. - Śmiało kosztuj wszystkiego po trochu. Mam nadzieję, że znajdzie się coś co przypadnie Ci do gustu. - i tu uśmiechnął się do niego.
Sięgnął po swoje ciasto, które sobie przysunął i kawę. Nie czekając zabrał się do jedzenia, bo... czasami miał wrażenie jakby bywał głodny również w taki ludzki sposób, bardziej chyba była to jednak tęsknota za smakami potraw niż samym zaspokojeniem głodu. Jedynym głodem jaki obecnie znał był ten inny... Głód duchowej energii innych istot. Jedzenie czasami trochę go kamuflowało, bo w innym wypadku musiałby chyba znajdywać sobie ofiarę codziennie, a to byłoby nieco... niewygodne. Szczególnie w obecnej sytuacji, gdy to miał tę całą umowę z aniołem... Cóż, świetny pretekst swoją droga, ale nie tego chciał. Tu już nie chodziło tylko o cieszenie się tą wspaniałą energią i ślicznym ciałem. Sathin chciał go całego. Chciał ciała, duszy i... serca. Dlatego też tak usilnie starał się zdobyć jego zaufanie, bo bez zaufania może sobie pomarzyć o czymkolwiek więcej.
- Czasami naprawdę współczuję Wam Aniołom. Chyba nie potrafiłbym sobie odmówić tego wszystkiego co daje mi życiu tu na Ziemi pośród ludzi, nawet gdyby ktoś powiedział mi, że wszystko co zrobiłem zostanie mi odpuszczone. Zanudziłbym się wśród tych chmurek na śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 4:34 pm

Słysząc jego słowa zaśmiał się cicho sięgając ostrożnie po jedno z ciastek.
- Trochę źle na to patrzysz. To tak samo jakbym ja powiedział, że piekło to siedziba rozpusty i wszelkiego grzechu i nie robi się tam nic prócz rozsiewania zła.
Spróbował kawałek i wręcz nie potrafił odmówić sobie kolejnego kęsa tej słodyczy zanim kontynuował.
- To nie jest tak, że wszystkiego nam zabraniają. Wielu aniołów przebywa na Ziemi żyjąc tak samo jak ty... no, prawie tak samo - Bo w końcu żaden anioł nie przemierza co wieczór klubów nocnych w poszukiwaniu potencjalnej ofiary, by pożywić się jej energią życiową. - Tylko ci młodzi przez dość długi okres trzymani są pod kluczem, bo jak to się mówi młodym umysłem łatwiej manipulować i większość jest ciekawska i skłonna do grzechu, bo każdy pragnie tego co zakazane. Ja sam z własnej woli odcinałem się od przyjemności, żeby zachować swoją duszę, ciało i umysł nieskalane żadnym ludzkim brudem. To była tylko moja decyzja.
Delikatnie oblizał umazane czekoladą wargi wbijając widelczyk z ciastko. Może i niebo dla niektórych wyglądało jak jedno wielkie miejsce modłu i kultu Boga, ale tak naprawdę każdy posiadał tam wolną wolę i mógł odejść, kiedy tylko będzie tego chciał, by na przykład wrócić do ludzkiego życia. To, że nie żyło się w rygorystycznych warunkach klęcząc godzinami na grochu nie oznaczało od razu zboczenia z tej właściwej ścieżki i na pewno nie oznaczało, że ktoś upadnie i straci skrzydła. Wielu aniołów tak samo jak normalni ludzie łączyło się w związki, o ile te związki były zgodne z modelem związku jaki przykazał im Bóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 7:17 pm

Nie odrywał od niego spojrzenia i spokojnie popijając kawę wysłuchiwał tego całego wywodu na temat aniołów. Cóż, właściwie nadal nie wiedział o nich wszystkiego, więc zawsze czegoś mógł się douczyć, korzystając z tego, że jednego przedstawiciela ich rasy miał u boku aktualnie. Mimo jednak słów Essiego Sathin nie wyglądał na przekonanego, za bardzo lubił swoje życie. Fakt faktem były rzeczy, które chętnie by zmienił, ale dotyczyły one tylko doskwierającej mu... samotności. Pies to nie wszystko, a przelotne znajomości nie zaspokajały go na tyle by nie czuł się sam. Znajomych aktualnie też nie miał zbyt wielu i... mimo, że wiedział jak to się skończyło to tęsknił do czasów gdy znał tamtą anielicę... Wtedy był naprawdę szczęśliwy.
Mimowolnie obserwował jak Essi oblizuje się z czekolady podążając wzrokiem w ślad za jego językiem. Omal sam nie powtórzył tego gestu, ale szybko przywołał się do porządku. Wziął kolejny kęs ciasta i znowu napił się kawy.
- Tak czy siak dla mnie... nuda. Po co właściwie to wyidealizowane zachowanie? Żeby dostać wyższy stołek, zaszczyty i pochwały? Jak dla mnie trochę to zalatuje próżnością. Raczej tytuł nie pomoże Ci uratować większej ilości osób. Najlepszy przykład to ludzie. Zwykle to Ci biedniejsi, mniej znani robią dla dobra innych więcej niż Ci z ciepłymi posadkami.
Jego osobiście dążenie do władzy i zaszczytów zawsze obrzydzało, dlatego nigdy o to nie dbał i mimo, że nie powinien zachowywać się taki czy inny sposób aby zachować się gdzieś wysoko, to i tak pozostawał zawsze sobą. Wolał być autentyczny niż podziwiany, ale zakłamany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 7:39 pm

Zastanowił się chwilę nad jego słowami... cóż, było w tym odrobinę racji. Spora część anielskiej społeczności postępowała właśnie w taki sposób, ale tych akurat dało się łatwo rozpoznać, ale rzadko udawało im się cokolwiek osiągnąć. Każda rzecz jakiej się łapali wykonywana była po łebkach. Byli raczej pozerami, aniżeli aniołami zasługującymi na przypisaną im rangę.
- Ale ja nie robię tego dla stołka czy pochwały. Po prostu wychodzę z założenia, że skoro jedyne w czym się sprawdzam jest bycie dobrym i dbanie o czystość swojej duszy, to dlaczego mam się nie trwać w tej czystości najlepiej jak tylko potrafię? Reszta jest jedynie dodatkiem, udogodnieniem, bo wraz z uzyskaniem kolejnej rangi zyskuje się przywileje. Jako Serafin mógłbym bez problemów przemieszczać się pomiędzy Niebem a Ziemią. Do tego każde moje działanie byłoby skuteczniejsze, każda zdolność lepiej opanowana, kontrolowana nawet w najtrudniejszych warunkach. Wtedy nie było sytuacji, że spadł bym, tak samo jak teraz. Wtedy moje skrzydła uchroniłyby mnie przed tym upadkiem.
Na samo wspomnienie tamtego wypadku przez jego plecy przebiegło wspomnienie niemiłosiernego bólu przeszywającego cały bok i ukryte teraz skrzydło. Mimo że nie górowało teraz ponad jego ramieniem nadal czuł ból, jaki jeszcze niedawno je ogarniał, i nadal dokuczał, co prawda w o wiele wiele mniejszym stopniu, ale jednak. Poza tym same wspomnienia były bolesne, tak samo jak rozważania nad tym, dlaczego o tego doszło. Ten upadek nie mógł być dziełem przypadku. Żaden anioł od tak nie spada z nieba, bo, dajmy na to, zapomniał jak macha się skrzydłami. Poza tym w takiej sytuacji chyba by to zapamiętał, czyż nie? A on nie pamiętał nic. Kompletnie nic. Jak gdyby ktoś zadbał o to, by jego umysł nie zapamiętał chociażby chwili z tego zdarzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 8:34 pm

Wywrócił oczami w pewnym momencie, nie mogąc już dłużej słuchać o tej całej dobroci, czystości i reszcie tych pierdów. Ale kto by się spodziewał, że demon zrozumie postępowanie aniołów? Demon, który kochał swoje obecne życie i właściwie na niewiele mógł narzekać. Ktoś kto kochał używki, imprezy, jedzenie, niebezpieczne akcje, balansowanie na granicy prawa i... seks. Z Sathina anioła nie będzie. Ani nawróconego demona, bo takie przypadki w historii się zdarzały.
- Tak, tak... - wymruczał tylko chcąc jak najszybciej zakończyć ten temat.
Dopił swoją kawę, ciasto też już zdążył zjeść, więc jedyne co mu pozostało to obserwować jak Essian pałaszuje to wszystko co mu kupił.
- Z tym Twoim dbaniem o czystość coś Ci nie bardzo wyszło. - dodał po chwili. - I nie mam tu na myśli oddawania się demonowi. - tu uśmiechnął się złośliwie.
W jednej chwili grzecznie siedział na swoim miejscu, a już w następnej wychylał się ponad stolikiem w stronę Essiana, by chwycić go dłonią za kark, przyciągnąć i... pocałować, równocześnie zlizując resztki czekolady z kącika ust. Uniósł na niego spojrzenie, nie odsuwając się nawet.
- Ubrudziłeś się. - wymruczał.
I jak gdyby nigdy nic usiadł znowu na swoim miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 8:54 pm

Widząc lekceważącą postawę Sathina i wyraźne znudzenie tematem spiorunował go wzrokiem. Ignorant! Skoro chciał się czegoś o nim dowiedzieć, a na pewno chciał, to mógł chociaż udawać, że słucha przynajmniej z minimalnym zainteresowaniem, zamiast wywracać oczami i wcinać się w zdanie. Odsunął od siebie talerzy nadal siedząc wyprostowany jak struna, niczym młody arystokrata na wykwintnym podwieczorku i już otwierał usta, żeby odpowiedzieć coś na jego kolejne słowa, po których jego brązowe oczy ciskały jeszcze więcej błyskawic, aniżeli przedtem, ale jego jakże wykwintna riposta skończyła się jedynie na "Ja..." zamkniętym w pocałunku, po którym wręcz oniemiał sztywniejąc jeszcze bardziej.
Policzki zalały mu się purpurą a filiżanki ustawione na stole aż zabrzęczały, kiedy wzdrygnął się przyciskając drobne dłonie do piekących policzków z jeszcze większym gniewnym grymasem na twarzy.
- Przecież jesteśmy w miejscu publicznym! - wysyczał szeptem usta zaciskając w wąską kreskę.
Najwyraźniej tego tu o, osobnika, nie bardzo obchodziło gdzie się znajdował, jaka była pora dnia i ile osób znajdowało się w owej porze dookoła niego. Na całe szczęście nie przebywał tu już nikt, poza ekspedientką, która właśnie podpierała się na ladzie pochłonięta rozmową z kelnerem znajdującym się po jej przeciwnej stronie.
- Naprawdę mógłbyś się hamować! - burknął niezadowolony chwytając w dłoń serwetkę i ścierając resztkę czekolady ze swoich ust, żeby przypadkiem nie kusiła tego nieokrzesanego osobnika z naprzeciwka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 9:06 pm

Oparł łokieć na blacie stolika, a na dłoni twarz, przyglądając się rumieńcom Essiana, z uśmiechem pełnym satysfakcji, co mogło być tylko jeszcze bardziej irytujące dla chłopaka, ale Sathina chyba nie bardzo to w tej chwili obchodziło. Był zbyt pochłonięty obserwowaniem jego niebywale uroczych reakcji.
- I co w związku z tym? Ludzie też się nie przejmują z reguły, że ktoś patrzy, a ja tylko Cię pocałowałem. - odparł, nie przestając się uśmiechać w ten swój lisi sposób.
Najwyraźniej demon miał w chwili obecnej dobry humor, zapewne wywołany reakcją anioła. Tak czy siak dobrze to nie wróżyło dla tego ostatniego, bo podobne incydenty mogły się szybko powtórzyć.
- Jest pusto. Myślisz, że obsługę obchodzi to co robimy? Grunt, że zapłaciłem za słodycze, kawę i gorącą czekoladę.
Gorąca czekolada... Oj, właśnie wpadł na cudowny pomysł, o którym jednak póki co nie miał zamiaru mówić Essianowi. Dowie się i tak w swoim czasie, a dokładniej w momencie gdy demon przyjdzie do niego po posiłek gdy już odpowiednio zgłodnieje.
- Nie potrafię się hamować, gdy mam Ciebie blisko... - nagle zabrzmiał jakby poważniej, a uśmieszek na chwile zniknął z jego ust, za to w oczach coś zabłyszczało.
- Gdybym mógł nie odrywałbym nigdy od Ciebie spojrzenia. I... nie tylko jego. - dodał zaraz.
Och! Jakże go ręce świerzbiły! A nie wolno mu było sięgnąć po to czego chciał. To jak zamkniętemu za kratami psu położyć soczysty kawał mięsa tuż pod nosem, którego w żaden sposób nie jest w stanie dosięgnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 9:31 pm

Ten jego zawadiacki uśmieszek momentami sprawiał, że Essian miał ochotę warknąć niczym pociągnięty za ogon kot i wręcz go udusić, ale wszyscy wiemy jak by się to dla niego skończyło. Zapewne to nie Sathin, ale on skończyłby na ziemi w nieciekawej pozycji wypatrując dookoła ratunku, który jak na złość nie przychodził. Tak to już było kiedy czytać siła fizyczna, była tak wielka, że aż nie istniała, bo nie było dla niej kryteriów czy jakiegoś przedziału liczb określających ją.
Z każdym kolejnym słowem demona i jego wyraz twarzy ulegał zmianie. Cała złość odpłynęła a on po prostu wpatrywał się w niego tymi swoimi sarnimi oczami utkwionymi w szkarłatnym spojrzeniu rozmówcy, który wręcz hipnotyzował, tak samo jak każde wypowiedziane przez niego słowo przyprawiające go o gęsią skórkę. Delikatnie, kompletnie nieświadomie, oblizał jeszcze niedawno pocałowane przez inkubusa usta przyłapując się na tym, że na chwilę jego wzrok z oczu powędrował do jego warg wypowiadających kolejne słowa niczym najwspanialsze obietnice.
W końcu otrząsnął się uciekając spojrzeniem do pustego talerzyka.
- Chyba dość na dziś tych słodyczy. - Chwycił się pierwszego lepszego tematu, byle tylko nie myśleć już o jego słowach i wszystkim, co się z nimi wiązało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 9:51 pm

Sathin skinął tylko głową na jego słowa, zostawił kelnerowi napiwek na stoliku, a potem wstał, poczekał aż Essian również to zrobi i oboje wyszli z kawiarni udając się na dalszy spacer wzdłuż kolejnych wybiegów najróżniejszych zwierząt.
Tym razem demon się nie odzywał. Szedł grzecznie obok anioła, zachowując odpowiedni dystans, niczego nie próbując i ogólnie... zachowując się zapewne tak jakby tego od niego ten oczekiwał. A może raczej oczekiwały te jego durne zasady, bo mimo wszystkich słów i zachowania Essiego Sath czuł pod skórą, że to nie do końca jest tak... Zresztą ten gest z końcówki ich pobytu w kawiarni, to oblizanie warg, to spojrzenie które zjechało nagle niżej... Doskonale wiedział na co wtedy anioł spojrzał, a równocześnie o czym musiał pomyśleć. Nie drążył jednak w tej chwili tematu, nie droczył się z nim, a przecież mógł to zrobić. Oddał się zwiedzaniu, spacerowi, przyjemnemu spędzeniu czasu.
W końcu dotarli do niewielkiego budynku, w którym mieściły się akwaria, wybiegi wymagające zaciemnienia i tym podobne. Było to miejsce zwierząt żyjących w wodzie, gadów, płazów i tych co funkcjonowały w środowisku takim jak na przykład jaskinie. Puścił Essiana przodem, a sam wszedł za nim. W środku było dość ciemno, tylko niektóre miejsca na wybiegach były podświetlone tak by móc dostrzec kryjące się w mroku zwierzęta.
- Nie wiem czy tu cokolwiek zobaczymy, zwykle się chowają nieźle. Dalej są akwaria. Podobno mają nowe rekiny. - rzucił, wreszcie się odzywając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 10:06 pm

To nietypowe zachowanie demona wydało mu się trochę dziwne. W jednej chwili zaczął dostosowywać się do wszystkich jego uwag i próśb, mimo że jeszcze chwilę temu w kawiarni nawet się na to nie zanosiło. Nie zastanawiał się jednak nad tym długo, bo już chwilę później przeskakiwał od jednego wybiegu do drugiego oglądając kolejne zwierzęta. Nigdy nie miał okazji być w takim miejscu i widzieć tych wszystkich wspaniałych stworzeń nawet za życia. Los i lata w których żył nie były mu przychylne, no ale co poradzić. Nikt nie wybiera kiedy ma się urodzić, a on miał to szczęście, że dzięki zyskanej po śmierci nieśmiertelności teraz mógł nadrabiać za wszystkie przeżyte lata. Co z tego, że było ich niewiele.
Kiedy wchodzili do zaciemnionego budynku co jakiś czas spoglądał w tył na Sathina, czy aby na pewno ten korzystając z okazji nie postanowi zostawić go samego, bo raczej nie chciałby nagle dojść do wniosku, że jest tu kompletnie sam, w kompletnej ciemności, no może nie takiej kompletnej, ale jednak. Stanął przy jednym z odciętych szybą od korytarzyka zwiedzających wybiegu starając się wypatrzeć ukryte w mroku stworzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sathin
Inkubus
avatar

Posts : 127
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Zoo   Sro Maj 27, 2015 10:19 pm

Sathin szedł za Essim, bo wcale nie zamierzał zostawiać go tu samego. Ani mu w głowie coś takiego nie było. Po co miałby straszyć chłopaka? Zdecydowanie nie było mu to na rękę, a i żadnej frajdy by z tego też nie miał. On tu był by budować zaufanie tak? By dalej kusić, namawiać... By naginać tego młodego anioła do swoich przekonań. By... przekonać go do siebie... Dlatego też takich numerów jak pozostawianie go samego nie zamierzał robić. Wręcz odwrotnie - nie odstępował go na krok niczym drugi cień.
Stanął kawałek za chłopakiem, gdy ten podszedł do szyby. Wiedział co za zwierzęta są akurat na tej wystawie, no i nie musiał podchodzić aż tak blisko by je zobaczyć. Demony całkiem nieźle widziały w ciemnościach, bo to było dla nich naturalniejsze niż obszary mocno nasłonecznione czy naświetlone, zwał jak zwał. Dlatego może właśnie czerwonowłosy miał tak ciemne mieszkanie, lepiej się po prostu w takim czuł.
Tak czy siak stało się to czego się spodziewał i zwierzęta, które wyczuły obecność ludzi obudziły się. Najpierw jakieś ślepka zabłyszczały w kącie wybiegu, a potem kilka uskrzydlonych stworzeń omal nie wpadło na szybę, do której przyklejony był Essi. Wyminęły ją dosłownie w ostatniej chwili i zaraz zawisły na jakichś gałązkach do góry nogami. Tak, nietoperze. Ale nie byle jakie. Jedne z rzadziej spotykanych i całkiem spore.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zoo   

Powrót do góry Go down
 
Zoo
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    H y d e  P a r k-
Skocz do: