IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kawalerka Jupitera

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Kawalerka Jupitera   Sro Maj 06, 2015 10:02 pm

Nieduże mieszkanie - salon, który robi również za sypialnie, średniej wielkości łazienka oraz urocza kuchnia. Czegoż więcej potrzebuje samotnik o niedużej zawartości portfela? Zresztą nie wygląda jakby właściciel szczędził na swym kątku, gdyż wszystko jest pięknie minimalistyczne, czyste i co najważniejsze pasuje do Jupitera.

***

Wszedł do mieszkania nie racząc dotykiem klamki, zupełnie bez skrępowania otworzył sobie drzwi kopniakiem, który prawdopodobnie słychać było w całym bloku ale to było mu teraz całkowicie zbędną informacją. Drewno wytrzymało cios, chociaż uderzyło z impetem w ścianę robiąc w niej małą dziurkę i wracając w ich stronę - Astra na szczęście była wystarczająco szybka by telekinezą zatrzymać ruch obiektu, który mógł poważnie zaszkodzić wchodzącej dwójce. No, i dodatkowej personie, która jednak poszła z nim. Jupiter zrzucił ogonem poduszki z kanapy, zostawiając jedynie dwa koce leżące tam od kilkunastu dni i czekające aż w końcu je schowa. Położył na nich delikatnie nieprzytomnego i chociaż był więcej niż trochę zestresowany to ręce nie zadrżały mu gdy sięgał po igły chirurgiczne schowane w jego płaszczu by zacząć umiejętnie majstrować przy zamku na obroży Zmiennokształtnego. Przez chwilę skupiał się tak bardzo iż zaczęła go boleć głowa jednak trud był opłacalny - ostrożnie ściągnął główną przyczynę krwi na jego rękach. Astra wrzuciła ją do zlewu.
- Idź, znajdź mi moją awaryjną kroplówkę. Szafa - powiedział do Astry, cicho by odwrócić się szybko do kobiety, starając się przy okazji zrobić sobie odpowiednie miejsce na skomplikowaną procedurę. - Ty, w łazience, pod umywalką jest szafka, a w niej będzie średniej wielkości czerwona skrzynka. Będę jej potrzebował.
Podbiegł do zlewu w kuchni, umył porządnie ręce i z lodówki wyjął alkohol, po czym wrócił do rannego i poczekał na nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 4:38 pm

Euremia dreptała za nim nerwowo rozglądając się po okolicy. Lepiej dla niej jak zapamięta drogę do parku, nigdy nie wiadomo w jakim celu wykorzysta tą skąpą orientację w terenie. Coś jej mówiło, że nic jej nie grozi, ale mimo wszystko wrodzona ostrożność była nie do wyplewienia.
Niemal podskoczyła gdy chłopak kopnięciem otworzył drzwi, które jakimś cudem nie walnęły w nich wracając do pierwotnego stanu kierowane siłami pędu, a potem wniknęła do wnętrza i stanęła gdzieś z boku obserwując poczynania blondyna i jego usilną walkę z zamkiem. A potem dostała krótką komendę, którą zaraz wykonała. Nie mogła go winić za bezosobowe hasło "Ty" bo nie znał jej imienia, jednak fakt, że był taki obcesowy nie ułatwiał jej rozluźnienia się. Jednakże w chwili obecnej nie było to najważniejsze. Jak sytuacja się uspokoi to ulotni się chyłkiem, wtedy będzie już całkiem bezpieczna i będzie mogła się rozluźnić.
Wróciła i podała mu czerwoną skrzynkę zaraz też wycofując się znów na bezpieczną odległość tak, by nie wchodzić mu w drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 5:01 pm

Odebrał od kobiety przedmiot i postawił obok siebie, posyłając jej uprzejme spojrzenie. Otworzył skrzynkę, przedstawiając światu jego profesjonalną apteczkę, która już nie raz i nie dwa ratowała jego skórę przed...pomińmy to. Skupił się na Xio, starając się ogarnąć umysłem listę czynności co nie było ani trochę łatwe. Astra przylewitowała kroplówkę z nowym woreczkiem płynów - również krwi - więc czym prędzej podpiął chłopca, po wbiciu igieł, wyjął ze skrzyni kilka wacików, które polał alkoholem i przetarł szyję swojego pacjenta by pozbyć się możliwie szkodliwych czynników. Rzucił je całe zakrwawione na bok i szybko przyłożył do rany czyste.
- Dobra, podejdź tu i podnieś trochę jego głowę - poinstruował nieznajomą, sam przyciskając możliwie jak najmocniej ręce by nie udusić chłopca ale też przyspieszyć proces krzepnięcia krwi. Teraz tylko obandażować ich główny problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 5:21 pm

Odwróciła wzrok widząc igły i waciki z krwią. Źle jej się to kojarzyło, budziło wspomnienia, które już dawno chciała wyrzucić z pamięci. Jej siostry... jej rodzice... Wzięła głęboki wdech, ale to dopiero głos nieznajomego wyrwał ją z rozmyślań. Podeszła i kucnęła koło kanapy i posłusznie uniosła głowę chłopca umożliwiając blondynowi obandażowanie mu szyi.
Co jakiś czas wodziła wzrokiem między twarzą nieprzytomnego, a dłońmi blondyna działającego pewnie i sprawnie.
-Jesteś w tym dobry...-powiedziała cicho i nieśmiało.
Miała na myśli udzielanie pomocy i opatrywanie ran. Ona sama pewnie by się trzęsła jak osika, a rękoma by mu pewnie prędzej krzywdę zrobiła niż pomogła. Nie czułaby się na tyle pewnie by samej udzielić takiej fachowej pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 5:35 pm

Uśmiechnął się do niej niepoważnie radośnie, jakby byli w zupełnie innej sytuacji, a on nie bandażował  szyi swojego znajomego, który wyglądał jak siedem nieszczęść. Zakończył działania uwieńczając swe dzieło zapinką do bandaża. Ta trudniejsza część właśnie minęła.
- Mam doświadczenie - powiedział, szukając w apteczce strzykawki odpowiednio opatrzonej nazwą. Teraz Xio potrzebował czegoś na wzmocnienie, ewidentnie zamierzał mu podać witaminy w płynnej wersji, która nie smakowała najlepiej ale w końcu teraz nie ma to nic do rzeczy. W końcu znalazł strzykawkę do karmienia i odpowiedni słoiczek z cieczą, którą bez skrupułów podał pacjentowi. Powinna wzmocnić jego organizm i przyspieszyć regenerację lub ją rozpocząć jeśli wcześniej nie została zainicjowała.
Odetchnął głęboko, podczas gdy Astra spokojnie latała z miejsca na miejsce jakby miała mrówki w czterech literach. Jupiter widział, że jest jeszcze więcej ran ale nie potrzebowały aż takiej uwagi jak ta, którą się już zajął. Teraz tylko czekać aż Xio się obudzi.
- W ogóle to jak się nazywasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 5:41 pm

Ułożyła delikatnie głowę Xio na kanapie i odgarnęła pieszczotliwym gestem włosy z czoła. Chłopiec powodował, że czuła do niego sentyment. Rzadko spotykała kogoś jeszcze bardziej bezbronnego od niej.
Uśmiech blondyna strącił ją nieco z pantałyku, bo jego zmiany nastawienia były chaotyczne i nie nadążała za nimi. Ale lepiej, ze się uśmiechał niż jak patrzył na nią wrogo. Klęczała więc na ziemi obok niego, a dłonie ułożyła na kolanach.
-Przyjaciele mówili na mnie Mia.-odpowiedziała zaczesując za ucho pasmo ciemnych włosów, które obecnie, w dość ograniczonym świetle, były praktycznie czarne.
Nie było sensu się zagłębiać w fakt, że przyjaciół jako tako nie miała, ale siostry tak mówiły więc tak zostało. Ważne, ze lubiła to zdrobnienie i w sumie wolała by mówić na nią tak, a nie pełnym imieniem.
-A Ty?-spytała niepewnie, ale po raz pierwszy patrząc mu prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 5:57 pm

Zamknął skrzynkę wpychając ją między kanapę, a lampę stojącą, przy okazji zbierając z podłogi waciki i wrzucając do śmieci koło zlewu w kuchni. Kiwnął do niej głową, upewniając iż zrozumiał co do niego powiedziała kiedy wstawiał wodę by zrobić im herbatę. Przygotował kubki.
- Mia, ładne imię - stwierdził, opierając się o blat. Ręką zaproponował by usiadła przy trzyosobowym stoliku, bo tam właśnie podał napój. - Słodzisz?
Postawił na środku cukierniczkę, zaraz wyjmując z lodówki ostatnie kilka kawałków sernika na zimno. Zdawał sobie sprawę iż dłuższy stres może pochłaniać przerażające ilości energii, więc odnowa brzmiała bardzo przekonująco. Szczególnie, że nie jadł jeszcze niczego.
- Częstuj się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 6:06 pm

Brak odpowiedzi uznała za nieufność z jego strony lub roztargnienie, ale nie przejęła się. Wstała i poszła za nim po czym usiadła przy stoliku w kuchni i spojrzała na kubek z gorącą herbatą.
-Nie, dziękuję. Wolę gorzką.-powiedziała.
Zaczęła obracać kubek w dłoniach wpatrując się w parujący płyn. Czuła się tu dziwnie i niepewnie. I nie miała ochoty na jedzenie.
-Zostaw to lepiej dla niego, wyglądał na strasznie głodnego w parku.-dodała i zerknęła w stronę kanapy z nieprzytomnym chłopakiem.
Znów zaczesała włosy za ucho i zgarnęła je na jedno ramię.
-Chyba powinnam już iść. Nie będę Ci przeszkadzać, tym bardziej, ze masz pod opieką swojego znajomego.-dodała z lekkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xio
Indywidualista
avatar

Posts : 20
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 6:27 pm

Zupełnie nie zdawał sobie sprawy, że został zabrany z parku do zacisznego miejsca. Kawalerka Jupitera takową była, nawet miała zaplecze apteczne jak się okazuje. Właściciel lokum z niewiastą z parku krzątali się przy nim dość długo, bo i rany były rozległe i różnorakiego pochodzenia. Te najgorsze były na szyi od obroży, którą zdjęli na samym początku. Nad nimi pieczołowicie pracowali zespół w zespół dwójka całkiem sobie obcych osób, których złączyła litość wobec małego Zmiennokształtnego. Współpraca okaże się owocna, ale o tym później. Inne rany nie były aż tak dotkliwe i świeże jak na szyi, tak więc regeneracja Xio powinna wystarczyć do ich zniwelowania. Kilka z nich szczególnie powinny zostać wyeliminowane: te na plecach - od niejednego trzaśnięcia biczem (nowe szramy były wykonane na starszych, nie do końca zagojonych - ktoś musiał mieć oko, by tak celnie trafiać w tak małe plecy dziecka, ale dla chcącego nic trudnego); sińce i zadrapania od ucieczki, gdyż biegł na oślep, byleby najdalej od cyrku; potłuczone żebra z siniakami od kopania za nieposłuszeństwo; sińce na zgięciach rąk - od podawanych narkotyków na otumanienie. Tylko dziwnie buźka nie miała na sobie żadnych ran ciętych i potłuczeń - wszak miał ładnie się prezentować, a tylko tę część ciała nie przykrywał ubraniem. Resztę dało się schować.
Gdy poczuł chłód od bandaży na szyi, wszystkie spięte mięśnie rozluźniły się. Sam chłopiec jeszcze nie odzyskał przytomności, chociaż do zbudzenia się było bliżej niż dalej. Nie skusił go też zapach alkoholu użyty prawdopodobnie do oczyszczenia ran, aczkolwiek nie wiedział - nosek nie poinformował go o procentowym trunku. Może i lepiej, że spał mimo bólu. Przynajmniej nie krzyczał jak opętany i nie wprowadzał jeszcze więcej paniki, której i tak jak na okoliczności nie było zbyt wiele. I lepiej, gdyż i stres nie groził. Raz tylko skrzywił minkę, gdy tylko najbardziej otwarta rana była dezynfekowana. Dostał także kroplówkę z witaminami na wzmocnienie, rzeczywiście taka forma podania posiłku okazała się najlepsza, gdyż skurczony żołądek nie przyjąłby tylu kalorii co w płynnej formie.
Minęła mniej więcej godzina, kiedy otworzył leniwie podkrążone oczy, w których jednak gościł już o wiele żywszy blask. Trochę zdezorientowany kręcił głową wokół szyi i próbował zrozumieć samodzielnie co też się z nim stało, gdzie był i kto mu pomógł. Jak przez mgłę pamiętał ostatnie sekundy z parku, lecz pamiętał dwójkę Nieśmiertelnych. Nadstawił lekko ucho ku górze, chyba nawet zamieniali ze sobą parę słów. Zerknął w ich stronę, chociaż nie odzywał się. Było mu wstyd, tak strasznie wstyd, że musieli mu pomóc. Sam nie dałby rady, lecz jego mała męska duma ucierpiała. Eh głuptasek. Rzucił okiem na kroplówkę z dziwną rurką do jego ręki – nigdy czegoś takiego nie miał, chociaż instynktownie nie ruszał przeźroczystego ustrojstwa. Wreszcie przestał przekręcać główką, chociaż korciło go dalsze podsłuchiwanie. Nie mniej jednak był winny im podziękowania, toteż powinien zebrać na tyle sił, by odezwać się. Rączką dotykał bandażu na szyi dalej leżąc na kanapie – to musiała być ich sprawka. Tym bardziej intensywnie myślał nad słowami wdzięczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aldrael
Indywidualista
avatar

Posts : 22
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 10:20 pm

Wiedziony wonią krwi i to na swój sposób... znajomej zabrnął aż pod jedno z mieszkań, ba, pod same drzwi. Nie wiedział właściwie jak długo stał pod nimi zastanawiając się nad tym czy zapukać czy być może spróbować bardziej drastycznych środków. Wiedział jedno. Przywiódł go tu instynkt, przeczucie i nie miał zamiaru zawrócić póki się nie upewni. A odnośnie? Cóż, jakby to wytłumaczyć... Tak, przypomnijmy czy też uświadommy tych co nie wiedzą - Aldrael stracił jakiś czas temu pamięć. Niegdyś zamieszkiwał daleką Grenlandię i tam wychowywał się w swego rodzaju sforze zmiennokształtnych, pełnej wilków i lisów. Dlatego właśnie zapach wydawał się mu znajomy i dlatego postanowił iść za nim aż tutaj, gdy tylko poczuł tę woń gdzieś na ulicy, niedaleko parku. Każdy normalny człowiek pewnie wziąłby go za wariata. Cóż, może nim był. Nikt zaprzeczać nie będzie. Nie miał zamiaru jednak zrezygnować z tego co już sobie zdążył postanowić.
W końcu, po dłuższej chwili zdobył się na... Nie, a jak zapuka to co niby powie osobie mieszkającej tutaj? "Poczułem woń lisiej krwi i... jakoś tam mnie tu przyciągnęła, więc wpadłem z wizytą..." Idiotyzm. Chyba jednak lepiej zawrócić póki można i iść w swoją stronę.
Wtedy też zobaczył jak jakiś koleś niesie pizze do innego mieszkania. A gdyby tak... Tak, to jest genialna myśl! Zapłacił mu za czapkę, potem odkupił również żarełko i razem z pudłem wrócił do drzwi. Co z tego, że nikt tu tego nie zamawiał? Uda, że się pomylili. Będzie mógł wejść choć na chwilę i sprawdzić czy jego przypuszczenia, a raczej nos się nie mylił. Wykombinuje coś... Tak, na pewno. Założył czapkę z logo pizzeri na głowę i zadzwonił do drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 10:37 pm

Z góry przepraszam Jupiter za lekkie zamieszanie, wybacz, przysięgam, że się zrekompensuję!

Mia zebrała się z krzesła i ruszyła do drzwi. Chciała stąd wyjść... Chyba. W każdym razie nie czuła się tu pewnie i komfortowo, może jakby spotkała ich w innych okolicznościach, mniej zakręconych i szalonych, na bardziej neutralnym gruncie to pewnie by się czuła pewniej i swobodniej i pewnie by się za kolegowali. Ale czuła się spięta więc...
I wtedy usłyszała dzwonienie do drzwi.
-Otworzę wychodząc. Pozdrów... Xio.-powiedziała jeszcze do blondyna.
Otworzyła drzwi i zdziwiona spojrzała na dostawcę.
-Em... właściciel jest w środku.-powiedziała z nieśmiałym uśmieszkiem i minęła go ostrożnie kierując się do schodów.
Tak, ona jest dziwna. Zostawiła otwarte mieszkanie przed obcym człowiekiem, ale mówiąc szczerze... Chcąc się ulotnić nie pomyślała o tym zupełnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aldrael
Indywidualista
avatar

Posts : 22
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 11:41 pm

Aż... się cofnął, gdy nagle w drzwiach pojawiła się dziewczyna i niemal natychmiast go minęła ruszając przed siebie korytarzem. Właściciel w środku, tak? Zerknął w stronę mieszkania, ale chyba odechciało mu się tam wchodzić. Tylko... ja on miał to teraz wytłumaczyć... Nieważne.
Ruszył za dziewczyną i szybko ją dogonił. Postanowił ją wypytać o mieszkańców tego miejsca. Tak będzie wygodniej i bezpieczniej. Nie będzie się tez musiał narażać na jakieś specjalnie dzikie akcje.
- Hej, poczekaj. - rzucił szybko. - Mógłbym spytać kto tu właściwie mieszka? Jesteś znajomą właściciela lokum? Nie widziałaś może w środku... em... lisa? - parę pytań pod rząd.
No cóż, miał nadzieję, że jej nie zrazi przed to zasypywanie pytaniami, ale chciał się tylko dowiedzieć paru rzeczy i zniknie czy coś. Nie zamierzał długo tu zostawać. W razie potwierdzenia się jego wątpliwości wyśledzi liska po raz drugi, to żaden problem dla kogoś takiego jak on, czyż nie? Węch miał nadzwyczajny wszak.
- A.... zapomniałem o pizzy... - dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nadal ją niesie. - Nie jesteś może głodna? - spytał z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Czw Maj 07, 2015 11:50 pm

Odwróciła się zaskoczona słysząc głos i zauważyła, że chłopak, a właściwie młody mężczyzna idzie za nią. Jakby intuicyjnie nieco przyspieszyła.
-Em... nie, poznaliśmy się dzisiaj, nie wiem jak się nazywa to był przypadek.-odpowiedziała już na niego nie patrząc, a jedynie patrząc pod nogi.
Co jak co, ale takie przesłuchania... Zdziwiło ją to, że jakiś obcy chłopak pyta ją o innego obcego chłopaka i o... lisa? Że co?! Dobra, miała dość dziwnych sytuacji na dzisiaj. A chciała tylko posiedzieć w parku i...
I właśnie wtedy się poślizgnęła na ostatnich stopniach i poleciała jak ostatnia oferma. Czyli to by było na tyle jeśli chodzi o szybkie i ciche wyjście z budynku. Brawo dla niej. Inna kwestia, że do tej pory jakby nie zdawała sobie sprawy, ze w sumie od rana nie miała nic w ustach i chętnie by coś zjadła, ale akurat w tym momencie to nie to zaprzątało jej głowę. Skupiła się raczej na tym, żeby kontuzję związaną z upadkiem ze schodów ograniczyć do minimum. Bo co ona zrobi jak coś sobie złamie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aldrael
Indywidualista
avatar

Posts : 22
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pią Maj 08, 2015 11:11 am

Dobra. Mógł trochę dziwnie zabrzmieć z tym... lisem, ale on tylko chciał się upewnić. To była zwykła ciekawość, a ta dziewczyna niestety, ale jej chyba nie zamierzała zaspokoić. No trudno się mówi.
- Uważaj! - zdążył tylko krzyknąć gdy ta właśnie chyliła się ku upadkowi prosto na schody.
Na szczęście w porę chwycił ją za ramię i przytrzymał. Ach, ten zwierzęcy refleks i szybkość. Poczekał aż ta odzyska pion i stanie pewniej na nogach i dopiero wtedy też ją puścił. W tym czasie zdążył się jej dość dokładnie przyjrzeć, a przynajmniej jej twarzy. Całkiem urodziwa była i miała coś takiego nietypowego w sobie... Ciężko było mu rozpoznać na pierwszy rzut oka rasę, być może dlatego, że wcześniej nie miał do czynienia z żadną przedstawicielką nimf, a przynajmniej nie przypominał sobie takiego zdarzenia.
- Okej, to teraz jesteś mi winna przysługę. - stwierdził tak poważnie, że brzmiało to niemal jak rozkaz, choć tak naprawdę się zgrywał, co... szybko ujawniło się w zawadiackim uśmiechu, który wnet pojawił się na jego twarzy. - Dobra, żartowałem.
Wolał jej nie stresować dodatkowo, bo wyglądała na jakąś taką... spłoszoną i zlęknioną. Może to nie był najszczęśliwszy dla niej dzień po prostu. Po co jej dokładać nieprzyjemności? Zresztą... i tak nie miał ku temu powodu, chyba, że można w to wliczyć jego wrodzoną złośliwość. Dziś jednak miał całkiem dobry humor, więc można było liczyć na to, że będzie zachowywał się całkiem grzecznie.
- To... jak masz właściwie na imię? Ja jestem Aldrael. - spytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pią Maj 08, 2015 11:26 am

W pierwszej chwili trochę się zdezorientowała. Gdzie jest upadek, ból i tak dalej? Spojrzała zdziwiona na bruneta i już, już chciała się wyrwać, ale on sam ją puścił. Ok, skoro ją złapał to nie może być taki zły, choć mimo wszystko wolała mieć do niego dystans.
Zmarszczyła lekko brwi słysząc o przysłudze. Matko... czy ona dziś serio będzie spotykać tylko ludzi, za którymi nie nadąża? Najpierw ten maluch, uciekający przed sklepikarzem i chowający się za jej plecami, potem ten blondyn, który najpierw patrzył na nią jak na zabójcę, za chwilę się uśmiechał... A teraz ten. Najpierw wyskakuje z jakimś lisem, za chwilę pyta ją czy zje jego pizzę, a teraz z powagą dopomina się o przysługę, za chwilę się śmieje... Aż jej się w głowie kręciło. Wyglądała na spłoszoną i zlęknioną? Owszem, była właśnie taka. Spięta i zestresowana, wokół pełno dziwnych ludzi. Przyglądała mu się i widać było jak bardzo zdezorientowana była. Totalnie nie nadążała i zaczynała się zastanawiać czy to ona jest taka głupia czy to nagle wokół jest pełno dziwaków.
Zaczesała włosy za ucho.
-Mia.-powiedziała nieco niepewnie.
Ok, stwierdziła, że jeśli miałby jej coś zrobić to już by zrobił. A w razie czego miała nadzieję, że krzyki zaalarmują mieszkańców więc...
-Chyba miałeś dostarczyć pizzę?-spytała wskazując na pudełko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pią Maj 08, 2015 4:19 pm

Uśmiechnął się ponownie, odrywając łyżeczką kawałek sernika. Skosztował dzieła swojej sąsiadki, przekonując się iż sernik nie był zatruty, chociaż na to wskazywało w pierwszej chwili po otrzymaniu tego smacznego prezentu. Poza tym było to wyjątkowo niespodziewane wydarzenie biorąc pod uwagę jego olewczy stosunek do innych mieszkańców bloków oraz muzyczne ekscesy o pierwszej w nocy. Jakby dostał ciasto z trutką na myszy toby się nie zdziwił.
Pochłonął w zastraszającym tempie łakocia, wydając z siebie pomruki radości. Przy okazji zarejestrował odmowę połączoną z radą dziewczyny, ale po wcześniejszym względnym obadaniu Xio, wiedział, że z tym trzeba było poczekać. No i, oczywiście, sernik stanowczo wypadał z dzisiejszego menu. Niewielkie ilości zdrowego jedzenia zawierające dużą ilość składników odżywczych lub znowu strzykawka z witaminami - ostrożności nigdy za wiele.
Machnął ręką na Astrę, która zaczęła przenikać palcem przez głowę dziewczyny, zapewne z nudów, które jak wiadomo są najgorszą przyprawą do nieprzemyślanych działań. Nieważne, to co robiła było niegrzeczne w stosunku do niczego nieświadomej Mia.
- Oh, nie... - zaczął ale nim dane mu było skończyć dziewczyna wyszła każąc pozdrowić zmiennokształtnego, ale za progiem drzwi rzucając również dziwną uwagę o "właścicielu w środku". Nie przejął się tym za bardzo, bowiem zauważył iż chłopaczyna się ocknął. Podszedł więc do niego ze szklanką wody, kucając przy kanapie z uśmiechem promiennym niczym samo słońce.
- Jak się czujesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xio
Indywidualista
avatar

Posts : 20
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pią Maj 08, 2015 5:36 pm

Kobiecy głos oddalał się, co mogło wskazywać na to, że odeszła z mieszkania. Szkoda, nie zdążył jej podziękować, może jeszcze będzie mieć okazję, tylko wykaraska się z niezbyt dobrej formy. I tak było o niebo lepiej niż w parku. Nie krwawiła mu rana na szyi, dobrze obandażowana nie ciekła, inne potłuczenia i rany goiły się powolutku, lecz sukcesywnie. To najważniejsze - pośpiech nie był wskazany.
Niebawem gospodarz domu dostrzegł Xio dumającego pod kocykiem i nawet przyniósł mu coś do picia. Niby dostaje płyny przez to ustrojstwo w ręce, jednak o wiele bardziej wolał tradycyjny sposób spijania wody. Delikatnie pochwycił w dłonie szkliwo i utkwił nieco podkrążone oczka w wesołą buźkę Jupitera. Zawsze emanował tą ekspresją na twarzy, nigdy nie wiedział czy to z powodu radosnej osobowości czy na przekór bólowi, jakiego doświadczył na swojej skórze. Właściciele niewolników często chwalili się miedzy sobą jak pastwią się nad sługami, aczkolwiek dawny pan Blondyna był skąpy w słowach. To wystarczyło, by pobudzić wyobraźnię od tej najgorszej strony. A mimo tego potrafił być miły i uprzejmy dla kogoś, wobec którego nie okazywano łaski czy litości.
To, że Xio nie uśmiechał się tak często, wcale nie oznaczało, iż nie umiał okazywać radości. Był w tym o wiele bardziej subtelny niż ktokolwiek.
-Całkiem dobrze, dziękuję Jupik -przytrzymywał paluszkami brzeg szklanki z wodą, w której toń spoglądał nad wyraz poważny, co trochę psuło jego dziecinną aparycję; upił spory łyk wody, i po kilku sekundach dodał:- Powinieneś być ostrożniejszy. A co, jeśli ktoś mnie...?
Nie dokończył zdania o wytropieniu. Zamarł w bezruchu czując w powietrzu aurę Zmiennokształtnego z dalekich krain, aż zwęziły się źrenice do ledwie widocznych kresek. Mimo, iż władał lodem, zmroziło mu krew w żyłach. Mógł ten ktoś być wynajęty przez cyrk, z którego uciekł, by dopaść malca, a przy okazji mogli zgarnąć Blondyna. Co słyszał o nim plotki, iż nie dałby sobie w kaszę dmuchać, lecz nigdy nie wiadomo z kim stanie się we szranki.
-Bądź czujny, to Wilk.
Szepnął cicho do znajomego sprzed lat, nawet sam pomimo podłączonej kroplówki podźwignął się na rączkach i kucnął na kanapie w pełnej gotowości. Odsłonił białą, lisią kitę i nadstawił uszu na nawet najmniejszy szmer. Nie ufał jegomościowi z Grenlandii, to byłby naprawdę niezwykłe zrządzenie losu, gdyby ich spotkanie było przypadkowe. Niestety nadal miał zbyt mało sił na utrzymanie pozycji, więc zaraz klapnął na pupie na kanapie. Co dopiero, gdyby przyszło do walki - ewentualnie mógłby zaryzykować, byleby nikomu nie stała się krzywda. Może i był indywidualistą, lecz długo będzie pamiętać ogromną przysługę Zielonookiego. Nie pozwoli, by z jego powodu komukolwiek chociażby spadł włos z głowy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pią Maj 08, 2015 8:38 pm

Oh, jak to dobrze było widzieć w końcu znajomą twarz. Nie miał wielu przyjaciół, raczyłby nawet stwierdzeniem, iż w ogóle ich nie posiadał, więc każde spotkanie było czymś bardzo ważnym i wprowadzającym w dobry humor. Nie mógł zedrzeć z twarzy tego wyrazu radości, choćby i próbował, – czego, oczywiście, nie robił.
Zamachał energicznie swym lichym demonicznym ogonkiem, nie mogąc oprzeć się chęci kręcenia nim niczym zbyt podekscytowany pies na widok swojego pana lub opcjonalnie miski ulubionej potrawy, jeszcze nie zdecydował, która wersja brzmiała lepiej. Za to wręcz boleśnie w jego mózg wbijały się informacje o stanie zdrowia Xio, zresztą, jak przez ostatnie…właściwie nie liczył czasu, więc mogły już minąć godziny od ich spotkania w alei. Do rzeczy, musiał się przecież czymś zająć. Bo nawet, jeśli on mówił, iż „całkiem dobrze” się miewał to, to „całkiem dobrze” brzmiało w jego uszach jak „Czuje się fatalnie, ale dziękuje, że pytasz.” Nie, nie, on tu zostanie aż nie wydobrzeje i nic go nie obchodzi zdanie samego poszkodowanego – w końcu czuje się odrobinę odpowiedzialny za swojego małego znajomego. Trochę wstyd przyznać, ale ma również jego szkic, który zrobił nieświadomie, gdy nie miał natchnienia, ale w jego palcach jakimś cudem znalazły się długopisy, czasami zdarzało mu się całkowicie wyłączać i dziwnym trafem na płótnie, w szkicowniku czy nawet na ścianach pojawiały się obrazy.
Wraz z niedokończonym zdaniem na jego głowie pojawiły się uszy fretki – znowu niezapowiedziane i bez czyjejkolwiek kontroli. Sam Jupiter może poczuł, że coś jakoś lepiej słyszy, ale nie zauważył tej zmiany, zbyt zabsorbowany pełnokrwistym zmiennokształtnym. Co? Coś przeoczył? Może zrobił coś niedopuszczalnie nietaktownego? Nie miał niesamowicie wyostrzonego zmysłu, jakiegokolwiek, a czytania aur nie opanował, więc mógł tylko zgadywać, co się dzieje, chociaż uśmiech na jego zwykle pogodnej twarzy zastąpiło spięcie. Wiedział, że coś jest nie tak.
Słowa Xio tylko to potwierdziły – nie wiedział za bardzo, co o tym myśleć, ale nie mógł pozwolić by ta biedaczyna jeszcze bardziej ucierpiała. Głowę zalała pusta wyobraźni, w przeciwieństwie do leczenia nie często pojawiał się ktoś, kto mógłby mu zagrozić, i to jeszcze w takim momencie! Machnął energicznie ogonem, uwalniając się od stresu, a przynajmniej próbując. Musiał coś zrobić.
Tylko, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xio
Indywidualista
avatar

Posts : 20
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pią Maj 08, 2015 9:30 pm

Czyżby zdołał Jupiter przywiązać się do Xio? Ten drugi też nie czuł się źle w towarzystwie Hybrydy, aczkolwiek nie na tyle, by móc skrzywdzić go lub narazić na niebezpieczeństwo swoją obecnością. Był niemal pewny, że Wilk przyszedł po niego, a tanio skóry nie da sprzedać! Co z tego, że należą do podobnych Klanów z Grenlandii, skoro jeśli miał za zadanie przyciągnąć chłopca do cyrku to nie był mile widziany. Blondyn nie odstępował go o krok, pojawiły się jego zwierzęce atrybuty nasłuchujące tego samego co maluch. Nadąsał minkę - myślał intensywnie jak skutecznie uniemożliwić Wilkowi wdarcie się do "owieczek". Nie mógł ruszyć się z miejsca, brakowało mu sił witalnych, lecz jeszcze miał na tyle sprawną głowę, iż był w stanie znaleźć jakieś rozwiązanie patowej sytuacji. Wolał profilaktycznie oddzielić Wilka od nich, być może to gorączka podsunęła mu szaloną myśl jak to zrobić.
Utkwił fioletowe ślepia na otwarte drzwi, które zamknął z hukiem nie musząc wstawać z kanapy. To za sprawą Telekinezy, jednej z jego mocy. A na drugą nie trzeba było długo czekać - na złączeniu drzwi i framug rozrastały się sople lodu grubości nawet dziesięciu centymetrów. Szczelnie wypełniły lukę i unieruchomiły drzwi, przynajmniej do czasu roztopienia. Zrobił to wbrew woli gospodarza, gdyż ten na pewno nie pozwoliłby mu na nadwyrężanie i tak słabych sił. Na potwierdzenie niewypowiedzianych słów z noska Xio potoczyły się strużki krwi. Nie mogąc więcej zdziałać spuścił główkę i uszy. Był taki bezużyteczny, taki słaby, że nawet najprostsze sztuczki odbijały na nim piętno. Chciał w ten sposób odwdzięczyć się za ratunek, ale cóż to za pomoc, gdy za chwilę i tak Wilk będzie mógł spokojnie wejść do środka. Zrobił się rumiany na twarzy od wysiłku, i ze smutkiem spoglądał na Jupika. Zawiódł jego oczekiwania. Bardzo mu zależało na wykazaniu się, że nie po to był podratowany, by miał siedzieć bezczynnie w razie zagrożenia. A wyszło jak wyszło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aldrael
Indywidualista
avatar

Posts : 22
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pon Maj 11, 2015 9:56 am

Widząc ją dość mocno zdezorientowaną rzucił jeszcze:
- Ach, no i nie musisz mi dziękować za uratowanie przed efektownym upadkiem. - dodał, szczerząc białe zęby, przy czym zawsze było widać lekko dłuższe niż u normalnego człowieka - kły.
Miał dziś wybornie dobry humor i chyba dlatego właśnie był tak towarzyski i... całkiem przyjemny, o ile kogoś nie odstrasza taka dość ekspansywna osobowość. Jego zawsze było wszędzie pełno i to on kontrolował całą sytuację, w innym wypadku na pewno jego nastrój uległ by pogorszeniu, bo nie potrafił zbyt dobrze dostosowywać się do innych osób. Musiało być po jego myśli i koniec.
- Pizzę? Ach... To już nieważne i tak to był zły adres. - odparł szybko, byle tylko dziewczyna już zostawiła ten temat.
- Spokojnie możemy ją gdzieś zjeść jeśli jesteś głodna, bo właściwie to nie jestem dostawcą pizzy. To miał być taki... hm... kawał, ale nie wyszedł.
Naokoło, ale chyba udało mu się z tego wszystkiego jakoś wybrnąć. Miał też nadzieję, że Mia łyknie haczyk i da się namówić, bo... zwyczajnie się nudził, a pizza w miłym (i całkiem urodziwym) towarzystwie to fajna opcja na najbliższe kilkadziesiąt minut, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Euremia
Nimfa morska
avatar

Posts : 16
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pon Maj 11, 2015 10:33 am

Chwilę, dosłownie chwilę, przyglądała mu się jeszcze, a potem uśmiechnęła się lekko.
-W porządku. Skoro to miał być żart...-powiedziała, choć i tak jakoś mu nie wierzyła. Naciągana teoria, ale nie zamierzała się z nim spierać.
Wolała się ulotnić już z tego budynku.
-Może do parku?-zaproponowała schodząc już po schodach, choć ostrożniej.
Szczerze mówiąc to wciąż jakiś cichy alarm jej dzwonił w głowie, oznaczając niebezpieczeństwo i zagrożenie, ciekawa też była czy młody chłopak się już ocknął, ale już nie chciała wracać, kręcić i w ogóle. Potrzebowała chwili spokoju, najlepiej w miejscu zielonym, gdzie pomimo dużej ilości ludzi nie odczuwało się tak ich obecności. A, że faktycznie była głodna to postanowiła skorzystać z jego propozycji.
-A, i dziękuję za to, że zapobiegłeś mojemu upadkowi.-dodała uśmiechając się do niego lekko przez ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aldrael
Indywidualista
avatar

Posts : 22
Join date : 22/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Pon Maj 11, 2015 1:16 pm

Grunt, że jako tako przyjęła jego wymówkę do wiadomości i nie drążyła tematu by poznać ewentualną prawdę, która... i tak była tak... hm... nietypowa, że lepiej nie było już mieszać dziewczynie bardziej w głowie, co nie? Ano właśnie. Czasami lepiej żyć w niewiedzy czy kłamstwie.
- Park? W porządku. Chodźmy w takim razie. - odparł bez chwili zastanowienia.
Wraz z dziewczyną opuścił budynek, a potem udali się w stronę wcześniej wspomnianego i zaproponowanego miejsca. Lubił parki. Ogólnie lubił zieleń i całkiem nieźle czuł się w takim otoczeniu, chodź prawdę mówiąc wolał dziksze miejsca, te nieokiełznane przez ludzi. W parkach zawsze wszystko miało swoje miejsce. Wytyczone ścieżki, poprzycinane krzewy i drzewa. Aldrael wolał lekki chaos jeśli chodziło o przyrodę.

zt oboje // pisz pierwsza
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Wto Maj 12, 2015 7:59 pm

Mocą magiczną nieznanego mu pochodzenia (dopiero po chwili zorientował się, że to Xio) drzwi się zamknęły i zaraz do kolekcji doszła lodowa obudowa framugi. Serce mu zwolniło, wcześniej bliskie było wypadnięcia z piersi by skończyć swój nie taki krótki żywot na podłodze – w jego myślach ten obraz pojawił się w wyjątkowo realistycznych okraszeniach. Z niewielką paniką na twarzy złapał się falbaniastej koszuli w miejscu przebywania organy, żeby upewnić się, iż jest na swoim miejscu. Poczuł rytmiczne uderzenia, więc przestał się tym przejmować.
Jednak, co zrobić z obecnym zagrożeniem dla niego i Xio? Okazało się, iż odpowiedź była tak prosta jak prosta może być linia zrobiona linijką – nic. Nadstawił uszy, nasłuchiwał niczym pies myśliwski na polowaniu, słyszał strzępki rozmowy na zewnątrz niemal czując jak krew spływa mu z twarzy. Stres nie działał na niego zbyt dobrze.
Zresztą, sobą nie powinien się teraz przejmować, zdecydowanie gorzej było z jego znajomym, który nadwyrężał się będąc i tak słabym – chciał go jednocześnie uzdrowić i zabić. Z tym pierwszym był mały problem, nie mógł zrobić więcej niż opatrzenie mu ran zewnętrznych i nakarmienie. Wszystko postawił na zmiennokształtną regenerację.
A, odnośnie tego całego Wilka! Było tyle niepokoju, przeczuwania zbliżającego się Armagedonu, ale obcy pojawił się i zniknął. Mógł to stwierdzić, bowiem rozmowy ucichły, miał nadzieję, iż nieznajomy więcej się tu nie pokaże a przynajmniej póki Xio nie wyzdrowieje i nie będzie musiał się martwić rannym towarzyszem. Wtedy zrobi takie piekło, że nawet demony pochowają się po kątach!
Westchnął cicho, niszcząc własne marzenia.
- Chyba już poszedł – mruknął cicho i kiwnął na Astrę, która wychyliła swoją niematerialną głowę za drzwi by potwierdzić tą tezę. Pokazała kciuk uniesiony w górę, więc zjechał do parteru, kładąc rękę na oczy – Mam zawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xio
Indywidualista
avatar

Posts : 20
Join date : 02/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Wto Maj 12, 2015 8:48 pm

Rzeczywiście, wszystko nagle ucichło. Nie tracił czujności mimo wszystko, zbyt wiele przeszedł, by od razu dać wiarę w rezygnację Wilka. Jego lisie uszy słyszały nierówne bicie serca gospodarza, tak więc od razu jak "zaalarmował" chłopca o swoim stanie, ten wziął sytuację na poważnie i poruszył się z przejęcia.
-C-Co?! Jaki zawał?! -przetarł nadgarstkiem zakrwawiony nosek i podczołgał się prędko po kanapie do Jupitera siedzącego na podłodze; nic mu większego nie było poza odniesionym ciśnieniem- Ej! Nie strasz!
Zdzielił go lekko swoim lisim ogonem po głowie, lecz za chwilkę sam klapnął obok niego i spoglądał na niego uważnie. Jak na kogoś, kto jeszcze kilka godzin temu wyglądał jak chodzące zombie, był w dobrej formie. Odżywki i bandaże, a także pobudzona regeneracja robiły swoje. Rezultaty rokowały bardzo dobrze. Że też pacjent trachnął kitą po głowie lekarza - nie wypadało! Ale jak mógł sobie żartować w takiej sytuacji?! Może dla rozluźnienia, jednak wciąż miał obawy, że Wilk wróci. Gorzej, jakby mu się coś uroiło, stanowczo za dużo snu. Musi odwdzięczyć się za pomoc ze strony bliskiego kolegi, tylko niech jeszcze nabierze nieco sił. Duże oczka o fioletowych tęczówkach bacznie spoglądały na przystojnego Blondyna. Coś w nim było, taka tajemnica, taka jakby aura, lecz to tylko intuicja tak szeptała. Nie miał żadnych dowodów na to, dlaczego urodziwy młodzieniec mieszkał sam w kawalerce, że z jego aparycją i charakterem mógłby mieć każdą lub każdego. Ba, nawet gdyby nie to, że Xio jest innej orientacji, Jupik wpadłby mu w oko. Czyżby to trauma z przeszłości?
Wracając jednak do tematu, chłopiec chwilę w milczeniu przeanalizował swoje położenie i to, że właściciel domostwa nie wyrzucił go jeszcze precz. Może... może mógłby tu na trochę zostać? Przynajmniej do odzyskania pełni sił. Nie zapyta wprost, miał swój honor, nawet jeśli nie był adekwatny do czasu i miejsca. Stwierdził więc jedynie:
-To już mi niepotrzebne.
Od tak wyciągnął sobie kabelek od kroplówki i jakby nigdy nic zaczął porządkować. W sensie układać koc i poduszkę na kanapie, by poprawić jakoś wystrój salonu po akcji ratunkowej. Z determinacją walczył z poduszką, bo ta dość spora chciała spłynąć z kanapy wprost na jego głowę, tak więc stanął na palcach i próbował wepchnąć głębiej mebla. Niczym walka Don Kichota z wiatrakami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jupiter
Zmiennokształtny Elf, Demon
avatar

Posts : 20
Join date : 03/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   Wto Maj 12, 2015 9:34 pm

Podniósł rękę z rozbrajającym uśmiechem i zarechotał jak nastolatek, który zrobił najlepszy żart swojego życia. Co prawda był „odrobinę” za stary jak na tą grupę wiekową, ale nikomu to jeszcze krzywdy nie zrobiło. JESZCZE, bo dokładnie chwilę później został konkretnie przywołany do porządku i jak podejrzewał oberwaniem poduszką lub kostką lodu tak nie spodziewał się ataku puszystej kity na swoją bezbronną głowę. Życie zaskakiwało go na każdym kroku.
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać – powiedział wyciągając się na podłodze, aż coś strzyknęło mu w bliżej niezidentyfikowanej części ciała. – Oj, chyba sobie coś złamałem.
Tym razem również żartował, jednak to Astra zadziałała zrzucając mu na rękę encyklopedię leżącą na półce koło stołu. Przełknął pisk, rzucając złowrogie spojrzenie na dziewczynę lewitującą z kpiącym uśmieszkiem, ale jedyne, co zrobił to pomachał ręką kilka razy jakby się sparzył.
- No co? Należało ci się! – warknęła naburmuszona brakiem reakcji. Podleciała do drzwi. – Zobaczę czy się oddalili.
I takim oto sposobem zostali sami, a bynajmniej ze strony Jupitera, bo dla Xio już całkiem dawno nikt materialny się nie ukazał. Idąc tym tropem coś mu zaświtało w głowie. Miał coś zrobić, może coś powiedzieć…co? Jego pamięć w takich przypadkach powalała na kolana.
Studiując sufit przypomniało mu się, że miał przecież wcześniej „zaproponować” swojemu gościowi pozostanie w jego bazie na czas nieokreślony, ale przerwano mu, bo Wilk i te sprawy. Podskoczył w siad, przy okazji zauważając, iż lis odłączył się od kroplówki i zaczął…sprzątać? Nieważne, czasami wolał nie pytać.
- Hm, jakby to powiedzieć? – Zastanawiał się na głos, przykładając palec do ust – Z mojego fachowego, jakże profesjonalnego punktu widzenia zostajesz u mnie aż nie powiem inaczej. Jakieś skargi? Zażalenia? Nie? No to super.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawalerka Jupitera   

Powrót do góry Go down
 
Kawalerka Jupitera
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    T e r e n y  m i e s z k a l n e :: Bloki-
Skocz do: