IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Amelie

Go down 
AutorWiadomość
Aimi
Księżniczka wampirów
avatar

Posts : 1
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Amelie   Sro Kwi 15, 2015 9:39 pm

Godność: Amelie Lucrezia Misao Hiou
Wiek: Wygląda na nastolatkę, jednak w rzeczywistości jest starsza. 
Orientacja: Biseksualna
Pochodzenie: Japonia
Rasa: Wampirzyca
Ranga: Księżniczka wampirów*
* Status społeczny, który wiąże się z historią rodu Hiou. Był on jednym z pierwszych wampirzych rodzin, oficjalnie najstarszy wampir - założyciel całego rodu - przyjął takie nazwisko. Już od początku miał posłuch wśród wampirów oraz wielu traktowało go niczym króla. Od tamtej pory Hiou uważani są za coś w stylu "rodziny królewskiej". Stanowią bardzo zamknięty krąg, trzymają się razem i przez większość czasu są jedynie legendą wśród wampirów przechodzącą z pokolenia na pokolenie. Do momentu, gdy wśród wampirzej społeczności dzieje się coś niedobrego lub zachodzą ważne zmiany, wówczas interweniują i pokazują swoją władzę. Chodzą również plotki, że w ich żyłach płynie błękitna krew, która może uleczyć każdą ranę, a nawet ożywić zmarłych. Jednak to tylko plotki...

Moc:
Cudowna Krew – cudowna posoka, dzięki której Amel może zamieniać zwykłe homo sapiens w nieśmiertelne, silne i nieograniczone istoty, jakimi są wampiry. Jednak nie tylko ona to potrafi, szlachetna krew może zdziałać cuda, a jej jest niespotykana, wyjątkowa. Mianowicie posiada właściwości lecznicze. Kilka łyków wystarczy, żeby wyleczyć rany zewnętrzne, wylewy, trwałe urazy wewnętrzne, a nawet zrośnięcie kości. Ile wampirzyca musiałaby jej oddać, żeby ożywić umarłego? Całość, nieśmiertelna dusza, za życie umierającego. Jej krew działa również na istoty zdrowe, nie potrzebujące pomocy i uleczenia. Dodaje im wówczas siły, potęguje zdolności, usprawnia zmysły i czystość umysłu, oczywiście na niewielki okres czasu, w zależności ile jej wypiją może to być godzina, a może kilkanaście. Do tego jej smak był wyjątkowy, pyszny, niesamowity, nikt inny nie posiadał tak słodkiej i smacznej krwi, niemal potrafiła.. uzależnić.

Telekineza – Amelie jest w trakcie udoskonalania tej mocy. Póki co jest w stanie przesuwać niewielkie obiekty, wyłączać i włączać światło, przyciągać do siebie ludzi, czy też odepchnąć ich. Moc telekinezy jest zależna w dużym stopniu od jej emocji, gdy dziewczyna jest zdenerwowana może zdziałać naprawdę dużo, jednak gdy jej stan emocjonalny uspokoi się, jej umiejętność również. Jak powiedziałam wyżej, stara się rozwinąć ją, nauczyć się kontroli z większym lub mniejszym skutkiem. Podobno kiedyś będzie mogła zdziałać cuda! (bez przesady oczywiście) We’ll see

Manipulacja – przydatna umiejętność. Nie możesz wejść do klubu, bo bramkarz wie, że nie masz odpowiedniego wieku? A może policjant chce Ci wlepić mandat za przekroczenie prędkości? Nic z tych rzeczy! Amel nigdy nie miała z tym problemu. Swoją najsilniejszą moc odziedziczyła po obydwojgu rodziców, dzięki temu nie miała najmniejszych trudności z opanowaniem jej. Jest ona niemal tak samo łatwa dla niej jak oddychanie. Już od maleńkości zmuszała swoich służących, którzy opiekowali się małą Czystokrwistą, żeby przynosili jej słodycze, wykonywali jej rozkazy, tylko i wyłącznie dla jej kaprysu. Oczywiście nic nie jest idealne, a żadna moc nie jest nieograniczona. Aimi nie może nakłonić innych do robienia rzeczy całkowicie przeciwnych ich naturze, jak np. zachęcenia anioła do ludobójstwa. Nie działa ona również w przypadku, gdy ktoś posiada blokadę umysłu, jednak jest szczególnie mocna podczas wpływania na wampiry.  

Umiejętności:
- Potrafi jeździć konno, posługiwać się bronią białą, grać na fortepianie oraz zna kroki większości tańców towarzyskich - taki wymóg rodzinny.
- Mówi po japońsku i angielsku.
- Jako, że jest wampirzycą jest znacznie silniejsza i szybsza od przeciętnego człowieka.  

Broń: Sztylet z rubinową rękojeścią, póki co.

Wygląd:
Amelie odziedziczyła swoją urodę po ojcu w przeciwieństwie do charakteru. Jej oczy przypominają dwa duże szlachetne kamienie – rubiny, są niemal odzwierciedleniem jej szlachetnej krwi. Krwistoczerwone, idealnie podkreślone dzięki koronie długich i gęstych rzęs. Czasami jednak zmieniają swój kolor. Gdy młoda jest bardzo głodna, albo zdenerwowana, wręcz wściekła są prawie czarne, niczym smoła, przerażające. Mogą wydawać się puste jak u zwykłej porcelanowej lalki bez życia, nadają jej wówczas niebezpiecznego i nieobliczalnego wyglądu. Dziewczyna nie maluje się przesadnie, jednak zdarza jej się używać czarnej kredki do oczu i tuszu.  Jest dumną nosicielką czarnych, gęstych włosów sięgających płowy pleców, które kontrastują z jej oczami. Ich odcień przypomina gwieździste niebo podczas pełni – czarny, błyszczący w blasku księżyca niczym gwiazdy. Skóra dziewczyny jest koloru alabastrów, najczystsza biel, jak gdyby nigdy nie poznała promieni słonecznych. Gładka i miękka w dotyku, niemal idealna.  
Amel nie jest bardzo niska jak na kobietę, mierzy cały metr siedemdziesiat. Jednak nie waż się powiedzieć do niej „niska”, albo „mała”. Wtedy możesz być pewien, że zje Cię na wstępie, jest po prostu niewielka i tak powinna być nazywana, o. Jest również szczupła, odrobinę koścista, może wydawać się krucha, jak gdyby przy najmniejszym dotyku mogła rozpaść się na tysiące okruchów. Mimo to może pochwalić się ładnymi, kobiecymi kształtami, których nie jedna mogłaby jej pozazdrościć.  
Jak ubiera się nasza młoda dama? No właśnie, okazyjnie nosi sukienki, uwielbia czuć się lekko i zwiewnie, a takie efekty dają krótkie falbaniaste sukienki bez ramiączek. W wolnych chwilach zwykła nosić gotycką, czarną sukienką składającą się z gorsetu bez ramiączek wiązanego z tyłu i falbaniastej spódniczki sięgającej do połowy ud. Na jej rękach widnieją rękawiczki tworzące komplet wraz z sukienką, a na jej szyi wisior ze znakiem jej rodu. Buty zaś sięgają połowy łydek, cienkie kozaki z czarnej skóry na wcale nie małym obcasie, po prostu dziewczyna nie lubi być zbyt mała, skoro zazwyczaj czuje się ważniejsza od innych, chce również patrzeć na nich z góry. Gdy nosi przy sobie torebkę, zawsze wybiera swoją ulubioną, czarną Chanelkę.

Charakter:
Charakteru Amelie nie da się opisać jednym zdaniem. Można o niej jedynie powiedzieć, że jest zmienna jak ocean, a zarazem tak samo piękna i okrutna. Najprawdopodobniej jest to spowodowane jej huśtawkami nastroju, która od dawna nęka jej drobne ciałko. Oczywiście dziewczyna nie ma o nich bladego pojęcia, uważa się za absolutnie normalną, nie zwraca uwagi na swoje stany depresyjne, rządzę mordu, te można przecież łatwo wytłumaczyć, zazwyczaj.  
Jak przystało na Czystokrwistą potrafi zachowywać się poważnie, jest w stu procentach świadoma swojego pochodzenia, z czego jest bardzo dumna. Arogancka, o to na pewno, a na dodatek kapryśna. Wiąże się to przede wszystkim z jej rodziną. Jej ród jest bardzo ważny i podziwiany wśród innych wampirów, o co ciężko w tych czasach,  a ona stanowi jego cząstkę. Wywodzi się z czystej linii krwi tak rzadko spotykanej.  
Dziewczyna może być niemiła i wredna, gdy tylko jest nie w humorze, albo ktoś ją czymś urazi. Bez powodu potrafi na kogoś naskoczyć, albo skreślić go nie poznając choćby jego imienia ówcześnie. Oczywiście bywają też chwile, gdy zachowuje się miło i przyjaźnie, jednak są zazwyczaj ulotne, chwilowe, spowodowane impulsem, które nie trwają długo i pojawiają się naprawdę nie często. Kolejne słowo, którym można by ją określić? Dziecinna. O dziwo mimo swoich nieskalanych korzeni Amel potrafi zachowywać się jak dziecko - czasami. Jest mistrzynią w tworzeniu różnego rodzaju intryg i gierek. Uwielbia wszelkiego rodzaju zabawy: od chowanego po kalambury. Potrafi bawić się z przedstawicielami wszystkich ras i grup społecznych, jednak nienawidzi przegrywać, ba! Ona nigdy nie przegrywa, a jej chore gierki zawsze mają jakieś dziwne i niebezpieczne podteksty. Może akurat zechce wysączyć twoją krew, tak dla zabawy? Zadawanie się z nią, to jak podpisanie paktu z diabłem.  
Charakterystyczną jej cechą jest umiejętność planowania. Jest świetnym strategiem, potrafi precyzyjnie przewidzieć co może się wkrótce stać. Wyobraża sobie siebie w roli szachisty: świat jest jej szachownicą, a ludzie zwykłymi pionkami, którymi tak uwielbia manipulować. Jest dobrym graczem, w końcu praktyka czyni mistrza. Kłamczucha też z niej całkiem niezła. Przekona każdego do tego, co chce, nawet jeśli miałaby się rozpłakać, co traktuje jako doskonałą i niezawodną technikę. Zamienia się wtedy w malutką i bezbronną dziewczynkę, żeby wzbudzić w innych litość, lepiej uważaj, bardzo prosto jest dać się nabrać, a skutki mogą być tragiczne! Niebezpieczna to dziewczyna i do tego egoistka. Myśli o sobie i nie przejmuje się innymi, raczej uważa się za pępek świata i boską księżniczkę. Uwielbia rozkazywać innym, rozpieszczona w 100%, jak przystało na prawdziwą arystokratkę. Upór i chęć posiadania pchają ją do przodu, a ona zawsze dostaje to czego chce.  
O dziwo nigdy jeszcze nie udało jej się zakochać, uważa się za bezduszną s*kę, jednak nie jest to do końca prawda. Amel potrafi doszczętnie nałożyć na siebie maskę obojętności, jednak nie potrafi całkowicie wyzbyć się uczuć i ludzkich odruchów. Czasami mogą zdradzić ją jedynie oczy, czy ruch jej źrenic.  
Mściwa, jest to cecha, na którą powinien uważać każdy szanujący się osobnik. Dziewczyna łatwo zapomina krzywdy, pozornie wybacza i odpuszcza winy, jednak nigdy nie zapomina nazwisk oprawców. Ma bardzo dobrą pamięć, a sprawiedliwości musi być zadość Co najważniejsze potrafi być również łagodna, dyplomacja, jak i uwodzicielstwo są u niej również na wysokim poziomie, osobiście uważa, że jest doskonała do tej roli.  
Uwielbia smak krwi, jest niemal od niej uzależniona i często nie potrafi się pohamować, gdy poczuje jej zapach, a co dopiero smak. Zdarza jej się również zamieniać w kogoś w rodzaju łowcy. Gdy czyjaś krew przypadnie jej do gustu poświęci wszystko, żeby wytropić jej źródło i wypić do końca.  
Na zakończenie mogę wam zdradzić, że dziewczyna zawsze się uśmiecha, a tak słodki i uroczy uśmiech nigdy nie opuszcza jej buźki, choć nie zawsze oznacza to coś dobrego.  

Historia:
Niewiele jest czystokrwistych rodów wśród wampirów. Ci, którzy mieli to szczęście urodzić się w jednym z nich często nie dostrzegają tego i nie są wdzięczni. Traktują innych z wyższością, uważają, że wszystko im się należy, są lepsi… I tak samo było z Amelie!  
Wampirzyca urodziła się jako dziedziczka niemal całego majątku, posiadłości, tradycji i obowiązków rodu Hiou. Już od najmłodszych lat była wychowywana na 100% arystokratkę: rozpieszczana do granic możliwości. Jednak nauka również zajęła sporą część jej życia. Etykieta, zachowanie, sposób mówienia, chodzenia, pisania i oddychania, kultura – wszystko to składało się na jej zajęcia. Musiała być idealna pod każdym względem i doskonale się prezentować. Dziewczynka szybko się uczyła, jednak gdzieś w głębi byłą tylko małym, niesfornym diabełkiem, co zostało w niej do dzisiaj.  
Mimo wszystko mała pociecha, oczko w głowie swoich rodziców, sprowadziło na nich wiele zmartwień. Dziewczynka nie miała w sobie wampirze odporności. Urodziła się słabsza, krucha i delikatna. Często chorowała, nigdy nie mogła poruszać się na słońcu. Z początku nikt nie chciał przyjąć tej wiadomości, jednak w końcu dla rodziców stało się jasne, że Amelie umrze. Jak pogodzić się ze stratą jedynego dziecka? Nie da się…  


***


-Hanae-sama! Hanae-sama! – usłyszała głos służącej, która z hukiem otworzyła drzwi. A gdzie maniery, tej dzisiejszej młodzieży? Czy nie potrafiła pukać? W normalnych warunkach Szlachetna zganiłaby ją za to, a może i gorzej, jednak w tym momencie nie miała ochoty ruszyć się z miejsca. Widziała jak na nią patrzyli, podważali jej autorytet, mówili, że pogrążyła się w rozpaczy. Siedziała sama w pokoju swojej córeczki. Kiedy zobaczył gapiącą się na nią kobietę warknęła głośno i szybko otarła łzy. Wystraszona służąca cofnęła się o krok.  
- Co się stało? - nie poznała swojego stłumionego i chłodnego głosu.  
- Księżniczka się obudziła… - odparła przestraszona kobieta i głośno przełknęła ślinę. Hanae nie przeszkadzało, że ktoś się jej bał. Jej mąż często mówił, że jest przerażająca, a ona po prostu chciała, żeby ją szanowali. Znalazła swój własny sposób na  posłuszeństwo. Była łagodna tylko dla jednej osoby… Amelie.  
Wampirzyca nie czekała na dalsze informacje czy wyjaśnienia mimo, że jąkająca się służąca próbowała coś bełkotać, kobieta już dawno przestała jej słuchać. Szybkim krokiem ruszyła w stronę skrzydła szpitalnego w rezydencji. W jej głowie kłębiły się różne myśli, czy czuje się lepiej? Hanae wierzyła w cudowne ozdrowienie córki, a może już wydała ostatnie tchnienie? Nie była szalona, jednak rozpacz rozdzierała jej serce na pół, nie ma nic silniejszego od macierzyńskiej miłości do dziecka. Nigdy nie pogodziła się z datą wyznaczoną na śmierć małej Amel. Nie mogła jej stracić! Była wszystkim. Czuła, że jeśli Amelie zaśnie snem wiecznym, umrze część jej duszy. Odepchnęła lekarza, który czekał na nią przy drzwiach. Szybkim ruchem otworzyła je i weszła do pokoju.  
Była taka śliczna, a zarazem taka krucha. Wydawało się, jak gdyby przez najmniejszy podmuch wiatru mogła rozpaść się na miliony okruchów. Leżała po środku białych, jedwabnych poduszek. Jej cera była kredowobiała, a oczy podkrążone wyrażające nic więcej poza zmęczeniem. Wampirzyca uklękła przed szpitalnym łóżkiem i chwyciła jej chudą rączkę.  
- Amelie? Słyszysz mnie? - zapytała łagodnie przełykając łzy.  
- Mamusiu? – powiedziała cicho i otworzyła oczy. Jej wzrok błądził po jej twarzy. Była wycieńczona i powoli traciła przytomność – Kocham Cię.  
-  Ćss… Odpoczywaj – powiedziała uspakajająco Hanae i chwyciła mocniej jej rękę. Do pokoju wszedł doktor i skłonił się przed swoją panią. Czarnowłosa skupiła się na jego świadomości.  
Myśli starego wampira przelatywały przed jej oczami: Śmierć księżniczki… rozpacz władcy… pogrzeb… jego rodzina… I nagle usłyszała to. – Jak mogę jej pomóc? – zapytała rozpaczliwie i odwrócił się w stronę doktora – Ty wiesz.  
Zmieszany wampir spuścił wzrok.  
- Tak, ale to nic pewnego..  
- Powiedz mi teraz – przerwała mu władczym tonem.  
- Musisz pani.. napoić ją swoja krwią.. Musi wypić ją całą, co do ostatniej kropelki. Oddasz jej wtedy swoje życie.  
Ta wiadomość nie wstrząsnęła kobietą. Była przygotowana na poświęcenie, chęć ratowania dziecka była tak silna, że w tym momencie nawet nie śmiała pomyśleć o swoim życiu.  Właściwie poczuła ulgę, może uratować swoją jedyną pociechę. Jej mąż musiał panować nad posiadłościami, rodziną i majątkiem, do póki Amelie nie wyzdrowieje. Już dawno chcieli odejść na emeryturę, zaszyć się w jakimś pięknym zakątku tego świata, z dala od polityki i innych wampirów. Zostawić wszystko dziedziczce i pozwolić jej na władzę. Jednak ich plany legły w gruzach wraz z pojawieniem się choroby dziewczynki, a ona mogła temu zapobiec ! Mąż nie mógł tak po prostu zniknąć. Wiedziała, że on też pogrążył się w smutku, jednak ona nie potrafiła z tym żyć. Była zbyt miękka, musiała pomóc swojej córce.  
Uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na Amel. Miała zamknięte i zapadnięte oczy, wokół których pojawiły się delikatne siateczki fioletowych żył. Wyglądała jak gdyby tylko spała. Hanae niemal czuła jak ulatuje z niej wampirze życie. Nie dała sobie czasu na zastanowienie, szybkim krokiem podeszła do łóżka i podniosła leciutką jak piórko główkę Amel. Nie przejmowała się protestami lekarza, on nie miał na nią wpływu, zresztą nikt nie miał wpływu na jej zachowanie. Była Czystokrwistą, potężną i to ona decydowała o wszystkim. Wpatrując się w córeczkę przegryzła sobie nadgarstek. Przyłożyła rękę do białych ust księżniczki z ciepłym uśmiechem wpatrując się w jej śliczną buzię.  
- Pij malutka – powiedziała czule i pogłaskała ją po włosach.  
Przez chwile nic się nie działo. Pokój wypełniała głucha cisza, która zdawała się trwać w nieskończoność. Kolejne sekundy mijały, wampirzyca wstrzymała oddech, zbyt wystraszona, żeby wziąć kolejny wdech. Czyżby się spóźniła? Czy pozwoliła jej umrzeć…  
Nagle usłyszała to. Było dosłyszalne tylko dla jej wampirzego, doskonale wytężonego słuchu. Ciche przełknięcie. Potem jeszcze jedno nieco głośniejsze.  
- Tak Amelie. Pij dalej – powiedziała głośno, a łzy same popłynęły po jej policzkach. Była taka szczęśliwa. Niemal czuła jak mała wchłania jej życie.  
Już po kilku łykach dziewczynka chwyciła jej nadgarstek i zaczęła pić sama. Smak krwi był tak cudowny, że nie potrafiła przestać. Sama nie wiedziała jak długo to trwało. Jej umysł eksplodował tysiącami kolorów. Kiedy poczuła, że wypiła przepyszny, szkarłatny płyn do końca, puściła tą chłodną rękę, która zwiotczała podczas całego zabiegu. Usiadła na łóżku i otworzyła szeroko oczy. Rozprostowała zdrętwiałe rączki i uśmiechnęła się figlarnie. Była zdrowa, właściwie nigdy nie czuła się lepiej. Spojrzała na tego cudotwórcę, który ją uleczył i znieruchomiała. Wpatrywała się w bezdenną czerń pustych i nieprzytomnych oczu Hanae Hiou, swojej matki.  

Amelie została głową rodziny Hiou, a słuch po jej ojcu zaginął. Ku zdziwieniu służby mała nie przejęła się tym faktem. Wiedziała, że musiał odejść, usunąć się w cieniu i opłakiwać stratę Hanae, swojej ukochanej.  


***


Za dwadzieścia dwudziesta czwarta. Amelie szła ulicami miasta nie rozglądając się. Kurczowo trzymała się swojej torebki i maszerowała żwawo. Marzyła tylko o ciepłej kąpieli i cudownym zapachu cytryn w rezydencji.  
          Weszła w jedną z wąskich, bocznych uliczek. Zawsze mówiono jej, że kobieta nie powinna chodzić sama o takiej porze, ale i tak nic to nie zmieniło. Wracała właśnie… ym? No właśnie.. co to było… Nie ważne. Wracała z ów tajemniczego miejsca, którego nie zbyt dobrze pamiętała. Może teraz wyda wam się to dziwne, ale potem zrozumiecie moją sklerozę. Wystarczyło jeszcze skręcić w prawo, potem znów i weszło się na ruchliwą alejkę, gdzie o każdej porze było dużo ludzi. Kiedy mijała stare, opuszczone kamienice z powybijanymi oknami i zamurowanymi drzwiami, usłyszała szelest za sobą. Przyspieszyła kroku wbijając paznokcie w torebkę. Szelest się nasilał, a ona prawie już biegła. Nagle.. cisza. Zatrzymała się i stała jak wryta bojąc się odwrócić. Powoli obróciła głowę, a dopiero potem resztę ciała. Pusto. Odetchnęła z ulgą.  
- Boisz się? – usłyszała zdyszany, niski, męski głos tuż obok swojego ucha. Ze strachu nie potrafiła się ruszyć. Stała jak wryta i patrzyła szeroko rozwartymi oczami przed siebie. Czuła jego oddech na swojej szyi co przyprawiało ją o gęsią skórkę. – Hmm… Co taka dziewczyna robi tutaj… sama… o tej porze? – zapytał z ironią w głosie, ale i z nie skrywaną ciekawością. Nagle poczuła coś zimnego i ostrego tuż przy swojej szyi. Nóż? Powoli zamknęła oczy i zacisnęłam je. W głowie krążyły jej tylko myśli, że to zły sen, że to koszmar i trzeba się obudzić. Przygryzła mocno dolną wargę, aby wyswobodzić się z omamu.  
- Sss…. – jęknęła kiedy przegryzłam sobie wargę.  
- Spokojnie… To nie zaboli  – powiedział powoli, jak by rozbawiony.. Więc jednak to nie koszmar? Czy jestem już martwa? Po policzkach zaczęły spływać jej łzy. – Skarbie czemu płaczesz?  - zapytał stając naprzeciwko. Gwałtownie otworzyła oczy. Stał przed nią. Wysoki chłopak. Był chudy, ale i umięśniony. Miał na sobie długi czarny płaszcz i czarne rozczochrane włosy. Wyglądałby całkiem normalnie. Jak jakiś rockman czy coś, gdyby nie wyjątkowo blada skóra i nienaturalnie zielone oczy. Schylił się, chciała się odsunąć, ale trzymał jej ramiona w żelaznym uścisku. Uśmiechnął się pod nosem i koniuszkiem języka zlizał mokre łzy z jej policzka. Przeszedł ją dreszcz. Nadal się uśmiechał, zaczął całować żuchwę dziewczyny schodząc niżej w stronę szyi.  
- Co.. co robisz? – zapytała cicho i niepewnie. Było przyjemnie, choć jego usta były jak kawałki lodu. Miękkie i lodowate. Nie znała go. Był obcy, ale pomimo to coś mnie do niego ciągnęło. Miała ochotę krzyczeć i uciec, ale nie potrafiła. Była sparaliżowana, jak pod wpływem uroku. Jedynie jej serce biło jak oszalałe.  
Pomiędzy jego pocałunkami poczuła coś twardego i ostrego przy swojej szyi. Zaśmiał się cicho. Co to? – myślała. Podczas ostatniego pocałunku delikatnie i powoli zaczął wbijać swoje długie kły w jej bladą i długą szyję. Zaczęła krzyczeć. Odruchowo zasłonił jej usta ręką. Pociągnął pierwszy łyk słodkiej krwi.  
Drugi łyk.  
Zabrakło jej tchu…  
Trzeci łyk.  
Ciemność przed oczami…  
Czwarty łyk.  
Ugięły jej się kolana…  
Piąty łyk.
Upadła na ziemię…  

Wtedy właśnie obudziła się z tego strasznego koszmaru, który nękał ją co noc od śmierci rodziców. Nie rozumiała snu, a może nie chciała go zrozumieć? Za każdym razem, gdy budziła się każdego poranka czuła jedynie wstyd, złość i irytacje. Dlaczego była w nim w roli jakiegoś słabego człowieka? Czyżby ktoś chciał ją pogrążyć, upokorzyć wysyłając takie sny? Nie rozumiała...    
Pewnej nocy została obudzona jeszcze przed świtem. Gdy tylko ktoś potrząsnął jej wątłym ciałkiem zrozumiała, że coś jest nie tak. Z powodu tak wczesnej pory obudziła się nie w humorze, co za parszywy początek dnia. Kiedy otworzyła swe oczęta zamrugała kilka razy, żeby jej powieki przyzwyczaiły się do półmroku panującego w pomieszczeniu. Pierwsze na co zwróciła uwagę to to, że nie potrafiła się ruszyć. Ktoś związał jej ręce ciasnym węzłem, siedziała na krześle w swoim pokoju ciasno do niego przywiązana. Przed nią stał mężczyzna, którego.. znała znakomicie. To on nękał ją podczas koszmarów. Widząc jej minę obrzydliwy uśmiech zakwitł na jego twarzy.  
- Witaj skarbie.  
Nie odpowiedziała, tylko warknęła cicho. Próbowała uwolnić ręce – bez skutku. Wpatrywała się w jego nienaturalnie zielone oczy z nienawiścią.  
- Twoja krew będzie moja – powiedział podchodząc do niej. W jego ręce zauważyła niewielki sztylet, jednak była pewna, że jest bardzo ostry. Amelie nigdy się nie bała, jednak przełknęła głośno ślinę, jak to się stało? Ktoś ze służby go tu wpuścił? Jak ominął strażników?  
Czysta krew, o cóż innego mogło chodzić! Zbliżył się do niej przykładając śliskie narzędzie do jej szyi. Wampirzyca spojrzała na swojego oprawcę uśmiechając się krzywo. Już wkradała się do zakamarów jego umysłu, żeby przejąć go i tym samym uwolnić siebie.. Kiedy nagle natrafiła na barierę! Potrafił blokować swój umysł! Mężczyzna widząc jej zmieszaną minę uśmiechnął się szerzej.  
- Przykro mi – dodał po chwili nacinając jej idealna skórę na szyi, zaśmiał się głośno słysząc jej jęk.  
Amel myślała gorączkowo, co teraz?! Szarpała się i przeklinała, jednak nie potrafiła się ruszyć, węzły były zbyt ciasne.  
- Nie ! – jej krzyk rozdarł ciszę. W tym samym momencie niewidzialna fala uderzeniowa odepchnęła napastnika od wampirzycy. Ten pod wpływem impetu uderzył o ścianę wgniatając się w nią, dziewczyna usłyszała trzask łamanych kości i wrzask mężczyzny. Hałas szybko rozniósł się po rezydencji, a na pomoc przybyła zaskoczona służba.  

cdn!

Inne:
-Ma bardzo słabą głowę do alkoholu.
- Jedzenie ludzkiego pożywienia nie sprawia jej kłopotów.
- Ma słabość do tajemniczych typów imieniem Nate.

Inne konta: not yet

nieposkromiony


Ostatnio zmieniony przez Aimi dnia Sro Kwi 15, 2015 10:06 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Essian
Cherubin
avatar

Posts : 144
Join date : 13/04/2015

PisanieTemat: Re: Amelie   Sro Kwi 15, 2015 9:53 pm

Oczywiście, że Akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Amelie
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Amelie Cooper /Miranda Kerr

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nieśmiertelni ~ Kolebka Upadłych Aniołów ::   ::    K a r t y   P o s t a c i :: Karty akceptowane-
Skocz do: