IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Warsztat samochodowy "U Eddiego"

Go down 
AutorWiadomość
Casper
Człowiek/Zmiennokształtny
avatar

Posts : 22
Join date : 10/05/2015

PisanieTemat: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Pon Maj 11, 2015 12:22 am

Warsztat położony może i w nieciekawej dzielnicy, ale jednak mało który typ spod ciemnej gwiazdy zaczepia właściciela czy pracowników. Jakoś Eddie wyrobił sobie szacunek i póki to był jego warsztat to był bezpieczny. Niewielki, składał się w sumie z dwóch garażów, pracowały w nim cztery osoby, z czego jedna to sekretarka, a jedna to właściciel, który sam już rzadko grzebał w autach. Ale klientów nie brakowało, wystarczyło by się utrzymać i płacić pensje na czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Casper
Człowiek/Zmiennokształtny
avatar

Posts : 22
Join date : 10/05/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Nie Cze 07, 2015 1:02 pm

Przyszedł do warsztatu jeszcze grubo przed południem. W mieszkaniu nie było co siedzieć samemu, choć musiał przyznać, ze wczorajsza noc była bardzo zadowalająca. Może jeszcze się spotkają raz czy dwa... przy okazji.
Póki co przywitał się z pracodawcą, przebrał się w kombinezon roboczy i zaczął od grzebania w jakimś starym volkswagenie. Klocki hamulcowe do wymiany...
Zaczynał się nudzić. Co dzień robił to samo, co jakiś czas spotykały go jakieś tam przygodne numerki, ale chyba dostarczały mu coraz mniej wrażeń. Fajnie było sobie poflirtować i tak dalej, ale...
Chyba potrzebował jakiegoś nowego hobby. Jakoś zajęcia, które po za pracą będzie mu zajmowało czas, coś na czym będzie mógł skupić swoje myśli kiedy będą odpływać w niebezpieczne rejony podświadomości.
Póki co jednak się otrząsnął i wrócił do grzebania w aucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Nie Cze 07, 2015 1:24 pm

Może niezapowiedziana wizyta nie sprawi, że Nieśmiertelny z mechaniczną ręką dostanie rumieńców ekscytacji z powodu jakiejś zmiany w monotonii, lecz na pewno odmieni chociaż kilka chwil sterczenia nad silnikiem. Nigdy bowiem nie wiadomo, co przyniesie los. Nie zawsze są to zaszczyty, euforie, praktycznie rzadko tak się dzieje, ale warto podejmować wyzwania, prawda?
Chęć wyzwań przywołało do najciemniejszego zakątka warsztatu Nieśmiertelnego. Bardzo milczącego Nieśmiertelnego, który już od dłuższego czasu mógł spoglądać na umięśnione plecy mechanika, ale jednocześnie nie dało się sprecyzować jak długo. Nie był to natarczywy wzrok, tylko mógł wprawiać w przeczucie, że ktoś tu jest. Gdzie dokładnie? Chudy jak patyk młodzieniec krążył bardzo wolno dookoła warsztatu, zupełnie niezauważany przez innych pracowników. Tylko Hybryda miała okazję do dostrzeżenia czegoś innego niż zwyczajny warsztat. Bo dlaczego jeden z kluczy francuskich, po jaki sięgnął w pewnej chwili, nie posiadał cienia? W mrocznym kącie zaś stała szczupła, czarna sylwetka (dosłownie czarna - jakby sam cień), i gdyby nie czerwone ślepia (ściślej świecące na czerwono bielma) spoglądające na "pożyczony" cień klucza francuskiego, dalej mógłby nie zostać dostrzeżony. Sam podejrzany typek nie patrzył się akurat na Nieśmiertelnego mechanika, tylko dokładnie w palcach obracał przedmiot. Ot, tak dla edukacji, nie z powodu kradzieży. Także nie wiedział, iż mógł zostać namierzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Casper
Człowiek/Zmiennokształtny
avatar

Posts : 22
Join date : 10/05/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Nie Cze 07, 2015 3:22 pm

Cas już z początku wyczuł, że coś się zmieniło. Wilkołacze geny pozwoliły dość szybko dostrzec intruza choć nie spostrzegł z początku braku cienia u jednego z narzędzi. Nie reagował jednak od razu. Pracował spokojnie co jakiś czas zerkając w stronę ukrytej w cieniu postaci.
Dopiero kiedy szef zajrzał i powiedział, że już wychodzi i chłopak został sam wyprostował się i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Przestań się już chować. Doskonale wiem, że tam jesteś.-powiedział spokojnie.
Nie był agresywny, ale nie lubił takich podglądaczy, wolał wiedzieć z kim ma do czynienia.
Wcześniej wolał nie gadać do przestrzeni, bo jakby szef zajrzał albo usłyszał to chyba pomyślałby, że mu odbiło, ale skoro w warsztacie już nie było nikogo po za nim to wreszcie mógł ujawnić, że wie o obecności dość nietypowego gościa.
Nie umiał jednak rozpoznać zapachu obcego. Prawdopodobnie nigdy nie spotkał stworzenia tej rasy i stąd tego typu brak. Ale nigdy nie jest za późno by się doedukować.
-Kim jesteś? I czemu przyglądasz mi się jak pracuję?-spytał znów opierając się biodrem o bok samochodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Nie Cze 07, 2015 4:08 pm

Miał wrażenie, że co jakiś czas jednak czuł na sobie czyjś wzrok, lecz wtedy, kiedy odwracał się by sprawdzić, i tak widział mechanika grzebiącego pod maską wiekowego samochodu. Taka zabawa w kotka i myszkę za pomocą spojrzeń skończyła się, gdy szef całego interesu wyszedł na zewnątrz, i Nieśmiertelni zostali sami. W dodatku idealnie namierzył "intruza", w sensie tego anorektycznego, obwleczonego w czerń młodzieńca. Stał idealnie przed nim. I nawet powiedział, że go widzi. Szybka ucieczka nie miała sensu - to mogłoby wzbudzać podejrzenia. Musiał zachować zimną krew, skoro sam wprosił się bez zapowiedzi do tego warsztatu. Na pierwsze pytanie nie za bardzo potrafił odpowiedzieć, więc tak rozpoczął rozmowę, już z utkwionymi czerwonymi ślepiami na Wilkołaku:
-To bez znaczenia czym jestem -spuścił rękę z cieniem przedmiotu w dłoni wzdłuż ciała i przekręcił głowę odrobinę na bok- ważne, że odciągnąłem Cię od pracy, czego nie chciałem zrobić.
Nie miał zbyt wielkiego pola manewru. Cień, po którym mógłby się przemieszczać, nie zajmował nawet jednej dwudziestej całości pomieszczenia. Skoro też został zauważony, nie mógł tak swobodnie podchodzić i obserwować z różnych perspektyw pracy mechanika. Przyłapany jak na gorącym uczynku zdecydował się na spokojną rozmowę, jak tylko zrozumiał, że intencje Wilkołaka nie są z tych pokroju brutalnych. Miał prawo wyczekiwać odpowiedzi na postawione zagadnienia, więc przeszedł do drugiej części.
-Wracając do drugiego pytania: myślałem, że czegoś nauczę się u mechanika z samego oglądania, jednak ten fach trzeba praktykować. Można przeoczyć zbyt wiele szczegółów. A słyszałem, że ten warsztat cieszy się największym powodzeniem w Londynie.
Dobierał ostrożnie słowa, tak samo subtelnie przybliżył się do zestawu kluczy, u których jeden nie posiadał cienia, i odłożył na miejsce. Cały czas jego stopy nie odrywały się od cienia lub półcienia, lecz jak najbardziej unikał nawet półcieni. Szybko wycofał się rakiem w ten sam róg warsztatu, gdzie został nakryty z kluczem francuskim. Nie miał zamiaru podpadać jeszcze bardziej istocie, która będąca Dzieckiem Światła mogła go zabić bez problemu. Mógłby więc odejść po mrocznych ścieżkach z warsztatu, jednak tak dawno nie rozmawiał z osobą, która mogłaby go dostrzec, że... że został. Jeszcze, bo jakby robotny mechanik huknął, żeby sp*****ał, to pewnie sam jego podmuch przy wykrzyczeniu zmiótłby młodzieńca z powierzchni ziemi.
Nagle dostrzegł coś jeszcze. Jako, że Hybryda pracowała tyłem do niego, nie widział dokładnie ani jego twarzy, ani ogólnie przodu, w tym rąk. Aż... aż otworzył szerzej oczy. Fala wspomnień napłynęła po samym robotycznym wyglądzie dłoni. Aż wypsnęło mu się na głos:
-Twoja ręka... co się z nią st-...? -zapytał z wyrazem współczucia; na szczęście ugryzł się w porę w język, bardzo nie w porządku zachował się w tej chwili- ...G-gomene.
Spuścił antenki na głowie i wycofał się wgłąb najciemniejszego zakamarka warsztatu. Naprawdę nie chciał sprawiać przykrości nieznajomemu, którego mogły te słowa urazić, lub coś gorszego. Oby tylko nie wpadł w furię czy coś w tym stylu. Eh ma się ten niewyparzony język czasem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Casper
Człowiek/Zmiennokształtny
avatar

Posts : 22
Join date : 10/05/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Nie Cze 07, 2015 5:22 pm

Nie odrywał wzroku od postaci wyraźnie zaintrygowany. Ten chłopak był... dziwny. A świadomość, że mógł mu się przyglądać, a Cas nie wiedział nawet czy jest niebezpieczny bardzo go niepokoiła. Wodził wzrokiem za jego ruchami.
-To dość istotne kim jesteś, przynajmniej dla mnie. Nigdy nie czułem takiej woni.-powiedział.
Uniósł lekko brwi słysząc jego kolejną wypowiedź. Serio? Najlepszy warsztat...? Chłopak chyba trochę bajerował.
Obserwował go uważnie. Trzymał się cienia jakby bał się nawet najmniejszej ilości światła. To było bardzo, bardzo dziwne.
-Chyba trochę przesadzasz. Warsztat jest niezły, w dzielnicy na pewno, ale nie w Londynie. Zresztą... to nie ważne, bo to nic nie tłumaczy. I owszem, z samego patrzenia z boku niewiele się nauczysz. Ale skoro już się przyglądasz... może chociaż powiesz jak masz na imię? Chociaż tyle skoro nie chcesz powiedzieć kim jesteś.-stwierdził.
Zabrał się za zamykanie maski, bo tu już skończył i teraz musiał wleźć pod auto. Zaraz jednak spojrzał na swoją dłoń, a potem na chłopaka. Uśmiechnął się kątem ust i zamknął maskę, a na robotyczną dłoń włożył rękawiczkę roboczą.
-Wypadek z przeszłości. Dlaczego tak się chowasz w cieniu?-spytał spokojnie.
Dziwne to było stworzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Nie Cze 07, 2015 7:27 pm

Stanowczo był na tej pozycji gorszej: obserwowany Wilkołak przytwierdził go niemal do ściany bystrym spojrzeniem i naciskiem, by wyjawił swoje korzenie. To nie takie proste odezwać się swobodnie w gęstej atmosferze. Obaj taksowali się spojrzeniami i obaj chcieli wiedzieć o innych jak najwięcej. Niby to normalne, lecz młodzieniec z antenkami na głowie nie miał informacji, nawet o samym sobie. Równało to się z tym, iż nie miał żadnej karty przetargowej, by móc poznać bliżej mechanika z warsztatu "U Eddiego". Musiał więc odmówić komentarza na postawioną wątpliwość co do jego rasy. Uwierzyłby mu, że nie wie kim lub czym jest? Jasne, że nie. Wiedział, iż to ryzykowne zagranie, wszak nie zdobywał "punktów zaufania" u Ciemnowłosego mechanika, tylko mógł siebie pogrążyć. Nie widział innego rozwiązania jak przemilczenie.
I zorientował się w sumie, że nie podał mu swojej przynależności do rasy. Nawet wychwalenie warsztatu nic nie wskórało - przejrzał Czerwonookiego dość mocno, by czuć kolejną presję. Mogło go uratować podanie imienia, lecz i z tym był problem. Sam z siebie nie był w stanie określić swojego miana, musiał posłużyć się nazewnictwem osób trzecich, ściślej dwójki Nieśmiertelnych, których jakiś czas temu opuścił. Zbyt dobrze dogadywali się we własnym towarzystwie, czuł się zbędny, poza tym... zresztą nieważne.
Przeszedł do kwestii imienia, już nawet nie starając się bronić racji na temat warsztatu. Będąc szczerym, chłopak nie znał innego mechanika samochodowego.
-Pewien osobnik nazwał mnie Ryu, inny Forneus. Możesz wybrać któreś z nich lub wymyślić własne.
Powiedział krystalicznie czystym głosem, ale bardziej wyciszonym niż gdy chwalił zakład pracy Hybrydy. Bardzo szybko topniała jego pewność w tejże sytuacji - w pewnym sensie wolał zostać niezauważonym, żeby bezczelnie podpatrywać robotę innych lub pożyczać się cieni przedmiotów, a tak to nastała konfrontacja słowna. Oby na tym tylko poprzestało.
Trochę więc zdziwił się ujrzawszy lekki uśmiech nieznajomego. Co tu było śmiesznego w utracie ręki? Jak był człowiekiem... brrr, aż mu ciarki przeszły po plecach. Wypadek, tak? Chyba nie związany z pracą, ponieważ nie przepracowałby w miejscu utraty kończyny, prawda? I tak było chłopakowi wstyd, że w ogóle o to zapytał. To tylko świadczyło o jego braku taktu czy wyczucia sytuacji.
Strasznie wiele pytań musiał przyjąć na siebie, a co jedno to boleśniejsze i przygnębiające. Niby takie nic, a jednak dla pytanego, który mało co o sobie wiedział, nieprzyjemne. Można to było zauważyć w jego ślepiach, które jeszcze bardziej zajaśniały, oraz w następnych słowach:
-To konieczność, aby przetrwać. Tobie to nie grozi, bo jesteś Dzieckiem Światła.
Jakaś dziwna gorycz pojawiła się w dwóch ostatnich słowach, jakby zazdrościł mu położenia. Mógł bowiem Nieśmiertelny pracownik chodzić i w cieniu, i po pełnym słońcu. Bez ograniczeń. No, może gorzej jak jest pełnia, ale blask Księżyca nie zabije go, co przemieni. Umiał wyczytać z jego cienia, że dochodziło do przekształceń ciała. Cień dla młodzieńca z antenkami nie krył tajemnic.
Chcąc nieco rozluźnić atmosferę (dla siebie, rzecz jasna), zwrócił się z dwoma pytaniami:
-A jakie jest Twoje miano, panie Zdolny Mechaniku? Nie będzie przeszkadzać Ci, jak jeszcze podpatrzę Twoją pracę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Casper
Człowiek/Zmiennokształtny
avatar

Posts : 22
Join date : 10/05/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Pon Cze 08, 2015 11:16 am

Dla Cas'a cała ta sytuacja była dziwna i jakaś taka... zauważył też, że dziwny przybysz jest bardzo spięty, powietrze między nimi niemal stało w miejscu od zdenerwowania chłopaka więc postanowił, ze już nie będzie na niego naciskał, widocznie podobnie jak mechanik, wolał o pewnych sprawach nie mówić.
-To będę mówił Ryu, skoro już chcesz tu zostać.-powiedział spokojnie.
I tak pewnie zostanie w warsztacie do zmroku. Lubił tu pracować, lubił spędzać czas w warsztacie, bo wolał tu niż w tej kawalerce, która była pusta i nudna.
Zerknął na niego.
-Dzieckiem Światła? Dziwne określanie, ale jak tam uważasz. Zostanę pewnie do wieczora, to możesz tu ze mną posiedzieć jak chcesz.-stwierdził.
Zaraz też wskoczył do kanału pod samochodem. Na chwilę zniknął z linii wzroku by koniec końców siedzieć w kanale i zaglądać pod auto.
-Mów mi Cas. Wszyscy tak mówią.-dodał.
Ten... Ryu był dziwny. Dziwnie mówił i zachowywał się jak spłoszona łania. Ciężko było rudemu określić czy chłopak jest spięty, przestraszony czy też nie. I to jak mu zależało by mu się przyglądać... to też było dla niego dziwne.
Ale przecież nie miał powodu by go stąd wyrzucić, prawda? Nic złego nie robił, nie był agresywny, a w warsztacie już i tak nikogo nie było.
Sięgnął ręką po klucz francuski i wrócił do grzebania w podwoziu.
-Właściwie to czemu tak Ci zależy żeby mi się przyglądać podczas pracy?-spytał spokojnie.
Chciał zwyczajnie zagaić, nawiązać jakąś neutralną rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Pon Cze 08, 2015 10:37 pm

Może zostać? A to chętnie skorzysta. Zwłaszcza, że wieczorem będzie mógł swobodniej krążyć po warsztacie, a nie uważać na granice ciemności i światła. I mimo spiętej atmosfery, Cas, bo tak nazywał się wybitny mechanik, próbował rozluźnić gościa w czerni spokojnym tonem i całkiem dobrymi odpowiedziami. Też zadawał pytania, które miały naprowadzić obu na wspólną ścieżkę. Najciekawsze, iż mimo małej wiedzy o sobie nawzajem, Hybryda nie odganiała Cienia.
A propo pytań, i on powinien odpowiedzieć chociaż na kilka, które miały trafną treść:
-Dziecko Światła to istota korzystająca z błogosławieństwa Słońca, jednocześnie nie lękająca się ciemności. Jesteś Nim, ponieważ poprawnie funkcjonujesz zarówno w dzień, jak i w nocy.
Spróbował wyjaśnić swoje wymyślone określenie, żeby rozmówca mógł zrozumieć co młodzieniec w czerni miał na myśli. Z perspektywy chłopca z antenkami tak to właśnie wyglądało. Oczywiście nie rzekł wprost, iż promienie świetlne są dla niego zabójcze, gdyż ta niebezpieczna wiedza mogłaby go kosztować Nieśmiertelne życie.
Cóż, powód dla którego Cas zadał pytanie dotyczące pobytu Ryu w warsztacie, był bardzo prosty. Mimo zdenerwowania i wielu możliwości ucieczki, ten oto anorektyk nie odpuszczał i badał zachowanie Wilkołaka przy karoserii samochodu. A później zszedł do kanału, i nie widział go zbyt dobrze. Zaraz to zmieni, lecz najpierw zasiadł wygodniej na stoliku skąpanym w mroku i rzekł:
-Wiem, że to zabrzmi głupio... ale od zawsze marzyłem, by zbudować samochód od podstaw. Oglądając jak pracujesz, coraz bardziej wątpię w spełnienie nostalgicznej myśli, aczkolwiek przynajmniej mam radochę, że chociaż Ty stworzysz niezłą brykę z tego złomu.
Machał nogami siedząc na ocienionym skrawku muskularnego blatu z rozsypanymi narzędziami. Wyraźnie spodobała mu się propozycja Cas'a dotycząca możliwości podejrzenia jego niezwykłej robocizny. Lecz z tego miejsca, gdzie siedział, nie widział zbyt precyzyjnie, toteż idąc w ślad za mechanikiem wślizgnął się bezgłośnie do kanału. Jego wejście do wnętrza kanału przypominało zimny podmuch wiatru i lekką mgiełkę z wilgoci. Samo jego ciało było bardzo kruche wbrew pozorom, chyba że napompuje się otaczającym go mrokiem.
Tak czy siak, zaraz przystojny Wilkołak z mechaniczną ręką usłyszał obok głos młodzieńca.
-Nad czym teraz dokładnie pracujesz? Klocki hamulcowe? Osie? I czemu sam, bez uroczej asystentki u boku?
Lekko przeczesał dłonią kudły i oparł się plecami o ściankę w środku kanału, by nie zabierać zbyt wiele przestrzeni mechanikowi, a jednocześnie przyglądać się bliżej pracy Cas'a. Naprawdę interesował się poszerzaniem horyzontów, nawet jeśli sam nie będzie potrafił sklecić nic własnymi rękoma. Nie mógł korzystać z przedmiotów jak Wilkołak - tylko ich cienie były materialne dla dłoni Ryu. Młodzieniec wiele razy próbował podnieść prawdziwe rzeczy, lecz nie był w stanie. Nie mógł wystawić na światło ani odrobiny swojego ciała, nawet jeśli źródło promieni pochodziło od żarówki. Tak więc jak podświetlał sobie Cas podwozie latarką, młodzieniec wciskał się w kąt, aby przypadkiem nie "oberwać" jasną łuną. Czego nie robi się dla dobra nauki? Mimo wszystko jego pewność siebie zmalała do zera, trochę spanikował od tej latarki, więc czmychnął z kanału bezszelestnie i usiadł ponownie na ocienionym stoliku, tym razem bardziej skupiony na pracy towarzysza. Milczał, gdyby nie jego czerwone (lekko przygasłe) oczy, nie byłby do odnalezienia. Wilkołaka trudno przegapić, jego pracę każdy może wychwalić, bo ją widać gołym okiem. Przynajmniej jeden z nich będzie mieć co świętować, gdyż po skończeniu Volkswagena właściciel samochodu na pewno oniemieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Casper
Człowiek/Zmiennokształtny
avatar

Posts : 22
Join date : 10/05/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Wto Cze 09, 2015 1:50 pm

Nie miał latarki. Wilkołacze geny umożliwiały mu doskonałe widzenie w takim lekkim półmroku jaki robił się jeszcze za jasnego dnia pod samochodem. Nie potrzebował światła. Nie patrzył jednak na dziwnego gościa, miał robotę, którą chciałby jednak dzisiaj skończyć żeby się szef jutro nie przyczepił, że auto niegotowe.
Zaśmiał się słysząc jego wypowiedź.
-I założyłeś, że jak będziesz się przyglądał mojej pracy to nauczysz się odpowiednio dużo? Zabawny jesteś. Zbudowanie auta od zera to bardzo żmudny proces i niezwykle pracochłonny, a do tego to gigantyczne koszty jeśli chcesz by taki wózek służył Ci przez lata. W warsztacie zazwyczaj prowadzimy drobne naprawy, ten samochód to nie złom, facet przyprowadził go na przegląd, bo miał problem z hamulcami, a dodatkowo wyszło kilka innych szczegółów. Dokręciłem uszczelki pod maską przy wtrysku oleju bo za szybko go tracił i tak, teraz zajmuję się klockami hamulcowymi. Są źle wyrównane, więc ocierają i nie działają prawidłowo. A to może być niebezpieczne podczas jazdy.-powiedział.
Rzadko mu się zdarzało, ze miał z kim porozmawiać podczas pracy. Nie przeszkadzało mu to, ale mimo wszystko fajnie było się trochę oderwać od tej rutyny.
-Nie potrzebuję asystentki. Asystenta też nie, radzę sobie świetnie sam. Po za tym do czego? Podawania narzędzi? Dobry mechanik sam ma takie miejsce pracy by wiedzieć gdzie co jest. Porządek jest ważny.-dodał.
Zerknął na chłopaka.
-Rozumiem, ze Ty nie funkcjonujesz w świetle skoro tak kurczowo trzymasz się cienia, mam rację?-zagadnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryu
Cień
avatar

Posts : 39
Join date : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   Wto Cze 09, 2015 7:56 pm

To co to było za światło? Może "zajączek" od zegarka albo czego tam? Mógłby przysiąc, że widział goniące światełko, nawet w tym kanale. Albo był zbyt przewrażliwiony. Tak to na niego wpływa dzień, gdy chowa się po kątach. Najwyraźniej powinien przesypiać dnie, żeby w nocy mieć siły na egzystencję. Ale w nocy nie spotyka się takich rozmownych mechaników jak Cas, ani istot o dobrych intencjach. Zazwyczaj ci ostatni albo są zamknięci w swoich domach i oglądają telewizję, albo chodzą po klubach, albo mają inne, bardziej romantyczne plany. I to, iż najwięcej wrednych typów krąży po zachodzie Słońca.
A tak to mogą toczyć niezobowiązującą pogawędkę, chociaż młodzieniec zauważył, iż coś gryzło mechanika. Nie wiedział co, a nie wypadało też pytać.
-Mówiłem, że to była głupia myśl -wtrącił tylko to zdanie po słowach o tym, jak to Ryu jest zabawny w tej kwestii; wysłuchał co Wilkołak miał do powiedzenia o samochodzie, i tu też popełnił gafę - samochód nie był złomem, przynajmniej w oczach Cas'a- Skoro tak twierdzisz, wierzę Ci na słowo. Przynajmniej wiem, że zaliczasz się do tych dobrych mechaników.
Eh i znów wrócił do wątku z trybem życia anorektyka. Wolał już nic o sobie nie mówić, a czegoś więcej dowiedzieć się o kompanu. Tylko jak? Powinien pytać wprost, ale mogłoby to zabrzmieć zbyt wścibsko. Niech będzie, że dalej będzie grzecznym gościem.
-Tak, masz rację.
Uciął krótkimi słowami tezę wysnutą przez Hybrydę, która dobrze trafiła. Machając nogami w powietrzu nagle znieruchomiał. Wpadł na pewien pomysł z którym podzieli się z Cas'em.
-Jeśli nie masz żadnych planów na późny wieczór, i oczywiście jeśli chcesz, mogę Ci pokazać noc z innej perspektywy. Zanim odpowiesz, zastanów się porządnie, Cas...
I wtedy też uśmiechnął się pokazując proste niczym u konia zęby, a bielsze od śniegu. Bardzo mocno kontrastowało to z jego czarnym ubarwieniem, wszak biel i czerń. Rozejrzał się po warsztacie i zdecydował się dać więcej swobody do przemyśleń dla mechanika. On zaś po cichu przyglądał się samym narzędziom. Sporo tego tu było, i rzeczywiście - wszystko w poprawnej kolejności, systemowo, by nie pogubić się. Cóż, asystentki pod tym względem nie trzeba było, lecz kto towarzyszył Cas'owi podczas pracy? Albo po pracy? Tylko jego cień.
-Jak nie dziś, to kiedyś. Jeszcze wpadnę w odwiedziny, Cas.
I zniknął.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Ryu dnia Nie Cze 28, 2015 4:36 pm, w całości zmieniany 2 razy (Reason for editing : zmiana tematu)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Warsztat samochodowy "U Eddiego"   

Powrót do góry Go down
 
Warsztat samochodowy "U Eddiego"
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Warsztat Stolarski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    E a s t  E n d-
Skocz do: